Poprzedni temat «» Następny temat
Mather's More Than a Cafe
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 4 Czerwiec 2016, 23:55   Mather's More Than a Cafe

[align=center:b0bd476529][/align:b0bd476529]
 


profil
 
Colin Thomas
[Usunięty]

Wysłany: 30 Lipiec 2016, 15:13   

Kolejny dzień, kolejny kubek kawy. Tak można by było w skrócie opisać dzień Colina, wolny dzień. Dzień po spotkaniu z Joshem, na lekkim kacu i z zdecydowanym odczuciem, że wypił jednak o kilka piw za dużo wstał rano i poczuł się naprawdę źle. Wziął więc szybki prysznic, ubrał się dosyć mało elegancko jak na niego – bowiem założył jedynie sweter w kratkę, czarne rurki oraz czerwone tenisówki po czym udał po kawę. Pewnie, łatwiej było napić się kawy w domu. Jednak Colin miał pewną teorie co do wszystkiego – a zwłaszcza kaców. Twierdził, że jeżeli doprowadzi do wysiłku to szybciej wszelkie złe odczucia go opuszczą a oszczędzanie sił jedynie doprowadzało do tego, że dłużej czuł się jak po zderzeniu z ciężarówką. Dlatego też wyszedł z domu, dlatego pojawił się tutaj i miał problem z wyborem kawy. Wyglądał dziwnie będąc w pomieszczeniu a na nosie mając okulary przeciwsłoneczne. Kiedy Bono zawitał do miasta? Colin zmarszczył swoje krzaczaste brwi wpatrując się w tablicę z wypisanym menu. No cóż, nie do końca był pewien jaką kawę chce zamówić, a możliwości było nieprzyzwoicie dużo. Oczywiście lepiej gdy możliwości jest więcej, no bo to świadczy od razu o tym z jaką kawiarnią ma do czynienia. Zwykle Colin w trakcie swojej kawy brał coś prostego, ale niesamowicie dobrego jak kawę Americano ale może to był dzień kiedy powinien porzucić swój szablon zachowania? Nie dało się ukryć, że Thomas nie był wielkim fanem szablonów zachowań. Aczkolwiek musiał pamiętać o jednym – mocna, czarna kawa na pewno była lepszym rozwiazaniem w jego stanie niż wymyślna latte z niesamowitymi dodatkami.
-Dzień dobry – przywitał się ładnie z barista, po czym poprosił o swoją kawę i usiadł w kącie, na jednej z kanap dostępnych w lokalu. Usiadł biedny z tymi okularami na nosie i marzył o tym, by kawa pojawiła się jak najszybciej – na już, na za chwilę. Jezu, ile on dałby za to, by nie musieć czekać na tę kawę niesamowicie długo. Jednym z plusów zamówienia prostej kawy było to, że faktycznie nie musiał i barista po chwili krzyknął jego imię. Thomas zabrał więc kawę z lady i wrócił na swoje miejsce. Skacowany przeżywał udrękę, biedny.
 
 
Claire Robbins
[Usunięty]

