Poprzedni temat «» Następny temat
Long Tung
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 4 Czerwiec 2016, 22:49   Long Tung

[align=center:aaafab84a4][/align:aaafab84a4]
 


profil
 
Claude Altidore
[Usunięty]

Wysłany: 25 Lipiec 2016, 15:04   

Dzisiaj mógł poszaleć. Nie musiał wspomagać się odgrzewanym żarciem, a mógł zakosztować luksusów, jakie oferowała mu chińska restauracja, knajpka, jak zwał tak zwał. Pięciogwiazdkowa nie była na pewno, ale nie zwracał jakoś na to uwagi, niespecjalnie go to obchodziło, byleby tylko coś zjeść. Styrany po robocie, szybko znalazł się w środku, rozglądając się czy nie ma jakiś ciekawych promocji, trochę chciał dolarów zachować, to może wieczorem starczy na partyjkę pokera. Miał nadzieje, że dzisiaj będzie nieco lepiej i wszystko pójdzie jak po maśle, odegra się za wczoraj. Musiał jeszcze odkręcić całą tą sytuację z Adrienne, namieszał co niemiara. Szkoda mu było trochę Holmes, nie powinien dać się tak ponieść swojej pewności siebie. Trochę ją lubił, nawet jak byli poza łóżkiem. Jeszcze jej nie poinformował o cudownych wieściach, ale będzie jeszcze na to czas. Drapał się po swojej brodzie, spoglądając na ten dział promocji, musiał coś wybrać, co będzie w miarę smaczne, ogólnie lubił chińską kuchnię, więc mu tam różnicy wielkiej nie robiło co będzie jadł, chodziło o pieniądze, nawet te pięć dolarów to dobre dwa browarki albo szybki hot dog w budce. Wyłapał w końcu coś dla siebie. Zdecydował od razu, zamawiając kurczaka orientalnego na ostro, taki klasyk. Znalazł stolik i czekał na zmówienie, gratis miała być jeszcze mrożona herbata, cóż za promocje!
 
 
Nina Fitzgerald
[Usunięty]

Wysłany: 6 Sierpień 2016, 13:50   

Nina postanowiła zjeść coś na mieście, głownie ze względu na to, że nie chciała wracać do pustego domu. Ostatecznie rozstała się z mężem, ale perspektywa pustej chałupy nie była niczym przyjemnym. Powinna sobie kupić jakiegoś kota czy coś, żeby umilał jej czas. Bo w przeciwnym razie zostanie wredną nauczycielką od majzy, taką z najgorszych uczniowskich koszmarów. No generalnie kiepsko, nie? Wracając do jedzenia. Jej wybór padł na Long Turn. Nie ma to jak solidna porcja kurczaka, prawda? Złożyła zamówienie i kiedy przyszło do płacenia zdała sobie sprawy, że brakuje jej pięciu dolarów. Cholera, trochę kiepsko, bo już się napaliła na super żarełko, hehe.
Postanowiła, że przejdzie się po ludziach obecnych w lokalu i może ktoś okaże się mieć dobre serce i jej pomoże? Niestety, kilka pierwszych osób ją spławiło. Oj, perspektywa jedzenia uciekała w podskokach. - Hej, przepraszam? - zagadała do nieznajomego mężczyzny. Znaczy na początku nieznajomego, bo później zdała sobie sprawę, że to Claude. - Dobra, nie ważne. - mruknęła sobie tylko. Jeśli miała pożyczać pieniądze od niego, to wolała sobie darować.
 
 
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 20 Marzec 2019, 18:52   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


