Poprzedni temat «» Następny temat
Plaża #2
Autor Wiadomość
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 6 Listopad 2018, 23:11   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Pandora uważnie obserwowała reakcję swojego towarzysza na wylewanie szampana, którym się zajęła. Nie okrzyknęła go jeszcze człowiekiem uzależnionym od alkoholu, aczkolwiek wolała dmuchać na zimne, nauczona przez los ostrożności. Ostatnim razem, kiedy zdecydowała się w pełni zaufać przedstawicielowi płci męskiej, nie najlepiej na tym wyszła, dlatego też obecnie nie potrafiła zignorować nawet najmniejszych oznak słabości związanych z napojami wysokoprocentowymi, a biorąc pod uwagę fakt, że Randall podczas ich ostatniego spotkania nie stronił od wina, a teraz w pierwszej kolejności proponował jego musującą wersję, to mogło to świadczyć o powtórce z rozrywki, którego brunetka zdecydowanie wolałaby uniknąć. Deweloper jednak zachował spokój, zakręcił butelkę, wyjął wodę i zapewnił koleżankę o umiejętności obejścia się bez trunków. Odrobinę zbyt oficjalnie, niemal podejrzanie, ale striptizerka nie zamierzała tego zanadto analizować. Ostatecznie przecież była prawie na półmetku swojej znajomości z nim, więc nie było sensu go umoralniać. Niebawem miał wrócić do swojego normalnego życia, w którym mógł robić to, na co tylko miał ochotę, a w tym także upijać się nawet do nieprzytomności.
- Cieszę się, bo nie przepadam za alkoholem. - powiedziała otwarcie, uśmiechając się przy tym lekko i nadstawiając szklane naczynia, by brunet mógł je wypełnić przezroczystą cieczą. Po dokończeniu ów czynności, oddała mu jeden z kieliszków, drugi przysuwając do swoich miękkich ust, by móc się napić. - Daj spokój, nie było tak źle. Ostatecznie przecież nie spędziliśmy tam przesadnie dużo czasu, a na mieście było bardzo przyjemnie. - pocieszyła go, przez dłuższą chwilę lustrując jego przystojną twarz, po czym rozejrzała się po wszystkich przekąskach, jakie przygotował i od razu sięgnęła po kilka oliwek, którymi zaczęła się częstować.
- Nie trudno w nie trafić, bo jak już mówiłam - uwielbiam jedzenie każdego rodzaju. Naprawdę niewiele jest produktów, za którymi nie przepadam. - zaśmiała się krótko, mając nadzieję, że nie wyszła na głodomora, który pochłania niezliczone ilości dań. - Jak ci minął ten tydzień? - zapytała zerkając na Norwooda i czekając na jego odpowiedź. Podczas rozłąki nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele, więc chciała poznać chociaż kilka szczegółów z jego życia, w których nie miała szansy uczestniczyć.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 27 Listopad 2018, 20:00   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Wyznanie ciemnowłosej przedstawicielki płci pięknej sprawiło, że trzydziestosiedmioletni mężczyzna odczuł delikatny niepokój. Mimo wszystko przecież nie chciał, żeby Pandora przy każdym z ich spotkań zabraniała mu sięgać po napoje wyskokowe. Czasami potrzebował ich dla rozluźnienia, innym razem dla poprawienia smaku, a jeszcze innym ot tak, bez żadnej większej i przy tym konkretnej przyczyny. Czasami szklanka z whisky, winem czy po prostu butelka piwa sprawiały, że czuł się pewniej w danej sytuacji, ale dzisiaj starał się zrobić dobre wrażenie, bo przecież z alkoholizmem nie miał nic wspólnego, a przynajmniej on postrzegał swoją osobę w taki właśnie sposób.
- Nawet za słodkim winem? To akurat podobno jest typowo kobiecy alkohol. - stwierdził z uśmiechem na ustach. Chyba pierwszy raz w całym swoim życiu, spotkał osobę, która tak pewnie wyrzekłaby się lubienia napojów zawierających kilka lub kilkanaście procent w swoim składzie. - Z każdą naszą rozmową zaskakujesz mnie coraz bardziej. - dodał, upijając nieco wody z kieliszka. Te słowa oczywiście nie miały w żadnym stopniu urazić dwudziestodziewięcioletniej przedstawicielki płci pięknej, śmiało można je było nawet zaklasyfikować pod komplement.
Brunet uśmiechnął się pod nosem i po raz kolejny poczęstował się chipsami - raz zanurzał je w sosie, drugim razem tego unikał.
- Dobrze, w takim razie masz ode mnie wyzwanie! Wymień przynajmniej trzy produkty, dania albo napoje, których nigdy, nawet za grube tysiące, byś nie spróbowała. - postawił przed nią maleńkie wyzwanie, ale naprawdę zależało mu na poznaniu panny Blackwood na praktycznie każdej płaszczyźnie, nawet jeśli zaliczało się to do takich podobno nic nieznaczących drobnostek.
- Nie miałem nawet chwili na odpoczynek. W firmie ciągle się coś działo, więc pracę byłem zmuszony przynosić nawet do domu. Ale niedługo szykuje się sporo wolnego. A u ciebie jak tam? Mam nadzieję, że za bardzo się nie stęskniłaś. - posłał jej zawadiacki uśmieszek, spoglądając prosto w niebieskie oczęta Pandory. Randy nadal nie potrafił pojąć jakim cudem taka młoda i urodziwa przedstawicielka płci pięknej, która mogłaby mieć każdego, wybrała właśnie jego. - Będziesz miała może ochotę na mały spacer wzdłuż plaży? - zapytał niespodziewanie, przenosząc wzrok na morskie fale.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 3 Grudzień 2018, 00:46   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Choć nieprzyzwyczajona do atmosfery, w jakiej odbywały się randki, Pandora czuła się dziwnie swobodnie w towarzystwie trydziestosiedmioletniego dewelopera. Nie miała pojęcia czy wpływ na to miała jej wrodzona pewność siebie, czy jednak sympatyczny charakter mężczyzny, ale na dłuższą metę zupełnie jej to nie interesowało. Przynajmniej nie teraz, gdy temat napojów alkoholowych zaczął wieść prym. Randall nie dawał za wygraną i wyraźnie próbował znaleźć lukę w niechęci swojej koleżanki do trunków, co jeszcze bardziej zaczynało ją martwić. Nawet jeśli chwilę wcześniej doszła do wniosku, że przecież nie planowała wikłać się z biznesmenem w żadne poważniejsze relacje, więc jego upodobanie do topienia smutków, radości i wściekłości w szklaneczce czystej było jej całkowicie obojętne. "Przynajmniej łatwo będzie zapomnieć o tej przystojnej buźce." Pomyślała, uśmiechając się delikatnie i kręcąc niespiesznie głową.
- Najwyraźniej nie jestem typowo kobiecą kobietą. - odpowiedziała łagodnie, przez dłuższą chwilę zatrzymując intensywne spojrzenie błękitnych tęczówek na oczach Norwooda. Ah, gdyby tylko mogła, z największą przyjemnością wpiłaby się teraz w jego pełne usta i pozwoliła, by przyciągnął ją do siebie, układając swoje duże, męskie dłonie na jej biodrach. Zamiast tego jednak, uśmiechnęła się nieco szerzej po usłyszeniu komplementu i poczęstowała się kolejną oliwką, przenosząc wzrok na szumiącą nieopodal wodę.
- Spirytusu! - odpowiedziała błyskawicznie, śmiejąc się przy tym dźwięcznie i zerkając na twarz Randalla z nadzieją, że i na niej ujrzy rozbawienie. - Prawdopodobnie nie pokusiłabym się też o spróbowanie ryby fugu w obawie, że byłby to mój ostatni posiłek, no i nie wiem.. Pewnie psa albo świnki morskiej z czysto etycznych względów. - dodała po krótkim zastanowieniu, ponownie przyglądając się mimice dewelopera, by móc ocenić czy jej odpowiedź była dla niego wystarczająco satysfakcjonująca. W międzyczasie sięgnęła jeszcze po jeden z koreczków z serami pleśniowymi, zdejmując z wykałaczki niewielki kawałek jednego z nich i wsuwając go sobie do ust.
- Dobrze, że po równie męczącym tygodniu znalazłeś czas, żeby zrekompensować go sobie moją osobą. - powiedziała, zaraz potem upijając niewielki łyk wody z kieliszka, znad którego nieustannie przyglądała się mężczyźnie. Za odrobinę zuchwałości, odwdzięczała się tym samym, zadowolona z podobnego rozwoju wydarzeń.
- Za dużo siedzenia? - zapytała żartobliwie, po czym odłożyła ostrożnie naczynie na bok i podniosła się na równe nogi, gotowa do rozpoczęcia wspomnianego spaceru.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 3 Grudzień 2018, 17:33   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Mogli się różnić w przedstawianych przez siebie poglądach, mogła istnieć znacząca różnica wieku, ale mimo to Randall nieprzerwanie uznawał brunetkę za osobę wyjątkową. Dziewczyna dawała ku temu całe mnóstwo powodów przy każdej możliwej kwestii, którą poruszali w swoich konwersacjach czy też czynach jakie uskuteczniała. Nieważne czy tyczyło się to niechęci do alkoholu czy może potraw, za którymi Pandora nie przepadała w mniejszym lub większym stopniu. Poza tym niecodziennie można spotkać osobę, która pozbyłaby się ze swoich stóp obuwia i spacerowałaby boso po parkowych alejkach. Norwood czuł nieodparte wrażenie, że dwudziestodziewięciolatka jeszcze na wielu płaszczyznach postanowi go zaskoczyć. Nie wiedział tylko, że jedna z nich, dotycząca dokładnie zawodu będzie dla niego nie do zniesienia, ale to miał za zadanie zweryfikować czas.
Brunet popatrzył na Pandorę z niemałym uznaniem, gdy po kolei wymieniła rzeczy, których nie skosztowałaby nawet w maleńkiej ilości. Nawet cicho się roześmiał na wzmiankę o spirytusie.
- Zaskoczyłaś mnie. Prędzej spodziewałbym się, że wymienisz tradycyjne potrawy, bo nie lubisz jajek, ryżu czy na przykład sera. - powiedział nadal nie mogąc wyjść z podziwu, że ciemnowłosa w tak piękny sposób wybrnęła z pytania, jakie przed nią postawił. - Ale powiem ci, że chyba też nie odważyłbym się zjeść psa. - może i swojego nie posiadał, ale codziennie mijał przynajmniej jednego przedstawiciela tego gatunku na ulicy i wyobrażenie go sobie na patelni, w garnku lub piekarniku sprawiało deweloperowi ogrom trudności.
- Myśl o spotkaniu z tobą była jedną z moich motywacji, żeby przetrwać ten tydzień. - mówił zupełnie szczerze, przypatrując się pracownicy hotelu, która kilka chwil później znalazła się już na równych nogach, zachęcona propozycją spaceru. Randy podążył jej śladem i również się wyprostował, pozostawiając przekąski i koc na skrawku piasku, który zajęli. Norwood nie zamierzał tego wszystkiego zwijać zwłaszcza, że po spacerze na pewno wrócą na to miejsce z powrotem, aby raczyć się dalej przyjemnym wieczorem.
- Czasami warto się wyprostować. - odrzekł i zbliżył się do dziewczyny, łapiąc jej drobną dłoń i splatając ich palce razem. - Żebyś mi się przypadkiem nie zgubiła. - rzucił żartobliwie i zaczął kierować się przed siebie, wzdłuż brzegu, jednak zamiast skupiać się na krajobrazie, nieprzerwanie był wpatrzony w swoją towarzyszkę, którą przez cały czas raczył niezwykle szczęśliwym uśmiechem. - Jesteś naprawdę piękna. - skomplementował ją po dłuższej chwili ciszy, a po jego osobie nie dało się spostrzec nawet najmniejszego wyrazu speszenia przez wypowiedziane słowa.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 11 Grudzień 2018, 23:56   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Brunetka nigdy wcześniej nie uważała swojej osoby za wyjątkową. Być może ze względu na fakt, że w rodzinie uchodziła za czarną owcę, a może dlatego, że pomimo pewności siebie i odwagi nie miała zbyt wygórowanego mniemania o sobie. Była świadoma, że uchodziła za piękną, ale wkładała sporo wysiłku w to, by ktokolwiek mógł tak o niej powiedzieć. Była również świadoma, że wielu mężczyzn traciło dla niej głowę, a ona sama sprawiała wrażenie, jakby nie robiło to na niej najmniejszego wrażenia przez wzgląd na rzekomą zuchwałość i swego rodzaju syndrom kobiety fatalnej, ale prawdę powiedziawszy posługiwała się po prostu wyuczonym językiem ciała, wypracowanym sposobem porozumiewania się ze światem zewnętrznym, w którym wszyscy się zatracali. Włącznie z nią. Wierzyła w swój własny twór, bo było to wygodne. Z resztą do tej pory nie znalazł się nikt, kto zechciałby i potrafiłby otworzyć jej oczy. Po omacku zatem, choć z gracją, przeżywała dzień po dniu, uśmiechając się wdzięcznie i kokieteryjnie. Dokładnie tak samo jak do Randalla, który zdawał się być pod wrażeniem jej wypowiedzi.
- Tradycjonalizm jest nudny. - powiedziała z rozbawieniem, wcześniej wzruszając odrobinę bezradnie ramionami w odniesieniu do tego, że go zaskoczyła. I chociaż uparcie twierdziła, że ich spotkania były dla niej czymś w rodzaj czystej formalności, to cieszyła się, że była w stanie jakkolwiek poruszyć Norwooda, a tym samym zapaść w jego pamięci.
- Doprawdy? Co jeszcze cię motywowało, hm? - zapytała, przyglądając się uważnie twarzy dewelopera, któremu nieustannie posyłała delikatny, czarujący uśmiech. Po części dlatego, że pragnęła go nim hipnotyzować, po części dlatego, że nie sposób było utrzymywać kamienną twarz w jego wspaniałym towarzystwie. Tym bardziej, kiedy kusił się o tak subtelne, słodkie gesty jak złapanie jej za rękę i okraszenie tego ujmującym komentarzem. Zaciskając drobne palce na dużej, ciepłej dłoni Randalla, ciemnowłosa zaczęła iść niespiesznie przed siebie, napawając się czystym powietrzem, szumem wody i przyjemną atmosferą, która obecnie panowała na plaży. Na mężczyznę przeniosła wzrok dopiero wtedy, gdy skomplementował jej urodę. Mogła się odrobinę zbuntować, powiedzieć że wygląd to nie wszystko, bo z czasem niestety przeminie, ale zamiast tego wspięła się niespodziewanie na palce i sięgnęła pełnymi wargami do policzka biznesmena, na którym zostawiła czułego buziaka.
- Jakim cudem nie jesteś z nikim związany? - zagadnęła szczerze zafascynowana ów kwestią. - Nie szukasz nikogo na stałe czy po czasie wychodzi z ciebie drań, z którym żadna nie wytrzymuje? - dodała ze śmiechem licząc, że szatyn udzieli jej szczerej odpowiedzi.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 12 Grudzień 2018, 00:38   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Jak dobrze, że Randall nie miał bladego pojęcia o tym jakie mniemanie o sobie miała Pandora. Najpewniej chciałby je zmienić i powiedzieć, że udawanie było w tym przypadku zupełnie niepotrzebne. Ciemnowłosa przedstawicielka płci pięknej miała wrodzoną charyzmę i kierowanie się nią nie powinno być dla niej zupełnie żadnym problemem. Wyszukując kobietę w aplikacji randkowej Randy zupełnie się nie spodziewał, że drugie spotkanie w ogóle dojdzie do skutku. Od samego początku plan był taki, że między nimi miał się liczyć tylko seks, jednonocna przygoda i nic poza tym, ale jednak wszystko potoczyło się odmiennie, a Norwoodowi pozostało jedynie wyobrażać sobie jak bardzo cudowne musiało być intymne zbliżenie z osiem lat młodszą brunetką. Obecnie jednak jego myśli nie były skupione tylko i wyłącznie na fizyczności swojej towarzyszki, a w głównej mierze na jej czarującej osobowości, dzięki której na usta biznesmena z łatwością wpełzał zadowolony uśmiech.
- Urlop, ale wydaje mi się, że to nie jest aż tak istotne jak możliwość ponownego zobaczenia się z tobą. - wypowiadając te słowa, mężczyzna spoglądał prosto w oczy swojej towarzyszki, a przy tym uniósł jeden z kącików ust do góry. Wcale nie kłamał. To właśnie Pandora odgrywała główną rolę w tym, żeby przypadkiem praca nie wykończyła biednego Norwooda.
Para kroczyła niespiesznie po piaszczystym brzegu, ale mimo to ciemnowłosy nieznacznie się zdziwił, gdy panna Blackwood postanowiła się zatrzymać tylko dlatego, żeby musnąć jego policzek swoimi wargami. Była to jedna z milszych niespodzianek jakich Randy kiedykolwiek doświadczył. Prawie od razu postanowił to odwzajemnić, ale Panda zadała mu dość niespodziewane pytanie i jedyne co zdołał zrobić to ulokowanie dłoni na biodrach kobiety i odwrócenie się przodem do niej.