Wysłany: 30 Lipiec 2016, 15:49   

//#1 Pierwsza gra + Ubiór

Claire co dopiero wprowadziła się do miasta. Więc jak na razie ciężko jest jej się zaaklimatyzować w nowym miejscu, zresztą nic dziwnego mając taką przeszłość jak ona pewnie każdemu byłoby ciężko. Strasznie u niej z zaufaniem u innych osób, a szczególnie u facetów. A wszystko to przez jej ukochanego braciszka, który postanowił spaprać jej całe życie. Claire po wstaniu z łóżka zjadła lekkie śniadanie, na bazie owsianki i mleka, ze szklanką soku pomarańczowego. Tak baletnice musiały oszczędzić sobie jakichś wysokokalorycznych potrwa. A tym bardziej fast-foodów. Tego to broń cię panie Boże. W końcu muszą zachować odpowiednią figurę jak i sprawność fizyczną. Chociaż z drugiej strony jak na to spojrzeć to gdzie tu zachować sprawność fizyczną i energię jedząc tak mało. Po zjedzeniu śniadania wzięła szybki prysznic, umalowała się po czym zapakowała ciuchy do torby i wyszła z mieszkania prosto do studia. Tam oczywiście czekał ją wielogodzinny wyczerpujący trening. Kiedy ten wreszcie się skończył wzięła ponownie prysznic po czym w szatni ubrała się w coś bardziej nadającego się do ludzi aniżeli strój baletnicy i związane włosy w kok. Kiedy wyszła ze studia swoje kroki skierowała prosto do kawiarni by móc trochę odpocząć. Wchodząc tu niepewnie rozejrzała się po ludziach, po czym skierowała się prosto do lady. Spojrzała na menu po czym westchnęła i wyjęła portfel po czym zaczęła w nim grzebać.
Normalnie świetnie... - Powiedziała do siebie zrezygnowana. Jako baletnica nie miała za dużo kasy. Żeby taką mieć musiałaby dostać główną rolę w jakiejś sztuce a o to nie jest tak łatwo. Szczególnie, że dopiero co dostało się pracę. Więc jakoś się u niej nie przelewało i każdy grosz się liczył.
- Poproszę czarną kawę z odrobiną mleka... bitej śmietany i czekolady. - Tak to jest to czego potrzebowała. Coś na pobudzenie po wyczerpującym dniu.
- I do tego kremowe ciastko. - To powiedziała dosyć niepewnie po czym rozejrzała się za jakimś wolnym miejscem. Pech chciał że jedynym wolnym miejscem w tej chwili było miejsce na przeciw Colina. Więc niepewnym krokiem podeszła tam i siadła nie wiedząc co ze sobą zrobić spojrzała na niego nieco speszona po czym zaczęła się za czymś nerwowo rozglądać. W końcu po chwili przyniesiono jej zamówienie. Więc upiła łyk kawy i spojrzała kątem oka na ciastko, wzięła widelec i już miała kawałek ciastka. Kiedy po chwili się rozmyśliła i położyła je z powrotem na talerzyku. No cóż takie życie baletnicy. Podniosła lewą nogę stawiając ją na kanapie. I zaczęła masowa lekko stopę. To co że inni będą się patrzeć. Ma strasznie obolałe w tej chwili nogi i nic ją nie obchodziło.
 
 
Colin Thomas
[Usunięty]

Wysłany: 2 Sierpień 2016, 11:25   

Colin dzisiaj był tak bardzo niecolinowaty, że gdyby sam siebie spotkał na ulicy, to by się w życiu nie poznał. Włosy były co prawda umyte, ale nie miał na nich ani grama żelu, przez co kręcone i czarne kompletnie nie przypominały uformowanej, ułożonej fryzury którą zwykle nosił. Strój również był kompletnie inny – zwłaszcza rzucał się w oczy brak muszki. Jego wygląd był na tyle inny, że nawet barista początkowo kompletnie go nie rozpoznał. Świat wokół niego kompletnie nie miał dla niego znaczenia, istniał jedynie półświadomie w otaczającej go rzeczywistości. Co miało wielkie znaczenie, to ból głowy który nie dawał mu spokoju. Jęknął cicho masując swoje skronie, po czym ściągnął okulary przeciwsłoneczne. Kiedy właśnie ściągał ów okulary, spojrzał na podłogę na której ktoś właśnie w dziwny sposób masował sobie stopę. Thomas spojrzał na dziewczynę, po czym uśmiechnął się mimowolnie, ale serdecznie do kobiety.
-Hej, przepraszam – zagadał z uśmiechem do dziewczyny, po czym zmarszczył mimowolnie brwi-Ale co Ty właściwie robisz, hm? – spojrzał na jej stopę oraz dziwny sposób jej masowania. Jego głos był słaby, co prawda nie jakoś strasznie przepity, ale jednak było w nim czuć pewną chrypkę. Tak to się już kończy, jeśli ktoś wrzeszczy na całe gardło różne hasła jadąc kabrioletem. Chwila? To chyba tak było? Noc Colina wracała do niego w szczątkach, jak strzaskany wazon i tylko od niego zależało to, co też ułoży z tych elementów wspomnień.
Wziął ponownie łyk gorzkiej kawy, po czym zamknął oczy mimowolnie. Wróciła do niego fala mdłości, która jednak po chwili odeszła-Przepraszam Cię za mój stan, to nie jest tak, że jestem menelem który zagaduje nieznajome a za chwilę poproszę o jakieś drobne. Po prostu... – mruknął pokazując swoją kawę-Impreza. – mruknął jedno słowo, które zdawało się mieć odpowiedzieć na wszystkie jej pytania. Prawdę mówiąc, Colin nie wyglądał jakoś naprawdę źle – nie śmierdział, włosy miał umyte, ubranie też – po prostu był strasznie niecolinowy w tym swoim wyglądzie i to sprawiało, że czuł się jak fleja i menel. No cóż, siła ludzkiej psychiki może doprowadzić do różnych myśli. Chłopak spojrzał na nią z uśmiechem, bardzo słabym, sennym, nikłym ale też i przepraszającym.-Colin jestem, tak w ogóle – oświadczył półszeptem, przez chwilę próbował się wyprostować i uściskać dłoń kobiety, ale poczuł jeszcze większą falę mdłości-Ech, nie jestem w stanie wstać i się odpowiednio przywitać. Sorry. – mruknął nieco zniesmaczony. Thomas był zażenowany całą tą sytuacją, swoim zachowaniem. Jednak nie mógł sobie odmówić przyjemności poznania odpowiedzi na pytanie, dlaczego dziewczyna w taki dziwny sposób masowała swoją stopę. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła? No cóż, prawdopodobnie tak. Tak naprawdę właśnie czuł się jak w piekle. Jezu, może jednak przestanie pić tak dużo? Może to nie był odpowiedni sposób na spędzanie wolnego czasu? Wziął znów łyk kawy. Och, kawo, czarna Ty moja kawo. Jak ja Cię kocham.
 