#18


Lexie w miarę jakoś sobie poradziła ze złamanym sercem. Nie było to łatwe, zwłaszcza, że trwało to naprawdę długo, zdecydowanie zbyt długo. Teraz, z perspektywy czasu zdawała sobie sprawę z tego, że było to dość naiwne i lekkomyślne, a także głupie. No bo skoro Randall nie chciał z nią żyć, być w związku, to powinna sobie zdać z tego sprawę, pogodzić się z tym i tak dalej. Tyle, że to nie było takie łatwe, jak można było sobie wyobrazić. Bo zrozumieć, to jedno, a zrobić to drugie.
Przez to, jak Norwood ją potraktował, Lexie odcięła się trochę od jego siostry... To znaczy kuzynki Gdy ta dwójka się zeszła, Hallie była jeszcze smarkulą, nastolatką, ale Prescott ją polubiła i dopingowała w karierze baletnicy. Zawsze nalegała, aby chodzić na jej występy, pokazy i tak dalej. Może nawet chwilami kwiaciarka trochę za bardzo się wczuwała i wręcz traktowała jako swoją młodszą siostrę.. No, ale początki po rozstaniu były trudne, więc starała się odciąć od wszystkiego, co było w jakikolwiek powiązane z dawnym życiem. Teraz było już inaczej, pogodziła się z rozstaniem i niepewnie wybiegała myślami w przyszłość, która mogłaby się łączyć z innym mężczyzną.
Lexie przez przypadek trafiła na instagram Hallie, choć sama niezbyt często korzystała z tej aplikacji. Przejrzała jej zdjęcia, potem przeleciała wzrokiem listę kontaktów na telefonie. Tak, tam był telefon do blondynki. Pomyślała trochę, po czym zaproponowała jej spotkanie. Wybrała jakąś knajpkę, o której sporo słyszała w ostatnim czasie i dziewczyny się umówiły w pierwszym wolnym terminie, co nie zawsze było takie łatwe, oczywiście.
-Hej, mam nadzieję, że nie spóźniłam się za bardzo-powiedziała wchodząc do środka i podążając do jednego ze stolików. Zbyt wiele z nich nie było zajętych, więc może to wcale nie była taka popularna i super knajpka? Oby się tylko nie zatruły. Lexie zdjęła kurtkę, bo wiosna wciąż nie spieszyła się, aby zawitać do Chicago i klapnęła na wolne krzesło przy stoliku.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Hallie Norwood


Jestem w Chicago od
zawsze



20
tańczę w balecie

utknęłam we friendzone

Mieszkam w
Streeterville

Hallie

Norwood

Wysłany: 24 Marzec 2019, 21:30   
   Mów mi -  comendante


[5]