- Nie ukrywam, że to trochę skomplikowana kwestia. Nie mam nic przeciwko związkom, ale nie lubię, gdy ktoś wymaga ode mnie czegoś czego nie mogę ofiarować. - w dość tajemniczy sposób opisał swoją poprzednią poważną relację z kobietą, ale nie chciał psuć magicznej atmosfery tylko i wyłącznie przez napomknienie o Lexie i o tym co niegdyś między nimi było, ale niestety nie wytrzymało próby jaką postawiła blondynka przed swoim byłym partnerem. Randall liczył na to, że pracownica hotelu nie skupi się aż tak na jego słowach i w ramach odwrócenia uwagi, nachylił się nad nią i dość niespodziewanie wpił się w jej cudowne i jakże słodkie usta, rozkoszując się namiętnym pocałunkiem, który zechciał podarować Pandzie.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 12 Grudzień 2018, 01:24   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Trzydziestosiedmioletni deweloper był absolutnie czarujący. Pandora co prawda nie miała żadnej pewności czy płynące z jego ust słodkie słówka były stuprocentowo szczere, czy wręcz przeciwnie, ale to nie zmieniało faktu, że czuła się dzięki temu naprawdę dobrze. Nawet wspaniale, bo do tej pory podobne komplementy przychodziło jej wysłuchiwać ze strony klientów, którzy będąc podnieconymi byli w stanie powiedzieć wszystko, byleby tylko móc przeżyć z brunetką stosunek seksualny i zaznać upragnionego orgazmu. Intencje Randalla z kolei wydawały się być czyste. Spacerowali przecież po plaży, odbywali swoją drugą, niezobowiązującą randkę, która nie niosła ze sobą nic poza nieśmiałą obietnicą przyjemnie spędzonego czasu we dwójkę. Żadnej gwarancji na intymne uniesienia czy nawet wymianę namiętnych pocałunków. To zdecydowanie przemawiało za tym, że Norwood miał na myśli dokładnie to, czym dzielił się ze swoją towarzyszką.
- Chyba, że to urlop, który chciałbyś spędzić ze mną. - powiedziała odrobinę poważnie, odrobinę żartobliwie, nie szczędząc przy tym od delikatnego, urokliwego uśmiechu, który mimowolnie wygiął oba kąciki ust kobiety i wyraźnie rozświetlił jej twarz. Wiedziała, że na podobne propozycje było ciut za wcześnie z punktu widzenia moralności oraz czystej przyzwoitości, ale ich duet dogadywał się ze sobą tak doskonale, że nie sposób było nie pokusić się o ów komentarz. Szczególnie, że podświadomie chyba oboje pragnęli spędzać ze sobą znacznie więcej czasu. Przynajmniej właśnie to sugerowała ich ciągle nienasycona potrzeba przebywania blisko siebie, którą Randall tylko wzmocnił, gdy ulokował swoje dłonie na biodrach brunetki i stanął z nią twarzą w twarz.
- Nie możesz czy nie chcesz? - zapytała zaintrygowana kwestią, którą poruszył. Nie wymagała od niego szczerości godnej spowiedzi, ale nie była też w stanie ugryźć się w język i nie spróbować dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Pomału, kroczek po kroczku. Nim jednak zdołała otrzymać jakąkolwiek odpowiedź ze strony biznesmena, poczuła jak jego usta łączą się z jej wargami w dziwnie czułym i namiętnym pocałunku. Takim, z którym nigdy wcześniej nie miała do czynienia. Marszcząc odrobinę brwi i będąc oszołomioną, odwzajemniła pieszczotę, obejmując szyję mężczyzny ramionami.
- Mmm.. - zamruczała, kiedy po dłuższej chwili zdołała się odsunąć nieznacznie od Norwooda. - Masz ochotę na kąpiel w jeziorze? - zapytała nagle, doskonale zdając sobie sprawę z tego jaka panowała obecnie temperatura. Mimo to zapragnęła ostudzić nieco zarówno swój, jak i jego zapał, który prędzej czy później skłoniłby ich do zrobienia czegoś, czego panienka Blackwood jeszcze uczynić nie mogła. - Nago? - dodała, uśmiechając się niemal diabolicznie. Nie mogła się z nim kochać, ale spoglądać na jego roznegliżowane ciało nikt jej nie zabronił!
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 12 Grudzień 2018, 18:30   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Norwood traktował Pandorę niczym czarodziejkę, która z niebywałą łatwością rzucała urok na jego osobę. Już dawno nie spotkał kobiety, która tak prędko zawróciłaby mu w głowie i nie miałby co do niej tylko i wyłącznie fizycznych intencji. Zaledwie pół roku temu rozstał się ze swoją ówczesną partnerką i może od rozstania nie minęło zbyt wiele czasu, ale serce nie sługa, chociaż w przypadku Randy'ego oraz dwudziestodziewięciolatki ciężko jeszcze było mówić o poważniejszych uczuciach. Na razie była to wyraźna sympatia, która miała szansę z czasem powoli kiełkować w coś poważniejszego, póki co tej dwójce wystarczały niezobowiązujące spotkania, dające im szansę na bliższe zapoznanie.
- Nie ukrywam, że to bardzo ciekawa propozycja. - odpowiedział tajemniczo, a przez cały czas towarzyszył mu ten sam zadziorny uśmiech. - Twój szef nie miałby nic przeciwko, gdybyś na kilka dni zniknęła z pracy? - zaczął dopytywać. Wizja wspólnie spędzonego czasu na krótkim urlopie nie była wcale taka zła. Wyjazd na narty? Wizyta w SPA albo w zupełnie innym mieście? Te wszystkie propozycje wydawały się nader ciekawe i na pewno nie byłyby nudne, gdyby panna Blackwood zechciała towarzyszyć deweloperowi podczas wycieczki.
Kolejne pytanie należało do serii tych trudnych, na które Randall nie do końca pragnął odpowiadać. Nie chciał niepotrzebnie psuć cudownej atmosfery, która miała miejsce na plaży, a na podobne konwersacje jeszcze przyjdzie czas, o ile tylko będą chcieli kontynuować znajomość, a prawie pewnym było to, że mężczyzna tak łatwo nie odpuści. Pocałunek w pewien sposób uratował go od odpowiadania na pytanie, a przynajmniej zamierzał się tym zasłonić, gdy ciemnowłosa wyszła z niecodzienną propozycją. No i znowu zaskoczyła biznesmena w bardzo pozytywny sposób!
- W tak doborowym towarzystwie zawsze. - odrzekł, a w jego oczach od razu dało się spostrzec wyraźne chochliki. Oj nie mógł się doczekać aż Panda stanie przed nim zupełnie naga. Zachęcony słowami kobiety, zsunął z ramion marynarkę, a następnie rozpiął koszulę i ją również zrzucił na piasek, pozwalając na odsłonięcie wszystkich tatuaży, które miał na rękach oraz klatce piersiowej. Było odczuwalne delikatne zimno, ale nie równało się ono zupełnie z ekscytacją, jaka przejmowała kontrolę nad trzydziestosiedmiolatkiem, gdy postanowił zająć się zdejmowaniem kardiganu z ciała Pandy, a następnie rozpinaniem jej sukienki.
- Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. - powiedział, utrzymując z dziewczyną kontakt wzrokowy, a jego dłonie z łatwością radziły sobie z materiałami, które przedstawicielka płci pięknej miała na sobie.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 17 Grudzień 2018, 20:24   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Nie wiedziała co ją podkusiło, żeby zaproponować Randallowi wspólny urlop. Chyba po prostu nie sądziła, że mógłby wyrazić na niego zgodę, rozsądnie uznając, że na podobne przyjemności było jeszcze stanowczo za wcześnie. Kilka dni wolnych od pracy powinien przecież przeznaczyć na relaks związany nie tylko z odsapnięciem od spraw służbowych, ale i prywatnych, do których Pandora od jakiegoś czasu mimowolnie należała. Mimo tego fakt, że wyraził zainteresowanie jej spontanicznym pomysłem sprawił, że uśmiechnęła się bardziej. Może ten krótki okres intensywnego poznawania siebie nawzajem miał wnieść do ich życia coś pozytywnego? Może mieli dowiedzieć się o sobie rzeczy, dzięki którym zgodnie stwierdzą, że powinni przestać się ze sobą spotykać, co swoją drogą byłoby dla brunetki wygodne? A może mieli zapałać do siebie jeszcze silniejszą sympatią, która ostatecznie otworzyłaby im oczy na nowy, dotąd niewidoczny dla zagorzałych singli świat? Cokolwiek by się nie wydarzyło - panna Blackwood chciała tego doświadczyć.
- O to nie musisz się martwić. - zapewniła go, nie przerywając ich kontaktu wzrokowego. Choć nie mogła się wdawać w szczegóły, była w stanie zagwarantować Norwoodowi, że będzie dostępna we wskazanym przez niego terminie. Była to jedna z wielu zalet pracowania na własną rękę, bez konieczności bycia nadzorowaną przez szefa, ale o tym brunet miał nie wiedzieć. Nie, jeśli dwudziestodziewięciolatka chciała utrzymać z nim kontakt jeszcze chociaż przez jedno spotkanie, które dzieliło ją od postawienia na swoim i udowodnienia siostrze, że nie chodziła z każdym mężczyzną do łóżka. A przynajmniej nie od razu.
- Uważaj z tym "zawsze", bo będę chciała to przetestować przy mocno ujemnej temperaturze. - powiedziała z rozbawieniem, choć jej błyszczące tęczówki zdradzały, że była skłonna właśnie tak się zachować. Na bok odłożyłaby obawy dotyczące rozchorowania się, bo zdecydowanie bardziej ciekawiłoby ją stanowisko Randalla do obiecanej kąpieli. Nim jednak miała się doczekać prawdziwie mroźnej zimy, musiała zmierzyć się z chwilą obecną, gdzie deweloper zsuwał ze swoich ramion czarną marynarkę, a zaraz potem rozpinał kolejno guziki koszuli. Powinna iść jego śladami i samodzielnie zacząć się rozbierać, ale była tak zafascynowana poczynaniami biznesmena, że nie mogła oderwać od niego wzroku. Bądź co bądź, był to dla nich bardzo odważny krok. Dotąd kusząc się jedynie na niewinne dotyki dłoni i wymianę znaczących spojrzeń, zdecydowali się nagle rzucić na głęboką wodę i Pandora nie była pewna jak to zniesie. Wątpliwości tylko się powiększyły w momencie, kiedy Norwood stanął przed nią półnagi i... Wytatuowany.
- Szok. - szepnęła zupełnie szczerze, uśmiechając się przy tym radośnie i przyglądając się z zaciekawieniem każdej z ozdób na skórze bruneta. Nigdy w życiu by się nie spodziewała, że pod garniturem szytym na miarę, trzydziestosiedmiolatek skrywał liczne dziary. Pozytywnie zaskoczona, uniosła w końcu wzrok na oczy mężczyzny i pokręciła niespiesznie głową, dając mu tym samym przyzwolenie na pozbawienie jej ubrań. W ten sposób po upływie zaledwie kilkunastu sekund, przebywała na plaży wyłącznie w bieliźnie, rajstopach i butach, które zaraz potem zsunęła ze stóp. Serce zaczynało bić jej szybciej, a niecierpliwość dawała się we znaki. Swoim idiotycznym pomysłem tylko pogorszyła sprawę. Zamiast ostudzić swój pociąg do Randalla, tylko go powiększyła, a znajdowali się przecież zaledwie w połowie drogi. Przygryzając swoją dolną wargę, prostytutka zbliżyła się nieco do swojego towarzysza i sięgnęła do jego paska, który sprawnie rozpięła. Drobne palce ulokowała następnie na zapięciu męskich spodni i starając się przyglądać tylko i wyłącznie tęczówkom bruneta, rozpięła guzik i zamek, sprawiając tym samym, że jeansowy materiał opadł na piasek. Nie mówiła już nic, skupiona na własnym podnieceniu i potrzebie dokończenia tego co zaczęła. Nim jednak zdecydowała się na całkowite obnażenie Randalla, pozwoliła by teraz on wykonał kolejny krok.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 17 Grudzień 2018, 21:46   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Spotkania z Pandorą w pewien sposób odmładzały bruneta, bo nawet jeśli jego byłą partnerkę oraz kobietę, z którą obecnie spędzał czas, dzielił zaledwie rok to i tak w ich przypadku była to znacząca różnica. Wszystko przez wzgląd na to jak bardzo odbiegały od siebie ich podejście oraz style życia. W obecnej chwili deweloper czuł się niczym nastoletni szczeniak, który właśnie wybrał się na swoją pierwszą randkę. Serce łopotało w piersi, oczy błyszczały przez rosnące względem panny Blackwood pożądanie, a przyjemny, choć niepokojący dreszcz przebiegał po skórze. Trzydziestosiedmiolatek naprawdę był podekscytowany tym co obecnie działo się pośród plażowej scenerii. Jeszcze przed przybyciem w to miejsce sądził, że ich wspólne spotkanie ponownie skończy się tylko i wyłącznie na rozmowie, aczkolwiek teraz rosło w nim coś na kształt nadziei, że jednak tym razem Panda pozwoli mu się zbliżyć do siebie jeszcze bardziej niż dotychczas. Prawy kącik ust ewidentnie uniósł się bardziej do góry, a chwilę później mężczyzna oblizał swoje pełne wargi. Przez cały ten czas przypatrywał się uważnie ciemnowłosej kiedy to zmagała się z zapięciem należących do niego spodni.
- Nie zawsze byłem prezesem i mogłem sobie pozwalać na rożne szaleństwa. - odpowiedział na zdziwienie dziewczyny, choć użył takich słów jakby na obecny moment był starym dziadkiem, który musiał trzymać się wszelkich reguł, żeby tylko inni ludzie nie mogli go oceniać. Poniekąd tak właśnie było, ale z drugiej strony Randall mimo wszystko nie lubił ograniczeń i starał się ich unikać. - Tylko mi nie mów, że teraz pociągam cię w mniejszym stopniu. - dodał rozbawiony, chcąc usłyszeć, że od teraz stanowił dla Blackwood jeszcze większy obiekt pożądania. Był tylko przedstawicielem płci męskiej, który stanowczo przepadał za tym jak kobiety łechtały jego ego. Zanim jednak Panda cokolwiek odrzekła, deweloper odrzucił materiał spodni za siebie, uprzednio zsuwając ze swoich stóp buty i skarpetki, a kiedy pozbył się tych mało znaczących obecnie rzeczy, przestąpił do przodu i zabrał się za odpinanie koronkowego biustonosza, który jeszcze przez kilka sekund miał zasłaniać piersi brunetki. Jednak po upłynięciu tego czasu podobnie jak reszta odzieży wylądował na złocistym piasku. W dalszej kolejności zabrał się za ściąganie dolnej części bielizny wraz z rajstopami, które Pandora nadal miała na swym ciele.
- Zaraz chyba zacznę sam sobie zazdrościć takiego widoku. - wyznał, nie krępując się zupełnie, jeśli chodziło o pożeranie dwudziestodziewięciolatki wzrokiem. Była perfekcyjna w każdym calu i trudno było uwierzyć w to, że jeszcze niedawno kompletnie się nie znali. Przez to wszystko Randy postanowił po raz kolejny zasmakować słodkiego smaku jej ust, w tym celu pokonując dzielące ich centymetry, wpił się w wargi kobiety z jeszcze większą namiętnością niż poprzednio.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 17 Grudzień 2018, 23:19   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 00:04   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 01:14   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 01:43   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 14:11   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 17:14   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Randall zdecydowanie musiał docenić to w jak poważny sposób Pandora zechciała podejść do ich relacji. Powinien był wziąć z niej przykład i również nie dawać porywać się emocjom. Chciał wszystkiego zbyt szybko, a to cierpliwość i wyrozumiałość miała mu popłacić w przyszłości. Musiał wiedzieć, że przedstawicielki płci pięknej zupełnie inaczej podchodziły do seksualnych zbliżeń i dla większości z nich był to krok milowy w danej relacji, mężczyźni pod tym względem różnili się od nich, ale Norwood nie miał prawa wymagać niemożliwego dlatego zdecydował się na odpuszczenie i wysłuchanie ciemnowłosej dwudziestodziewięciolatki.
Deweloper pozwolił, aby jego towarzyszka na powrót się do niego zbliżyła. Musiałby być głupi, żeby jej tego zabronić, bo pomimo zdumienia, jakie go napotkało nadal i wciąż Panda niesamowicie go pociągała i jej bliskość była dla Randy'ego niezwykle ważna. Prawie od razu jego usta wygięły się w zadowolonym uśmiechu.
- Mogę czekać na ciebie do końca świata i jeden dzień dłużej. - wyznał całkowicie poważnie. Nie zamierzał rezygnować zbyt łatwo ze znajomości z brunetką. Już dawno tak bardzo nie angażował się w jakąkolwiek relację z drugim człowiekiem, a ostatnią osobą o której był w stanie myśleć w poważnych kryteriach była Lexie, ale to co mężczyznę z nią łączyło prysło niczym bańka mydlana i nie było szans na to, aby ich wzajemne stosunki powróciły do dawnej formy. Z resztą Randall tego nie chciał, miał Pandorę, która wydawała się zgrywać z nim swoją osobowością w każdym możliwym punkcie.
- W takim razie musimy ochłodzić nieco atmosferę. - powiedział tajemniczo zaraz po tym, gdy wymienili się czułymi pocałunkami. Po odsunięciu swoich ust od tych należących do panny Blackwood, trzydziestosiedmiolatek postanowił wziąć ją na ręce i zaprowadzić prosto do zimnego jeziora. Nie znajdowali się zbyt daleko od brzegu, więc kiedy tylko prezes przestąpił kilka kroków do przodu, mógł jako pierwszy poczuć lodowatą wodę, co było skutkiem pojawienia się na jego ciele wyraźnych dreszczy.
