Poprzedni temat «» Następny temat
#1 Jak sie ma górę mięśni to można pomóc
Autor Wiadomość
Ben T. Eastwood


Jestem w Chicago od
wieków



42
Komendant PD

bycie samemu nie jest takie złe

Mieszkam w
River North

Ben Thomas

Eastwood

Wysłany: 15 Lipiec 2019, 13:05   #1 Jak sie ma górę mięśni to można pomóc
   Multi -  Cory Dougherty


    #1

Ben miał dzisiaj dzień wolny. W zasadzie to zaczął swój wakacyjny urlop, nie pamiętał, kiedy ostatni raz miał tyle wolnego. Zazwyczaj były to pojedyncze dni. Naprawdę nie potrafił określić tego, to było wiele lat temu Brzmi tak trochę jak pracoholizm, ale nic z tych rzeczy! Po prostu przez te wszystkie lata nie potrzebował urlopu, ale teraz po prostu chciał sobie odpocząć, ale tyle był z jego odpoczynku, bo Leannie go poprosiła o pomoc w przeprowadzce. I niby dlaczego miał się nie zgodzić? Znali się już od jakiegoś czasu i z tego co wiedział to przez większość kobieta radziła sobie sama, a kto jak kto, ale on miał ogromne predyspozycje do przenoszenia jej kartonów i innych rzeczy, które będzie chcia la przenieść do nowego domu, ale to dopiero później!
Wstał jak zawsze wcześnie, w zasadzie od zawsze budził się po piątej, bez budzika, tak już jego organizm się do tego przyzwyczaił i nie mógł pospać. Poszedł pobiegać, bo Ben prowadził bardzo zdrowy tryb życia. Po powrocie przygotował sobie pyszne śniadania składające się z jajek sadzonych, tostów oraz sałatki, do tego wielka szklanka świeżo wyciskanego soku pomarańczowego i oczywiście to wszystko zjadł. Popił kawą i zrobiła się dziewiąta rano, więc musiał już wyjeżdżać z domu. Trochę czasu zajęło nim zapakowali rzeczy całej gromadki do wynajętej ciężarówki, bo niestety do jego samochody mogły się zmieścić tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Zajechali pod nowy dom Wheelereów i Ben od razu wziął się do roboty.
- Matko ile ty tego masz! - zawołał wnosząc już kolejny ciężki karton. Dla niego to nie było nic wielkiego, ale nie był by sobą gdyby nie pomarudził.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 17 Lipiec 2019, 07:51   
   Mów mi -  Darka


    #52

Pomysł przeprowadzki wziął się znikąd – a przynajmniej tak wmawiała każdemu Leanne. Nie chciała przyznać się, że faktycznie, od pewnego czasu rozważała opcję zmiany miejsca zamieszkania. Nieważne, że domek jednorodzinny ulokowany w Canaryville zamieniła na nieco większy apartament w samym centrum Chicago. Nieważne, że miała do dyspozycji znacznie mniej pomieszczeń, niż wcześniej. Nieważne, że.. wymieniać dalej? Tak czy inaczej, miała to być zmiana na lepsze. A przynajmniej – powinna.
Przeprowadzka nie mogła odbyć się z udziałem dzieci, a właściwie, z udziałem dziewczynek, które wcześniej podrzuciła pod opiekę zapewne Calebowi lub komuś tam, wiadomo. I tak jak bez problemu tymczasowo pozbyła się bliźniaczek, tak Curtis ani myślał, by zostawić matkę samą w towarzystwie obcego. Z moim obliczeń wynika, że malec ma jakieś… bo ja wiem? Cztery plus trzy, wychodzi siedem, czyli jest już dużym chłopcem! Nic więc dziwnego, że uczepił się Leanne niczym rzep psiego ogona, zwłaszcza w chwili, w której zabierane były jego zabawki. Ostatecznie przygotowała kilka mniejszych pudełek, które chłopiec samodzielnie mógł przenieść z miejsca na miejsce. Rzecz jasna, Wheeler kontrolowała niemal każdy ruch chłopca, co oznaczało, że sama była w tej sytuacji najmniej przydatnym pomocnikiem w historii. Na szczęście, w budynku znajdowała się winda, więc nie trzeba było chodzić po schodach w nieskończoność.
Oparła się ramieniem o ścianę, przepuszczając w drzwiach Ben’a. Na jego krótki komentarz tylko wzniosła oczy ku niebu. – Mówiłam, że mogę wziąć kogoś jeszcze do pomocy, jak na przykład Caleba lub Jasona. Albo kogokolwiek innego. Słyszałam, że świetnie dasz sobie z tym radę. – nie, nie robiła żadnych przytyków – Jest nas czworo, cóż poradzić? – podsumowała krótko, wzruszając ramionami. Oderwała się od ściany, zaraz przechodząc nieco głębiej pomieszczenia i nogą przesunęła jeden z kartonów – Zostaw to tutaj. – na wszystko musiała znaleźć odpowiednie miejsce, rozłożyć kartony tak, by było jej wygodniej rozpakowywać. – Na pewno nie mam ściągać pomocy? – może tak, może nie?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ben T. Eastwood