 
Kyle R. Ferguson


Jestem w Chicago od
Czterech lat



40
Szefuje w FBI

życie nagle mu sie skomplikowało

Mieszkam w
Gold Coast

Kyle Russell

Ferguson

Wysłany: 31 Marzec 2019, 17:04   
   Multi -  Layonell Fitzgerald, Caden Rhodes, Gaven Corbett


    •3•

Kyle w pewnym sensie czuł się odpowiedzialny za młoda policjantkę Riley. Pomagał jej się przygotować do tego, aby zdała testy w akademii policyjnej. Dlaczego to zrobił? Sam nie wiedział, ale musiał przyznać, że cholernie dobrze mu z tą myślą, był z siebie dumy, bo jej pomógł, no i oczywiście z Riley za to, że się jej udało. Zdawanie tych wszystkich testów nie jest niczym łatwym, trzeba mieć ogromną siłę woli, silną psychikę i dobrą kondycje fizyczną. On doskonale o tym wiedział, bo przecież to przechodził wiele lat temu, ale do tego czasu nic się nie zmieniło, bo policjant musi mieć jaja, nie ważne czy jest kobietą czy mężczyzną. Musi wiedzieć na co w danej chwili może sobie pozwolić, musi znać swoje granice i wytrzymałość, bo kiedy zaczyna się pracę w policji zaczyna się od samego dołu i dostaje się najgorszą robotę jaką można mieć w policji. Jako krawężnik – trzeba patrolować ulice, a wiadomo jakie są ulice w Chicago, w jednej chwili można oberwać albo stracić swoje życie, tego nikomu nie życzył. Nie jest jakimś debilem czy chamem.
Chciał się spotkać z Campbell i po prostu sprawdzić co u niej słychać. Polubił te dziewczynę i miał wrażenie, że ona też toleruje jego zachowanie, bo w sumie Kyle nie jest za bardzo złym człowiekiem tylko czasami bywa zgorzkniały, ale to przez to co przeszedł jako młody chłopak. Policja i FBI umocniło jego grubą skórę i wyszło co wyszło, jeśli można to tak ująć. Umówił się z dziewczyna na kawę, bo od tego cholerstwa to też był uzależniony. Na miejsce przybył chwile przed czasem i na jego szczęście zajął ostatni wolny stolik, niedaleko wyjścia, więc Riley na pewno go od razu zobaczy.
_________________
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Riley Campbell


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
policjantka

broń i kajdanki

Mieszkam w
Streeterville

Riley Giselle

Campbell

Wysłany: 12 Kwiecień 2019, 20:14   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