- Jesteś gotowa? - zapytał, gdy przeszedł kilka metrów w toń wody, a ta sięgała mu już do pasa. - To był szalony pomysł. - dodał, kręcąc z niedowierzaniem głową.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 19:18   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Wszystko wskazywało na to, że wyjaśnienia Pandory dotyczące zmiany zdania w stosunku do spontanicznego uprawiania seksu na plaży zostały przez jej towarzysza zaakceptowane. Wskazywał na to chociażby fakt, że przyzwolił brunetce na ponowne zbliżenie się do siebie, a ponadto przywołał na swoje wargi lekki uśmiech. Ten sam, który każdorazowo sprawiał, że mężczyzna prezentował się jeszcze lepiej niż zwykle. Na jego widok dwudziestodziewięciolatka mimowolnie sama wygięła kąciki ust ku górze i przyłapała się na tym, że w jej słowach drzemało ziarenko prawdy. Bo chociaż dotychczas była święcie przekonana, że zachowywała niezbędny dystans w odniesieniu do randek z Norwoodem, to obecnie niczego już nie była pewna. Niechcący zapałała do niego jakąś sympatią i na wpół świadomie się jej poddawała, coraz głębiej zatracając się w kimś, kogo miała znać tylko przez chwilę.
- Obawiam się, że tyle to sama nie wytrzymam. - odparła z rozbawieniem, będąc pod wrażeniem wyrozumiałości i szacunku, jaki brunet jej okazał. Kusząc się na obdarowanie jego warg kilkoma czułymi buziakami, ułożyła drobne dłonie na nagiej klatce piersiowej dewelopera i niespiesznie wodziła nimi po tatuażach, które się tam znajdowały. Pragnęła poznać ich historię, ale nim zdołała o nią zapytać, biznesmen zabrał głos i sprawił, że ciemnowłosa przywołała na twarz grymas niezrozumienia.
- Hm? - mruknęła wpatrując się w oczy mężczyzny, po czym pisnęła krótko, gdy tylko straciła kontakt z ziemią. Zostając podniesioną przez Randalla, objęła jego szyję ramionami i przyglądała się jak stopniowo zmniejsza odległość dzielącą ich od chłodnej tafli jeziora. Przy pierwszym kontakcie z nią, zerknęła na trzydziestosiedmiolatka, by skontrolować jego reakcję na zimno, po czym przylgnęła do niego bardziej wierząc, że to jej jakkolwiek pomoże.
- Nie! - odparła pospiesznie, ale mimo to nie powstrzymała bruneta przed kontynuowaniem marszu. Trochę pożałowała ów decyzji w chwili, gdy jej ciało otuliła mroźna woda, choć zamiast krzyczeć i wyrywać się do ucieczki, przytuliła się do Norwooda, drżąc i jednocześnie ciesząc się z zaistniałej sytuacji. Przez dłuższą chwilę trwała w bezruchu przyzwyczajając się do nowej sensacji, a w końcu ułożyła jedną z dłoni na policzku dewelopera, skierowała jego twarz ku sobie i go pocałowała.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Grudzień 2018, 20:01   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Spotkanie, które zapowiadało się całkowicie normalnie, zmieniło zupełnie swój tor. Randall nie zamierzał na to narzekać, bo ciekawe było to, że Pandora nie chciała podążać utartymi wcześniej schematami i z wyraźnym zainteresowaniem chciał śledzić jej pomysły, chociaż wiele to mężczyznę kosztowało.
Pierwszy raz w życiu było mu dane znaleźć się w tak nieprzyjemnie zimnej wodzie i prawdopodobnie, gdyby nie obecność brunetki to już po pierwszych krokach postawionych w zbiorniku, wycofałby się na suchy brzeg. Deweloper przyjął bez zawahania propozycję znalezienia się w jeziorze, więc nie zamierzał się teraz z tego wycofać. Chłód przestał być odczuwalny dla mężczyzny dopiero w momencie, gdy Panda zechciała się wtulić w jego odsłonięty tors i chociaż odpowiadał mu taki stan rzeczy to wcześniej padła wzmianka o wspólnej kąpieli dlatego protest ciemnowłosej na nic się zdał, bo Randy postanowił postawić ją w wodzie.
- Ktoś mi kiedyś powiedział, że kiedy kobiety zaprzeczają to tak naprawdę udzielają twierdzącej odpowiedzi. - zaśmiał się, odsłaniając przy tym swoje zęby. Usta trzydziestosiedmiolatka stały się nieco sine, ale on niestety nie był w stanie zwrócić na to swojej uwagi, a już zwłaszcza, gdy dziewczyna zapragnęła ofiarować mu słodką pieszczotę w postaci pocałunku. Jej wargi były takie cudowne w smaku, że z największą ochotą nie odrywałby się od nich już nigdy. Dlatego też Randy po krótkich przerwach na złapanie oddechu, kontynuował wymianę słodkich całusów. W pewnym momencie Norwood chwycił pomiędzy palce podbródek Pandory i zmusił ją do tego, żeby spoglądała prosto w jego tęczówki.
- Nawet nie wiesz jak ciężko jest mi się powstrzymać od uprawiania z tobą seksu tu i teraz. Nie pamiętam czy jakakolwiek kobieta pociągała mnie w taki sposób jak ty to robisz. - wyznał, nie odrywając od niej spojrzenia, które było elektryzujące i wypełnione mnóstwem pożądliwości wymierzonym w osobę ciemnowłosej. - Ale będę grzeczny. - dodał po chwili i ponownie zatopił swe usta w jej.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 19 Grudzień 2018, 18:55   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Pandora miewała czasem dość niekonwencjonalne, żeby nie powiedzieć głupie, pomysły. Od dziecka uchodziła za tę, z którą nie sposób się było nudzić, chociaż podążanie jej śladami niejednokrotnie kończyło się dla kogoś mniejszymi lub większymi urazami, kłótniami z rodzicami albo chorobą. I chociaż obecnie miała już dwadzieścia dziewięć lat, to ciągle i nieprzerwanie uwielbiała psocić. Z tą różnicą, że odpowiedzialność za swoje czyny ponosiła ona, a nie jej opiekunowie. Namawiając Randalla na kąpiel w zimnym jeziorze miała nadzieję, że ów odpowiedzialności jednak uniknie, a on sam nie dorobi się przeziębienia, grypy albo w najgorszym przypadku zapalenia płuc. Chociaż z drugiej strony doglądanie jego stanu zdrowia i gotowanie mu rozgrzewającego rosołu nie mogło być wcale takie złe...
- Niech zgadnę... Ten ktoś spędził później kilka lat za kratkami za próbę gwałtu? - zapytała z rozbawieniem, po czym wstrzymała oddech i zamknęła oczy w momencie, gdy Norwood stawiał ją na nogi. Całe szczęście, że była wysoka, bo nie zniknęła pod powierzchnią wody, zamiast tego dygocząc i usilnie próbując czerpać jakąś przyjemność ze spontanicznej kąpieli. Dla polepszenia efektu obdarowała usta dewelopera czułym pocałunkiem, a kiedy go odwzajemnił i zaczął inicjować kolejne, mogłaby przysiąc, że zrobiło jej się cieplej. Z resztą nic dziwnego, skoro na pozór niewinne pieszczoty szybko przerodziły się w namiętne, a brunet na nowo zapragnął pójścia o krok dalej w ich relacji. Jak to mówią "zaoferuj palec, a będą chcieli całą rękę".
- Czyli plan ostudzenia atmosfery okazał się być feralny. - zauważyła, uśmiechając się delikatnie i wpatrując prosto w błyszczące oczy biznesmena. A niech cię szlag, Hazel! - Pozostaje wrócić na ląd, ubrać się i jak najprędzej rozstać. - dodała żartobliwie, choć jej wyraz twarzy był całkowicie poważny. To nie powstrzymało jej jednak od oddania kolejnej porcji całusów trzydziestosiedmiolatkowi, po której odsunęła się od niego nagle i ruszyła pospiesznie na brzeg. Ucieczka sprawiła jej drobne problemy, ale ostatecznie znalazła się przy ich porzuconych wcześniej rzeczach i sięgnęła po sukienkę, którą nałożyła na mokre, rozedgrane ciało. Dopiero później wsunęła na pupę figi i z rozbawieniem dostrzegła, że jej sutki były nabrzmiałe jak nigdy wcześniej, wyraźnie odznaczające się na czarnym materiale ubrania.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 19 Grudzień 2018, 20:38   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Przeziębienie było kwestią, o której Randall powinien był pomyśleć w momencie, gdy przekraczał linię łączącą brzeg i wodę. Była przecież późna jesień i nawet temperatury powietrza nie były zachwycające, a co tu dopiero mówić o jeziorze, ale w tamtej chwili brunet nie myślał rozsądnie, gdyż jego szare komórki były za bardzo zaintrygowane znajdującą się obok nagą niewiastą. Na jej osobie skupiały się tęczówki dewelopera, jego umysł, a także ciało, chociaż to w minimalny sposób, bo chociaż nie mieli na sobie ani jednej rzeczy ze swoich garderób to Norwood przecież obiecał, że nie zrobi niczego na co nie pozwoliłaby Panda. Musiał być cierpliwy.
- Żebym ja to wiedział. - rzucił ze śmiechem. Podobny tekst na pewno padł od jednego z przyjaciół mężczyzny, ale w obecnej chwili nie był w stanie wskazać, o którego konkretnie chodziło, bo mógł to zarówno przytoczyć Evan pośród swoich filozoficznych myśli albo Gregory, czy też Maurice. Tak czy siak żaden z nich nie przebywał w więzieniu, ale przecież nikt nie zabronił trzydziestosiedmiolatkowi nagiąć prawdy w ramach żartu.
Blackwood nadal była uparta w swojej racji, jeśli chodziło o przedwczesny stosunek seksualny. Randall niebywale szanował, że potrafiła tak silnie trwać przy swoim, to tym bardziej zmotywowało go, żeby nie wywierać na niej presji, ale kiedy wspomniała o rozstaniu, a chwilę później czmychnęła z jego objęć to mężczyzna przez krótką chwilę stał jak wryty, ale zdumienie równie szybko się z niego ulotniło i podążył śladem brunetki. Był jednak kilka metrów za nią i kiedy ona zdążyła na siebie ubrać większość swojej garderoby, Randy dopiero ją doścignął i po zabraniu w garść własnej odzieży, objął ją od tyłu w pasie i podniósł do góry, zanosząc w stronę koca, na którym wcześniej przyszło im siedzieć.
- Nie możesz mi tak szybko uciec. - oznajmił, nie wypuszczając kobiety ze swoich objęć. Dopiero, gdy znaleźli się na miejscu pikniku pozwolił sobie na oswobodzenie jej. - Do rana jest jeszcze dużo czasu. - dodał, po czym po przelotnym cmoknięciu towarzyszki w kącik ust, naciągnął na swe ciało w pierwszej kolejności bieliznę, a następnie spodnie i calutką resztę. - Musimy się troszkę zagrzać. - zbliżył się do niej i kładąc swe duże dłonie na biodrach kobiety, pocałował ją czule. Pieszczota trwała dość długo i dopiero, gdy oderwali się od siebie, Randall zdecydował się na usadowienie na niewielkim skrawku koca, poklepując swoje kolana zachęcająco, żeby Pandora odważyła się na nich usiąść. Kiedy będą do siebie przytuleni na pewno będzie im ciepło!
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 20 Grudzień 2018, 01:04   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Bunetka nakładając na swoje nagie ciało odzież, celowo pominęła kilka jej elementów, bo wierzyła, że w ten sposób zyska odrobinę więcej czasu, który pozwoli jej na faktyczną ucieczkę od Randalla. Dlatego też po naciągnięciu na siebie dolnej części bielizny i sukienki, sięgnęła po buty, by móc pospiesznie wsunąć je na bose stopy. Pomysł z ubieraniem biustonosza i rajstop błyskawicznie porzuciła, bo zarówno zmagania z drobnymi haczykami, jak i zakrywaniem długich, smukłych nóg, zajęłoby jej kilkadziesiąt dodatkowych sekund, a na to nie mogła sobie pozwolić, jeśli tylko chciała czmychnąć deweloperowi. Chwyciwszy w palce rzeczy, które nie znalazły się na niej, wyprostowała się z zadowoleniem, a dostrzegając, że Norwood był już przy niej, odwróciła się na pięcie chcąc puścić się biegiem przed siebie, ale nim zdążyła zrobić choćby krok, biznesmen trzymał ją już w objęciach i unosił do góry, co zmusiło ją do krótkiego piśnięcia. Szczerze rozbawiona podobnym zachowaniem, roześmiała się dźwięcznie i wymachując delikatnie nogami w powietrzu, poniekąd pozwoliła na to, by trzydziestosiedmiolatek zaniósł ją z powrotem w miejsce, gdzie rozłożyli wcześniej piknik.
- Będziemy tu nocować? - zapytała zaintrygowana słowami swojego towarzysza. W momencie, gdy ofiarowywał jej drobne cmoknięcie, zmarszczyła ciut nos i przymknęła powieki, po czym zaczęła się uważnie przyglądać roznegliżowanemu nadal Randallowi, który dopiero zaczął okrywać swoje ciało ciuchami. Lustrując bezwstydnie jego umięśnione ramiona, wyrzeźbiony brzuch, a także to, co znajdowało się trochę niżej, przygryzła swoją dolną wargę, nie do końca wierząc, że gdyby nie jakaś idiotyczna aplikacja randkowa i wątpliwej jakości pomysłowość siostry, nie miałaby ku temu najmniejszej okazji. Dochodząc do ów wniosku, westchnęła cichutko, po czym przywołała na swoje usta lekki uśmiech, który tylko się poszerzył w chwili, gdy brunet do niej podszedł, ułożył dłonie na jej biodrach i pocałował. Objąwszy go w pasie, zatraciła się w ujmującej pieszczocie, czując się niemalże jak zakochana nastolatka, której przyszło przeżywać swoją pierwszą poważną miłostkę. Najbardziej zaskakujące było jednak to, że zasadniczo nie miała nic przeciwko takiemu obrotowi spraw, choć jeszcze do niedawna uważała zupełnie inaczej.
- Nie wiem czy przesiadywanie tutaj w mokrych ubraniach to dobry pomysł. - zauważyła, gdy Norwood zajął miejsce na kocu i zachęcał ją, by sama usiadła na jego kolanach. Kręcąc odrobinę głową z niedowierzaniem, opadła lekko na uda ciemnowłosego, po czym sięgnęła do kosza piknikowego w celu przestawienia go. Ułożywszy przekąski na piasku, złapała krawędzie kraciastego materiału i otuliła nim zarówno dewelopera, jak i siebie. - Ale na pewno milutki. - szepnęła mrukliwie, spoglądając prosto w oczy mężczyzny i uśmiechając się do niego ślicznie.
- Cieszę się, że się poznaliśmy. - wyznała niespodziewanie ku własnemu zaskoczeniu, gdy drobnymi palcami sięgnęła do włosów biznesmena i przeczesała je delikatnie.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 20 Grudzień 2018, 01:32   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Dzisiejsze, wieczorowe spotkanie było zaledwie drugą randką Randalla oraz Pandory, a mężczyzna był święcie przekonany, że przeżył ich wraz z ciemnowłosą już kilkanaście. Czuł się w jej towarzystwie niezwykle dobrze i nawet nie chciał myśleć o tym, że wspólny wieczór chylił się ku końcowi. Najchętniej deweloper nie wypuściłby dwudziestodziewięcioletniej przedstawicielki płci pięknej ze swoich ramion już nigdy, ale z drugiej strony w rzeczywistości nie mógł jej mieć tylko i wyłącznie dla siebie, chociaż tak bardzo tego pragnął. Prawdopodobnie jedynym co pozostało panu prezesowi było korzystanie z pozostałych mu chwil w jak najintensywniejszym wymiarze i tyczyły się do tego różnorakie gesty jak chociażby pochwycenie w objęcia drobnego ciała panny Blackwood lub usadowienie jej na własnych kolanach. Niby takie drobnostki, a jak wiele potrafiły znaczyć zwłaszcza, że w dorosłym świecie nie zawsze było w stanie je docenić.
- Może nie tutaj, bo pewnie dorobiłabyś się zapalenia płuc, ale moje auto stoi otworem. Z parkingu też jest niezły widok na jezioro. - powiedział uśmiechając się jak najdelikatniej tylko potrafił w kierunku dziewczyny. - Jedynym problemem byłby brak poduszki. - dodał. Niestety nie przewoził podobnych przedmiotów w swoim czterokołowym pojeździe, ale gdyby Panda zdecydowała się jednak na wspólną noc na chicagowskiej plaży to Randall już by zadbał o to, żeby spało się jej jak najwygodniej i żeby nie miała możliwości odgniecenia sobie tego chudego, a zarazem zgrabnego ciałka.
- Kurczę. Chyba już możesz nazywać mnie starym szaleńcem. - zażartował. Odnosił się oczywiście do przesiadywania jesienią na plaży i to w przemoczonych (do pewnego stopnia!) ubraniach. Ale przerwanie randki w takim punkcie to na pewno byłby grzech, a przynajmniej tak powtarzał sobie w myślach brunet, bo naprawdę nie chciał wypuścić dwudziestodziewięciolatki do domu. Jeszcze nie.
Wyznanie ciemnowłosej Pandory spowodowało, że wyraźny błysk pojawił się w oczach Norwooda, a kąciki ust praktycznie od razu zawędrowały do góry.
- Ja też. - powiedział z czystym sumieniem, chociaż nie zamierzał wspominać Pandzie, że miała być jego jednonocną przygodą, którą po seksie po prostu by porzucił i wymazał z pamięci. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. - Nie spodziewałbym się, że Tinder może kryć tak wartościowe osoby. - dodał, cmokając nos towarzyszącej mu przedstawicielce płci pięknej. Randall chyba wpadł po uszy, ale póki co nie przyznawał się do tego na głos, bo niektóre rozdziały w jego życiu nie zostały jeszcze do końca zamknięte.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Pandora Blackwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 6 Styczeń 2019, 23:21   
   Mów mi -  Lexa
   Multi -  Layla, Calverley, Colette


