Poprzedni temat «» Następny temat
Lets get drunk, make mistakes and blame it on the alcohol.
Autor Wiadomość
Mason McKay


Jestem w Chicago od
Urodzenia



23
Perkusista

cant help myself got secrets I cant tell

Mieszkam w
Jefferson Park

Mason

McKay

Wysłany: 3 Sierpień 2019, 22:58   Lets get drunk, make mistakes and blame it on the alcohol.
   Mów mi -  Mejson
   Multi -  -


trzynaście



Zbawienie, to chyba jedyna słowa które przyszło mu do głowy, kiedy otrzymał smsa od jego najdroższego, najsłodszego przyjaciela Gabriela. Może to głupio zabrzmi, ale chłopak był osobą na którą Mason nigdy nie potrafił podnieść swojego głosu a tym bardziej ręki. Szanował chłopaka w każdym calu pomimo tego, że Yukhei lubił się uczyć, co czasami doprowadzało Masona do szewskiej pasji, gdyż przez to nie mógł się z nim spotkać. No czuł się chłopak niedoceniany przez swojego własnego przyjaciela, który wolał się pouczyć niż spędzić czas z jedynym i niepowtarzalnym Masonem, takiego drugiego przyjaciela jak on nie znajdzie co nie. Prawdziwy, a nie jakieś śmieszne podróbki z którymi go czasem widywał.
Dlatego ignorując fakt, że na dworzu szalała potworna burza Mason wyszedł z domu i jak cieszył się, że w zeszłym tygodniu postanowił zabawić się w małego złodziejaszka i ukraść samochód z jakiejś bogatszej dzielnicy. Bo kto mu zabrani, prawda? Co on miał do stracenia? Nawet jakby trafił to pierdla to byłoby mu wszystko jedno.
Droga od pokoju do samochodu nie zajęła mu wcale dużo czasu, ale czuł, że gdyby ktoś postanowił go wyżąć to powstałaby niezła rzeka. Nigdy nie był tak wdzięczny za ciepło jakie ogarnęło go kiedy zajął miejsce za kierownicą. Czy wspomniałam już, że Mason nie ma prawa jazdy? I kluczyków do samochodu, więc chwilę zajęło mu zanim znalazł sposób na to jak odpalić ten sprzęt tak jak udało mu się to ostatnim razem.
Niemalże pisnął kiedy usłyszał ryk silnika i szybko ruszył w kierunku najbliższego sklepu gdzie załatwił najpotrzebniejsze rzeczy, oczywiście Gabe postanowił zignorować jego ostatnią wiadomość i pozostawić ją jako przeczytane. Jakiż potężny cios dla biednego serduszka Masona. Jednak na wszelki wypadek zabrał ze sobą również dwie czekolady, co by potem mu nie wypominał jakim to potwornym przyjacielem jest McKay i zapłaciwszy, wyszedł ze sklepu, ponownie moknąc w cholere. Pieprzona pogoda.
Ignorując fakt, że zapewne Gabriel dostanie zawału kiedy zobaczy, że Mason stoi w jego mieszkaniu, wszedł do środka. W końcu przydałoby się zacząć zamykać drzwi, nieprawda? Przekląwszy jego głupotę pod nosem, przekręcił klucz w zamku i pozbywając się butów, przeszedł do salonu, rzucając rozbawione spojrzenie na niczego nieświadomego chłopaka.
- Wynieśliby cię stąd i nawet byś kurwa nie zauważył. Ile razy mówiłem żebyś zamykał te pieprzone drzwi. Doskonale wiesz jakie typu lubią kręcić sie w tej okolicy. - Mruknął, pozbywając się swojej przemoczonej koszulki. Nieważne jak źle to wyglądało, Mason zdawał się nawet nie przemyśleć jego czynów. Dopiero po kilkunastu sekundach, zatrzymał się, kiedy doszło do niego co robił. - Oh, pożycz koszulkę. I spodnie. O bokserki nie pytam bo to byłoby zbyt gejowe. - Wzruszył ramionami, rzucając swoją koszulkę na jedno z krzeseł. Jednak chłopak patrzył się na niego i nie zamierzał się ruszać z miejsca, więc Mason przewrócił oczami, przesuwając palcami wzdłuż swoich mokrych włosów. - Proszę? Nie każ mi dłużej czekać. Moje sutki marzną.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje telefon
 