    #4

Kolejne przekleństwo wydobyło się z ust dziewczyny, która pędziła przez miasto praktycznie na łeb na szyję. Nie była spóźniona, lecz jak zwykle wzięła na swoje barki zbyt wiele, by móc spać spokojnie. Praca to jedno – początki nie były łatwe, ale też nie oznaczało to, że lada moment miała z tego zrezygnować. Zdała wszystkie egzaminy, powolutku oswajała się też z myślą, że ot, od teraz jej życie będzie wyglądało nieco inaczej, raczej nie byłaby w stanie wrócić do poprzedniego życia. Życia, które było aż nazbyt poukładane. Miała do załatwienia pewną sprawę na mieście. Sprawę bardzo istotną, gdyż dotyczyła ona nie kogo innego, jak Sidney. Póki co, działała na własną rękę, z czym w pewnym sensie czuła się bardziej, niż nieswojo. Nie lubiła mieć przed Sidney tajemnic, a teraz.. teraz milczała, jak grób. Przynajmniej na razie.
Spotkanie z matką było dość specyficzne – wszystko było w porządku, aż do momentu, w którym Riley nie zadała kobiecie tego jednego konkretnego pytania. Niewątpliwie, potrzebowała wsparcia. Finansowego. Najlepiej na wczoraj. Sprawa była pilna, tym bardziej, że naprawdę zależało jej na Sidney, ale.. spokojnie. Wszystko w swoim czasie. Nie mogła pozwolić, by nieporozumienie z matką całkowicie wyprowadziło ją z równowagi. A mimo to, gdy dotarła na miejsce, nadal była lekko poddenerwowana, więc uśmiech, który posłała mężczyźnie wyglądał raczej jak grymas. Natychmiast skierowała swe kroki w stronę Kyle’a, by już po chwili, w typowy dla siebie sposób, w ramach przywitania, rzucić się mężczyźnie na szyję. Gdyby ktokolwiek się zastanawiał, w przypadku Riley takie zachowanie było normalneMam nadzieję, że nie czekasz na mnie zbyt długo. – powiedziała niemal natychmiast, gdy tylko zajęła swoje miejsce. Już na pierwszy rzut oka widać było, że Riley ma za sobą naprawdę trudną rozmowę. Wiedziała, że lada moment mogą posypać się konkretne pytania, w końcu Ferguson znał ją lepiej, niż większość tu obecnych osób. Riley, dając sobie chwilę na ochłonięcie, skrzyżowała ręce na piersi, a wzrok wbiła w blat stołu – Matka doprowadza mnie do szału. – poskarżyła się, nadal odrobinę wzburzona. Miała trzymać nerwy na wodzy, ale.. lepiej, żeby wyrzuciła z siebie to wszystko tu i teraz, aniżeli miałaby później udawać przed Sidney, że wszystko było w jak najlepszym porządku, nawet jeśli mijało się to z prawdą.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Kyle R. Ferguson


Jestem w Chicago od
Czterech lat



40
Szefuje w FBI

życie nagle mu sie skomplikowało

Mieszkam w
Gold Coast

Kyle Russell

Ferguson

Wysłany: 4 Maj 2019, 21:08   
   Multi -  Layonell Fitzgerald, Caden Rhodes, Gaven Corbett


Branie na siebie zbyt dużej odpowiedzialności i zbyt wielu zadań nie jest niczym dobrym. Odbija się to na całym naszym życiu, oczywiście bardzo negatywnie. Zaniedbujemy jedno na rzecz drugiego. Sam Kyle doskonale wiedział co to jest, bo wiele razy zmagał się z czymś takim i nie jest to przyjemne. Jeśli chodzi o niego to bardzo często ma na głowie życie wielu ludzi, bo musi ich przygotować do misji, aby w danych sytuacjach potrafili się zachować i nie wystawiali się na niebezpieczeństwie, siebie oraz zwykłych cywilów nie mających pojęcia co się tak właściwie dzieje w danym momencie. Czasami nie mógł zapobiec niektórym sytuacją i po prostu tak się dzieje, nie powinien tak mówić, ale wbrew pozorom odczuwał to, nie zlewał tego. Przeżywał na swój własny sposób, ale nie ma czasu na smutek, bo trzeba cieszyć się dobrym towarzystwem, którym jest towarzystwo Riley. Bardzo cieszył się na to spotkanie i kiedy dziewczyna go przytuliła naprawdę mocno ją uścisnął, oczywiście nie na tyle mocno, aby straciła dech czy aby ją to zabolało, ale na pewno odczuła jego misiowaty przytulas.
- Nie, spokojnie. Sam jestem tutaj dopiero kilka chwil. - powiedział zgodnie z prawdą uśmiechając się delikatnie do niej. Kyle tak trochę traktował dziewczynę jak członka rodziny, może nawet jak córkę? Tak, chyba można coś takiego powiedzieć, w pewien okręcony sposób czuł się odpowiedzialny za te dziewczynę, pewnie przeważył na tym fakt, że go polubiła i z chęcią przebywała w jego towarzystwie co jest załączone na obrazku. - Co się stało? - zapytał mrużąc oczy. Znał sytuacje dziewczyny i jest mu jej naprawdę szkoda. Tak, na pewno nie omieszka zadać więcej pytań, bo wiedział co się święci.
_________________
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Riley Campbell