Jestem w Chicago od
wieków



42
Komendant PD

bycie samemu nie jest takie złe

Mieszkam w
River North

Ben Thomas

Eastwood

Wysłany: 30 Lipiec 2019, 21:56   
   Multi -  Cory Dougherty


Czasami przychodzi taki czas w życiu, że potrzebna jest nam zmiana i sami w pewnej chwili nie wiemy dla czego tak się stało. W jej przypadku jest to zmiana miejsca zamieszkania, a komuś z kolei jest potrzebna tylko nie wielka zmiana mebli w mieszkaniu lub metamorfoza wyglądu. Sam Ben miał w swoim życiu taki epizod. Zmienił trochę swój wygląd. Jakiś czas temu miał jeszcze czarne włosy, ale postanowił je zgolić i przypakował na siłowni. Łysy łeb bardziej do tego pasował niż czarne kędziorki. Taką zmianą był też jego rozwód, nie sądził kiedy poznawał swoją żonę, że kiedykolwiek coś takiego z jego ust padnie, ale życie lubi zaskakiwać i teraz jest cudownie wolnym człowiekiem.
Oczywiście, że Ben zauważył jak mały syn Leanne go bacznie obserwuje. Nie peszył się tym, mały w ten sposób zyskał jego szacunek, bo jako jedyny mężczyzna w ich rodzinie czuł się już odpowiedzialny za mamę mimo swoich siedmiu lat, które ktoś musiał obliczyć na głos, czyli prawie jak na kalkulatorze. Wstyd i hańba, że tak powiem. Ben niestety nie miał dzieci, a zawsze chciał mieć dużą rodzinę, no ale wyszło jak wyszło i nie wyszło z rodziną. Miał pecha, ale to się przecież w życiu zdarza, nie zawsze jest różowo, pomiędzy jest jeszcze wiele innych odcieni życia.
- Pewnie, że dam radę! Nie powiedziałem, że nie. - powiedział z szerokim uśmiechem ukazując dwa rzędy śnieżnobiałych zębów. Miał cudowny uśmiech, którego mogli mu zazdrościć gwiazdorzy filmowy. Prost i białe ząbki. - Przecież wiem. Dziwił bym się gdyby przy czwórce było mało rzeczy. - dodał biorąc kolejne kartony. Nie przeszkadzało mu jakoś bardzo to, że kobieta nic nie robi. Widział przecież, że bacznym okiem pilnowała synka. Odstawił pudła zgodnie z jej wskazówkami. - Nie potrzebuje, spokojnie dam sobie rade. Nie zawracaj chłopakom głowy. - dodał zabierając kolejne rzeczy Leanne i jej rodziny.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 2 Sierpień 2019, 13:43   
   Mów mi -  Darka