Gabriel Yukhei


Jestem w Chicago od
Zawsze



23
Student striptizer

They know we got the chemistry

Mieszkam w
Jefferson Park

Gabriel Ten

Yukhei

Wysłany: 3 Sierpień 2019, 23:44   

Gabriel, jak na osobę wyjątkowo towarzyską przystało, nie lubił siedzieć samotnie nawet przez chwilę. Owszem, istniały wybiórcze sytuacje, kiedy cisza była mu potrzebna, ale zdecydowanie większą część swojego życia spędzał z kimś. A to z przyjaciółmi, a to z obcymi ludźmi w klubie, a to z rodzicami w domu. Niestety, ci ostatni postanowili dzisiaj gdzieś wyjść, czemu oczywiście chłopak się nie sprzeciwiał wiedząc, że rodzicom też należy się chwila sam na sam, z dala od dzieci i domowych obowiązków. Kibicował im, mogąc dziękować losowi, że jego rodzina była normalna (może poza nim samym, ale o jego nocnym życiu nie wiedział nikt, poza paroma osobami), dlatego pożegnał ich, życząc dobrej zabawy. Zostając sam w domu, szwendał się chwilę bez celu, żałując, że nie ma dzisiaj zmiany w klubie (jakaś prywatna impreza tylko z udziałem kobiet), postanowił zadbać o to, aby nie dobijała go panująca na około cisza. Parę sekund później już wysyłał wiadomość do przyjaciela, na którego mógł liczyć zawsze, o ile tamten nie leżał akurat gdzieś pod stołem na jakiejś domówce.
Mason odpisał szybko, zgadzając się do niego wpaść. Idealnie, biorąc pod uwagę, że w taką pogodę, jaka właśnie szalała za oknem, Gabriel nie miał ochoty robić nic innego, jak usiąść przed telewizorem oglądając filmy i zajadając się prażoną kukurydzą. A z kim, jak nie z kumplem, robić takie rzeczy? Samotnie nie było przyjemności, a tak może McKay da mu się nawet pokarmić popcornem?
Wzdrygnął się, kiedy usłyszał grzmot. Nienawidził burz, tak bardzo nienawidził, tym bardziej potrzebując towarzystwa. Śpiewając pod nosem, aby zagłuszyć to, co działo się na zewnątrz, zrzucił z siebie koszulkę, wkładając coś bardziej odpowiedniego, niż jedynie dres. Lubił dobrze wyglądać, co poradzić. Usatysfakcjonowany zszedł do salonu, gdzie na stole spoczywała miska z kukurydzą. Wziął garść i już miał zacząć jeść, kiedy wszystko wylądowało na podłodze tylko dlatego, że Mason go wystraszył. Biedne serce Gabriela.
-Na litość wszystkiego, Mason, zabijesz mnie kiedyś. Do tej pory nikt się tu nie wpakował, ale ty postanowiłeś przyprawić mnie o zawał, co? - skomentował, patrząc na niego. - Jak ty w ogóle wyglądasz? Jesteś cały przemoczony - pokręcił głową, nie spuszczając z niego wzroku, kiedy pozbywał się górnej części ubioru. Podobało mu się jego ciało, korzystnie prezentowałoby się w klubie, ale o to Gabs nawet nie miał zamiaru go pytać.
-Trzeba było powiedzieć, że przychodzisz do mnie tylko po to, aby urządzić striptiz i poparadować w moich ubraniach. Myślisz, że wciśniesz moje spodnie na swój szeroki tyłek? - zażartował, przyglądając mu się dłuższą chwilę. - Ale przecież ty jesteś gejem - skomentował, ostatecznie znikając na chwilę, by przynieść mu nie tylko dresowe spodnie, które na niego były szerokie, ale również koszulkę i ręcznik. Wręczył do wszystko przyjacielowi.
Wzdrygnął się, kiedy ponownie rozległ się grzmot. Przetarł dłonią oczy, podchodząc do telewizora.
- Możemy zaczynać - zawyrokował, puszczając film. I zupełnym przypadkiem był fakt, że na pierwszy ogień poszły Tamte dni, tamte noce.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Mason McKay


