Poprzedni temat «» Następny temat
You think that I can't see right through your eyes
Autor Wiadomość
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 13 Marzec 2020, 19:09   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


W normalnym świecie taka odpowiedź by jej nie wystarczyła; prosta deklaracja wyrażająca zgodę byłby wierzchołkiem lodowej góry, na którą musiałaby się wspiąć, aby uniknąć zderzenia ze statkiem pojawiającym się znikąd i burzącym odwieczny porządek natury lodu okupującego północne oceany i morza, ale droga do tego wierzchołka wiodła przecież przez dziesiątki pytań, ustaleń, rezerwacji, przez rozpisane na białych kartkach plany podróży, terminy i wydruki autobusowych biletów, bo tak się składało, że ktoś rozbił jej firmową furę i dostał zakaz wstępu do tej prywatnej nawet jako pasażer. W normalnym świecie posadziłaby teraz Tommy przy kuchennym stole, wyciągnęła telefon i rozpoczęła planowanie, bo normalny świat rządził się zasadami, wedle których wszystko miało swoje miejsce i swój czas. Ale świat, w którym znajdowała się teraz, nie był ani trochę normalny i bliski temu, który znała ze swojego życia.
I to się jej podobało.
Tak samo jak wszystkie pocałunki, którymi obsypywała ją Tommy i jak koszulka wędrująca w górę bez jednego szelestu sprzeciwu. Wyciągnęła ręce, pozwalając zdjąć ją z siebie i zrzucić na zimne płytki, które przyjęły uderzenie stóp szurających po podłodze, bo Mae chciała być bliżej, jeszcze bliżej, bo nie wystarczało się już wtapianie się w obce ciało, bo pragnęła dotykiem zagłuszyć wyrzuty sumienia, że zostawia całą sprawę niedokończoną i że Fennessy'emu się upiecze, bo wymiar sprawiedliwości - dobitny przykład miała przed sobą - był do niczego.
Sapnęła z irytacją, gdy mimo napierania na Dalle ta się już nie cofała; utknęła między młotem a przyjemnością z powodu złośliwości rzeczy martwych, bo kto normalny ustawia sprzęty sanitarne w łazience, gdy całe pomieszczenie można wykorzystać przecież w zupełnie inny sposób. Odsunęła się, robiąc Tommy odrobinę miejsca tylko po to, aby dłońmi zaciśniętymi na biodrach przyciągnąć ją do siebie i do nowa zacząć taniec pocałunków, którymi trafiała wszędzie, gdzie tylko sięgnęły jej usta. Znała na pamięć smak jej warg, ale jednak za każdym razem zaskakiwał ją na nowo; pragnęła, aby to zaskoczenie trwało w nieskończoność i nigdy, przenigdy nie zamieniło się w rutynę.
- Pytałam poważnie - wymamrotała, znajdując trzy sekundy przerwy na oddech i kilka słów - powinnyśmy po tym wszystkim gdzieś pojechać - trąciła łydką lokalizator na nodze Tommy i jednym szarpnięciem za materiał spodni pociągnęła ją za sobą. Usiadła na brzegu wanny, bo nagle sanitarne sprzęty okazały się przydatne, i spojrzała w górę, odnajdując wzrokiem twarz podróżniczki. Palce przejechały po linii spodni i zatrzymały się na brzuchu, wślizgując pod koszulkę i nieruchomiejąc. - Na południe? Chile? Argentyna? Peru? - dłoń drgnęła, leniwym ruchem wracając na stare śmieci, wczepiając się palcami w zapięcie spodni i jednym ruchem pozbywając się blokującego szczęście guzika. - Albo północ? Kanada? Podobno Niagara jest piękna latem - kąciki ust uniosły się w półuśmiechu, gdy dłoń zmieniła kierunek, odpuszczając na chwilę guzikowi i zmierzając z powrotem na brzuch, omijając kolce biodrowe i nieśpiesznie błądząc po skórze, pod którą rysowały się ledwie wyczuwalne żebra, ale i one się w końcu skończyły na mostku. Bicie serca, mocne, gwałtowne. Tak, Niagara to był dobry kierunek.
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 16 Marzec 2020, 18:33   
   Mów mi -  Wilku


