Poprzedni temat «» Następny temat
Winda #1
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 21 Czerwiec 2016, 19:28   Winda #1

[align=center:de56ece662]***[/align:de56ece662]
 


profil
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 8 Maj 2019, 22:52   
   Mów mi -  Darka


    #51

Była na dobrej drodze do wyjścia na prostą. Czysta od kilku tygodni nie miała również większych problemów z zapanowaniem nad chaosem, który zapanował w jej życiu praktycznie przez przypadek. Nie od dziś wiadomo, że Leanne wcale nie była aż tak twarda, jak wszyscy myśleli. Miała swoje lepsze i gorsze dni, jak każdy. Tyle że w jej przypadku te gorsze dni niekiedy oznaczały, że w grę wchodziły także zachowania niepożądane. Innymi słowy, w przypadku Leanne nie było to niczym nowym. Jedno było bardziej, niż pewne – Wheeler brakowało pewnej stabilizacji, lecz wcale nie musiało to oznaczać, że nie radziła sobie w tych trudnych czasach. Radziła sobie doskonale, w miarę swoich możliwości. To, że czasami popełniała błędy, nie miało większego znaczenia. Niewątpliwie, miała do tego prawo.
Bardziej trzeźwa, niż była dzisiaj, być mogła. Doskonale była świadoma tego, że pewne sprawy aż za bardzo wymknęły się jej spod kontroli. Mimo to, nadal nie była w stanie w pełni wycofać się z pewnych kręgów. Nadal musiała mieć oczy i uszy szeroko otwarte, niezależnie od sytuacji. Nawet na co dzień, gdy spędzała czas z dziećmi, nieważne gdzie aktualnie by się znajdowała, powinna zachować pewne środki ostrożności. Tyle że czasami znacznie łatwiej jest mówić, niż zrobić.
Leanne zwykle nie zapuszcza się w tak dalekie rejony miasta, znacznie lepiej czując się w swoim Canaryville. Okolica może i nie należała do najbezpieczniejszych, lecz dla niej stanowiła coś w rodzaju pewnej przystani. Tyle że nie zawsze tak było. Kiedyś jej życie wyglądało zupełnie inaczej. Było na swój sposób uporządkowane, tak różne od tego, co miało miejsce w chwili obecnej. Może był to najodpowiedniejszy moment, by coś zmienić? Może przeprowadzka byłaby jakimś punktem zwrotnym?
Za namową matki, Leanne zgodziła się spotkać z agentem nieruchomości. Apartament w jednym z tych bardziej wypasionych budynków w samym centrum miasta kosztował krocie, ale biorąc pod uwagę przede wszystkim oszczędności Leanne i niewątpliwie, jakiś udział niektórych znajomych – nie miałaby większych problemów z dokończeniem transakcji, choćby już, teraz, natychmiast. A jednak – dała sobie czas do namysłu. Wątpiła w to, by mieszkanie w takim miejscu było dobrym pomysłem, tym bardziej, że potrzebowała więcej, niż dwóch osobnych pokoi – więcej przestrzeni. Średnio zadowolona z mieszkania, które jej zaproponowano, grzecznie pożegnała się z mężczyzną, który wręcz wychodził z siebie wychwalając swoją ofertę. Problem w tym, że Wheeler chyba rzeczywiście nie była tym zainteresowana. Nic dziwnego, że przycisk przywołujący windę nadusiła z niemałą siłą, w duchu modląc się, by przybyła ona jak najszybciej, a kiedy już do niej wsiadła i zaczęła zjeżdżać w dół, niemalże odetchnęła z ulgą – za chwilę będzie mogła wrócić do siebie, prawda? Prawda. Kilka pięter niżej winda znów zatrzymała się; wtem zyskała ciekawe towarzystwo, naturalnie, nie od razu rozpoznając w mężczyźnie kogoś, kto w swoim czasie naprawdę był jej bliski. Nie rozpoznała go głównie dlatego, że miała inne problemy na głowie – winda znów zjechała kilka pięter niżej, by zatrzymać się nagle i.. i tyle. Awaria?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Roy Castillo