Nie widziała Lexie od... cóż, doskonale wiedziała od kiedy. Obie doskonale wiedziały od kiedy i chyba zdawały sobie sprawę, że dla dobra ogółu nie ma co wspominać tego niefortunnego wydarzenia. Właściwie, od czasu ich rozstania rozmawiały ze sobą zaledwie kilkakrotnie, gdyż Hallie nie byłaby sobą, gdyby nie upewniła się, że Prescott jakoś znosi to, co się stało (bo akurat w takim przypadku ciężko oczekiwać od niej, by czuła się chociażby dobrze) i wyrazić dezaprobatę dla poczynań swojego kuzyna, ale, mimo wszystko, zdawała sobie sprawę, że już sam fakt posiadania nazwiska Norwood sprawia, że nie znajduje się na liście osób, z którymi Lexie chciałaby się spotykać. Co więcej, niezależnie od tego, co sądziła na temat postępowania Randalla, był dla niej jak brat, kochała go całym swoim ufnym serduszkiem i nawet, jeśli najchętniej skopałaby mu cztery litery za bezmyślność, to w ogólnym rozrachunku i tak zawsze stanęłaby po jego stronie.
Brakowało jej Prescott - nawet, jeśli dzieliła je spora różnica wieku i nie znały się aż tak dobrze, to jednak owa tęsknota bazowała na czymś zupełnie odmiennym, co nietrudno było wytłumaczyć. Kiedy była obecna w życiu jej kuzyna, czuła się o niego spokojniejsza, bo wiedziała, że ma u swojego boku przecudną kobietę, która nieco go utemperuje i naprowadzi na właściwe tory, a teraz? Randall przypominał wrak człowieka, podejmował jedną złą decyzję za drugą, a zbierając puste butelki i śmierdzące opakowania po jedzeniu na wynos z jego mieszkania, nie mogła nie wspominać z sentymentem tych pięknych czasów, kiedy życie Norwooda jednak zmierzało w lepszą stronę. Niemniej, nie miała przecież żadnego wpływu na decyzje ani jednego, ani drugiego i jedyne, co mogła zrobić, to zaakceptować je z zaciśniętymi zębami i mieć nadzieję na to, że jej brat jakoś wyjdzie na prostą.
- Cześć, nie przejmuj się! Ja też dopiero przyszłam, metro mi uciekło - nie miała pojęcia, dlaczego się tłumaczy, skoro i tak pojawiła się w restauracji przed Lexie. Chyba chodziło o to, że naprawdę ucieszyła się na propozycję spotkania i dlatego była zła na samą siebie, że po tak długiej rozłące, wszystko składa się przeciw niej. - Poprosiłam już o kartę i w sumie zdążyłam ją w tym czasie przejrzeć. Masz ochotę podzielić się sajgonkami? Zamówiłabym przystawkę, ale to diabelski wynalazek i potem nie jestem w stanie zjeść całego dania głównego - jak zwykle musiała zacząć rozmowę od paplaniny, bo chyba nie byłaby sobą. - Co w ogóle u ciebie słychać? Jak się czujesz? - nie chciała dodawać po rozstaniu, ale chyba to rozumiało się samo przez się.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 25 Marzec 2019, 21:07   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Gdy Randall przyznał się Lexie, że ją zdradził i to ze swoją sekretarką, którą Prescott doskonale znała... Nie chciała mieć nic do czynienia z nim, ani z niczym, co go dotyczyło. Przeszło jej, bo po jakimś czasie stwierdziła, że miłość jest silniejsza od nienawiści. Tylko, że potem zaczęły się inne schody w postaci takiej, że Norwood nie miał najmniejszej ochoty na to, aby wrócić do swojej byłej dziewczyny. Mogła szukać pomocy i wsparcia właśnie u Hallie, z którą się lubiły, ale nie uważała, żeby to było mądre. Działać za plecami takiego mężczyzny jak Randall było... cóż, dość przerażające. Może gość nie był wcale straszny, ale wzbudzał respekt i potrafił wyglądać strasznie. Raczej nikt nie chciałby go mieć za wroga, niezależnie od wszystkiego.
Tak więc kontakty dwóch blondynek się urwały, choć żadna nie miała tak naprawdę nic przeciwko drugiej. Zdarza się tak, jeśli osoba, która ich łączyła nagle przestaje mieć cokolwiek do czynienia z jedną z nich, to naturalne połączenie jakby znika.
-To dobrze, głupio by było, jakbym ja zaproponowała godzinę, a potem się spóźniała-stwierdziła. Niby to tylko pozory, ale dla Lexie to było dość ważne. Po prostu nie lubiła się spóźniać, no i jednak chciała naprawić relacje z baletnicą. Wiedziała, że będą teraz inne, ale to nic.
-Jasne, sajgonki brzmią nieźle. Te z warzywami?-zapytała zerkając w kartę. Chińszczyzna miała to do siebie, że w karcie było milion rzeczy, które chciałoby się zjeść, bo brzmiały całkiem przekonująco, ale było trudno znaleźć coś, na co naprawdę się chciało zjeść. Przynajmniej florystka tak miała.-Pytasz o Randalla?-zapytała niepewnie, nieco zbita z tropu. Wiedziała, że kuzynostwo miało doskonały kontakt, ale nie wiedziała ile Hallie wie na temat tego, co w ostatnich miesiącach się działo między dawnymi kochankami. A trochę się działo i to niekoniecznie dobrze świadczyło na temat Lexie.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Hallie Norwood