Tylko po kanadyjskiej stronie — potwierdziła z rozbawieniem, nie przestając szczerzenia kłów czekających na swoją kolej. — Wiele rzeczy jest o wiele piękniejszych w Kanadzie, więc gdy tam pojedziemy, nie zrobimy furory. Cóż, na pewno nie ja. — Przesunęła palcami po dłoniach odważnie poczynającymi sobie pod odzyskaną koszulką Zielonego Rangera. — Może w ogóle coś zmienimy? Wyjedźmy w trasę objazdową. — Dreszcz ekscytacji uciekał spod czubków paliczków, zostawiając drobne czerwone kreseczki po paznokciach kreślących treść nowelizacji ustawy o związkach ani trochę partnerskich; na to nie było stosownego określenia, a nawet jeśli — nie chciała, aby odbierało im magię. — Pokażę ci kilka moich ulubionych miejsc, zapoznam z ludźmi — ciągnęła, wbrew postanowieniu wchodzącego od progu "Ściągaj spodnie, albo pogadamy inaczej". — Pojedźmy daleko i... znajdźmy nowy kąt, kiedy wszystko się skończy. Na jakiś czas, wiem, że nie zniesiesz wieczności bez pracy, ale choć przez moment nie wracajmy tutaj. Wyjedźmy z Chica... — Szarpnięcie za koszulkę w dół. Krótkie, niezbyt gwałtowne, ale stanowcze, co by Dalle nie wpadła na paskudny pomysł dalszego mówienia, gdy usta dziennikarki kazały jej zamknąć jadaczkę i pozwolić wyłącznie na to — na całowanie, jakby od tego zależało życie tysięcy ludzi w schorowanej Europie; Maevie musiała w tej chwili kochać swoją awersję do latania. Kochać na tyle, aby nie rozprawiać o drobnych życzeniach, jak paryskie poranki ze świeżymi bagietkami na tarasie z widokiem na Łuk Triumfalny czy les Champs Élysées. Prawda była taka, że Dalle nie pozwoliłaby jej na odkrycie francuskiego miasta od tego — jeżeli już zaczynać dzień od śniadania, to po mistrzowsku: w zwyczajnym ibisie i dopiero po dwunastej w południe, bo wcześniejsze godziny dyktowane jet-lagiem nakazywały, aby już pierwszego dnia oddać się sprawdzaniu jak cienkie ściany przysługują hotelowi.
Wplotła dłonie w długie włosy, nie pozwalając Maevie tak szybko przerwać pocałunku, który chciała zapamiętać na dłużej. Był jak istotna pieczęć na glejcie ku lepszej przyszłości. Niech będzie Niagara. Niech będzie Kanada, tak długo, jeśli w ten sam sposób będzie mogła całować i trzymać Allen nad wodospadem.
Zdajesz sobie sprawę, że jeśli tak dalej pójdzie, nie zdążymy wrócić do sypialni? — wymamrotała w krótkiej przerwie na oddech, którą Maevie niecnie wykorzystała do poluzowania materiału na biodrach, jednocześnie opierając brodę o palącą koszulkę Tommy, dopóki podróżniczka zgodnie współpracowała. — Chyba, że chcesz jeszcze raz umyć włosy...? — Machnęła dwuznacznie brwiami i zerknęła w kierunku kabiny pamiętającej więcej niż powinna, odkąd życzliwi panowie ją złożyli w trakcie generalnego remontu mieszkania. Szuch! Spodnie zjechały do kolan. — Przyjmę to do wiadomości jako "tak".
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 17 Marzec 2020, 22:57   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Powinna powiedzieć, że przecież kanadyjską stronę zna już bardzo dokładnie, przemierzyła ją wzdłuż i wszerz, w bok i na skos, zajrzała w każdy zakamarek, skosztowała regionalnych smaków i zakochała się w muzyce kanadyjskich jęków dochodzących z rozchylonych lekko warg pewnej podróżniczki, na której skórze dało się jeszcze wyczuć palące słońce pustyni i wilgoć monsunowych deszczy; powinna przerwać jej te wywody i planowania, bo to nie od nich była Dalle, nie od rysowania na mapie przyszłych szlaków do przebycia, ale do rzucania luźnych pomysłów ocierających się o szaleństwo, nie do zrealizowania, oderwanych od rzeczywistości, a przez to kuszących i wabiących śmiałków gotowych jednak je zrealizować. Role powoli się odwracały w czterech kątach łazienki i było w tym coś niepokojącego, co wytrąciło ją na moment z równowagi; świadomość, że Tommy się zmienia - dla niej, przez nią, przy niej. Szarpnęła mocno za materiał, aby spirala kolejnych planów nie nakręciła się do granic swoich możliwości i nie wystrzeliła w najmniej odpowiednim momencie prosto w czarny kosmos, łamiąc prawa odwiecznej grawitacji; jedyną odpowiedzią było tylko kiwnięcie głową na znak zgody, bo mogła wyjechać choćby i zaraz, choćby w tej chwili, gdy posterunkowi jeszcze nie zaparzyli wieczornej kawy, a poprzednia zmiana dojadała hot-dogi w budce za rogiem i nie była skora do pościgu za uciekinierką z pikająca bransoletką.
Chociaż nie. Nie mogłaby w tej chwili, bo to oznaczałoby oderwanie się od ciała Tommy, puszczenie jej bioder i zabranie dłoni z ciepłej skóry; to oznaczałoby wysupłanie jej palców spomiędzy swoich włosów i zaprzestanie pocałunków w momencie, gdy wilgotne wargi w końcu znalazły odpowiedni rytm, a koniuszek języka nieśpiesznie ślizgał się po zębach, które trwały w uporze strzegącym dostępu do wnętrza. Burknęła i przygryzła dolną wargę w imitacji magicznego zaklęcia i Sezam się otworzył, wypuszczając na wolność czterdziestu rozbójników i kolejną dawkę pożądania, z którym nawet nie zamierzała walczyć. Szarpnęła za spodnie Tommy; chwilę później plątały się przy jej kolanach, więc klęknęła, aby zdjąć je całkowicie; zero światowej marki, zero wyzysku chińskich dzieci w fabrykach, zwykły ciuch przywieziony nie wiadomo skąd i bez wielkiego loga ubraniowego koncernu świecącego na tylnej kieszeni, ale nawet on nie zasługiwał na bycie potraktowanym jak podłogowa ściera. Zmięła spodnie w dłoniach i odrzuciła na pralkę, łapiąc podróżniczkę za biodra i gwałtownym ruchem obracając ją w kierunku wanny. Tył kolan uderzył o jej brzeg, więc przytrzymała ją mocno, wstając z podłogi.
- Nie - pokręciła przecząco głową, przytulając się do jej ciała i sięgając ręką za plecy. Wymacała dłonią kurek, miała nadzieję, że właściwy, i przekręciła do połowy. Z kranu lunęła lodowata woda, ale chwilę później Mae poczuła na dłoniach pierwsze nieśmiałe ciepło. Cofnęła się na moment tylko po to, aby szybko się pochylić i zatkać korkiem odpływ. - Co prawda kilkanaście minut temu chciałam ci wsadzić głowę pod zimny prysznic, żebyś ochłonęła i dała się przekonać do mojego pomysłu, ale teraz mam zupełnie inne plany. - Spojrzała na wodę zbierającą się na dnie wanny. Czegoś w niej brakowało, wielkich, sięgających sufitu bąbelków piany. Uśmiechnęła się niewinne, przecząc całkowicie winnym dłoniom pozbawiającym je obu koszulek, które szybko podzieliły los spodni. - Podobno jest jakiś magiczny sposób, aby ułożyć się we dwójkę w wannie i nie zatonąć - złapała za płyn do kąpieli i przechyliła butelkę. Kolorowa ciecz rozlała się w wodzie tworząc zygzaki tuż przed tym, gdy powoli się rozpuszczała i pieniła. Mae dokończyła dzieła i zdjęła spodnie, odrzucając je na bok mało subtelnym kopnięciem. - A jak wiesz, lubię eksperymenty - zrobiła malutki kroczek do przodu, niewielki, ale wystarczający, aby wymusić na Tommy odchylenie do tyłu. A potem jeszcze jeden, większy; plecy wyciągnięte w nienaturalny łuk. Zachichotała i pchnęła ją w mostek, szturchając mocno kolanem w nogi; wystarczyło jedno zachwianie, aby Dalle wylądowała w wannie, rozpryskując dookoła wodę. - Ups - stojąc nad nią zrobiła zmartwioną minę, jakby faktycznie się przejęła twardawym lądowaniem podróżniczki. - Chyba zamoczyłaś bieliznę. - Pochyliła się, opierając dłonie na boku wanny. - Lepiej ją zdejmij, bo się przeziębisz.
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 19 Marzec 2020, 18:12   
   Mów mi -  Wilku


It's a trap.