W przypadku Leanne to było coś więcej, niż tylko zmiana miejsca zamieszkania. Mieszkała w Canaryville głównie ze względu na swoje dojścia. Informacje, które była w stanie zdobyć samą swoją obecnością w tamtym miejscu, miały ogromne znaczenie – szkoda tylko, że tym samym narażała życie swoje, jak i swoich dzieci. Musiała jednak wziąć się w garść. Musiała przetrwać najgorsze. Musiała w końcu dojrzeć do podjęcia naprawdę poważnej decyzji. Koniec końców i tak wszystko postawiła na jednej karcie.
Zapewne zabrzmi to absurdalnie przez wzgląd na obecną sytuację, ale Leanne w swoim czasie w ogóle nie planowała założenia rodziny. Nie miała w planach zostać matką – tym bardziej samotną matką. Miała pracować w szpitalu, miała ukończyć medycynę – jej życie w ogóle miało wyglądać zupełnie inaczej. Jednak los chciał inaczej. Stała się oczami i uszami policji i FBI, wpadła i szlag trafił wszystkie jej ambitne plany dotyczące przyszłości. Nawet jeśli żałowała niektórych decyzji, to jednak nigdy nie pożałowała tego, że zdecydowała się urodzić tę wspaniałą trójkę maluchów. To z ich powodu jeszcze nie zaćpała się na śmierć, ani całkowicie nie zdała się na system.
Na pewno? – bo co innego jej pozostało, co? – Z Tobą nigdy nic nie wiadomo. – mruknęła, przy czym bezwiednie przyciągnęła do siebie syna i czule objęła go ramionami – I może właśnie dlatego powinnam… – ale tym razem urwała, poddając się. Wzruszyła ramionami, nadal bacznie obserwując swego pomocnika – Skoro tak mówisz. Wiesz, że pozostaje jeszcze parę mebli do skręcenia? Na przykład łóżko i regał na książki do pokoju dziewczynek. Obawiam się tylko, że mogłam zgubić parę śrubek przy rozkręcaniu. – poważny wyraz twarzy, jak i ton jej głosu mógł świadczyć o tym, że nie żartowała. I tylko kącik ust, który delikatnie drgnął do góry był dowodem na to, że właśnie droczyła się z Eastwoodem, jawnie testując jego cierpliwość i opanowanie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ben T. Eastwood


Jestem w Chicago od
wieków



42
Komendant PD

bycie samemu nie jest takie złe

Mieszkam w
River North

Ben Thomas

Eastwood

Wysłany: 12 Sierpień 2019, 19:05   
   Multi -  Cory Dougherty


Praca w policji i dla policji jest naprawdę niebezpieczną zabawą. Kto jak kto, ale Eastwood wiedział to z pierwszej ręki. Pracuje już długo w tym zawodzie i wiele widział, wielokrotnie narażał swoje życie dla sprawy, a bywały nawet takie chwile, że życie jego całego zespołu było zagrożone. Cały czas martwił się o swoją żonę, która przez większość ich małżeństwa była sama w domu, bo Ben był w pracy, jego teraz już była żona była zagrożona. Taka zabawna gra słow. Nie doczekał się dzieci, jednak po czasie myślał, że to dobrze, bo maluchy nie musiały brać udziału w ich rozwodzie, a nie chciał być niedzielnym tatusiem. Została mu teraz tylko praca.
Posiadanie rodziny jest fajne. Ben w głębi serca zazdrościł ludziom, którzy ją posiadają. On teraz jest sam, w zasadzie nikt go nie odwiedza, bo każdy jest zajęty. Chciałby mieć rodzinę, normalną i kochającą współmałżonkę, jest jeszcze dla niego szansa! W końcu nie jest taki starty, ale wybierając swój zawód doskonale zdawał sobie sprawę z konsekwencji jakie będzie musiał ponieść. Zamiast wsparci dostał kopa w dupę, raz za razem. Życie to suka, która weryfikuje nasze plany.
- Bardzo ci dziękuje za wiarę we mnie, naprawdę. Czuje się podbudowany. - powiedział ironicznie patrząc na Wheeler. No bo serio, nie oczekiwał wielkiej wdzięczności, ale odrobina wiary w jego siłe nie zaszkodziła by mu, chociaż w zasadzie Ben doskonale zdawał sobie sprawę ze swoich możliwości. - Tak, wiem, ale jak pogubiłaś cokolwiek to później sama będziesz musiała sobie radzić. - wzruszył swoimi wielkimi ramionami patrząc na nią z krzywym uśmiechem. Na braki niektórych śrubek można coś poradzić, ale trzeba pilnować takich rzeczy, bo to bardzo ważne!
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 11:48   
   Mów mi -  Darka