Jestem w Chicago od
zawsze



20
tańczę w balecie

utknęłam we friendzone

Mieszkam w
Streeterville

Hallie

Norwood

Wysłany: 2 Kwiecień 2019, 21:17   
   Mów mi -  comendante


Ciężko było jej postawić się na miejscu Lexie, zrozumieć, co może czuć zdradzona kobieta, bo sama nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji. Ba! Biorąc pod uwagę jej pojęcie na temat relacji damsko-męskich i raczej wątłe doświadczenie, trudno było jej sobie to nawet wyobrazić. Chociaż jej własne niezwykle ufne serduszko pękało zdecydowanie zbyt często, to jednak zaufanie pozostawało nienaruszone. Niemniej, współczuła jej i chciała jakoś pomóc, mimo, że sprawcą całego tego cierpienia był nie kto inny, jak jej kuzyn. Co jednak mogła zrobić? Słaba była z niej pocieszycielka, nie wesprze jej w szukaniu zemsty i nie posłuży radą.
- Wtedy powiedziałabym ci, że to nic nowego. Wszyscy tak robią - wzruszyła ramionami. Korki, opóźnione metro - wymówek było tyle, ile tylko można było wymyślić. Większość ludzi już dawno przestała się przejmować drobnymi spóźnieniami, a niektórzy szli nawet o krok dalej i do umówionej godziny spotkania dodawali dodatkowe piętnaście minut, by zbyt długo nie czekać na mało punktualnych znajomych.
- No pewnie, nie ma co się zapychać mięchem już na przystawkę. Chcemy do tego sos? A może już jest do tego sos? Te karty w chińskich knajpkach równie dobrze mogłyby być napisane po chińsku - skrzywiła się lekko, starając się odnaleźć w menu informację czy do sajgonek podają sos sojowy czy też nie. Jako naczelna miłośniczka burgerów, rzadko bywała w takich miejscach, również dlatego, że często zostawiały po sobie mocny ślad w jej portfelu. - Nie, kochanie. Randall, mimo, że czasem miewa zaniki mózgu, nadal jest moim bratem i wiem co u niego - Hallie jak to Hallie nie załapała, że Lexie może pytać o to, czy miała na myśli to jak się czuje w związku z tym, że drugi Norwood okazał się kretynem. Albo myślała, że mówi jej więcej, niż w rzeczywistości, bo przecież choć byli ze sobą blisko, to równie dobrze mogłaby być jego córką, nie czarujmy się. - O ciebie pytam. Dawno nie miałyśmy okazji pogadać - uśmiechnęła się do niej przyjaźnie. Nawet, jeśli nie mogła zrobić dla Lexie wiele więcej, to ktoś kto w uwadze wysłucha to czasami i tak wiele.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 7 Kwiecień 2019, 20:19   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Zdrada to jedno, ale tak naprawdę fakt, w jaki sposób Norwood zostawił swoją dziewczynę był nad wyraz bezlitosny. Bo może się zdarzyć, zakochać, czy po prostu w związku z brakiem seksu wskoczyć komuś do łóżka. Ale zaplanować to, wybierając kobietę, którą Lexie zna i lubi to był szczyt bezczelności. Problemem jednak nie było to, a fakt, że Prescott była na tyle żałosna i naiwna, że byłaby gotowa do niego wrócić. Kochała go, naprawdę, byłaby w stanie zacząć od nowa. Oczywiście, pozostałaby rysa na zaufaniu, nie byłoby tak jak wcześniej... To już jednak była przeszłość, florystka zrozumiała, że niezależnie co by robiła, to już jest musztarda po obiedzie, a dla niej samej najlepiej będzie jak zacznie się rozglądać za kimś innym, z kim mogłaby być szczęśliwa. W końcu miała już 30 lat, to była najwyższa pora.
-Wiem, ale nie lubię się spóźniać i tyle-Raz, czy drugi można się spóźnić, ale najlepiej nie za długo. Lexie nienawidziła osób, które zawsze się spóźniały, nie widząc w tym najmniejszego problemu. Było to dość irytujące i chyba sporo osób tak odbierało taką cechę u ludzi.
-Mnie to bez różnicy. A sos sojowy, to chyba dostaniemy tak czy siak?-zapytała. Ona znowu nie przepadała za burgerami, lubiła chińszczyznę, tak samo jak inne kuchnie azjatyckie, w tym sushi i była raczej przyzwyczajona do tego, że akurat sosu sojowego nikt nie żałował. A jeśli nie dostaną do stolika, to zawsze można się o niego upomnieć, takie prośby nigdy nie stresowały Alexandry.
-Wiesz, że mimo wszystko mam o nim wcale nie najgorsze zdanie...-zauważyła. Zwróciła uwagę, że Hallie nazwała Randalla swoim bratem, którym nie był, ale już dawno przyzwyczaiła się do tego, że nie bawią się w rozróżnianie relacji czy są rodzeństwem, czy kuzynostwem. No ale naprawdę nie o to chodziło w tym pytaniu.-Myślałam, że pytasz się o to, jak czuję się po tym wszystkim, ale może racja, spuśćmy na to zasłonę milczenia-westchnęła. Nie wiedziała, ile Hallie wie o relacjach Randalla ze swoją byłą, a szczerze mówiąc Prescott posunęła się do pewnych zawstydzających rzeczy, takich jak kłamanie, że kogoś ma i chęć do wskoczenia mu do łóżka właściwie po jednym spojrzeniu mężczyzny.
-A nic specjalnego. Moje życie wydaje się być nudne i spokojne ostatnimi czasy. Nie wiem, czy powinnam się tym cieszyć, czy smucić, ale chyba mi to w miarę pasuje-stwierdziła, wracając jeszcze wzrokiem do karty, zastanawiając się, co weźmie do picia.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Hallie Norwood