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
policjantka

broń i kajdanki

Mieszkam w
Streeterville

Riley Giselle

Campbell

Wysłany: 25 Maj 2019, 20:45   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


W pewnym sensie Riley kombinowała niczym koń pod górę i zamiast wyrazić wprost to, co naprawdę leżało jej na sercu. Miała w głowie mętlik - to akurat nikogo nie powinno dziwić. Wzięła na siebie zbyt wiele, podczas gdy w rzeczywistości jeszcze nie była na to wszystko gotowa. Musiała na nowo nauczyć się w tym świecie funkcjonować, wedle nowych zasad. Bardzo prawdopodobne było też samo to, że jeszcze nie wszystko do niej dotarło - a przynajmniej nie to, na jak głęboką wodę się rzuciła w momencie, w którym przywdziała mundur.
Nie chciała, by nieporozumienia z matką w jakiś sposób odbiły się na jej pracy, jednak bywały chwile, kiedy nie była w stanie poskromić tego chaosu panującego w jej głowie. Może to był ten moment, kiedy w końcu powinna to wszystko z siebie wyrzucić? Na palcach jednej ręki mogła wyliczyć osoby, którym mogłaby wyjawić wszystkie swoje sekrety.
Z początku nie wiedziała, gdzie powinna podziać oczy. Utkwiła wzrok w stoliku, próbując poukładać te wszystkie myśli - z marnym skutkiem. W końcu tylko westchnęła ponownie, przenosząc wzrok na towarzysza, któremu ufała bezgranicznie. - To, co zwykle. Nie możemy się porozumieć. Gdy czegoś potrzebuje, zawsze dostaje to, czego chce. Zawsze musi być dokładnie tak, jak ona tego chce, a gdy ja czegoś potrzebuję… - tu urwała, ostatecznie tylko wzruszając ramionami. Nie chciała wyjść na histeryczkę, lecz z drugiej strony, nadal była lekko wzburzona. Cóż. Bywa i tak. W pewnym momencie tylko przetarła twarz dłońmi – Powiedzmy, że przyzwyczaiłam się do tego. – dodała, próbując się uśmiechnąć – Wciąż nie może zaakceptować tego, co robię. – owszem, liczyła się z tym, ale nie sądziła, że niemal każda konfrontacja z matką, będzie kończyła się kłótnią z tego samego powodu.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Kyle R. Ferguson


Jestem w Chicago od
Czterech lat



40
Szefuje w FBI

życie nagle mu sie skomplikowało

Mieszkam w
Gold Coast

Kyle Russell

Ferguson

Wysłany: 9 Czerwiec 2019, 22:46   
   Multi -  Layonell Fitzgerald, Caden Rhodes, Gaven Corbett


W tej robocie niestety trzeba mieć czysty umysł, bo kiedy się jest się w stu procentach skupionym na tym coś się dzieje może źle się skończyć, jednak nasze życie jest w taki sposób skonstruowane, że przeważnie nie jest możliwym przyjście na służbę z totalnie czystym umysłem zaprogramowanym na prace – jest to tylko pobożnym życzeniem, o którym myśli większość policjantów, Kyle również, więc po części doskonale zdawał sobie sprawę z czym musi mierzyć się Riley. Chciał ją w tym wspierać i miał nadzieje, że dziewczyna wie o tym, że gdyby coś się działo wystarczy dać znać, jakiś esemes czy telefon. Cokolwiek. Nie musi sobie radzić z tym sama. Od tego ma się przyjaciół.
Ferguson również wie jak skomplikowane relacje rodzinne mogą popsuć człowiekowi głowę, a nawet zryć banie, wiadomo o co chodzi. Jego życie nigdy nie było łatwe i nie ukrywał tego przed nikim, więc tak właściwie jego dzieciństwo nie było słabym punktem Fergusona. Nie wstydził się tego, bo to ukształtowało go jako człowieka. - Wiesz, że jak czegoś potrzebujesz to zawsze możesz do mnie przyjść. - zapewnił ją patrząc jej w twarz. Nie wiedział co ma jej poradzić. - A może czas się jej postawić? Bo będzie ci tak zawsze wykorzystywać? - były to tylko propozycje, bo przecież decyzje może podjąć sama Campbell i nikt nie powinien jej naciskać pod tym względem. - Moja mama nadal nie potrafi się z tym pogodzić. Cały czas się o mnie martwi i boi się, że którego dnia funkcjonariusze staną przed jej drzwiami z jedną wiadomością, ale jeżeli czujesz się na siłach i wiesz, że podołasz tej robocie, a ja wiem, że tak jest to się nie poddawaj. Walcz o siebie. - powiedział. Tak, Kyle nie jest tylko pustym fiutem, ma uczucia, ale rzadko ich używa.
_________________
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Riley Campbell