Spoczywając na kolanach Randalla, brunetka nie mogła wyzbyć się z głowy widoku jego roznegliżowanego ciała, które jeszcze parę minut temu jej bezwstydnie prezentował. Kontynuując przeczesywanie jego wilgotnych włosów palcami i spoglądając prosto w oczy mężczyzny, uśmiechnęła się delikatnie, mimowolnie wykonując subtelny ruch biodrami. Jej ciało reagowało instynktownie na intymną sytuację, w jakiej się znajdowali. Ewidentnie było spragnione stosunku seksualnego, do którego Pandora jednak nie mogła dopuścić, choć chciała i to cholernie. Myślami krążyła wokół wydarzeń sprzed chwili, kiedy to brunet pokusił się o odważne ruchy dłonią i szybko doszła do wniosku, że zdecydowanie chciałaby to powtórzyć. Ponownie poruszyła się na udach dewelopera i przygryzła swoją dolną wargę, czując jak ich dwójka bezwiednie przygotowywała się zbliżenia. Na końcu języka miała słowa zachęcające go do wzięcia sprawy w swoje ręce, które w mgnieniu oka doprowadziłyby do tego, że miałaby sposobność ugościć jego członka w sobie, ale nim je choćby wyszeptała, odetchnęła bezgłośnie i odsunęła się odrobinę od biznesmena.
- To wszystko brzmi bardzo kusząco, ale chyba jednak powinniśmy wracać. Ogrzewanie samochodowe nie zastąpi nam suchych ubrań i ciepłej kąpieli. - powiedziała, próbując nie pokazywać po sobie jak zirytowana była. Nie na Norwooda, nie na siebie, ale na Hazel i jej idiotyczne pomysły. Co prawda dwudziestodziewięciolatka mogła nieco nagiąć zasady ich małego zakładu, o czym blondynka nigdy by się nie dowiedziała, ale sumienie by ją wykończyło. No i świadomość, że siostra miała rację.
- Mam nadzieję, że nie szukasz ich więcej? - zapytała zaczepnie, puszczając przy tym oczko i powoli zmuszając się do wstania. Wyszło jej to dość nieporadnie, zważywszy na pozycję, w jakiej się znajdowała, aczkolwiek ostatecznie wyprostowała się dumnie na przeciwko Randalla i uśmiechnęła się rozkosznie.
- Chodź, zanim naprawdę się rozchorujemy. - powiedziała wyciągając w jego stronę rękę w celu udzielenia mu pomocy przy podnoszeniu się z koca.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Randall Norwood