Przed użyciem skonsultuj się z wanną lub poziomem wody, gdyż każdy przypadek poniżej zalecanej kreski zagraża twojemu życiu i zdrowiu; powinna to napisać na samej krawędzi uniwersalnym markerem wodoodpornym, aby następne lądowanie z zaskoczenia nie przypominało nieudolnej próby Jeziora Łabędziego z rażącym brakiem Czajkowskiego w tle. Tak, migdalenie w łazience bez Czecha był co najmniej nie na miejscu, a jednak miało miejsce. Właśnie tu, właśnie teraz. Szczęśliwie nikt nie rozbił głowy o kanty, kurki i dno, a koci refleks bardzo zamoczonego Cezara trzymającego się kurczowo boków uchronił Tommy przed przedwczesnym oślepieniem po obiciu płatu potylicznego. Chwała, że nie miała czasu na kazania; nie chciała.
Podciągnęła się do siadu i odgarnęła momentalnie przemoczone włosy z twarzy.
Serio? — Kosmyk zapodział się nie tam, gdzie powinien. — Stfu! — wypluła ciemne pasmo, otarła nadgarstkami oczy, a gdy zadarła głowę zamiast czystej złośliwości ujrzała jedynie złośliwość zarezerwowaną dla piosenek Def Leppard — cholernie pociągającą przy pociąganiu za sznurki. — To nie jest fair — powiedziała zaskakująco łagodnie, wyciągając dłoń do ciepłego policzka Maevie. — Najpierw wanna wykonuje całą robotę za ciebie, a teraz ja mam ją dokończyć? Bezczelna. — Przesunęła rękę na kark i pociągnęła Allen niżej spragniona kolejnych pocałunków, których żadna ilość wody w środku, na podłodze i na ścianie nie potrafiłaby ugasić. Przygryzła dolną wargę, zatrzymując dziennikarkę w miejscu na kilka nieprzepisowych minut frustracji dłużej. — Poza tym, czy to nie ty mówiłaś — wymamrotała w trakcie przerwy na oddech — że będziesz przy mnie, gdy zachoruję? — Nie brzmiała na przybitą, trąc jednym noskiem o drugi, oddając cześć, hołd i szacunek Eskimosom za tak uroczą formę intymnej wzajemności międzyludzkiej. — Że zajmiesz się mną? — dodała, przesuwając dłoń pod zarysowaną żuchwę. Paluszkami połaskotała miękką skórę, lekko uniosła podbródek na palcu wskazującym i zanim Allen zdążyła przypieczętować formularz obowiązków na nią nałożonych, Dalle bezczelnie zabrała rękę. Wystawiła złośliwie koniuszek języka, a następnie odepchnęła się, aż plecami natrafiła na ściankę wanny. Zapachowa nuta wlanego olejku pod wpływem ruchu stała się jeszcze wyraźniejsza, a Tommy nabrała niewielki kopczyk wzbierającej piany i dmuchnęła w nią na dziennikarkę. — Expecto experimentum, madame Allen. — Żadnych jeleni.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 26 Marzec 2020, 18:19   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


- Bezczelna - potwierdziła, kiwając głową - i bardzo leniwa - przechyliła nią lekko jak zaciekawiony szczeniak. Chciała jeszcze dodać, że właśnie to lenistwo wyklucza angażowanie dłoni i palców w tak wymagające zajęcie jak rozbieranie, ale podróżniczka wzięła sprawy w swoje ręce... a właściwie w swoje usta, nie dając już jej dojść do słowa. Nie zamierzała protestować. Wydała z siebie tylko dźwięk przypominający głośniejsze westchnienie przerwane jękiem i pozwoliła się całować, korzystając z cudownej chwili przejęcia przez Tommy inicjatywy i poddając się jej całkowicie. Od wody buchała para wydzielając przyjemne ciepło, ale było one niczym w porównaniu z gorącymi pocałunkami raz po raz składanymi na jej wargach. Mogły minąć sekundy albo całe minuty, zanim w końcu złapała głębszy oddech, a czyjeś mokre palce dotknęły jej twarzy.
Nie czyjeś. To były te palce. Zdołała tylko skinąć twierdząco głową dziwnie przekonana że właśnie w tej chwili głos odmówiłby jej posłuszeństwa i to wcale nie w ten przyjemny sposób, gdy było to wynikiem wzruszenia i emocji, ale w ten, którego dziennikarka nie lubiła - gdy zwyczajnie brakowało jej słów, bo Tommy zagrała przeciw niej jej własną bronią, jej własnymi słowami, odnajdując je w zakamarkach pamięci i celując z precyzją rosyjskiego snajpera przyczajonego na ukraińskiej granicy, z którym zapewne niejednokrotnie piła strzemiennego przemykając się po ciemku dla zdobycia doskonałych zdjęć. Poczuła lekko słodkawy zapach; z tych orzeźwiających, energetycznych, a nie lepkich i ciężkich, a chwilę później wycierała resztki piany z twarzy i przekładała nogę przez bok wanny, pakując się do środka, ześlizgując kolanem po bocznej ściance i cudem nie miażdżąc nim pierwszej okupantki zajmującej zdecydowanie zbyt dużą powierzchnię. Druga noga zawisła na brzegu wanny w pozycji, którą wielu ortopedów przywitałoby z radością bo oznaczała co najmniej trzygodzinną operację z użyciem bardzo fajnych pił i wierteł, ale Allen nic sobie nie robiła z praw anatomicznej budowy; jedno szarpnięcie i cała znalazła się w środku, unosząc wodę do niebezpiecznego poziomu grożącego podtopieniem podróżniczki.
- Przez to wszystko zapomniałam ci o czymś powiedzieć - kilka nerwowych ruchów na małej przestrzeni i dwa syknięcia bólu później, gdy uderzyła się o twardy metal, klęczała już w miarę wygodnie, opierając jedną dłoń na brzegu wanny za głową Tommy, a drugą wędrując po jej ramieniu, głaszcząc je nieśpiesznie, bo bąbelkom w pianie daleko było do zniknięcia. - Kiedy spałaś na kanapie przypomniałam sobie czasy, gdy byłyśmy sobie prawie obce - powstrzymała ją lekkim ruchem głowy, to nie był czas na wtrącanie swoich trzech centów - wtedy, na studiach. - Dłoń zjechała po ramieniu pod wodę, przesunęła się po brzuchu i wynurzyła na powierzchnię, okrężną dłonią przejeżdżając po biodrach i kierując się w górę, by zmoczyć te nieliczne fragmenty skóry nadal pozostające niedopuszczalnie suche. - Latałaś z tym swoim aparatem po całym kampusie i wkurzałaś mnie swoją obecnością - uśmiechnęła się, zgarniając trochę piany na palce i przyglądając się jej z nagłą uwagą. Zrobiło się jej gorąco, ale zrzuciła to na ciepło bijące z wody, a nie na słowa, które wypowiadała. - A jednak to właśnie wtedy miałam pierwszą fantazję z tobą w roli głównej - strzepnęła pianę i teraz obie dłonie oparła na udach Tommy, pochylając się w jej stronę. - Albo raczej przelotną myśl, tak, to chyba bardziej by pasowało. Mój szalenie inteligentny mózg już wtedy wiedział lepiej ode mnie, czego potrzebuję - zachichotała i pochyliła się jeszcze bardziej. Kolana potarły o metal, skrzypnęło, gdy przesuwała się w jej stronę i obejmowała ustami jej wargi. Dwie minuty przerwy, a smakowały trochę inaczej. Dłonie zjechały na kolana i rozsunęły je, pozwalając wślizgnąć się jej w utworzoną przestrzeń i sprawiając, że poczuła się jak klocek w Tetrisie. Zachichotała jeszcze raz. - Nie wiem, czemu sobie o tym przypomniałam właśnie teraz. I tak jest już wystarczająco gorąco - wymruczała w rozchylone usta Tommy i złapała na moment zębami dolną wargę, znów się odsuwając.
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 28 Marzec 2020, 20:35   
   Mów mi -  Wilku