Jestem w Chicago od
Urodzenia



23
Perkusista

cant help myself got secrets I cant tell

Mieszkam w
Jefferson Park

Mason

McKay

Wysłany: 12 Sierpień 2019, 19:21   
   Mów mi -  Mejson
   Multi -  -


Do tej pory nie miał problemu z ciszą, a wręcz przeciwnie kochał ją. Kochał ją bardziej niż książki. Serio. Ale od pewnego czasu zaczęła mu przeszkadzać z dnia na dzień coraz bardziej. Dlatego dziękował Gabrielowi i w myślach całował go po stopach kiedy do niego napisał. I jeśli kiedykolwiek wypapla się, że tak właśnie pomyślał chyba zapadnie się przez to pod ziemię. Bo wiedział, że przyjaciel nie dałby mu spokoju i wypominał za każdym razem gdyby się widzieli o jego chrapce na jego stopy. I oczywiście pewnie wymyśliłby milion innych rzeczy o tym jaki to fetysz, bla bla. Dlatego to musiało, MUSIAŁO pozostać jego słodką tajemnicą i cholera modlił się żeby przypadkiem po alkoholu nie puścił tych myśli na światło dzienne. O zgrozo. Otrzepał się na samą myśl, a na jego skórze pojawiła się gęsia skórka.
Dopiero po tym jak wyszedł ze sklepu zorientował się, że jego przyjaciel jednak odpisał mu na wiadomość. Tak więc idealnie znając potrzeby Gabriela pogratulował samemu sobie, wsiadając ponownie do samochodu i rzucając torebki na tylne siedzenie, całkowicie zapominając o szklanych butelkach, orientując się dopiero kiedy usłyszał jak obijają się o siebie. Jego oczy szeroko się otworzyły i niemalże wybiegł z samochodu by sprawdzić, czy jego dzieci są całe.
Odetchnął z ulgą i wsiadł do samochodu tym razem już odjeżdżając. Ale co się najadł stresu to jego. Nie wybaczyłby sobie gdyby coś tak ważnego, jego skarb, jeg miłość straciła życie przez jego głupotę. Znaczy się on i tak był głupi, a tymi myślami jedynie to potwierdzał.
Grzmiało, błyskało się niemiłosiernie, co tylko irytowało Masona bo nie potrafił skupić się na drodze tylko na obserwowaniu błyskawic, które uwielbiał, kochał. Pochodzić sobie po lesie w taką pogode, coś pięknego. Tylko czekając aż go pierdolnie.
Zajęło mu chwilę zanim opanował śmiech, widząc reakcję Yukhei i oczywiście nie obyło się bez odtwarzania jej przed nim, chcąc jedynie go wyprowadzić z równowagi. Oh, jak on uwielbiał się z nim drażnić.
– Wiesz. Nie znasz dnia ni godziny kiedy ktoś przyjdzie do ciebie. Wyobraź sobie. – Uśmiechnął się zadziornie. – Siedzisz sobie w domu. Burza szaleje, a tu nagle ktoś wchodzi do twojego domu. Ubrany w czarny płaszcz, czarne rękawiczki z nożem w dłoni. – Mrugnął do niego, będąc zachwyconym faktem, że kiedy skończył swoją historię na dworze huknęło i to porządnie.
– Twoja czekolada kosztowała mnie mojej koszulki. Widzisz jak ja muszę cię uwielbiać. – Chwycił się za serce i wycierając niewidzialną łze z policzka.
– Czy ty właśnie powiedziałeś, że mam wielką dupę? I że jestem gejem? – Prychnął, podchodząc do niego bliżej. – Od kogo nauczyłeś się tak brzydkich słów, Gabe. Odprowadził go wzrokiem, a kiedy zniknął z pola widzenia Mason chwycił garść popcornu i wepchał ją sobie do ust.
Podziękował skinieniem głowy kiedy dostał ciuchy i szybko zniknął w łazience by wyskoczyć ze swojego przemoczonego odzienia. Jęknął cicho kiedy rzeczywiście jego spodnie opinały mu się na tyłku i jeszcze chwila a będzie musiał zmierzyć się z rozbawionym spojrzeniem Yukhei.
– Nic nie mów. Bo ci zajebię. – Warknął siadając na kanapie. Wiedział, że przyjaciel bał się burz, więc kiedy włączył film, rozłożył ramiona. – Chodź tu.
Uderzył się w czoło kiedy przypomniał sobie o jednej najważniejszej rzeczy. – Kurwa alkohol. – Niemalże wystrzelił się jak z procy i pognał po siatki które zostawił obok wejścia i po chwili powrócił do swojej poprzedniej pozycji. Przeklął jeszcze kilka razy o tym, że zapomniał totalnie o szklankach, ale był już zbyt leniwy żeby w ogóle się ruszać, więc musieli zadowolić się dzieleniem odrobiny śliny. Oh, nic wielkiego, prawda?
Tamte dni, tamte noce.
Co to za gówno.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje telefon
 