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
policjantka

broń i kajdanki

Mieszkam w
Streeterville

Riley Giselle

Campbell

Wysłany: 13 Czerwiec 2019, 11:21   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Być może Riley nie miała tej przyjemności, by poznać Kyle’a od tej drugiej strony – tego bezdusznego typa, który jednak trzyma wszystko i wszystkich nie tyle co twardą ręką, ale i na pewien dystans. A może poznała, lecz biorąc jej niecodzienny pogląd na otoczenie, nie przypięła mu takiej łatki? Dotychczasowe treningi naprawdę nie należały do najłatwiejszych – a mimo to Ferguson nadal nie był w jej oczach kimś w rodzaju ciula. Kto by pomyślał, że ktoś taki, jak on kiedykolwiek zdobędzie jej sympatię?
Już na pierwszy rzut oka widać było, że Riley chciała być, delikatnie mówiąc, samodzielna. Oznaczało to co najmniej tyle, że w momencie, gdy naprawdę czegoś potrzebowała, niezmiernie trudno było jej zwrócić się do kogoś o pomoc, czy chociażby o radę. Ponadto, należy dodać, nie chciała być dla kogokolwiek problemem. Tak było również w przypadku Kyle'a. Doskonale wiedziała bowiem, że miał wystarczająco dużo własnych problemów, przez co nie potrzebował jeszcze na dokładkę kogoś takiego, jak Riley, która chwilowo nie wiedziała, w jaki sposób powinna ugryźć niektóre sprawy. Niemniej, w pewnym momencie tylko skinęła głową twierdząco, bo wiedziała. Oczywiście, że wiedziała. A mimo to..
- Tyle że też masz swoje życie. Swoje problemy. - mruknęła, odwracając wzrok. Na usta cisnęło jej się jeszcze jedno pytanie, lecz w porę ugryzła się w język. Westchnęła, opierając łokcie na stoliku, splotła palce obu rąk i oparła na nich podbródek - Widzę to trochę inaczej. - powiedziała po chwili namysłu - Nie wykorzystuje mnie. Chyba. W końcu gdy naprawdę potrzebowałam wsparcia, nie zostawiła mnie. Nas. - poprawiła się szybko, mając na myśli Sidney. Każda inna matka nie zaangażowałaby się w to wszystko, zwłaszcza z obcym dzieciakiem, który nadal szukał swojej drogi. Jednak Riley była wówczas nieustępliwa, oczywiście. I praktycznie nie dała matce choćby najmniejszego pola manewru. - A jak wytłumaczysz to, że czasami mam wrażenie, że to prostu nie dla mnie? - kryzys, chyba każdy przez niego przechodził, prawda? Teraz była kolej również Riley, co pewnie było spowodowane samym tym, że nadal czuła się niczym słoń w składzie porcelany. - W takim razie zrób wszystko, by kiedyś nie przyszli do niej z wiadomo jakiego powodu. Postaram się zrobić to samo. - może i Riley sprawiała wrażenie kogoś, kto wcale nie bierze życia na poważnie, ale jedno było pewne - każdy, kto tak uważał, był w ogromnym błędzie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Kyle R. Ferguson


Jestem w Chicago od
Czterech lat



40
Szefuje w FBI

życie nagle mu sie skomplikowało

Mieszkam w
Gold Coast

Kyle Russell

Ferguson

Wysłany: 29 Czerwiec 2019, 18:25   
   Multi -  Layonell Fitzgerald, Caden Rhodes, Gaven Corbett