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 7 Styczeń 2019, 00:10   
   Mów mi -  Patka
   Multi -  Yosef, Ray, Marion, Sabrina


Trzymanie dłoni przy sobie stanowiło dla pana prezesa niemałe wyzwanie, zwłaszcza kiedy już wiedział jak prezentowała się zupełnie naga Pandora. Cierpliwość oraz grzeczne oczekiwanie na pewno nie były jego mocnymi stronami, ale z drugiej strony nie zamierzał sprzeciwiać się brunetce oraz jej decyzjom, a te niestety nie były przychylne zbliżeniu już na drugiej randce. Dobrze, że chociaż mógł zasmakować miękkich warg dwudziestodziewięcioletniej przedstawicielki płci pięknej, to w pewien sposób wynagradzało mu to czego nie mógł dzisiejszego wieczora posiąść. Randall nie czuł się oburzony, zły i nie zamierzał nagle przerywać ich randki, bo jego męska duma została nieodwracalnie urażona. Mężczyzna przyjął to z godnością i dzięki temu dane mu było spoczywać na kocu wraz z panną Blackwood. Niestety nie miało to potrwać zbyt długo, ale tak naprawdę dla bruneta liczyła się każda możliwa chwila, którą spędzał z kobietą.
- Masz rację, nie chcę, żebyś się przeziębiła. - po tych słowach otulił ją nieco mocniej ramionami, aby w pewien sposób odseparować ciało Pandy od chłodnego wiatru, który dominował obecnie na plaży.
Na pytanie ciemnowłosej deweloper zaprzeczył ruchem głowy. Nie było to może jego pierwsze spotkanie z przedstawicielką płci pięknej poznaną przez internet, ale na pewno ostatnie, gdyż pracownica hotelu spełniała wszelkie, nawet te najśmielsze oczekiwania, ze strony trzydziestosiedmiolatka i był praktycznie pewien, że nikt inny nie mógł mu zapewnić podobnych wrażeń co Pandora.
Potem niestety przyszedł czas na pożegnanie, od którego Randy starał się tak bardzo uciec. Kiedy jednak dziewczyna podniosła się z jego kolan, on również stanął na równych nogach, aby wysprzątać wszystkie rzeczy, jakie towarzyszyły im podczas tego cudownego pikniku, schował wszystko do bagażnika, a następnie zaprosił brunetkę do środka pojazdu, włączając ciepły nawiew wewnątrz.
- Mam nadzieję, że niedługo znowu zorganizujemy sobie podobne spotkanie. - powiedział, gdy tylko zajął miejsce po stronie kierowcy. Norwood odwiózł dwudziestodziewięciolatkę pod samo mieszkanie, a następnie już samotnie udał się do swojego apartamentu.