Kto jak kto, ale Leanne doskonale zdawała sobie sprawę z tego, z czym wiążę się to wszystko. W końcu siedziała w tym bagnie od wielu lat – doczekała się nawet swojej własnej kartoteki, zarówno w archiwach CPD, jak i FBI. Wbrew pozorom, również Wheeler miała wiele na sumieniu. Jednak o tym zwykle Leanne nie mówiła. Unikała tych tematów jak ognia. Nie było w tym nic, a nic dziwnego, gdyż wszystko wskazywało na to, że ten etap ewidentnie miała już za sobą. Powiedzmy.
Rodzina – ta jej własna, niezbyt liczna, była właśnie tym, co jakoś trzymało ją w miarę na powierzchni. Gdyby nie dzieci, Bóg jeden wie, do czego by doprowadziła przez te wszystkie lata. Jak wiadomo, narkotyki wcale nie były jej obce, alkohol także. Jednak starała się. Starała się jakoś wyjść na prostą, z różnym skutkiem.
Ależ proszę bardzo. Do usług. – odpowiedziała, również ze swego rodzaju ironią w głosie. Mimo niecodziennych okoliczności, Leanne naprawdę miała dobry humor. Czasami potrafiła też troszeczkę pożartować, to dobrze. Zaraz jednak wzniosła oczy ku niebu, tak po prostu. – O rany – rzuciła, w końcu ruszając się z miejsca, a kiedy mijała Bena, bezwiednie trąciła go ramieniem, o – Żartuję przecież. Niczego nie pogubiłam. – mruknęła tonem obrażonego dziecka – Chyba. - nie mogła się powstrzymać, więc tylko uśmiechnęła się kącikiem ust. Usiadła gdzieś, gdzie było miejsce, a Curtis praktycznie od razu wślizgnął się jej na kolana – Naprawdę, żartowałam z tymi śrubkami. – dodała, tak dla załagodzenia sytuacji po czym tylko westchnęła ciężko – Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego postanowiłeś spędzić ten dzień na tak brudnej robocie? – spytała wprost, naprawdę tego ciekawa. W końcu znali się nie od wczoraj, a Leanne doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Ben prawdopodobnie miał milion innych ciekawszych rzeczy do zrobienia, niż aranżacja – za jej kierownictwem – wnętrz.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ben T. Eastwood


Jestem w Chicago od
wieków



42
Komendant PD

bycie samemu nie jest takie złe

Mieszkam w
River North

Ben Thomas

Eastwood

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 21:51   
   Multi -  Cory Dougherty


Ben się pewnie jej do tego nie przyzna, ale przy jednej ze spraw kartoteka dziewczyna wpadła mu w rękę i ją przeczytał, wiedział wszystko o tej dziewczynie, w sensie o tym co było zapisane w kartotekach. Jego praca polegała na sprawdzaniu ludzi, który mieli jakikolwiek związek z daną sprawą, którą prowadził on lub jego podwładni. Jednak oni właśnie w taki sposób się poznali i z tego co widać, ani jemu, ani tym bardziej Leanne to nie przeszkadzało. Nie jest jakimś tam przestępcą wielkiego formatu, a normalnym ludziom zdarza się zbłądzić, najważniejsze jest to, żeby potem mieć tego świadomość i chociaż w najmniejszym stopni wykazać chęć zmiany i poprawy swojego zachowania. On też ma sporo na sumieniu, kto pracuje w policji przeważnie zrobił coś czego żałuje, jednak wszystko co robił to w dobrej wierze, ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, nie?
Rodzina jest wartością najważniejszą, Ben w gronie rodziny ma tyle Weifani, z resztą rodziny nie utrzymuje kontaktu, cała ta sytuacja się skomplikowała i wyszło jak wyszło, tak to się w życiu czasami dzieje, że opuszczają nasz najbliżsi, kiedy się w ogóle tego nie spodziewamy, więc jeżeli mamy rodziną, nawet małą, to trzeba o nią dbać o jak o największy skarb, bo właśnie tym jest.
- Wiedziałem, że zawsze mogę na ciebie liczyć. - wymruczał bardziej do sobie niż do niej, ale oczywiście żartował, bo ten wielki olbrzym znał się na żartach! Lubił sobie czasem pożartować. - Jeżeli mam być szczery, to naprawdę, kiedy przyjdzie do skręcania tego wszystkiego jak nie będzie połowy śrub. - patrzył nadal na nią sceptycznie. Brak kompletu śrubek nie musi być spowodowany niedbalstwem czy nie uwagą, po prostu zwykłym zrządzeniem losu, jeżeli można tak powiedzieć. - Poprosiłaś o pomoc to jestem. - prosto i zwięźle, ale zgodnie z prawdą. Skoro zadzwoniła po niego najwyraźniej go potrzebowała, a on nie odmawia zwykle pomocy.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 29 Sierpień 2019, 07:35   
   Mów mi -  Darka