Przy Riley Kyle nie pokazuje swojej twarzy, bo po prostu nie musiał tego robić. W większości przypadków taki jest tylko w pracy. Bywa wredny i chamski, ale chyba każdy człowiek na świecie ma w sobie takiego małego skurwiela, którego należy nakarmić raz na jakiś czas chamskimi odzywkami czy coś w tym rodzaju, ale jeżeli nie ma ku temu sposobności to tylko okazuje pewnego rodzaju chłodną obojętność ewentualnie delikatny objaw uprzejmości. Trzeba się cieszyć z najmniejszych przejawów uprzejmości od drugiej osoby, prawda?
Fakt, Kyle ma na głowie ostatnio sporo problemów, jednak to nie oznacza, że odwróci się od Riley, ale on, tak samo jak dziewczyna, nie potrafi i nie chce prosi innych o pomoc. W ten sposób chce się być całkowicie niezależnym i samodzielnym, ale ma też drugą dosyć nie fajną cechę – jest uparty i na pewno nie zostawi dziewczyny z problemami. Naprawdę ją lubi, a jak Ferguson kogoś lubi to się martwi o tą osobę. A poza tym gdyby nie chciał jej pomagać to nie spotkał by się z Campbell, aby słuchać o jej życiu. Ciemnowłosy nigdy nie robi nic wbrew sobie. Nigdy.
- A kto nie ma problemów? Mówię poważnie, Riley. Jeżeli czegoś potrzebujesz to po prostu zadzwoń. Jak będę potrafił to ci pomogę. - zapewnił patrząc na młodą policjantkę. Nie jest fajnie zmierzać się z czymś takim samotnie, a o lekko toksycznej relacji z rodzicem Kyle mógł by napisać książkę, więc tak trochę wie co czuje w tym momencie ciemnowłosa. - Jesteś tego pewna? Bo sądząc po tym co mi mówisz to jest zupełnie inaczej. - dodał, a tak naprawdę to wymruczał cicho zastanawiając się nad tym. - Kiedy robi się trudniej to taka myśl wpada człowiekowi do głowy. Wąpliwości, tysiąc myśli na raz, a przewaga tych złych. - teraz brzmiał jak jakiś psychiatra bogatych cele brytów, którzy mają kryzys egzystencjalny. - Staram się jak mogę. – powiedział z lekkim uśmiechem.
_________________
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Riley Campbell


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
policjantka

broń i kajdanki

Mieszkam w
Streeterville

Riley Giselle

Campbell

Wysłany: 15 Sierpień 2019, 00:01   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Spójrzmy prawdzie w oczy – Riley nie znała Kyle’a od tej gorszej strony. Trudno powiedzieć, z jak dużym spotkała się zaszczytem, z miejsca zdobywając jego sympatię i tym samym, najzwyczajniej w świecie, oszczędzając sobie wszelkiego rodzaju potyczek słownym z mężczyzną. Z drugiej zaś strony, Riley była niesamowicie wdzięczna za to, że znalazła kogoś, na kim faktycznie może polegać. Biorąc pod uwagę jej brak doświadczenia w niektórych sprawach – subiektywna opinia ze strony kogoś innego, dla niej jest na wagę złota. Zawsze.
Zupełnie inaczej sprawy miały się ze wszelkiego rodzaju przyjmowaniem pomocy. Riley zawsze wychodziła z założenia, że jest wystarczająco samodzielna, że doskonale poradzi sobie sama – nieważne, jak trudna byłaby sytuacja. Były to jednak czcze marzenia, co oznaczało co najmniej tyle, że uważać mogła jedno, a rzeczywistość była zgoła inna. Coraz częściej dopadały ją wątpliwości wobec tego, czy faktycznie aż za bardzo nie rzuciła się na głęboką wodę. Innymi słowy, Riley naprawdę nie potrzebowała wiele. Kilka słów wsparcia, może i poklepania po ramieniu i zapewnienia, że będzie dobrze – to chyba jej wystarczyło. Albo wystarczyłoby, gdyby tylko otrzymała to ze strony matki. Niemniej, ostrożnie skinęła głową twierdząco, tym samym ani na chwilę nie odwracając wzroku od mężczyzny.
Jestem pewna. – powiedziała tonem, który miał wskazywać na jej zdecydowanie i pewność siebie, ale chyba coś jej nie wyszło. Spróbowała się uśmiechnąć, z marnym skutkiem – Szczegółowa analiza. Mówisz tak, jakbyś znał to z autopsji. Nadal nie pomagasz. Słyszałam pewne plotki. A może i nie? Czy to prawda, że w Biurze szykuje się rewolucja? – cóż poradzić na to, że Riley, mimo wszystko i nieważne jak bardzo chciała to ukryć, w rzeczywistości miała oczy i uszy dosłownie wszędzie? Może jednak będzie z niej całkiem poprawny glina...
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Kyle R. Ferguson


Jestem w Chicago od
Czterech lat



40
Szefuje w FBI

życie nagle mu sie skomplikowało

Mieszkam w
Gold Coast

Kyle Russell

Ferguson

Wysłany: 20 Sierpień 2019, 17:47   
   Multi -  Layonell Fitzgerald, Caden Rhodes, Gaven Corbett