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 29 Marzec 2020, 14:26   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 29 Marzec 2020, 16:50   
   Mów mi -  Wilku


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 29 Marzec 2020, 17:28   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 30 Marzec 2020, 18:00   
   Mów mi -  Wilku


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 30 Marzec 2020, 20:09   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 3 Kwiecień 2020, 19:46   
   Mów mi -  Wilku


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 5 Kwiecień 2020, 21:14   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 15 Kwiecień 2020, 03:54   
   Mów mi -  Wilku


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 15 Kwiecień 2020, 21:09   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Ukryta Wiadomosc:
Jezeli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 7 Maj 2020, 02:32   
   Mów mi -  Wilku


Założę się, że potrafiłabym cię przekonać do horrorów — stwierdziła śmiało w połowie bezsensownych rozważań o trzeciej nad ranem przy włączonym telewizorze. — Oczywiście w nieco bardziej sprzyjających warunkach — dodała, machając spod koca dłonią na kanapę, która była może i zbyt mała dla dwóch osób i ekipy kotów, ale zarazem idealna, aby odkryły po tych wszystkich dniach milczenia, zwad oraz wchodzenia na ambicje najprostszą przyjemność czerpaną z obecności. Lecący w tle film o przerysowanym wilkołaku nie kupił ich uwagi, sprawiając za to, że Dalle śmielej z na wpół już zamkniętymi oczami chętnie drapała paznokciami wilgotne włosy Maevie. Koty mruczą? A może Allen? Z nieopisanym trudem uniosła powieki, podświadomie czując na sobie wzrok dziennikarki tak wyraźnie, jak jej ciężar na swoim mostku. — Powinnyśmy pójść do łóżka — zabrała rękę, aby potrzeć zaspany policzek. — I to nie jest eufemizm. — Wypuściła ciężko powietrze nosem, a zesztywniały kark zaprotestował ostrzegawczo: jeszcze jeden ruch, a pożałuje. Nie po to zrobiły przystanek — na prośbę zmordowanej strony (zgaduj zgadula) — w podróży, aby ostatecznie zostać w salonie do białego rana. Nie potrafiła orzec czy za zasłonami już wstawał dzień. Obraz rozmywał się przed oczami Tommy, a mięśnie powolutku odmawiały posłuszeństwa.
Przytuliła policzek do zimnego oparcia kanapy. Mogłaby tak zasnąć. Mogłaby także zgodzić się teraz na wszystko, czego tylko druga strona pragnęła.
Głośne piknięcie przy kostce ani trochę nie poruszyło Dalle. Pierwszy sygnał. Miała jeszcze cztery godziny, zanim bateria padnie. Oznaczało to spanie z kablem, który jak zwykle — sprzed czasów wojny domowej — zaplącze się w nogach, bo podróżniczka instynktownie zakopywała się z twarzą w poduszce, ale ramionami zawsze zaczepiała w jakiś sposób Maevie. Lubiła tę świadomość, że nie tkwi sama. Przepadała za ciepłem, które biło od klatki piersiowej Allen, gdy przytulała się do niej pod kołdrą. Wielbiła leniwe pocałunki o szczytu karku, gdy jeszcze jedną nogą tkwiła w świecie snów, a drugą już musiała przypomnieć światu, z kim mogła się budzić bez perspektywy marszu wstydu przed sobą.
Powiedz to jeszcze raz — wymamrotała niewyraźnie, wysilając mięśnie do drobnego uśmiechu. — Powiedz mi to, co powiedziałaś w łazience. — Nie mogła przestać tego słuchać.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 18 Maj 2020, 22:38   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