Przeszłość Leanne mogła stanowić pewne utrudnienie. Biorąc pod uwagę to, w jak głębokim siedziała gównie praktycznie przez przypadek, nigdy nie mogła być niczego pewna. Nieustannie musiała mieć oczy szeroko otwarte, musiała być czujna. Międzyczasie zdążyła narobić sobie całe mnóstwo wrogów. Właściwie, zdziwiłaby się, gdyby okazało się, że Ben nie miałby w rękach jej akt – w końcu pracując w policji, podczas gdy w pewnym okresie ona współpracowała z wywiadem – pewne rzeczy były wręcz nieuniknione. Nie przejmowała się tym. Już nie miała ku temu większych powodów. Teraz największe znaczenie miało dla niej to, co działo się bezpośrednio wokół niej – powoli wychodziła na prostą. Powoli odnajdywała się w tym nowym świecie – a pierwszym krokiem ku lepszej przyszłości była właśnie przeprowadzka. Kiedy to z uśmiechem na ustach porzuciła dom w Canaryville, poczuła ogromną ulgę.
Zawsze. – powiedziała z pasją, zaraz posyłając Ben’owi jeden z tych bardziej złośliwych uśmiechów – Do usług. – dodała z powagą. Bo tak, musiała przecież zachować powagę. – W takim razie zakład, że tym razem będą wszystkie? – nadal droczyła się z mężczyzną. Niestety, humor naprawdę jej dopisywał, co oznacza, że Leanne tak łatwo nie odpuści. – O kolację? – zasugerowała, nim w ogóle zdążyła ugryźć się w język. Wyszło, jak wyszło, czasem i ona potrafiła zapędzić się trochę za daleko. Jednak nie wycofała się. Ba, w ogóle nie miała takiego zamiaru. Zaraz jednak, czy chciała, czy nie, posadziła syna obok, a sama wstała i w zaledwie kilku krokach zmniejszyła dzielącą ją od Ben’a odległość. Bezceremonialnie, nawet jeśli wymagało to odrobinę więcej wysiłku z jej strony, zamknęła go w swoich ramionach (no, na tyle, na ile dała radę) i najzwyczajniej w świecie pocałowała go w policzek. Tak jakby w ramach podziękowania. Tak jakby, jakby nie w stylu Leanne, która zwykle była bardzo oszczędna w tego typu gestach.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ben T. Eastwood


Jestem w Chicago od
wieków



42
Komendant PD

bycie samemu nie jest takie złe

Mieszkam w
River North

Ben Thomas

Eastwood

Wysłany: 13 Wrzesień 2019, 17:28   
   Multi -  Cory Dougherty


Niestety tak to już jest tym całym świecie, że kiedy wpadamy po uszy w coś złego to tak łatwo jak udało się w to wpakować, to o wiele trudniej jest wyjść bagna, w które weszliśmy czasami na własne życzenie, smród ciągnie się za osobą bardzo długo, a czasami nawet przez całe życie i dana osoba jest postrzegana przez pryzmat tego co kiedyś robiła czy tez zrobiła, nie ważne, że już się zmieniłą i prowadzi zupełnie inny tryb życia. Ben naprawdę starał się nie oceniać ludzi po ich poprzednich czynach, bo przecież czasami można się pomylić i zbłądzić, a Eastwood jest tylko człowiekiem, a nie jakimś wielkim bogiem, który ma prawo oceniać ludzi. Oczywiście nie każdy zasługuje na drugą szanse, bo tak to nie działa. Jak zniszczymy zaufanie i zmarnujemy naszą szansę to bardzo mocno trzeba się postarać by to wszystko naprawić, a w większości przypadków się nie da. Takie to jest życie i nie można mieć wszystkiego czego by się chciało, takim właśnie przykładem jest Benek, jednak nie ma co się rozwodzić nad marnością jego życia, bo tak nie jest po prostu jego dotychczasowe życie nie wygląda tak jak sobie kiedyś wymarzył. Taki plus, że pozbył się toksycznych ludzi ze swojego otoczenia. To zawsze coś!
Ben udawał, że zastanawia się nad propozycją dziewczyny, ale tak po prawdzie to nigdy nie odmawia małego zakładu, z którego może coś dla siebie uzyskać. Przecież jest stuprocentowym facetem i bardzo często myśli o sobie, bo to tak działa.
- Doobra. - mówił przeciągle mrużąc przebiegle oczy. - Wypowiedziałaś magiczne słowo, więc przyjmuje zakład. Jak wygram ty gotujesz, przegram gotuje ja. Umowa stoi? - zaproponował patrząc na nią. Eastwood lubił gotować, więc w zasadzie nie był to dla niego żaden problem, ale po co miał się przyznawać do tego? W taki sposób jest lepsza zabawa.
Uśmiechnął się szeroko, kiedy otrzymał podziękowanie w taki sposób. - Nie ma sprawy. - odpowiedział na jej buziaka, po którym zrobiło mu się naprawdę fajnie.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 23 Wrzesień 2019, 12:04   
   Mów mi -  Darka