Gabriel Yukhei


Jestem w Chicago od
Zawsze



23
Student striptizer

They know we got the chemistry

Mieszkam w
Jefferson Park

Gabriel Ten

Yukhei

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 02:00   

Burza była złem, przynajmniej dla Gabriela. Czymś, co w ogóle nie powinno istnieć, niezależnie od wszystkiego. Niszczyła wszystko, kiedy tylko się pojawiała, a to głównie dlatego, że właśnie burzy bał się Gabriel najbardziej. Miał co prawda sposoby na jej przetrwanie, ale i tak byłby znacznie spokojniejszy gdyby wiedział, że w ogóle nie musi się jej spodziewać. Nie musiałby się nigdzie chować, nie musiałby myśleć, że kolejny grzmot będzie kosztował go życie, bo w młodym wieku umrze na zawał. Ach, przykre było życie kogoś, kto się bał.
Fakt, że miał się niedługo widzieć z Masonem, działał na niego kojąco. Pozwalał skupić się chłopakowi na czymś, co nie miało związku z szalejącym na zewnątrz armagedonem. Bo o ile deszcz był przyjemny i Yukhei mógł w nim biegać, tak wszelkiego rodzaju błyskawice i grzmoty, niezależnie od tego jak dalekie, były dla niego katorgą same w sobie. Nic dziwnego, że dziękował w duchu, iż przyjaciel zgodził się na spotkanie. Nie spodziewał się jedynie, że chłopak postanowi pojawić się w jego domu niczym seryjny morderca, o którym chwilę później zaczął rozprawiać. Gabriel jedynie spojrzał na rozrzucony popcorn, zaraz skupiając się na McKayu, który w przemoczonych, przylegających do ciała ubraniach, wyglądał dobrze, bardzo dobrze i był zdecydowanie lepszym widokiem, niż kukurydza na dywanie.
-Dość sporo wiesz o tych wszystkich seryjnych mordercach. Nowy fetysz, czy zmiana zawodu? Chociaż prawdę powiedziawszy gdyby przyszedł do mnie morderca twojego pokroju, dałbym mu się pokroić - wyszczerzył się do niego szeroko. Mason oczywiście miał rację, ale Gabriel, jak to Gabriel, trochę wszystko zbagatelizował, nie biorąc pod uwagę, że komuś faktycznie chciałoby się fatygować do jego domu tylko po to, aby go zabić. Nie miewał wrogów, a przynajmniej o nich nie wiedział. Przecież był zbyt uroczy za dnia i zbyt seksowny w nocy, aby ludzie chcieli się go pozbyć.
-Jesteś kochany, Mason. Jestem skłonny wybaczyć ci fakt, że przez ciebie będę musiał odkurzać - stwierdził, uśmiechając się do niego szeroko. Uwielbiał czekoladę, uwielbiał wszystko, co było słodkie, chociaż nic nie umywało się do truskawek w czekoladzie, na które miał ochotę o każdej porze dnia i nocy. - Tak, jesteś uroczym gejem o wyjątkowo seksownym, dużym tyłku - rzucił, klepiąc go delikatnie i czule, jak przyjaciel wiadomo, po policzku. Skoro podszedł bliżej, Yukhei uznał, że oczekiwał jakiejś formy bliskości, a taką Gabs mógł mu dać. - Ty mnie nauczyłeś. Już nie pamiętasz? - uraczył go następnym ze swoich uśmiechów. Ot, taki właśnie był pocieszny.
Wrócił z ubraniami, które wręczył chłopakowi oraz ręcznikiem, którym miał zamiar wytrzeć mu włosy, kiedy tylko ten założy na siebie coś suchego.
Uśmiechnął się równie szeroko co wcześniej, kiedy chłopak ponownie znalazł się w pokoju, tym razem mając na sobie ubrania Gabriela. Tak, jak przewidział, faktycznie spodnie wyjątkowo opinały się na pośladkach Masona, uwydatniając je do granic możliwości.
- Obaj wiemy, że nie zrobisz mi krzywdy. Ale hyung, muszę przyznać, że wyglądasz wyjątkowo prowokująco. Teraz wiem, czemu tak wielu mężczyzn tak cię pragnie - zaśmiał się, stając naprzeciwko niego, zarzucając mu ręcznik na głowę. Delikatnie zaczął wycierać jego włosy, przy okazji niemiłosiernie mu je mierzwiąc. Bawił się przy tym wyśmienicie do czasu, aż nie grzmotnęło za oknem tak, iż striptizer miał wrażenie, że nawet szyby się zatrzęsły. Ręcznik wylądował na kolanach starszego chłopaka, a sam Yukhei zbladł jak ściana. Zapragnął wejść do szafy, niezależnie od tego, jak żałośnie to brzmiało.
Kiedy więc Mason rozłożył ramiona, chcąc go przytulić, nie oponował. Szkoda, że za pierwszym razem nie miał okazji się w nich schować, bo ten zaraz zniknął w kuchni, przynosząc alkohol. A gdy ponownie usiadł na kanapie, Gabriel, nie mając zamiaru dłużej czekać, przytulił się do niego, pozwalają, aby te silne ramiona go objęły. Tak, to on film mógł oglądać. No, prawie, bo coś mu nie pasowało.
Kilka sekund później jego głowa spoczywała na kolanach Masona i student mógł się ostatecznie skupić na filmie, który jego zdaniem zapowiadał się dobrze.
Ścisnął materiał spodni przyjaciela, gdy po raz kolejny zagrzmiało. Czy on nie mógł mieć innej fobii, tylko ta przed burzą?
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Mason McKay