- Nigdy nie podejrzewałabym cię o eufemizmy – obruszyła się i drgnęła z brodą coraz mocniej wbijającą się w mostek Dalle niebezpiecznie blisko granicy tych paru centymetrów, które groziły uszkodzeniem ciała lub przynajmniej próbą wilkołaczego wyrwania serca zębiskami z hollywodzkim uśmiechem. Podpatrzyła co niego z lecącego w tle filmu. - Inne figury retoryczne: owszem. Mam nawet taką małą fantazję, w której mówisz do mnie bardzo, bardzo brzydko za pomocą samym pleonazmów... - Nawet nie musiała teraz na nią patrzeć, aby wiedzieć, co malowało się na twarzy podróżniczki. Zachichotała rozbawiona, drwiąc sobie z akcji dziejącej się na ekranie, gdzie jakiś biedaczyna dogorywał właśnie w kałuży krwi tak wielkiej, że spece od scenografii niewątpliwie musieli wykupić potężne zapasy ketchupu ze sklepów w najbliższej okolicy i zdecydowanie przespali tę lekcję biologii, na której zmęczona nauczycielka po raz dwudziesty w swojej karierze tłumaczyła, że w ludzkim ciele tej krwi jest do jasnej cholery ograniczona ilość i na pewno nie zawiera się ona w liczbie bliskiej hektolitrom. - Mamy czas, aby iść do łóżka. Po prostu ciesz się chwilą – brutalnie przerwała jej marzenia o wygodnym materacu i uldze dla karku. - Jeszcze przez parę minut – dodała już łagodniej; teraz to ona wyraźnie zamruczała, wypowiadając ostatnie słowa prawie że szeptem, jakby głośniejszy dźwięk jakiejś zgłoski mógł zepsuć tę cudowną chwilę odpoczynku – przynajmniej dla niej leżącej na miękkiej poduszce ludzkiego ciała z zagłębieniami i krągłościami w odpowiednich miejscach - po męczącym wieczorze, nocy i niespodziewanej nauce gotowania.
Drażniące piknięcie baterii wywołało w niej wewnętrzną furię, którą szybko stłumiło ciepło równego oddechu na czubku jej głowy i błyskawiczne rozpoznanie dźwięku jako to-jeszcze-nie-ten-cholerny-alarm-na-ostatnią-chwilę. Tommy się nie poruszyła, co uspokoiło Allen, która jeszcze mocniej wtuliła się w jej ciało, wgniatając ją w kanapę i robiąc sobie z jej karku i mięśni nowych zawziętych wrogów.
- Zdejmij bieliznę, bo się przeziębisz? - zapytała, marszcząc czoło z teatralnością i zadziornym spojrzeniem. - Nie o to chodziło? - prawie udało się jej nadać głosowi ton powagi, ale i tak zdradziły są rozbawione akcenty nad sylabami, które już rządziły się własnymi prawami i nie dały się ujarzmić nakazem wysłanym elektrycznym sygnałem przez miliony mil neuronowej sieci. - Ucieczka w Kordyliery? Też nie? - nawet w tej pozycji i przy nikłym świetle widziała niebezpieczne zmrużenie oczu u podróżniczki; brakowało tylko uderzającego miarowo ogona i nastroszonej sierści, aby przypominała wojowniczego kota. Odpuściła, bo jakkolwiek przyjemne drapanie po głowie, które Dalle uskuteczniała w ostatnich minutach było przyjemne, o tyle wizja bardziej brutalniejszej zabawy chwilowo do niej nie przemawiała.
Aczkolwiek wracając do niedawnych wydarzeń z kuchni...
- Kocham cię – powiedziała, czując jednocześnie niepewność przy wypowiadaniu tych słów w zupełnie innych okolicznościach niż poprzednio. Oparła się na rękach, odciążając wreszcie wykończone ciało pod sobą i zachęcona jej łagodniejącym spojrzeniem powtórzyła: - Kocham cię, Tommy. To chyba najwspanialsze słowa, jakie kiedykolwiek wypowiedziałam – podciągnęła się, docierając wargami do jej ust i kradnąc wcale nie taki przelotny pocałunek. - Wygrywają nawet z tymi, którymi obiecałam, że zrobię wszystko, bylebyś mnie nie wydała – ostrożnie zsunęła się z kanapy, chociaż głuche pacnięcie na podłogę i tak nie zostało całkowicie stłumione przez rozłożony na niej dywan. Klęknęła i ze zdziwieniem zarejestrowała, że obie miały na sobie koszulki; nawet nie potrafiła określić, w którym momencie nocy je odnalazły i na siebie wciągnęły, chociaż bardziej zasadne pytanie brzmiało: jak a nie kiedy.
Powiodła spojrzeniem po nagiej nodze Tommy, aż dotarła do bransoletki, na której malutka dioda migała w najlepsze, mając w głęboki poważaniu każdorazowy mini zawał, jaki wywoływała. Nieświadomie zaczęła liczyć dni, potem tygodnie i miesiące. Powróciło wspomnienie tego samego salonu, tej samej kanapy, ale innych okoliczności. Dwóch smutnych panów montujących ustrojstwo na nodze podróżniczki. Znów zaczęła liczyć, a liczby stawały się coraz większe i większe, docierając do granicy, która już niedługo miała pęknąć.
- Gdzie pójdziesz najpierw, jak już ją zdejmą? - zapytała, wskazując brodą na bransoletkę i starając się stłumić drugie dno zadanego pytania. Czy wtedy ode mnie uciekniesz?
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 8 Lipiec 2020, 02:29   
   Mów mi -  Wilku