Sęk w tym, że Leanne nie miała wówczas wyboru – znalazła się w złym miejscu i w złym czasie, znając przy okazji złych ludzi. I to właśnie ci ludzie w pewnym momencie podjęli za nią decyzje. Nie miała wyjścia, musiała zostać w całym tym bagnie. Była wręcz idealnym obiektem do tak zwanej współpracy. W jej przypadku nikt nie zadawał pytań, miała wolną rękę, mogła bez większych obaw zbierać kolejne informacje, cały czas zasłaniając się dzieckiem, bo przecież dziecku nikt nic nie zrobi, prawda? Myliła się. Teraz nie miało to już większego znaczenia. Wychodziła na prostą. Nieważne, że zajęło jej to trochę więcej czasu, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ważne było to, że naprawdę się starała. I widać było to już na pierwszy rzut oka.
Może popełniła błąd, rzucając to magiczne słowo? W końcu nie była najlepsza w jakichkolwiek zakładach i zazwyczaj lądowała z ręką w nocniku, gdyż większości przypadków przeliczyła się względem swoich możliwości. Jak będzie teraz? Z drugiej strony, stanie w kuchni i gotowanie raczej nie sprawiało Leanne większych trudności. A wręcz, sprawiało jej swego rodzaju przyjemność. Innymi słowy, nie miała nic do stracenia. Niemniej, po chwili znów zlustrowała mężczyznę od stóp do głów, co by zyskać pewność, czy faktycznie lada moment nie wystawi jej do wiatru. Nie, na to się nie zapowiadało.
- A jeśli będzie remis, zawsze możemy przygotować coś razem. – dodała, ostatecznie zgadzając się na te warunki. Tak więc, nie pozostało im nic innego, jak tylko kontynuowanie tego.. tego wszystkiego. I nie, wcale nie czuła się nieswojo, gdy szukała kolejnych śrubek, co by wszystko jakoś się trzymało. Nie ukrywała też tego, jak sprawnie posługiwała się kolejnymi narzędziami, na czym skupiła się całkowicie. Dopiero po pewnym czasie, gdy udało jej się postawić jakiś mebel, zabrała głos.
- Powinnam zrobić to już dawno temu. – powiedziała w pewnym momencie, nie unosząc wzroku – To znaczy, wynieść się z Canaryville. – dodała nieco ciszej. Leanne zwykle unikała tych tematów, udawała, że właściwie nie ma o czym mówić, gdy w rzeczywistości było zupełnie inaczej.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ben T. Eastwood


