Poprzedni temat «» Następny temat
#3 I'm three years sober and I'm still hungover
Autor Wiadomość
Erin Golightly


Jestem w Chicago od
urodzenia



29
barmanka

a może wódki?

Mieszkam w
Gold Coast

Erin Lisbeth

Golightly

Wysłany: 26 Grudzień 2019, 11:07   #3 I'm three years sober and I'm still hungover
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


~15~

Pogubiła się, to jedno nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Z dnia na dzień straciła kogoś, z kim miała zamiar związać się już do końca swojego życia. Miało być idealnie. Była zakochana, miała u swego boku wspaniałą kobietę. Jednakże los okrutnie sobie z niej zakpił. Na ten moment nie wiedziała zbytnio, co z sobą zrobić i jak poradzić sobie z tym, co aktualnie działo się w jej głowie. I sercu. Nie wiedziała, bo skąd? Bo jak? Błądziła, a było to widać już na pierwszy rzut oka. Odsunęła się od bliskich, w pewnych sytuacjach przestała się kontrolować, a teraz.. teraz były tego efekty.
Czarna dziura. Gdyby później ktokolwiek zapytał się jej, co naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami – Golightly raczej na pewno nie potrafiłaby odpowiedzieć na to pytanie od razu. Zresztą, nie byłby to pierwszy raz w jej przypadku. Tak czy inaczej, w pewnym momencie pozwoliła wyprowadzić się z pomieszczenia, a dalej – z klubu. Nie oponowała, ani też w żaden inny sposób się nie sprzeciwiała. W jakiś chory sposób zaufała Klaudiuszowi – i na pewno nie miało na to wpływu jego wcześniejsze wyznanie, którego nadal nie potrafiła w pełni pojąć. Mimo to, gdzieś międzyczasie najzwyczajniej w świecie nie podała Klaudiuszowi swojego adresu – prawdopodobnie dlatego, że w drodze powrotnej, gdy przypadkiem rozsiadła się nieco wygodniej na tylnym siedzeniu taksówki, gdzie bezczelnie ułożyła głowę na ramieniu mężczyzny, odpadła. Całkowicie. Oczy same jej się zamknęły, a gdyby ktokolwiek zdecydował się wyciszyć silnik, jak i wszystkie inne otaczające ich dźwięki, można by usłyszeć cichutkie pochrapywanie, ledwo słyszalne dla ludzkiego ucha. Dopiero na miejscu, gdy musiała stanąć na własnych nogach – naturalnie, przy okazji mocno trzymając się ramienia Klaudiusza – tak troszkę zaczęła kojarzyć: co, gdzie, jak. Innymi słowy, przez dłuższą chwilę błędnym spojrzeniem rozglądała się po pomieszczeniu, próbując przypomnieć sobie, czy już kiedyś tu była. Nie była, a łóżko – jak najbardziej! - wydawało się jej być, delikatnie mówiąc, obce. Obce w każdym tego słowa znaczeniu. W końcu zadarła głowę do góry, uniosła wzrok i zmierzyła spojrzeniem mężczyznę. Gdyby była trochę trzeźwiejsza, jak nic wycelowałaby w niego palec wskazujący, oskarżając obógwieoco.
To nie jest mój dom. – powiedziała na tyle wyraźnie, na ile mogła. Zabrała rękę, zaraz poprawiając sobie bluzkę – szkoda tylko, że ten jeden gest, jaki miał poprawić jej wizerunek, zadziałał jedynie na jej szkodę, przez co niechybnie ukazała światu swój biustonosz. Kusiła? Na pewno nie w tym stanie i na pewno nie robiła tego świadomie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum
 
Claudius Osbourne


Jestem w Chicago od
urodzenia



38
uczy muzyki

i gra innym na nerwach

Mieszkam w
Gold Coast

Claudius Tierney

Osbourne

Wysłany: 27 Grudzień 2019, 16:13   
   Mów mi -  Wiko
   Multi -  B. Clayton, D. Gleason, E. Fitzroy, K. Hathaway, T. Whitley.