[z.t]
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nemo Hayward


Jestem w Chicago od
7 lat



23
model, kelner

no i dał się złowić, ups

Mieszkam w
Jefferson Park

Nemo Blue

Hayward

Wysłany: 17 Lipiec 2019, 23:05   
   Multi -  J. Duan, T. Sheehan, D. Collins, H. Blackwood, L. Williams



Po raz pierwszy od dawna nie miał pojęcia co zrobić z czasem i samym sobą. Dziadkowie zabrali rano Lily na tydzień do rodziny do Los Angeles, więc miał po pracy wreszcie trochę czasu dla siebie, tylko że… Bez niej czuł się dziwnie. Przyzwyczaił się już do jej dziecięcych popiskiwań, gadania głupot i przekomarzania się z nim. Często była jego jedynym towarzystwem kiedy zamykał się na kilka dni w pracy i wychodził z niej tylko na moment by sprawdzić czy opiekunki dobrze się nią zajmują. Czuł się fatalnie z tym, że ciągle musi zajmować się nią ktoś obcy, ale Lily zdawała się to rozumieć. I wreszcie przestała pytać tak często o matkę, co uznał za dobry znak. A skoro już o niej mowa…
Telefon Nemo w ostatnich dniach nie przestawał dzwonić. Kobieta musiała znowu zaciągnąć u kogoś jakiś dług, bo wydzwaniała codziennie prosząc go o pieniądze, a z każdym kolejnym dniem kwota wzrastała. Odkąd musiał zająć się małą, nie mógł brać już na siebie tylu dobrych zleceń ile by chciał, więc jego kariera, o którą tak długo walczył zdawała się powoli kończyć. Czy było mu przykro? Oczywiście, że tak, ale jego priorytety się zmieniły. Niestety, w związku z tym nie zarabiał już tak dobrze. Jin rzecz jasna płacił mu uczciwie i nawet zgodnie z obietnicą awansował go jakiś czas temu na pomocnika kucharza, ale to nadal ledwie pokrywało wszystkie rachunki, opiekunki i inne sprawy niezbędne do przeżycia. Nawet gdyby chciał pomóc swojej matce, po prostu nie miał jak. I choć nie powinien, to targały nim ogromne wyrzuty sumienia, bo nawet jeśli ona tyle razy w życiu go porzuciła, to on nie potrafił zrobić jej tego samego. Po skończonej pracy wrócił na trochę do mieszkania, ale było zbyt puste, by miał ochotę w nim siedzieć. Wybrał się z wizytą do matki, co skończyło się dla niego kłótnią z jednym z facetów, którym wisiała pieniądze i tym razem miał wyjątkowe szczęście, bo choć wygrażał im bronią, to tylko na tym się skończyło. No i na małej szarpaninie z nachalnymi sąsiadami matki, przez co jego policzek był teraz nieco opuchnięty i zaczerwieniony. Był nieźle wkurzony, więc wolał trochę się przejść zamiast iść prosto do domu. Pomyślał też o Jeffersonie i napisał do niego zanim zastanowił się nad tym, że w obecnej sytuacji pewnie nie powinien. Zawsze jednak mógł liczyć na to, że nie zauważy w ciemności jego twarzy albo że uwierzy w to, że zwyczajnie się potknął, przewrócił i na niej wylądował.
Usiadł na schodkach przy plaży w oczekiwaniu na swojego towarzysza. Noc była dosyć ciepła, więc nie marznął jakoś wyjątkowo. Z nerwów palił papierosa za papierosem, a jego myśli dryfowały gdzieś daleko stąd. Miał wrażenie, że co by nie zrobił, nadal tkwi po same uszy w tym okropnym bagnie, jakie od lat gotowała mu własna matka. Był na tyle zamyślony, że nieźle się wystraszył, kiedy usłyszał szczeknięcie.
- Co jest…? - mruknął, rozglądając się dookoła. Nagle znalazł się przy nim biały pies, który wyglądał jak mały baranek. Wyciągnął powoli dłoń by go pogłaskać, bo wyglądał na grzecznego. - Ale jesteś zabawny… Zaraz… Vivi? - zmarszczył czoło. Jego słowa potwierdził nie tylko kolejny szczek, ale również obecność osoby, która zdecydowała się usiąść obok niego. - Więc jednak nie jesteś w samych bokserkach? Szkoda, trochę na to liczyłem, Jefferson - rzucił, zdobywając się na uśmiech. Chociaż wewnętrznie dalej chciało mu się krzyczeć z bezsilności, to poczuł się znacznie lepiej na widok chłopaka. Przytulił się do niego, bo po pierwsze, chciał ukryć przed nim swoją twarz choć jeszcze na moment, a po drugie, to chyba zwyczajnie tego teraz potrzebował. Potrzebował Eliasa Jeffersona, na widok którego jego nieposłuszne serce wywijało najbardziej zmyślne salta.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Elias Jefferson