Jestem w Chicago od
zawsze



20
tańczę w balecie

utknęłam we friendzone

Mieszkam w
Streeterville

Hallie

Norwood

Wysłany: 12 Kwiecień 2019, 17:53   
   Mów mi -  comendante


Miłość potrafiła wybaczyć wiele, za to zdrada nie zawsze ją przekreśliała - nadwyrężała zaufanie i raniła bezwzględnie to zawsze, ale czy to jednak musiało jednoznacznie oznaczać zakończenie związku? Zastanowiła się nad tym dłużej. Może rzeczywiście, gdyby Randall nie zrobił tego w taki sposób, wykazał odrobinę skruchy, wciąż byliby razem? I może właśnie dlatego musiał to zrobić w dokładnie taki sposób, jeśli nie chciał, żeby ich związek ciągnął się dalej? Jeśli chciał odejść, po prostu nie mógł za sobą zostawić otwartej furtki.
- W takim razie nie mam pojęcia, jakim cudem wytrzymałaś tak długo z Randallem - odparła, zanim zdążyła ugryźć się w język, więc po prostu posłała jej przepraszający uśmiech. Jak Hallie już coś palnie, to koniec. Ale całe szczęście była w tym na tyle autentyczna i naturalna, że zwykle ciężko było się na nią gniewać za komentarze, które mogły się zdawać mocno nie na miejscu.
- Nie mam pojęcia, nigdy tu nie byłam i w sumie nie często chodzę do chińczyka bo zwykle trafiam na jakąś budkę z burgerami po drodze. No a burgery jednak wygrywają ze wszystkim - przyznała szczerze. Całe szczęście, dzięki dość specyficznej naturze jej pracy (jak i również choroby, z którą zmagała się w tajemnicy przed całym światem) nie było po niej widać tego zamiłowania do fast foodów - tylko czasami musiała zmierzyć się z karcącym spojrzeniem innych baletnic, kiedy ona przynosiła na lunch ociekającego tłuszczem burgera i duże frytki, podczas gdy one katowały się sałatkami i shakami proteinowymi. Bo powiedzmy sobie szczerze, Hallie jako taki dbała o to, co je, ale jakby nie wrzuciła w siebie czegoś pysznego przynajmniej raz dziennie, to szybko by zwariowała.
- I za to cię podziwiam, ja to bym mu chyba wydrapała oczy. Trochę próbowałam, ale jest za wysoki[/b - przyznała. Cóż, dla niej Randall był bratem, nawet jeśli więzy krwi wskazywały inaczej. I jakby na to nie patrzeć, po śmierci mamy wychowali ją jego rodzice, którzy aż do osiemnastych urodzin Harriett pozostawali jej legalnymi opiekunami, więc nazewnictwo było tu chyba kwestią drugorzędną. - [b]Ach, faktycznie! Trochę o to pytałam - na jej policzkach wykwitły różowe plamy, bo jak zawsze musiała powiedzieć coś głupiego.
- Chujowo ale stabilnie to całkiem dobry stan, Lexie. Zawsze mogłoby być chujowo i niestabilnie albo po prostu chujowo - zauważyła, posyłając jej ciepły uśmiech. Zastanawiała się, jak w chwili obecnej skwitowałaby swoje życie. W końcu, mimo faktu, że rak powoli zjadał ją od środka, facet, którego kochała od liceum traktował ją jak przyjaciółkę i w niedługim czasie może będzie musiała zmierzyć się z utratą ukochanej pracy, mimo wszystko była szczęśliwa. Jak to Hallie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 13 Kwiecień 2019, 16:42   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Lexie dawała zdecydowanie zbyt dużo szans Randallowi, aby ten się wykazał przyzwoitością i aby mogli wrócić do siebie. Mężczyzna żadnej z nich nie skorzystał, a z większości z nich kpił prosto w oczy swojej byłej dziewczyny. To nie miało sensu, bo do tego potrzeba było dwójki ludzi. W końcu z tym sobie poradziła. Pogodziła się, postawiła na tym krzyżyk i tak dalej. Zajmowało to trochę czasu, ale sądziła że będzie tylko lepiej.
W końcu można było powiedzieć, że ma coś na potwierdzenie swoich słów, bo spotkała się już kilka razy z pewnym mężczyzną. Nie było to nic poważnego, bo nie pozwalała sobie na coś takiego. Powtarzała sobie milion razy, aby się nie zaangażować i w związku z tym nikomu o tym nie mówiła, aby nie musieć później się tego z tłumaczyć, gdy już się skończy. Bo niestety, ale była pewna, że to się skończy.
-Miał inne zalety-uśmiechnęła się przebiegle. Owszem, Prescott była pierwszą w kolejce, aby przyznać, że deweloper miał wady i to co najmniej kilka z nich było poważnych, ale posiadał też on całkiem sporo zalet i innych atrybutów, które robiły z niego całkiem fajnego faceta. Hallie również musiała o tym wiedzieć, w końcu miała z nim doskonały kontakt, nawet jeśli znała go na wylot.
-Zazdroszczę Ci tej przemiany materii-mruknęła tylko. Nie, nie była baletnicą, ani modelką, ani kimś, kto w zawodzie miał zapisaną konieczność bycia szczupłą i tak dalej, tak jednak dbała o swoją linię, zwłaszcza z myślą w głowie, że jest samotna i musi sobie znaleźć faceta. A wiadomo, że oni znacznie chętniej lecą na zadbane kobiety.
-Też miałam takie chęci na samym początku, ale brzydzę się krwi-zażartowała. Oczywiście, Lexie była wściekła i właściwie wpadła w furie gdy dowiedziała się o wszystkim, ale wkrótce zaczęła jednak zwalać winę na siebie i uważać, że to ona była co najmniej współodpowiedzialna za to, że tak wszystko się potoczyło. Patologia, to prawda.
-Masz rację. Coś w tym jest-stwierdziła. Można było szukać pozytywnych stron w tej sytuacji, czy po prostu we wszystkim i zazwyczaj Lexie starała się o to, jednak chwilami było ciężko, zwłaszcza jeśli chujowość stabilnej sytuacji trwała dość długo. Okej, trochę się zmieniało w jej życiu, ale ona aby zamiast się cieszyć tym, co ją spotyka, martwiła się tym, co będzie jak się zepsuje.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Hallie Norwood