Jestem w Chicago od
Urodzenia



23
Perkusista

cant help myself got secrets I cant tell

Mieszkam w
Jefferson Park

Mason

McKay

Wysłany: 20 Sierpień 2019, 05:08   
   Mów mi -  Mejson
   Multi -  -


Wiedział, że Gabriel nie znosił burzy i bał się panicznie za każdym razem gdy za oknem szalała nawałnica taka jak dzisiejszego wieczoru. Dla McKaya piękne błyskawice i melodyjnie grzmoty, które były muzyką dla jego uszu, tak dla Gabriela były utrapieniem i zmorą. Dlatego gdyby miał moc ustawiania pogody wedle własnych życzeń zapewne oddałby swoją sympatię do tego pięknego zjawiska meteorologicznego i zlikwidowałby je całkowicie. Czego nie robi się dla przyjaciół, prawda?
Zapewne gdyby nie fakt, że mieli się umówione spotkanie, to Mason i tak wylądowałby w domu chłopaka bez zapowiedzi, ignorując fakt, że może mieć towarzystwo czy nie. Gabriel może i był starszy od Masona, ale wcale tego nie odczuwał. Był dla niego jak młodszy brat, którego musiał chronić i którym musiał się opiekować. Nie bez powodu również otrzymał miano hyung, prawda? Które swoją drogą dla innej osoby, która znałaby jej znaczenie wydało się niemal dziwne i zabawne, tak na twarzy Masona zawsze wywoływało uśmiech i czuł się dumny kiedy tylko to słyszał. Chociaż kimże byłby Mason, gdyby nie droczył się z chłopakiem o to za każdym razem gdy tak go nazywał.
Zmierzył wzrokiem popcorn leżący na ziemi, a potem uroczego Yukhei stojącego przed nim. Poczuł na sobie jego wzrok i uśmiechając się zadziornie, przejechał palcami po swoich mokrych od deszczu włosach, sprawiając, że mięśnie na jego ciele się napięły.
- Jeśli kiedykolwiek będę planował morderstwo to w pierwszej kolejności przyjdę pod twój adres. Mówię serio. Zacznij zamykać te cholerne drzwi, albo sam cię zamknę i nie będziesz mógł wyjść z domu już nigdy. - Przewrócił oczami, odwzajemniając uśmiech, który mu posłał. Po chwili jednak nieco zmalał, kiedy wyobraził sobie, że coś podobnego rzeczywiście mogłoby mieć miejsce. - Poważnie, nie uśmiecha mi się przychodzić na twój pogrzeb. Wiesz, mam ochotę cię jeszcze trochę podręczyć. - Zaśmiał się, podchodząc do niego bliżej i na potwierdzenie swoich słów, uszczypał go lekko w ramię.
- Kochany to może być jeden z twoich pluszaków w twoim pokoju. - Przewrócił oczami, kładąc dłoń na jego ramieniu. - Robisz ze mnie miękka pizdę. Ale tak, jestem dozgonnie wdzięczny, że mi wybaczysz. Powinienem się teraz ukłonić, czy może raczej paść przed tobą na kolana? - Oznajmił ironicznie, wypuszczając ze swoich ust ciche prychnięcie.
- Mój tyłek wcale nie jest duży. Wiem gdzie masz łaskotki. - Uśmiechnął się podle, ruszając przed nim swoimi palcami. - Kłamiesz. Doskonale wiesz, że jestem grzecznym dzieckiem. - Zaśmiał się cicho, a kiedy kolejny raz na ustach Gabriela zakwitł uśmiech, Mason chwycił za jeden z jego policzków i lekko pociągnął.
- Przestań gapić się na mój tyłek. Wszystko widzę ty mały perwercie. - Zaśmiał się, podchodząc do niego. - Oh hyung? Chyba nigdy nie przestanie mi się to podobać. - Otworzył szeroko oczy na kolejne słowa Gabriela. Kiedy on przestał być niewinny? NIE TAK GO WYCHOWAŁ. - Po prostu powiedz, że chcesz żebym cię przeleciał na tej kanapie. - Prychnął, pochylając się lekko by ten mógł mieć lepszy dostęp do jego włosów. Kochał kiedy ktoś zajmował się tą gęstą czupryną.
Starał się zachować poważny wyraz twarzy, ale nie mógł nie zaśmiać się na reakcję przyjaciela. Fakt, że tamtemu pewnie do śmiechu nie było, ale Mason to Mason.
Dlaczego nie czekając dłużej pozwolił chłopakowi spocząć w swoich ramionach, a kiedy jego głowa wylądowała na jego nogach, uśmiechnął się pod nosem i zatopił palce w jego gęstych włosach, co jakiś czas delikatnie ciągnąc za ich kosmyki. I co jakiś czas popijając swój alkohol, który zaczął dawać się we znaki.
- Lepiej ci? - Spojrzał na chłopaka dalej leżącego na jego kolanach, ale po chwili wrócił na ekran telewizora, nie mogąc powstrzymać śmiechu przy jednej ze scen. - Co to za porno?
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje telefon
 