Jestem w Chicago od
urodzenia, z przerwą



32
kardiolog

When the sun has set, no candle can replace it

Mieszkam w
Loop

Roy Ian

Castillo

Wysłany: 13 Październik 2019, 21:49   

Zakupy były jedną z tych rzeczy, za którymi Roy nie przepadał. Niemal od zawsze męczyło go łażenie po sklepach i zastanawianie się, czy dana rzecz faktycznie jest mu potrzebna. Nie lubił tego zgiełku, nie lubił wyrzucania w błoto pieniędzy nawet, jeśli mógł sobie na to pozwolić. Ale po co, skoro można było je przeznaczyć na coś znacznie bardziej pożyteczniejszego?
Niestety, w życiu każdego człowieka, nawet tak bardzo nastawionego sceptycznie do zakupów jak on, nastawał dzień, w którym musiał do sklepu się ruszyć, jeśli nie chciał zagłodzić siebie, jak również małego dziecka, które było na jego utrzymaniu. i wierzcie lub nie, ale właśnie Młoda była dla niego jedyną główną motywacją, bo jeśli o niego chodziło, mógł stołować się na mieście lub w szpitalu, w którym jadał niemal codziennie, również codziennie narzekając na jakość tamtejszego jedzenia. Miał jednak na uwadze dobro dziecka, chcąc dla niego jak najlepiej. Właśnie dlatego dzisiaj, tuż po pracy, postanowił wykorzystać tych kilka godzin, kiedy to opiekunka miała siedzieć z jego bratanicą i zrobić odpowiednie zakupy na przynajmniej dwa tygodnie.
Czas spędzony w sklepach był dla niego niczym katorga. Kiedy więc wyszedł z ostatniego, niosąc papierową torbę z warzywami i owocami, odetchnął z ulgą. Teraz na spokojnie mógł wrócić do domu i spędzić trochę czasu z dziewczynką, której za jakiś czas trzeba będzie wyjaśnić, czemu właściwie mieszka z wujkiem. Ale jak miał w ogóle to zrobić?
Czekając na windę zdał sobie sprawę, że wszystkie te torby mu ciążą. Porwał się z motyką na słońca? Nie można było zarzucić mu braku siły, ale to zaczynało go przerastać. Winda jednak wcale nie chciała przyjechać. Nie przez kolejnych kilkanaście minut. A kiedy już przyjechała Roy popełnił błąd, z którego zdał sobie sprawę dopiero, kiedy okazało się, że pojechał za wysoko. Wszystko przez źle naciśnięty guzik.
Westchnął, ponownie czekając na windę. Czy on kiedykolwiek dotrze do swojego mieszkania?
Wszedł do niej upewniając się, że tym razem nacisnął odpowiedni przycisk. Wiedział, że nie jest sam, ale nie widział dokładnie osoby. Bo jak, skoro miał ze sobą tyle reklamówek, tyle toreb?
Niespodziewanie winda się zatrzymała. Zaraz, przecież wcale nie powinna. Szarpnęło nią nieprzyzwoicie, na tyle mocno, aby torba z owocami wyleciała mu z ręki, rozsypując swoją zawartość po windzie.
-Cholera - mruknął pod nosem. Jak niby miał to pozbierać?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 13 Grudzień 2019, 21:46   
   Mów mi -  Darka


Opieka nad dziećmi wcale nie była taką prostą sprawą – a o tym Leanne wiedziała lepiej, niż ktokolwiek inny. W końcu miała pod swoich dachem aż troje szkrabów – każde z osobna było dla niej ogromnym wyzwaniem, taka była prawda. Wiedziała jednak, że nie może się poddać. Nie może z nich zrezygnować – w końcu były to jej dzieci, a ona była ich matką. I cokolwiek by się nie działo, zawsze musi dawać radę, nawet jeśli było inaczej. Właśnie dlatego znalazła się w tej cholernej windzie, w tym cholernym wieżowcu. Przeprowadzka była konieczna, jeśli naprawdę chciała zapewnić dzieciom lepszą przyszłość – a to jedno było w tej chwili bardziej, niż pewne.
Zatrzymanie się windy, zwłaszcza tak nagłe i niespodziewane, i… silne, niemal natychmiast wzbudziło w niej pewien niepokój. Praktycznie w ostatniej chwili przytrzymała się poręczy, przez co prawdopodobnie uniknęła bolesnego upadku. Przeklęła cicho – nie byłaby sobą, gdyby tego nie zrobiła. Wtedy jednak jej uwagę zwróciły rozsypane i po praktycznie całym kwadracie owoce. Już, już miała na końcu języka komentarz niskich lotów, godny dziecka z podstawówki, lecz ostatecznie bez słowa pochyliła się i zaczęła zbierać kolejno owoc po owocu. – Nie musi Pan dziękować. – powiedziała tak zawczasu, gdyby przypadkiem przyszły mu do głowy jakiekolwiek formy dziękowania za tak dobry uczynek, jakim było pozbieranie zakupów – Każdemu mogło się to zdarzyć. – i mimo szczerych chęci, Wheeler naprawdę nie była w stanie całkowicie ugryźć się w język. Wyprostowała się i dopiero teraz, trzymając w dłoniach owoce, w ogóle przyjrzała się swemu towarzyszowi niedoliWygląda na to, że spędzimy tu trochę czasu. – dodała, obracając w dłoni jabłko. Wyraz twarzy kobiety był najlepszym dowodem na to, że jednak również jej niezbyt podobała się obecna sytuacja. Dobrze, że nie wiedziała, czym jest klaustrofobia i inne tego typu przypadłości – Roy? – zaskoczyła tak nagle. Pamięć miała dobrą i chyba nie tak krótką, jak myślała. Podobno.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 10