Niechętnie zerknęła na kostkę oddaloną w mroku rozświetlanym przez akcję na ekranie co kilka sekund. Migająca dioda przypominała o bransolecie, do której zdążyła przywyknąć, ale nie w pełnym tego słowa znaczeniu. Nigdy nie pozwoli sobie na akceptację tego stanu rzeczy i do końca świata będzie powtarzała, że to najgorsza z możliwych kar, jaka ją spotkała, zaraz po doświadczeniach z więzienia. Prześlizgnęła wzrokiem po zarysie tracera, gdy wściekły wilkołak wpadł do oświetlonego pomieszczenia i salon stał się jaśniejszy. Nie do końca wiedziała, kiedy ten kształt przestał ją przerażać, a jedynie wywoływał niepokój w skrajnych sytuacjach — jeszcze na początku potrafiła jak oparzona pokonać w rekordowym czasie strome schody Chicago Sun-Times, aby dostać się do boksu dziennikarki i ukraść prąd. Teraz nie kwapiła się z wyciąganiem kabla ładowarki do absolutnie ostatniego ostrzeżenia. Zastanawiało ją czy po tych doświadczeniach pozostanie forma traumy albo chociaż tiku. Do dziś nie potrafiła sięgnąć po chemiczny odświeżacz powietrza do samochodu o zapachu cytryn...
Na koniec świata i jeszcze dalej...? — Ściągnęła zastanawiająco brwi, wsuwając lewą dłoń na brzuch pod koszulkę. Swędząca pustka, czemu ten ciepły akumulator wolał klęczeć obok, zamiast dalej ogrzewać Dalle? — Tak na poważnie, nie wiem — dodała, leniwie odwracając się w bok. Leżała zaledwie kilka centymetrów dalej od poziomu oczu Allen. Mozolnym uśmiechem odpowiedziała na wątpiące spojrzenie dziennikarki; za dobrze ją znała. — W porządku, może mam kilka planów... ale to dopiero po przetańczeniu całej nocy w najdalej oddalonym klubie w Chicago. — Wyciągnęła zaczepiającą dłoń i machnęła kilka razy palcami, ani razu nie trafiając za kołnierzyk koszulki Maevie, jak tego sobie zażyczyła. — I po Niagarze — nadmieniła. — Może pójdziemy na spływ beczkowy? Przy odrobinie szczęścia skończymy tor po kanadyjskiej stronie, a jeśli nie... cóż, ponoć łosie z kraju klonów są tak uprzejme, że pokazują drogę z powrotem za granicę stanu. W przeciwieństwie do amerykańskich szopów praczy. — Wyszczerzyła zęby. — Tak naprawdę, pójście gdziekolwiek poza perymetr mojej smyczy, będzie dobrym pomysłem. To... trochę przerażające doświadczenie. Wiedzieć, że znów będę mogła robić wszystko bez ograniczeń... Potrzebny mi piorunochron, abym nie dostała rykoszetem. Dlatego... — Jej palce tak pięknie pasowały do miękkiej i ciepłej dłoni Allen. — ...chcę mieć cię przy sobie wtedy.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 8 Lipiec 2020, 20:58   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


Zmęczona, przysypiająca i nie do końca w pełni świadoma zarejestrowała obok siebie słowa „Niagara” oraz „beczka”, dodała dwa do dwóch, przemnożyła przez podejrzanie radosne spojrzenie Dalle, wyciągnęła przed nawias realności i podniosła do trzeciej potęgi szaleństwa, a po poprawkach do czwartej, które zawsze towarzyszyło podróżniczce... i niespecjalnie zdziwił ją wynik w postaci skoku w drewnianej beczce wprost z wodospadu okraszony krzykiem szczęścia jednej z nich i błagalnych modlitw wypowiadanych przez drugą. Mignięcie diody na kostce przywróciło ją szybko do rzeczywistości i przypomniało, że matematyka nigdy nie była jej dobrą stroną w przeciwieństwie do władania słowami, które teraz jak na złość nie chciały się układać w nic bardziej sensownego od krótkiego pomruku zgody. Równie dobrze mógł oznaczać pełne przyzwolenie na zrzucenie jej w kawałku skleconego drewna z kilkuset metrów, jak i stonowany entuzjazm na myśl o zawojowaniu parkietu w klubie na końcu miasta. Jak dla niej równie dobrze mogły pojechać do LA i przetestować tamtejsze nocne uciechy dla podróżniczek zwolnionych ze smyczy.
- Ale wiesz, że piorunochrony nie chronią od rykoszetu? - spróbowała jeszcze drażniącego pstryczka, lecz spojrzenie Dalle usadziło ją na miejscu w pozycji klęcząco-półprzytomnej, więc zrezygnowała z dalszej próby wytykania nieścisłości, która przerodziłaby się zapewne w walkę na argumenty, a tutaj musiałaby już bezapelacyjnie oddać walkowera. Jeśli Tommy się uparła, że ma być jej piorunochronem od rykoszetów, to będzie jej piorunochronem od rykoszetów. Uśmiechnęła się i przysunęła odrobinę bliżej. - Mogę być kimkolwiek, kogo potrzebujesz – odpowiedziała palcom podróżniczki lekkim uściskiem dłoni – albo czymkolwiek, czego potrzebujesz – uściśliła i pochyliła się, żeby pocałować ją w czoło. Tak zwykły, taki prosty znak troski, a wywołał w niej niespodziewane uczucie, jakby zrobiła właśnie milowy krok po nieprzebytym ludzką stopą lądzie emocjonalnego zaangażowania. Jakim cudem minęło dopiero tak niewiele czasu och chwili, gdy rękami i nogami zapierała się, że nigdy się w tę znajomość nie zaangażuje? Wtedy powtarzały jak mantrę słowa „bez zobowiązań”, które po dzisiejszym wieczorze wydawały się tylko wyjątkowo zabawnym żartem.
- A skoro o klubie już mowa – zaczęła zmienionym tonem, jakby to nagłe przeskoczenie tematu było zupełnie naturalnym przejściem z jednego wątku do drugiego, popartym jeszcze niewinnym spojrzeniem okraszonym wygiętymi w ciągłym uśmiechu ustami. Podświetlany zegar pod telewizorem zawyrokował, że przyszła pora na godzinę czwartą nad ranem, a więc idealny moment do podjęcia na nowo negocjacji przerwanych wydarzeniami sprzed paru godzin. - Nadal bardzo chcę tam pójść i zbadać sprawę. - Wymówienie nazwiska Fennessy'ego nie przeszło jej przez gardło, ale i tak nie musiała tego robić, aby było wiadomo, co miała na myśli. Odkrycie poczynione przez Tommy ciągle kołatało się jej w tyle głowy i trudno było jej wyrzucić je ze swojej podświadomości, nawet jeśli w ostatnich godzinach podróżniczka znalazła na to skuteczny sposób. - Nigdy się od niego nie uwolnimy, jeśli nie zaryzykujemy – dodała ostrożnie, szukając w blasku telewizora choćby jednego podejrzanego drgnięcia mięśni na twarzy Dalle, które świadczyłyby o tym, że powoli mięknie... albo za chwilę wybuchnie. Wolała nie drażnić dzikiego zwierza na swojej kanapie, nie, to już jest ich kanapa, więc po raz kolejny ścisnęła jej palce; uspokajająco, jakby chciała tym dać jej gwarancję, do której nie miała prawa, że wszystko będzie dobrze.
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Tommy C. Dalle