Takie rzeczy po prostu się zdarzały. Właściwie to zdarzały się rzeczy znacznie gorsze, ale prawda była taka, że Klaudiusz nie miał prawa w jakikolwiek sposób tego oceniać. Jasne, jego życie nigdy nie było usłane różami, nie spał na pieniądzach, nie był szczęśliwy, ale było całe mnóstwo osób, które uznałyby swoje modlitwy za wysłuchane, gdyby zamieniło się z Osbournem miejscami. Zawsze był ktoś, kto miał gorzej. Absolutnie zawsze. Ktoś miał raka, ktoś miał umierającego partnera, ktoś właśnie organizował pogrzeb swojego dziecka, ojca, matki, psa. Zawsze. Rozumiał to. Bardzo powoli zaczynał zdawać sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy otaczali go ludzie, którzy mieli swoje problemy. Wcześniej w ogóle o tych problemach nie myślał i jeżeli już, to ograniczał się do myślenia o własnych. Wielu informowało go, że takie zachowanie w gruncie rzeczy jest totalnym faux pas, ale co go to przecież obchodzi?
Dzisiaj (na szczęście) ostatnie zdanie uznałby za niezwykle głupie. W innym wypadku na pewno nie zajmowałby się właśnie pijaną kobietą i na pewno nie podałby taksówkarzowi własnego adresu. Bo właśnie tam zmierzali — aktualnie Klaudiusz siedział tuż za kierowcą, który dość krzywo spoglądał w lusterko, bowiem odbiciem była wówczas totalnie zmarnowana Erin, mamrocząca coś pod nosem z głową na męskim ramieniu. Próbował bardzo mocno, naprawdę mocno, aby nie wybuchnąć śmiechem, bo w którymś momencie usłyszał coś o reniferach i Gwiazdorze. Wziął więc głęboki oddech, przymknął powieki i wypuścił powietrze z ust, pozwalając, aby nieobecna Golightly lekko zniżyła razem z jego ramionami. Gdy wreszcie dojechali pod wielki apartamentowiec, Osbourne podziękował wciąż krzywiącemu się taksówkarzowi, po czym wszystkimi siłami wytoczył Erin z samochodu. Ten zresztą odjechał po ułamku sekundy, co Klaudiusz skomentował jedynie żartobliwym parsknięciem. Cóż. Został sam na sam z przepitą kobietą, która na pewno nie ważyła jedynie kilku kilogramów. Niemniej jednak, już teraz mógł zobaczyć w głowie dość przykry obraz rozpaczliwych prób zaprowadzenia Golightly do swojego mieszkania, dlatego westchnął cicho, po czym schylił się, ulokował jedno ramię pod zgięciem kobiecych kolan, drugie pod głową i — licząc do trzech — wyprostował się, unosząc ze sobą Erin. — Hm. Myślałem, że jesteś cięższa. Tym lepiej. — przyznał, nie do końca wiedząc, czy w ogóle go słyszała. Po paru minutach postawił ją z powrotem na podłodze, pozwalając, aby chwyciła się go w jakikolwiek sposób, szybko przekręcił klucz w zamku, otworzył drzwi i powtórzył czynność, którą wykonał przed apartamentowcem. Jeszcze parę kroków. Tylko parę. Łóżko. Wreszcie. Położył na nim Erin, a potem zorientował się, że tym samym pozbył się na tę noc porządnego miejsca do spania. Oh well.
— Oczywiście, że to nie jest Twój dom, bo jeszcze przed paroma minutami nie byłaś w stanie mi podać swojego adresu. Widzę jednak, że możesz już mówić. — nie był pojebanym seksoholikiem, więc jedynie przewrócił oczami, gdy zobaczył, jak próbuje poprawić sobie bluzkę. Westchnął więc, po czym uklęknął na pościelonym łóżku, uśmiechając się delikatnie, po czym ostrożnie chwycił krawędź wspomnianego materiału i zaczął podnosić do góry. — Wyprostuj ręce, będzie łatwiej. — kiedy to już zrobiła, ściągnął z niej bluzkę, odkładając na bok łóżka. Zszedł z niego, podszedł do szafy, wyciągnął pierwszą lepszą białą koszulę i położył obok kobiety. Jak będzie chciała, to spróbuje sama, jak nie, to jej pomoże. Teraz czas na najgorsze, czyli spodnie. Bo z butami okazało się nad wyraz łatwo — po zaledwie kilku sekundach już leżały grzecznie na podłodze. Klaudiusz pociągnął lekko Erin w swoją stronę tak, by nie musieć po raz kolejny wchodzić na łóżko. Pochylił się lekko, rozpiął guzik od spodni, później zamek, co chwilę zerkając w stronę Golightly. — Wybacz, jeśli naruszam Twoją prywatność, ale jestem prawie pewien, że sama sobie nie poradzisz. A przynajmniej nie szybko. — powiedział, po czym delikatnie zaczął ściągać jej spodnie. Bardzo delikatnie, nie chciał przez przypadek pozbyć się również bielizny. Nie w takim stanie przynajmniej. Po chwili więc była już jedynie w staniku i majtkach, a Klaudiusz układał dolną część jej garderoby tuż obok. — Założysz koszulę, czy też Ci w tym pomóc? A. Chcesz spać w staniku czy bez? Odwrócę się. — zapewnił, po raz kolejny lekko się uśmiechając. Wow. Kto by pomyślał, że ten człowiek potrafił być tak... opiekuńczy.
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Erin Golightly