Jestem w Chicago od
zawsze



20
tańczę w balecie

utknęłam we friendzone

Mieszkam w
Streeterville

Hallie

Norwood

Wysłany: 21 Kwiecień 2019, 13:04   
   Mów mi -  comendante


Oczywiście, że tak będzie lepiej - gdyby istniała jakakolwiek szansa na naprawienie ich związku, a przede wszystkim gdyby Randall tego właśnie chciał, to już dawno skorzystałby z tych wszystkich opcji, które dawała mu Lexie. I choć Hallie wprost przepadała za ex narzeczoną swojego kuzyna, to chyba już jakiś czas temu pozbyła się złudzeń, że tej dwójce jakoś uda się do siebie wrócić.
To zrozumiałe, że nie chciała nic mówić, dopóki nie miała pewności, że to wypali - zwłaszcza, że nie tak dawno temu zaliczyła dość poważne rozstanie i ciężko byłoby uniknąć raniących komentarzy, gdyby kolejny związek nie wypalił w tak krótkim czasie. Ale skoro wszystko zdawało się iść w dobrym kierunku, to samej siebie nie powinna przed tym powstrzymywać, bo coś bardzo pięknego mogło jej przypadkiem uciec tuż przez samym nosem!
- Omg, chyba nie chcę wiedzieć jakie! - skrzywiła się pokazawo i zatkała uszy, tak na wszelki wypadek. Nie była pewna, o jakie zalety może chodzić Lexie, ale coś podpowiadało jej, że całkiem możliwe, że miała na myśli również rzeczy, po których nie mogłaby zasnąć. Bo że Randall był świetnym facetem, to akurat wiedziała doskonale, w dodatku dbał o nią jak mało kto. Gdyby nie jego pomoc, pewnie nigdy nie znalazłaby mieszkania, w którym aktualnie żyła i nie byłaby w stanie go utrzymać. Akurat o pieniądze nie znosiła go prosić, no ale czasem musiała - pensja baletnicy nie wystarczała jej na zbyt wiele.
- To nie przemiana materii, kochanie - pokręciła głową. Tak naprawdę w chwili obecnej było to raczysko, które zabijało ją od środka, ale akurat takimi szczegółami swojego życia nie dzieliła się nawet z bratem. - Ćwiczę codziennie po osiem godzin, trudno nie mieć wtedy "dobrej przemiany materii" - wyjaśniła. Pewnie gdyby nie to, to przy diecie jaką praktykowała już dawno nie mieściłaby się w swoje ulubione spodnie, ale Hallie nie była dziewczyną, która przejmowałaby się gdyby przytyła. No i w głowie był jej tylko jeden facet, więc też żadnego innego nie szukała.
- Myślę, że dałoby się to zrobić bez rozlewu krwi. Widziałaś nowego Thora? - no dobra, nie spodziewała się pozytywnej odpowiedzi. To że ona była takim komiskowym geekiem, nie znaczyło jeszcze, że inni ludzie również zarywali nocki, żeby chodzić na premiery wszystkich filmów Marvela.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 22 Kwiecień 2019, 19:54   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