Jestem w Chicago od
wieków



42
Komendant PD

bycie samemu nie jest takie złe

Mieszkam w
River North

Ben Thomas

Eastwood

Wysłany: 11 Październik 2019, 20:08   
   Multi -  Cory Dougherty


Właśnie, najważniejsze, że Leanne wyszła na prostą i stara się układać na nowo życie i daje rade! To super, że potrafiła znaleźć w sobie tyle siły by tego dokonać. To jest godne podziwu. Nie zawsze ludzie znajdują w sobie tyle siły oraz odwagi na to by wyjść z kłopotów. Ben tyle razy był świadkiem tego, jak dobre dzieciaki totalnie spieprzają sobie życie, bo chcieli przypodobać się kolegom albo dopasować się do towarzystwa. Ta chęć zwyciężała i lądowali w więzieniu, bez żadnej wizji na lepszą przyszłość. Wychodzili z więzienia i wracali do starych nawyków, bo przecież byli bohaterami! Nie sypnęli nikogo i tak dalej! Impreza, narkotyki, kradzieże i wiele innych złych rzeczy, aż w końcu wracali za kraty lub kończyli swoje życie w napadach czy morderstwach, albo nawet w wojnach gangów. Ben tego nie rozumiał, ale też jak miał to zrobić? Nigdy nie przeżył czegoś takiego i nie wiedział co kieruje na prawdę tych młodych ludzi i co musi się dziać, że podejmują takie kroki.
Ben bardzo często dla siebie gotował, jak już wspomniane zostało. Dla niego również to nie był żaden problem i trzeba dodać nieskromnie, że szło mu całkiem całkiem, ale bardzo często po prostu nie miał na to czasu. W domu, kiedy jeszcze był ze swoją żoną to przyrządzał dla nich wspólne posiłki, bo chciał spędzić miły czas ze swoją drugą połówką, ale w większości kobieta nie doceniała jego starań. Cóż, jej strata. Teraz Ben miał spokój i może w spokoju zająć się tym co lubi. I jest wolny.
- Niech ci będzie. - zaśmiał się widząc jej lekką niepewność i kapitulacje. Nie będzie się przecież spierać, a wspólne gotowanie to też fajna sprawa.
Wielkolud miał niezły ubaw, gdy przyglądał się w jaki sposób Lea radzi sobie ze skręcaniem bliżej nieokreślonego mebla, a on zabrał się za największą szafę i dosyć sprawnie mu szło. Po chwili w pomieszczeniu znajdował się szkielet szafy i Benek musiał go podnieść by dodać resztę półek i tak dalej. Udało się! - Tak trochę wiem, jak trudna jest przeprowadzka do nowego miejsca. Po rozwodzie musiałem znaleźć sobie nowe lokum jak najdalej od tej jędzy. - mówiąc to skrzywił się, ale też nie przerwał swojej pracy.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 13 Listopad 2019, 13:03   
   Mów mi -  Darka


Te wszystkie grzechy, których dopuściła się Wheeler, nie były na pokaz. Nigdy nie robiła niczego po to, by coś komuś udowodnić. Właściwie, nie miała innego wyjścia, a w pewnym momencie to inni zaczęli podejmować za nią decyzje. Bo? Bo znała „odpowiednich” ludzi. Miała dostęp do pewnych informacji. I niektórzy nie mogli odpuścić takiej okazji. Gdyby ktokolwiek się zastanawiał – nie, Leanne nie była dumna z tego, jak potoczyło się jej życie. Z małym wyjątkiem – dzieci. Z tej trojki nigdy, przenigdy nie byłaby w stanie zrezygnować.
Od Ben’a nie oczekiwała pełnego zrozumienia. Właściwie, niczego nie oczekiwała. Tego jednego nauczyła się z czasem – nie mieć żadnych oczekiwań wobec kogokolwiek, gdyż ludzie zwykle zawodzili, pod niemal każdym względem. A ona nic z tym zrobić nie mogła. Z wyjątkiem trzymania się na dystans. Być może tak było i w tym przypadku.
W pewnym momencie tylko potrząsnęła głową na boki, nie do końca zgadzając się z Benem. Na moment ściągnęła usta w prostą kreseczkę, zastanawiając się nad jeszcze jedną kwestią. – Nie chodzi o samą przeprowadzkę, lecz o podjęcie decyzji. Powiedzmy, że zawsze zdawało mi się, że nie był to odpowiedni moment na spakowanie się i zmiany miejsca, nawet jeśli cały czas towarzyszyła mi myśl, że przeprowadzka jest konieczna dla dobra całej naszej czwórki. – nie, nie próbowała usprawiedliwiać tego, dlaczego tak długo zwlekała z podjęciem decyzji. Wahała się, o to nikt nie powinien jej jakoś zbytnio obwiniać. – Jędzy? – musiała o to spytać. Nie tyle co była ciekawa, ale przynajmniej próbowała odwrócić uwagę Bena od siebie i od jej nieudolnego układania sobie życia na własną rękę. - Czym zasłużyła sobie na miano jędzy? - jak zwykle, łapała wszystkich za słówka.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 9