Jestem w Chicago od
urodzenia



29
barmanka

a może wódki?

Mieszkam w
Gold Coast

Erin Lisbeth

Golightly

Wysłany: 1 Styczeń 2020, 15:10   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Tym właśnie było życie. Każdy miał swoje własne problemy, z którymi radził sobie czasem lepiej, czasem gorzej. Nieważne, że Erin znajdowała się w tej drugiej grupie. Nieważne też, że jakoś niespecjalnie zdawała sobie z tego sprawę. Za wszelką cenę starała się zachować pozory, że jednak wszystko jest w jak najlepszym porządku, nawet jeśli w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Piła, bo tak było jej łatwej – może nie zapomnieć, ale na pewno jakoś przetrwać kolejne dni, a nawet tygodnie. Nie sądziła jednak, że tym razem trafi na kogoś, kto autentycznie nawet palcem jej nie dotknie właśnie z powodu alkoholu. Do tego jednego akurat nie była przyzwyczajona.
Jakoś tak nie do końca zarejestrowała jazdę do domu, co trzeba jej wybaczyć. W tym stanie trudno było jej zachować jakiekolwiek pozory, przez co była całkowicie zdana na łaskę, bądź niełaskę Klaudiusza. A później może tego żałować. Tak czy inaczej, nawet nie opierała się, gdy Klaudiusz przejął kontrolę. Posłusznie uniosła ręce do góry, tym samym pozwalając mu absolutnie na wszystko, nawet na całkowite pozbycie się jej ubrań. W tym momencie wystarczył nawet najdelikatniejszy dotyk, po którym pozostał ślad na jej skórze. Zaśmiała się cichutko, kiedy to Klaudiusz robił z nią praktycznie wszystko, na co miał ochotę.
Twoja wiara w moje możliwości jest praktycznie zerowa. – mruknęła, ale też nie zrobiła nic, by wyprowadzić go z błędu. Szanowała też fakt, że ostatecznie pozostawił jej te ostatnie skrawki odzienia, jakim była bielizna. Ale chwila, chwila. Ostatnie pytanie przynajmniej na chwilę całkowicie zbiło ją z tropu. Uniosła do góry jedną brew, ewidentnie nie do końca rozumiejąc, do czego zmierza. Zaskoczyła dopiero po dłuższej chwili. Potrząsnęła głową na boki. Ściągnęła usta w prostą kreseczkę. I zrobiła coś, czego każdy mógł się po niej spodziewać. Jak gdyby nigdy nic błyskawicznie zdjęła biustonosz, kompletnie ignorując wcześniejsze słowa Klaudiusza. Nie przeszkadzało jej, że widział to i owo. Cóż, nie był pierwszy, czyż nie? Zaraz jednak sięgnęła po koszulę, którą narzuciła sobie na ramiona. Dopiero wtedy pochyliła się nieco w stronę Klaudiusza – Pozapinasz je? – tak, stało się! Poprosiła o zapięcie tych przeklętych guziczków, z którymi naprawdę nie chciała mieć do czynienia. A przynajmniej samodzielnie nie chciała z nimi walczyć, świadoma tego, że lada moment poniosłaby klęskę również na tym polu. A może wymagała zbyt wiele od mężczyzny, który nie tyle co nie chciał uprawiać z nią seksu, ale też nie chciał nawet oglądać jej piersi, hm?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum
 
Claudius Osbourne


Jestem w Chicago od
urodzenia



38
uczy muzyki

i gra innym na nerwach

Mieszkam w
Gold Coast

Claudius Tierney

Osbourne

Wysłany: 30 Styczeń 2020, 00:13   
   Mów mi -  Wiko
   Multi -  B. Clayton, D. Gleason, E. Fitzroy, K. Hathaway, T. Whitley.