Jestem w Chicago od
wyjścia z więzienia



27
Everything is scary

AS FUCK

Mieszkam w
Lincoln Park

Tommy Chyler

Dalle

Wysłany: 22 Lipiec 2020, 01:34   
   Mów mi -  Wilku


Oszczędź sobie złego.
Łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Tommy wiedziała, że w tym konkretnym przypadku nic nie odciągnie myśli Maevie od odkrycia dokonanego po wielodniowych, wielogodzinnych i wielowarstwowych (śledztwo jest jak cebula - ma warstwy!) manewrach operacyjno-rozpoznawczych, których nie dyktowała żadna ustawa o samozwańczych, jednoosobowych oddziałach specjalnych w dzielnicy Lincoln Park. W gruncie rzeczy musiała przyznać, że dotąd żyło jej się cudnie — nie musiała wyć ani warczeć z powodów innych niż niesnaski zdrowotne. Teraz do puli doszły nerwy o bezpieczeństwo wścibskiej dziennikarki, która z kolumn podróżniczych trafi w sam środek artykułów śledczych i być może — tylko być może — zmieni przez to tor kariery. Musiała wobec tego wyjść naprzeciw kreującym się w podświadomości Allen pomysłom na przyszłość.
Obiecaj mi tylko jedną rzecz. — Zatrzymała się przed progiem sypialni. Nie chciała tego burdelu wnieść do miejsca, które miało symbolizować ich spokój w nowej odsłonie wspólnego życia na przestrzeni powyżej siedemdziesięciu metrów kwadratowych. — Kiedy to się skończy, nie zmieniaj się w Karę Danvers na stałe. Chociaż... w blondzie pewnie też byłoby ci do twarzy.
Nic więcej nie potrzebowała. Na razie.

Nazajutrz szarówka spowiła Chicago, a prezenter pogodowy zapowiedział silne deszcze w godzinach popołudniowych. Siepiąca z ukosa ulewa i porywisty wiatr mogły najwyżej połaskotać karoserię samochodu Anthony'ego, gdy w drodze wyjątku — oraz nagminnych uwag Dalle w trybie głośnomówiącym zestawu słuchawkowego — ciągnął się przepisową pięćdziesiątką w kierunku lotniska O'Hare.
Wyjaśnisz nam, skąd w ogóle wiesz o tym miejscu? — zapytała w końcu Tommy, przeżuwając kukurydziane płatki prosto do mikrofonu. — Podejrzewałam, że jesteś playboy'em, ale nie podejrzewałam cię o kontakty w międzynarodowych burdelach.
Anthony posłał siedzącej obok Maevie zirytowaną minę, jakby chciał powiedzieć: "Wredny małpiszon powrócił, a ty pozwalasz jej łupać moje orzeszki — i to nie jest eufemizm".
Interesy wysokiego szczebla zobowiązują do znajomości z gamą różnych osób. Od poważnych biznesmenów, przez burdelowe loże, aż po najniższe ogniwo układu pokarmowego.
Rektalne czopki lizodupów niskich korporacji?
Wścibskie podróżniczki.
Ha, ha, ha. Bardzo zabawne. — Prawdopodobnie Allen mogła na milę wyczuć, jak Tommy wywraca oczami, zagryzając płatkami frustrację spowodowaną brakiem riposty.
Tak całkiem szczerze, jestem pod wrażeniem wnikliwego riserczu, Dalle. Opowiesz mi jeszcze raz, co wiemy o tym całym Larkinie? I dlaczego jest tak ważny z perspektywy Fennessy'ego?
Dalle westchnęła głośno.
Nie słuchałeś?
To trochę skomplikowane, a jesteś teraz ekspertką w tej dziedzinie. — Skłamał, jak z nut. Gdy tylko Tommy po drobnym puszeniu (jak na kocura w małpiej skórze przystało) zaczęła się produkować, Anthony wyłączył mikrofon pojedynczym kliknięciem guzika na kierownicy i odrobinę przyciszył podróżniczkę. Według GPSu do ekskluzywnego klubu mieli niecałe piętnaście minut jazdy. — Tak po prostu się zgodziła? — zwrócił się do Allen, krótko zerkając w bok i znów odwracając wzrok na trasę przed zakrętem na obwodnicę. — Nawet ja bym cię nie puścił tam, gdzie jest Fennessy i irlandzka gangsterka. Jeśli to wszystko okaże się prawdą — a Tommy brzmi naprawdę przekonująco — niewykluczone, że czekają nas nieprzespane noce, męczące dni i więcej oglądania się przez ramię, aniżeli do tej pory. Naprawdę chcesz tego, Mae? Nie lepiej po prostu pozwolić funkcjonariuszom zająć się tym? To jazgoczące stworzenie z radia — skinął na "Połączenie: Małpiszon Dalle" — ma sporo punktów zaczepienia w historyjce. Jeżeli jakieś ślady prowadzą od Irlandczyków do Liama i handlu żywym towarem, na pewno znajdą te powiązania sami. Nie musisz tak ryzykować...
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maevie Allen