Gabriel Yukhei


Jestem w Chicago od
Zawsze



23
Student striptizer

They know we got the chemistry

Mieszkam w
Jefferson Park

Gabriel Ten

Yukhei

Wysłany: Wczoraj 1:46   

Gabriel znał Masona i jego wady. Wiedział, że chłopak potrafił być mało przyjemny, zwłaszcza dla tych, którzy zaleźli mu za skórę. Dla swoich wrogów był niemal bezlitosny, niekiedy nie przejmując się konsekwencjami własnego postępowania, najpierw robiąc, później ewentualnie myśląc, przez co nie raz pakował się w poważne kłopoty.
Znał go niemal na wylot, a mimo wszystko, niezależnie od tego, że sam nie wyznawał takich samych wartości, przyjaźnił się z nim akceptując w pełni jego osobę. Może to za sprawą uroku, który ostatecznie McKay posiadał, a może dlatego, że sam Yukhei nigdy nie zaznał żadnej przykrości ze strony chłopaka (uszczypliwe komentarze się nie liczą, bo sam Gabs nie powstrzymywał się przed ich rzuceniem, jeśli ktoś go atakował słownie), ale nie wyobrażał sobie, że nagle miałby się z Masonem pokłócić, wyrzucając go ze swojego życia. Mógł na nim polegać, mógł mu powiedzieć sekret (może poza tańczeniem w klubie, bo tego wolał nie zdradzać nikomu), mógł być pewien, że zjawi się zawsze, kiedy trzeba będzie. Przyjaciel idealny, bo ostatecznie nawet teraz, kiedy na zewnątrz szalała prawdziwa nawałnica, przyszedł do Gabriela, nie zgłaszając sprzeciwu. Jak mógłby go za to nie kochać?
-Proszę, nie wiedziałem, że zamykanie ludzi to twój fetysz, Mason. Aż mnie kusi, aby spytać, co będziesz ze mną robił, ale chyba postawię na niespodziankę - odpowiedział, uśmiechając się przy tym lekko. Rozumiał, że chłopak się martwił; zapewne sam by tak reagował gdyby chodziło o niego, ale prawda była taka, że Yukhei nie potrafił zmienić swojego przyzwyczajenia, a nie przejmowanie się zamykaniem drzwi było jednym z nich. Wszak nie miał na tyle pieniędzy, aby ktoś miałby się do niego włamać, więc po co ktoś miałby się fatygować? - Spokojnie, nie mam zamiaru umierać. Jestem silniejszy, niż podejrzewasz, poradzę sobie z włamywaczem - wyszczerzył się, trochę bagatelizując problem. Wszystko się mogło zdarzyć w normalnym świecie, ale świat Gabrysia był nieco inny i mniej niebezpieczny. Tak zapewne gdzieś biegał nawet jednorożec imieniem Wonho.