To Klaudiusz miał chyba odwrotnie — on powoli zaczynał się właśnie orientować, że coś jest nie tak, że chyba naprawdę ma jakiś problem, który koniec końców wypadałoby jednak rozwiązać. Albo chociaż spróbować, bo jeszcze do niedawna nie robił nawet tego. Być może wreszcie się zatrzymał i naprawdę rozejrzał dookoła, by zauważyć, że całe jego życie polegało wyłącznie na jednym: ucieczce. Od własnych myśli, od cudzych myśli, od uczuć, od związków, od niewygodnych sytuacji.. Tak właściwie to od wszystkiego, co wydało mu się być jakkolwiek groźne lub nieprzyjemne. Dlatego zawsze był alkohol, imprezy, kobiety, przypadkowy i przygodny seks, papierosy, jedzenie i sen. No i praca, chociaż tej czasem miał dość. Jasne, lubił to, co robił, bo kochał muzykę, więc nigdy jakoś nie przeszkadzało mu uczenie innych tego, co kochał. Ale czasem można było dostać białej gorączki, jak ktoś po raz siódmy nie potrafił powtórzyć ciągu nut czy narysować pierdolonego klucza. Są granice, nie?
Wielokrotnie bywał na miejscu Erin. Właściwie to, gdyby się tak dogłębnie zastanowił i spróbował sobie przypomnieć ostatnie tygodnie swojego życia, pewnie był tam niedawno. Często tam bywał. Miejsce, gdzie wszystko się delikatnie kołysze i człowiekowi jakoś obojętne jest to, gdzie się znajduje. Nie dziwił się więc, gdy zupełnie nie oponowała przed czymkolwiek. Starał się być delikatny, ale wiadomo, że z ciuchami różnie bywa — na szczęście wyszło całkiem nieźle. Tak samo, jak z ich posiadaczami. Nie zareagował, kiedy nagle zobaczył biust przed swoimi oczami, nawet delikatnie uniósł kącik ust. Spodziewał się takiej reakcji ze strony schlanej w trupa kobiety, której prawdopodobnie w tamtym momencie było naprawdę wszystko jedno. Gdy jednak zadała pytanie, przez ułamek sekundy się zawahał. Nie miał pojęcia, dlaczego tak się zachowywał, może po prostu robił się już stary.. A może chciał, aby jego życie wyglądało trochę inaczej? Tak czy siak, nie zastanawiając się dłużej nad swoją egzystencją skinął lekko łbem, podszedł do Erin, kucnął przy niej. No dobra, ostatecznie wylądował na klęczkach, ciężar ciała jakoś sam przeniósł się nie tam, gdzie powinien, przez co prawie wjechał twarzą w świecące golizną cycki Golightly. Zajebiście. — Wybacz. I wybacz, że dałem Ci kosza. To wcale nie tak, że nie chcę iść z Tobą do łóżka, bo w innych okolicznościach jak najchętniej bym poszedł. Po prostu jesteś zbyt pijana, a ja.. Cóż, wiele w swoim życiu przeżyłem. Jedna laska kiedyś zwróciła mi prosto na klatę swój obiad podczas stosunku, więc można powiedzieć, że mam traumę. — nie wymyślił tego. Chciałby, ale mówił prawdę. No cóż. Westchnął cicho, wyprostował plecy, nie podnosząc się jednak z kolan, po czym rozpoczął zapinanie guzików. Odrobinę wolniej, niż powinien. — Masz piękne ciało. — nie zdążył ugryźć się w język. Szlag.
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Erin Golightly


Jestem w Chicago od
urodzenia



29
barmanka

a może wódki?