Ferguson naprawdę bardzo rzadko dopuszcza do siebie ludzi, do swojego życia, a przede wszystkim do swojego serca. Sam nie wiedział dlaczego właśnie tak się stało w przypadku Riley, może agent widział w niej siebie sprzed wielu lat? Sam na początku swojej drogi w policji nie potrafił się odnaleźć, był zagubiony w tym całym burdelu, w który wkroczył wraz ze skończeniem akademii policyjnej. Wiele lat służył w Seattle, które niby jest jego domem, ale od przyjazdu do Chicago ani razu tam nie poleciał, nie ma tam niczego co by miało dla niego jakąś wartość. Ojciec skutecznie zabił w nim poczucie, że to miasto jest jego domem. Pewnie dlatego tak pomaga Campbell, ale też z biegiem czasu zaczęło mu zależeć na dziewczynie i po prostu ją lubi. Jak lubi to się martwi.
Można powiedzieć, że w tym temacie są bardzo do siebie podobni, bo Kyle też nie lubił przyjmować pomocy. W zasadzie to za bardzo nie miał kogo o to prosić, ale to jest naprawdę mało ważne. Nie będzie zmuszać Riley, żeby przyjęła jego ofertę, ale chce, żeby młoda policjantka miała pewność, że zawsze może na niego liczyć, wystarczy tylko dać znać, zadzwonić czy nawet wysłać wiadomość.
Miała pecha, bo Kyle w ogóle nie uwierzył, ale pokiwał tylko głową. Wiedział już kiedy ludzie mijają się z prawdą, jednak nie chciał na nic naciskać, odpuścił.
- Nie zawsze byłem taki zajebisty, uwierz mi. - zażartował sobie lekko się uśmiechając. Większość ludzi chyba ma takiego rodzaju myśli, kiedy idzie pracować w takim zawodzie. Słysząc kolejne słowa dziewczyny zaśmiał się wesoło. - Nie mogę ci tego powiedzieć, dzieciaku. Dowiesz się w swoim czasie. - odpowiedział nadal z uśmiechem, to była prawda, jednak Kyle nie mógł o tym rozmawiać, wszyscy dowiedzą się w swoim czasie.
_________________
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Riley Campbell


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
policjantka

broń i kajdanki

Mieszkam w
Streeterville

Riley Giselle

Campbell

Wysłany: 8 Wrzesień 2019, 20:48   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Nikogo nie powinien dziwić fakt, że ta dziewczyna najzwyczajniej w świecie nikogo nie prosiła o pomoc – praktycznie zawsze starała się dojść do celu samodzielnie. Pytanie zasadnicze brzmiało – jak długo Riley da radę? I dlaczego tak uparcie odmawiała, gdy ktokolwiek proponował jej pomoc? Zupełnie tak, jakby bała się pokazać, że ma jakiekolwiek słabe punkty. Mimo to, doceniała zaangażowanie Fergusona. Doceniała to, że jednak nie próbował zbyć jej po pierwszym spotkaniu i, z ręką na sercu, gdyby nie on, Bóg jeden wie, czy w ogóle wytrwałaby w akademii do samego końca. A tak? Z uśmiechem na ustach mogła powiedzieć, że dała radę. Oczywiście, że tak. Czy chciała, czy nie, wiele zawdzięczała Fergusonowi. Jednak nadal nie był to wystarczający powód, by odważyła się poprosić go o pomoc.
Skromność. – podsumowała krótko, rozkładając bezradnie ręce. Uśmiechnęła się kącikiem ust, ale nie drążyła tematu. Widać było już na pierwszy rzut oka, że jednak dużo bardziej interesuje ją coś zupełnie innego. Zamrugała kilkakrotnie, natychmiast prostując się na swoim miejscu. Taka odpowiedź za cholerę jej nie usatysfakcjonowała. Uniosła jedną brew do góry, uważniej przyglądając się rozmówcy. Wycelowała palec w jego kierunku. – Nie możesz mi nic powiedzieć – powiedziała ostrożnie – Czyli jednak coś się dzieje. Albo dziać będzie. I milczysz jak grób, choć wszystko w Tobie wręcz krzyczy, by powiedzieć cokolwiek. Choćby słówko. I nie mów, że nie mam racji, bo mam. Nie ma innej opcji. – oczywiście, że Campbell nie dawała za wygraną. Przynajmniej na samym początku. Skrzywiła się nieznacznie, ale też ostatecznie tylko potrząsnęła głową z rezygnacją. – Niech będzie. – mruknęła, wiedząc, że nic nie ugra. Nie tym razem.

/zt x2 :serducho:
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 8