-Jesteś wyjątkowo uroczy, jak jesteś miękki. Zresztą wiesz, Mason, zdecydowanie lepiej się na miękkim leży - stwierdził, lekko wzruszając ramionami i patrząc na jego twarz. Lubił miłą wersję przyjaciela, była naprawdę słodka, chociaż ta groźniejsza była znacznie bardziej pociągająca. Różnorodność ciemnowłosego studenta zawsze była tym, co podobało się Gabsowi najbardziej. - Brzmisz dzisiaj wyjątkowo perwersyjnie, wiesz? Klękanie na kolanach zostawimy sobie na kiedy indziej. Wiesz, burza za oknem nie stwarza nastroju - westchnął i jakby na potwierdzenie słów wzdrygnął się, kiedy po raz kolejny ostro grzmotnęło. Szafa w pokoju zdawała się go przyciągać, bo czy nie była najlepszym miejscem na przeczekanie wstępu do końca świata?
- Dotknij mnie, za wystawię cię za drzwi, żebyś moknął. Może wtedy ochłoniesz - skrzywił się. Łaskotki były koszmarem, wiedział to każdy, kto je miał. Zwłaszcza takie, jakie miał Gabriel. A niestety McKay niekiedy nadużywał tej słabości chłopaka, na co on sam nic nie mógł poradzić. - Przynajmniej taką przyjemność mogę ci sprawić - posłał mu całusa, zaraz znikając po suche ubrania i ręcznik. Podobna wymiana zdań z przyjacielem była mu potrzebna w takich chwilach. Odciągała jego uwagę od nieprzyjemności rozgrywających się za oknem, po szybie którego spływały ciężkie krople deszczu.
-Mało wygodna ta kanapa. Już bardziej na podłodze. Wiesz, większe pole do popisu - odpowiedział, nawet się nie zawstydzając. No, może trochę poczuł się nieswojo, bo sypianie z przyjacielem nie znajdowało się na liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią, a fakt, że Mason powiedział coś takiego było dziwne, ale ostatecznie przecież od zawsze wymieniali się podobnymi komentarzami, więc nic nie powinno go zdziwić.
Ułożenie się wygodnie na kolanach chłopaka było niemal spełnieniem marzeń. Wspaniałe zwieńczenie ciężkiego dnia. Dodając do tego jeszcze delikatne głaskanie i zabawę włosami Gabriela, czuł się tak, jakby był w niebie. Nic dziwnego, że wydał z siebie pomruk zadowolenia, wpatrując się w ekran telewizora.
-Zdecydowanie - stwierdził, uśmiechając się przy tym szeroko. - Jakie znowu porno? Patrz na to głębiej, a nie tylko powierzchownie. To są poważne problemy - obrócił lekko głowę, spoglądając na niego z dołu. Z tej perspektywy twarz przyjaciela wyglądała niezmiernie korzystnie, musiał to przyznać zarówno sam Gabriel, jak i alkohol, który krążył w jego żyłach.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7