Jestem w Chicago od
dziecka



23
model

kiedyś złowię złotą rybkę

Mieszkam w
Gold Coast

Elias

Jefferson

Wysłany: 25 Lipiec 2019, 21:33   
   Multi -  M.Wang, X. Park, T.Jackman, K.Kang


#7

Powoli zaczynał się przyzwyczajać do tego, że spotykając się z Nemo naprawdę musi być nastawiony na to, że ten zadzwoni do niego w środku nocy i zawsze jakoś sprawi, że ten się zgodzi z nim wyjść. Niestety ostatnio nie za bardzo mogli sobie na to pozwolić, bo Jefferson znowu miał kilka sesji po za granicami Chicago i jeśli wracał do miasta, to tylko na jeden, góra dwa dni i znowu leciał w kolejne miejsce. Starał się pisać do młodszego, aby ciągle mieć z nim jakiś kontakt. I nie chciał sobie robić nadziei, bo już dawno się nauczył, że tego co jest między nimi nie powinien nazywać związkiem. Zycie marzeniami wcale nie było dobre.
Zdążył akurat dzisiaj wrócić do Chicago. Miał za sobą spotkanie z rodzicami którzy kolejny raz sobie żartowali, że jak kogoś sobie nie znajdzie to oni zrobią to za niego. I wtedy mu się wymsknęło, że spotyka się z kimś, a jego mama od razu chciała wiedzieć kto to i najlepiej aby podał całe jego drzewo genealogiczne. Na szczęście jakoś Eliasowi udało się ostudzić zapędy kobiety, bo od razu dodał, ze spotykanie się nie oznacza że coś z tego będzie. Wolał im powiedzieć mniej niż gdyby mu pewnego dnia nie wyskoczyli z pomysłem aby zaprosił Nemo na rodzinny obiad. Jeszcze tego mu do szczęścia brakowało. Nie żeby się wstydził swojej rybki. Raczej chciał go uchronić przed swoją dziwną rodziną.
Był naprawdę zmęczony i po powrocie do swojego apartamentu od razu się rzucił na łóżko. I pewnie by tak spał do rana gdyby nagle nie napisał do niego młodszy. Przez chwilę nawet mu odpisywał jakieś głupoty za które pewnie rano będzie się wstydził, ale zaspany nigdy nie myślał. No ale czy umiał mu odmówić? Oczywiście że nie. Jednak tym razem zabrał ze sobą Vivi co obiecał młodszemu. I nawet przybił sobie piątkę kiedy jego pies podbiegł do młodszego którzy siedział na schodkach przy plaży. Podszedł do niego i lekko się uśmiechnął.
- Idąc tutaj mijałem rozchichotane gówniary. Gdybym był w samych bokserkach to byś mnie tutaj nie miał – powiedział z lekkim uśmiechem i kiedy tylko chłopak się do niego przytulił od razu ukrył go w swoich ramionach. - W samych bokserkach możesz zobaczyć mnie później – poruszył zabawnie brwiami, czego młodszemu nie mógł widzieć. Miał tylko nadzieję, że nie dostanie za swoje słowa, bo jednak z Haywardem to bywało rożnie i nigdy nie wiadomo jaki miał humor.
Po chwili lekko się od niego odsunął i zobaczył jego obitą twarz. Delikatnie złapał go za podbródek, aby lepiej się przyjrzeć.
- Co się stało? Kto ci to zrobił? – zadał pytanie patrząc na niego zatroskany. Elias naprawdę chciał mu pomóc, ale podejrzewał, że pewnie młodszy i tak mu nie powie prawdy. No, ale co mógł z tym zrobić? Przecież nie zmusi go do tego aby wreszcie zaczął mu ufać. I chociaż wkurzało go strasznie, że młodszy nie chce się przed nim otworzyć i wpuścić do swojego życia, to i tak nie potrafił z niego zrezygnować. No za bardzo zaczęło mu zależeć.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nemo Hayward


Jestem w Chicago od
7 lat



23
model, kelner

no i dał się złowić, ups

Mieszkam w
Jefferson Park

Nemo Blue

Hayward

Wysłany: 26 Lipiec 2019, 09:00   
   Multi -  J. Duan, T. Sheehan, D. Collins, H. Blackwood, L. Williams


Hayward był przyzwyczajony do tego, że wiecznie się mijają i muszą im wystarczyć albo nocne schadzki albo wspólnie spędzony czas w restauracji Jina, kiedy Elias znalazł moment by pomóc swojemu kuzynowi. Nie zamierzał narzekać, bo było w tym sporo jego własnej winy, a podejrzewał, że kiedy znajdzie już kolejną pracę, czasu zrobi się jeszcze mniej. Bo czy tego chciał czy nie, to niestety jej potrzebował. Na chwilę jednak o tym zapomniał, kiedy jego myśli zajęły znacznie przyjemniejsze sprawy - jak głaskanie tego cudownego psiaka czy rozmowa z jego równie fajnym właścicielem.
Był pewien, że Elias teraz go podpuszcza i że wcale nie mijał żadnych dziewczyn, ale cicho się zaśmiał na te wymysły. Nawet jeśli było inaczej, to nie zamierzał się z nikim nim dzielić; ten model był tylko jego.
- Wyszarpałbym cię z ich martwych rąk, niech sobie znajdą innego przystojniaka, bo ten jest już zajęty - mruknął, klepiąc go lekko w ramię. Model podrywał go juz tak od kilku miesięcy, a nadal kończyło się na obietnicach, podczas gdy Hayward naprawdę nie miałby nic przeciwko takiemu widokowi. Może i dziś nie miał zbytnio humoru, ale jedno spojrzenie na tego chłopaka sprawiało, że nieco go odzyskiwał.
Odwrócił wzrok, kiedy Jefferson złapał go za podbródek i zaczął się mu przyglądać. Wolał tego uniknąć, bo co miałby mu powiedzieć? Że to nic w porównaniu z tym co naprawdę mogło mu się dzisiaj stać? Nie chciał go straszyć ani wciągać w te patologiczne historie. Elias był trochę jak bezpieczna przystań, do której przybijasz w czasie sztormu i chciał by tak pozostało. Jednak bał się, że ten w końcu się na niego zdenerwuje za to wieczne zbywanie jego pytań i porzuci go jak wszyscy.
- Powinieneś widzieć tego drugiego - zażartował. Czuł, że tym razem nie przejdzie opowieść o zderzeniu z podłogą na skutek potknięcia się o własne nogi. Przecież do życiowej ofermy tego rodzaju było mu daleko. - Sąsiedzi mojej matki nie są zbyt... przyjemnymi ludźmi. Zaczepiali ją, więc na nich naskoczyłem i dlatego teraz tak wyglądam - powiedział cicho, opowiadając skrótowo tę historię. Wrócił do niego wzrokiem i dostrzegł, że chłopak ma podkrążone oczy. Zrobiło mu się głupio, że wyciągnął go z łóżka w środku nocy. - Wyglądasz na zmęczonego. Wiesz, że nie musiałeś tu przyjeżdżać? - zapytał, łapiąc go za dłoń. Splótł ze sobą ich palce i oparł się o jego klatkę piersiową. Dlaczego te gesty przychodziły mu z taką łatwością? Kiedy stało się to dla niego takie naturalne? Może Xander miał rację i powinien był komuś wreszcie zaufać, a przynajmniej bardziej niż reszcie? - Nie pomyślałem, że przecież dopiero co wróciłeś i pewnie chcesz odpocząć, przepraszam.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Elias Jefferson


Jestem w Chicago od
dziecka



23
model

kiedyś złowię złotą rybkę

Mieszkam w
Gold Coast

Elias

Jefferson

Wysłany: 14 Sierpień 2019, 00:45   
   Multi -  M.Wang, X. Park, T.Jackman, K.Kang