Jestem w Chicago od
jakiegoś czasu



28
Dziennikarka

Partnerzy nie mają sensu

Mieszkam w
Lincoln Park

Maevie

Allen

Wysłany: 1 Sierpień 2020, 23:05   
   Mów mi -  Niro
   Multi -  brak


- Miałam bardzo poważne argumenty w dyskusji. - Odpowiedziała krótko bez wdawania się w szczegóły, chociaż mina Anthony'ego sugerowała, że wolałby o nich bardzo chętnie posłuchać, bo wydawały mu się o niebo ciekawsze od przytłumionego trajkotania Dalle w tle. Rozluźniła się trochę na myśl o tym, jak zareagowałaby podróżniczka wiedząc, że została sprowadzona do jednego kliknięcia w przycisk głośności na kierownicy, ale wizja bogacza rozsmarowanego na przedniej szybie jego niebotycznie drogiego i rzucającego się w oczy samochodu chwilowo jej nie pociągała aż tak bardzo, by kontynuować ją do ćwiartowania, stosów ofiarnych, kastracji i innych przyjemności niekoniecznie w tej kolejności. - I naprawdę jestem szalenie wdzięczna za waszą troskę – wypowiedziała słowo „wasze” takim tonem, jakby chciała podkreślić kilkukrotną czerwoną linią, że w tej sprawie Tommy i Anthony mówili zadziwiającym jednym głosem, jakby śpiewali od zawsze w tym samym kościelnym chórze i żarli się między sobą o to, kto wykona solówkę na wejściu na kolejnym nabożeństwie – ale moja odpowiedź jest taka sama jak dziesięć, trzydzieści i sto osiemdziesiąt cztery minuty temu. - Nie odwróciła głowy, aby wbić w niego zirytowane, ale i ostre spojrzenie, bo zajęta była grzebaniem w swojej własnej komórce i opisywaniem Zhavii kolejnych elementów jej planu-o-kant-dupy-potłuc.
W bezpiecznym gniazdku przy Lincoln Park wydawał się całkiem sensowny mimo niebotycznie długiej listy punktów do wykonania, co z jednej strony wynikało z jej wrodzonej skrupulatności i dokładności w planowaniu, bo przecież wszystko, ale to wszystko w jej życiu musiało mieć swoje miejsce, zadanie i cel, a z drugiej było efektem obaw o własną dupę i kilka innych dup będących, tak się zabawnie składało, jej przyjaciółką, ex kochankiem i względnie aktualną dziewczyną, która po dzisiejszym wieczorze mogła być wdową. Inne dupy jej nie interesowały, za co Dalle paradoksalnie powinna być wdzięczna, gdyby tylko bardziej nie zajmowało jej wytykanie wszelkich niedoskonałości i potencjalnie niepewnych punktów w Wielkim Planie.
- Fennesy siedzi po uszy w gównie, które fachowo nazywa się handlem żywym towarem, stręczycielstwem i Bóg wie, czym jeszcze. Przy okazji ma też w ręku nieprzyjemny argument, który fachowo nazywa się hakiem na kogoś, na kim mi zależy – jedno kliknięcie i jazgotanie w głośnikach delikatnie się nasiliło, jakby siła wyższa wyczuwała, że jest właśnie obmawiana. Anthony wszedł ostro w zakręt i Mae musiała złapać się rączki u sufitu, aby nie wylądować na jego kolanach. Spojrzała na niego z irytacją i napotkała przepraszający wzrok, który po chwili znów skupił się na drodze przed sobą. - Więc nie, pozostawienie tego policji wydaje się rozsądne i na pewno najłatwiejsze, ale nie pozwala mi niczego kontrolować. A ja chcę to kontrolować – podkreśliła, jakby była to sprawa życia i śmierci. - Chcę zebrać dowody, których nie zatuszują nawet skorumpowani gliniarze i chcę, żeby wiedział, że to moja zasługa. - Zacisnęła usta na krótką chwilę, kilka sekund upływających w ciszy przerwanej szumem auta po drodze i gasnącym głosie Dalle w głośniku. Nagle się uśmiechnęła. - Poza tym to fantastyczny dziennikarski temat. Nie chciałbyś znać laureatki Pulitzera?
- Znam już dwie – powiedział natychmiast i lekko się uśmiechnął. Mae nie przyłożyła mu tylko dlatego, że chciała dojechać do klubu w jednym kawałku, bo nie po to kupowała tę obrzydliwie obcisłą kieckę za równowartość swojej jednej wypłaty plus dodatki od Anhtony'ego, żeby teraz w niej umrzeć. - Po prostu się martwię. Martwimy – poprawił, a Mae przewróciła oczami. Kolejne kliknięcie w guzik, a głos Dalle zabrzmiał jeszcze głośniej, jakby Anthony szukał u niej mentalnego wsparcia. - To nie jest googlowanie najpopularniejszych tras na Etnę, tylko faceci ze spluwami, którzy mogą ci zrobić krzywdę.
- Wiem – i przypominanie jej o tym wcale nie poprawiało sytuacji, gdy już czuła się jak rozłożona na stole do tortur i kilka razy potraktowana kołem do łamania kości. Entuzjazm i pragnienie dobrania się Fennessy'emu do tyłka w znaczeniu dosłownym i przenośnym przygasały powoli z każdym kolejnym kilometrem, ale była i tak bardzo daleka od tego, żeby się poddać. Za wiele razy w swoim życiu uciekała od trudności pod płaszczyk rodziców i ich pieniędzy w połączeniu z licznymi kontaktami. Chciała teraz zrobić coś od początku do końca; coś dobrego, czym może mogłaby chociaż częściowo spłacić te wszystkie winy i wyrzuty sumienia, które dręczyły ją zawsze, gdy poczuła się choć trochę szczęśliwa. Wykradzione szczęście, które zawłaszczyła sobie kosztem Tommy i jej ponurej przygody w z Grubą Bertą domagało się rekompensaty, ale o tym nie mogła powiedzieć Anthony'emu.
Zjechali w końcu z głównej drogi, a kiedy w głośniku zapadła podejrzana cisza, wciąż-jeszcze-żywy-kierowca przypomniał sobie o włączeniu mikrofonu.
- Wybacz, jakaś usterka – powiedział poważnie i zignorował prychnięcie po drugiej stronie. - Za dziesięć minut będziemy. Pamiętasz, jaki jest plan? - zapytał, ale nie czekał na potwierdzenie tylko sam dokończył. - Stała łączność bez względu na wszystko. Wchodzimy w Kolibrem – Mae warknęła coś pod nosem o tym, że nadawanie pseudonimów nie jest na pewno dobrą stroną Anthony'ego – udajemy parę i prosimy o prywatny pokaz.
- Którego oczywiście nie oglądamy, bo niektórzy są w poważnym związku.
- Przynudzasz – przerwał jej od razu, a Mae była gotowa przysiąc, że po drugiej stronie głośnika rozległo się coś na kształt potwierdzenia. - Mae siedzi z zamkniętymi oczami, a ja w tym czasie podziwiam umiejętności taneczne jakiejś szczęściary i zdobywając jej zaufanie podpytuję ją o Fennessy'ego i jego znajomość z Larkinem. - Nagle dotarła do niej cała naiwność planu mimo wszystkich zaprojektowanych przez nią scenariuszy na czele z tym, że będąc w środku natkną się na oddział SWAT, który właśnie w tej samej chwili postanowił rozbić gangsterską przykrywkę. - Dowiaduję się, czy pojawiły się w branży ostatnio jakieś nowe dziewczyny i kiedy Fennessy pojawi się w klubie w najbliższym czasie, bo to – spojrzał na Mae, która siedziała ze wzrokiem wbitym w przednią szybę – mogłoby sugerować, że przyjedzie zrobić kolejne zdjęcia kolejnym kobietom, więc moglibyśmy go przyłapać na gorącym uczynku.
Jak mogła wymyślić coś tak głupiego.
I jakim cudem pozostali się na to zgodzili.
 


profil kalendarz karta postaci lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 8