Mieszkam w
Gold Coast

Erin Lisbeth

Golightly

Wysłany: 20 Marzec 2020, 09:06   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Jak można było zauważyć już na samym początku, chwilowo Erin nie do końca przejmowała się tym, co działo się nie tyle co wokół niej, ale z nią samą. Było jej wszystko jedno – być może to przez samego Klaudiusza, któremu z jakiegoś powodu ufała na tyle, że nie uciekała przed nim gdzie pieprz rośnie. Ta jedna rzecz praktycznie ani razu nie przeszła jej przez myśl, zupełnie jakby wiedziała już wtedy, w barze, że Osbourne naprawdę nie ma wobec niej żadnych złych zamiarów. Naturalnie, mogła się mylić wobec niego. Mogła być w błędzie. Niewątpliwie, podejmowała ogromne ryzyko, całkowicie zdając się na jego łaskę bądź niełaskę. I ona uciekała. I ona robiła wszystko, by jakoś złagodzić swój kontakt z rzeczywistością, co wychodziło jej z różnym skutkiem. Może powinna już przestać to robić? Może powinna przynajmniej spróbować wziąć się w garść? Był to czas najwyższy, nie była już małą dziewczynką. Nikt nie prowadził jej za rękę, nie mówił, co powinna zrobić. W tym momencie prawdopodobnie potrzebowała właśnie kogoś takiego. Potrzebowała kogoś, kto wskaże jej drogę i da choćby jedną małą wskazówkę odnośnie tego, w jaki sposób miałaby o siebie zadbać. Póki co była niczym dziecko we mgle. Szukała drogowskazu.
Fakt pierwszy, poddała się. Faktu drugi — zupełnie nie przeszkadzało jej to, co wyprawiał w jej imieniu mężczyzna. Doceniała wszystko to, co dla niej robił. I dlatego właśnie słuchała go uważnie — przynajmniej na tyle uważnie, na ile pozwalał jej obecny stan upojenia. Kącik jej ust powędrował do góry, nim w ogóle zdążyła nad sobą zapanować.
Prze... — zaczęła, ale szybko ugryzła się w język. Dostała kosza, to prawda. Tyle że nie był to pierwszy raz (i zapewne nie ostatni), więc na cholerę to drążył? Stało się. Tyle. Koniec, kropka. Ostatecznie nie próbowała mu przerwać, a jedynie westchnęła głośno, automatycznie spuszczając wzrok w dół. Unikała kontaktu wzrokowego, jak zawsze. Nieważne, że tłumaczenie mężczyzny jakoś niespecjalnie do niej przemawiało. W milczeniu obserwowała kolejne poczynania Klaudiusza – przede wszystkim to, z jakim spokojem zapinał guziki koszuli. W odpowiedzi na jego słowa, pozwoliła sobie na coś w rodzaju uśmiechu, jednocześnie nie do końca zdając sobie sprawę z sensu tego, co usłyszała.
I powiedział to ktoś, kto właśnie dał mi kosza. – wbrew pozorom, w tej wypowiedzi nie było choćby grama złośliwości. Było to jedynie stwierdzenie najbardziej oczywistego faktu, jeśli można to ująć w ten sposób. Leciutko wzruszyła ramionami, by w następnej chwili bezwiednie ulokować dłoń na dłoni mężczyzny, jednocześnie uniemożliwiając mu dalszą zabawę guzikami. Potrząsnęła głową na boki, dając mu do zrozumienia, że powinien przestać, a sama zaś wspięła się jeszcze bardziej na łóżko, oddalając się od Klaudiusza jeszcze bardziej. Tym razem zrobiła to dla siebie. Zrozumiała przekaz Klaudiusza, zrozumiała, do czego zmierzał, więc na cholerę miała prowadzić do czegoś, co wprowadziłoby w jeszcze większe zakłopotanie obie strony. Już po chwili opadła na pościel. Z jękiem, gdyż wszystko wokół niej wirowało.
Mieszkam niedaleko, wiesz? Łatwiej byłoby Ci odstawić mnie do mojego mieszkania. Miałbyś spokój na resztę wieczoru… – oczywiście, Erin nie byłaby sobą, gdyby choć trochę nie pomarudziłaby, zwłaszcza przed snem.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7