Lubił ten czas który spędzali razem i mimo, że czasami naprawdę nie było go zbyt wiele to każda taka chwila cieszyła. I często widział to zmęczenie na twarzy Nemo, ale wiedział, że jak tylko zacznie ten temat to się pokłócą, a to była ostatnia rzecz jakiej chciał. Więc starał się cieszyć z tego co otrzymywał i nigdy nie narzekał. Nawet jeśli chłopak zdzwonił w środku nocy, a on z samego rana musiał jechać na zdjęcia.
- Mówisz, że byś o mnie walczył? – uśmiechnął się pod nosem lekko na jego słowa - Musisz chyba jakoś sprawić, aby inni wiedzieli, że już nie wolno mnie podrywać, bo jestem zajęty. Wiesz nie jedna osoba by chciała się spotykać z modelem – poruszył zabawnie brwiami, chociaż od kilku ładnych miesięcy nie zwracał na nikogo uwagi i tylko oglądał się za pewną rybka. I zawsze jak ktoś próbował go gdzieś zaprosić, czy nawet z nim flirtował to od razu mówił, że już kogoś ma i nic z tego nie będzie. I mógł tak mówić ciągle, bo kiedy już Hayward mu uwierzy i zaufa że naprawdę zależy mu tylko na nim, to będzie najszczęśliwszy. A wtedy każda obietnica stanie się rzeczywistością.
Nie wiedział czy ma do końca uwierzyć w to wyjaśnienie młodszego. Bo w sumie nie miał podstaw aby mu nie wierzyć, ale czy na pewno powinien to zrobić? Tak naprawdę prawie nic nie wiedział o życiu młodszego i w takich momentach dopiero to do niego docierało.
- Wiesz, że w razie czego mogę ci pomóc? Jeśli sąsiedzi twojej mamy znowu będą ją zaczepiać… umm wiesz, że mogę wtedy pomóc? Wystarczy, że powiesz słowo – spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem. Elias naprawdę nie chciał mu się narzucać, ale przecież mógł mu pomóc prawda? Miał wiele znajomości, a jeśli nawet nie on to jego rodzice i zawsze mógł z tego skorzystać.
- To nic takiego. Jutro mam wolne. – powiedział cicho i przytulił do siebie młodszego kiedy ten oparł się o jego klatkę piersiową. To było naprawdę miłe uczucie, kiedy chłopak nie uciekał na każdy taki gest tylko nawet sam je inicjował. Jefferson zaczął się do tego przyzwyczajać i powoli zaczynał się bać, że jak tego zabraknie to będzie mu ciężko się przyzwyczaić.
- Może i nie musiałem, ale chciałem – powiedział po dłuższej chwili ciszy - I musiałeś wreszcie poznać Vivi, więc nawet nie próbuj mi tutaj teraz marudzić. Wyśpię się jutro – przecież on dla młodszego mógłby zarwać każdą nockę. I nawet jakby ten mu marudził, że nie musi, to Elias i tak by zrobił po swojemu. No co mógł zrobić, że po raz pierwszy aż tak bardzo mu zależało i chciał aby ta druga osoba była szczęśliwa? Nic nie mógł na to poradzić. Taki już po prostu był.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nemo Hayward


Jestem w Chicago od
7 lat



23
model, kelner

no i dał się złowić, ups

Mieszkam w
Jefferson Park

Nemo Blue

Hayward

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 14:49   
   Multi -  J. Duan, T. Sheehan, D. Collins, H. Blackwood, L. Williams


- Tak jakbym miał mieć jakąś konkurencję - prychnął. Zdawał sobie sprawę z tego, że Elias jest przystojny, a oprócz tego jego IQ wcale nie było na poziomie ameby jak pierwotnie zakładał. Miał też niezłe poczucie humoru i najogólniej rzecz ujmując był dobrym materiałem na chłopaka, więc niejedna osoba musiała się za nim oglądać. Nemo pewnie wypadał przy nim blado, zwłaszcza z tą swoją wiecznie zmęczoną, a teraz jeszcze obitą buźką, chudymi nóżkami i niechęcią do życia ukrywaną pod zadowolonym uśmiechem. Nie oznaczało to jednak, że zamierzał się nim z kimkolwiek dzielić. I musiał postawić sprawę jasno.
- Daj mi swój telefon - poprosił, a kiedy chłopak dał mu go zgodnie z jego życzeniem, zrobił im wspólne zdjęcie (uważając przy tym, by zakryć swój posiniaczony policzek) i wstawił na jego instagram z opisem „ten model jest już zajęty przez swojego cudownego chłopaka”. - Załatwione. Teraz już nikt nie ma prawa cię podrywać - oddał mu telefon z uśmiechem i przyciągnął Eliasa do pocałunku. Trochę nad tym wszystkim dzisiaj myślał. Nie mógł tak bez przerwy go zwodzić i chociaż cholernie się bał dopuścić go do siebie bliżej, to gdzieś tam, jakaś jego część chciała tego spróbować. - O ile chcesz... ze mną być? - dodał niepewnie, kiedy odsunął się od jego ust.
Nie czuł, że go okłamuje. Może i facet, któremu jego matka wisiała pieniądze nie był jej sąsiadem, ale przystawianie broni do skroni z pewnością podchodziło już pod zaczepianie, więc była to połowiczna prawda. Nie mógł powiedzieć mu wszystkiego. To mogłoby go przerazić i mógłby nie chcieć mieć z nim do czynienia gdyby się dowiedział o tym, z jakiego środowiska pochodzi Hayward. I tak musiał się czegoś domyślać biorąc pod uwagę to, że Nemo wychowywał siostrę, ale póki co wolał nie mówić mu nic więcej.
- Wiem. I dziękuję - bo nie uważał, że Elias rzuca słowa na wiatr. Czuł, że ten chciałby mu pomóc. - Ale to nie są ludzie, z którymi chciałbyś mieć do czynienia, Jefferson. Lepiej uwierz mi na słowo - dodał poważnym tonem. Nie chciał go zbytnio straszyć, więc się uśmiechnął.
Pokiwał głową na wieść, że chłopak ma jutro wolne. Skoro tak, to miał już trochę mniejsze wyrzuty, bo ten zawsze mógł się jutro porządnie wyspać. Zrobiło mu się przyjemnie ciepło, kiedy ten otoczył go swoimi ramionami. Sam nie wiedział, kiedy to się stało, ale lubił czuć jego obecność i zaczynał przyzwyczajać się do tych wszystkich gestów. Nawet jeśli jego umysł podpowiadał mu, że to tylko iluzja i że nie ma szans, by Jeffersonowi na nim zależało, to uczył się takie myśli ignorować.
- No dobra, już nic nie mówię - wywrócił oczami, czego na szczęście Elias nie mógł zobaczyć. Pies szczeknął głośno, kiedy usłyszał swoje imię i podbiegł do nich, siadając obok. Nemo nie kłamał z tym, że lubi zwierzaki, a i one zdawały się przepadać za nim. - Ukrywałeś go przede mną, bo jest taki super? Przyznaj się - jego oskarżenia nie zabrzmiały tak groźnie, jakby tego chciał, bo skupił się na głaskaniu pieska, więc chwilowo był w pełni szczęścia, bo nie dość, że obok był Elias, to jeszcze mięciutki Vivi domagający się pieszczot.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Elias Jefferson


Jestem w Chicago od
dziecka



23
model

kiedyś złowię złotą rybkę

Mieszkam w
Gold Coast

Elias

Jefferson

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 21:38   
   Multi -  M.Wang, X. Park, T.Jackman, K.Kang


- No wiesz nie jedna osoba by chciała mieć to ciało dla siebie – cicho westchnął, bo w sumie wiedział, że czasami osoby które zwracały na niego uwagę patrzyły tylko przez pryzmat jego twarzy i ciała które pojawiało się w gazetach bądź w jakichś kampaniach reklamowych. Zresztą wiele modelek też nie patrzyło na to co ma w głowie, tylko uważało, że przy nim można się pokazać i od razu będzie lepiej postrzegana. I Elias kiedyś się na to godził póki nie poznał Nemo no i nie wpadł jak śliwka w kompot. I nawet jeśli sam na początku zwrócił na młodszego uwagę ze względu na wygląd, to dopiero go poznając bliżej cała reszta sprawiła, że chciał z nim być.
Patrzył uważnie co takiego wymyślił chłopak, a kiedy zobaczył że ten robi im zdjęcie i z takim opisem dodaje na jego instagrama to aż mu serce prawie stanęło, bo chyba nie był na to gotowy. A jeszcze bardziej nie był gotowy na jego słowa które wypłynęły z ust młodszego zaraz po ich pocałunku. - Ale… Jasne ze chce z tobą być, ale to ja miałem zapytać ciebie a nie ty mnie – zrobił lekko obrażoną minę, ale w duchu naprawdę się z tego cieszył. - Jesteś pewien, że chcesz ze mną być? Wiesz, że teraz już się mnie nie pozbędziesz? – uśmiechnął się lekko, bo to pytanie młodszego sprawiło, że ta cała niepewność którą miał do tej pory zniknęła. Skoro zadał mu to pytanie, to musiał być tego pewny. Do tej pory nigdy nie dawał mu żadnych odpowiedzi, zawsze zmieniał temat, a teraz skoro sam to powiedział. Chyba nie mógłby być szczęśliwszy, nawet jeśli nie do końca to do niego docierało.
Patrzył uważnie na swojego chłopaka (łoo jakie to było fajne, że mógł go tak wreszcie nazwać, ale na razie wolał go tak nazywać tylko w swojej głowie) i zastanawiał się czy ma uwierzyć w te jego zapewnienia, czy może dalej drążyć temat. Przecież wiedział, że skoro Nemo zajmuje się swoją młodszą siostrzyczką, to nie może być zbyt dobrze. Zresztą gdyby się nią zajmował chwilę to by nawet go to nie dziwiło, ale to już trwało kilka miesięcy, a on ciągle o nic nie pytał.
- Mam nadzieję, że kiedyś mi zaufasz na tyle aby powiedzieć o swojej sytuacji coś więcej – powiedział cicho, bo jakoś było mało sytuacji które mogłyby sprawić aby starszy się od niego odwrócił. Może i pochodził z rodziny jakiej pochodził, może ich światy naprawdę się różniły, ale on też nie był takim stereotypowym chłopcem z bogatego domu - I jasne nie wiem co to za ludzie, ale wiesz, że znajomości mogą zrobić wiele? Naprawdę nie wiesz, że dla ciebie zrobiłbym wiele – może i nie powinien mówi tych słów, ale chciał mu pokazać, że naprawdę może na niego liczyć. Jednak nie ciągnął dalej tego tematu aby go nie zdenerwować czy też aby nie brzmiał jak osoba która chce coś siłą z niego wyciągnąć.
Dla Jeffersona każda chwila spędzona z chłopakiem była na wagę złota, bo przecież nie mieli ich az tyle dla siebie. Każdy zajęty swoją pracy, różnymi innymi rzeczami i nawet jeśli teraz był dopiero po przylocie i wyrwany ze snu to się nie liczyło. Bo wyspać się może zawsze, a kolejna chwila spędzona z Haywardem nie wiadomo kiedy by się zdarzyła.
- Oczywiście, że tak. Polubiłbyś go bardziej ode mnie, a bycie zazdrosnym o własnego psa jest trochę dziwne – zmarszczył lekko nos na jego oskarżenia i aż się zaśmiał. - A tak szczerze, to Vivi jest ciągle u moich rodziców jak mam wyjazdy i nie było kiedy abyś go poznał – przyznał szczerze i pocałował go w czoło. Nawet nie wiedział, że stać go na takie gesty, ale jakoś przy Nemo stawał się bardziej troskliwy i czuły jakby chciał go przed wszystkim ochronić.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 8