To bardzo dobrze, że wszyscy pozbyli się złudzeń, że między Lexie a Randallem może cokolwiek być. Nie można mieć wszystkiego, a w tym przypadku niezależnie jak bardzo blondynka by tego chciała, to tego mieć nie będzie. Prawdą było to, że pozbyła się przy okazji również i innych złudzeń, takich dotyczących jej szczęścia i przyszłości. Może na początku wydawało się być przesadą i robieniem z siebie ofiary, ale czas który minął działał .... Trudno to sformułować prawidłowo, ale z czasem te słowa wydawały się być coraz bardziej prawdziwe, niestety. Hallie była jeszcze zdecydowanie za młoda, aby coś takiego zrozumieć i przyznać temu rację, więc Prescott na pewno nic nie będzie jej mówiła na ten temat. Zwłaszcza, że w żadnym momencie swojego życia Alexandra nie stwierdziła, że miłość nie istnieje i każda para jest skazana na porażkę. Cały czas powtarzała, że tak będzie w jej przypadku, że szczęście nie jest jej pisane.
-Nie będę Ci mówić, bo tego było więcej niż jedno-stwierdziła. Nie, nie chodziło jej tylko o łóżko. Nie uważała Norwooda za jakiegoś demona seksu, ale nie narzekała. No i należała do tego typu osób, które zdecydowanie nie rozmawiały na takie tematy. Czy to dotyczyło pragnień, czy własnych doświadczeń.
-No tak, to zdecydowanie musi mieć wpływ na to, że możesz jeść-przyznała. Argument był bardzo trafny, więc nie można było się do niczego przyczepić. Tak samo jak do tego, że baletnica nie specjalnie chciała się zwierzać kobiecie, którą znała i lubiła, ale nie na tyle, aby utrzymywać z nią stały kontakt. Choć z drugiej strony, czasem łatwiej jest się zwierzyć komuś, kogo się nie zna - ale w tą kategorię Lexie też się nie wpasowywała.
-Nie, nie miałam za bardzo kiedy chodzić do kina.-powiedziała. Kojarzyła to imię z tymi wszystkimi filmami o Supermanie, Batmanie i tak dalej, więc skojarzyła z filmami, których premiery były oblegane przez wielu geeków. -Jednak nie zamierzam mu tego robić, więc nie musisz mnie zagłębiać w to, jak to jest możliwe. Jak ostatni raz z nim rozmawiałam, to coś wspominał o nowej dziewczynie. Poznałaś ją?-zapytała prosto z mostu. Może nie po to się spotkały, ale cóż, ciekawość była silniejsza.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Hallie Norwood


Jestem w Chicago od
zawsze



20
tańczę w balecie

utknęłam we friendzone

Mieszkam w
Streeterville

Hallie

Norwood

Wysłany: 3 Maj 2019, 12:38   
   Mów mi -  comendante


Cóż, Hallie w ogóle nie rozumiała miłości. To znaczy, kochała i to do szaleństwa, ale jej uczucia do najlepszego przyjeciela chyba pozostawały nieodwzajemnione. Czasami chciała coś zmienić w swoim życiu, spróbować z kimś innym, ale wszystkie związki, w które próbowała się wdać, kończyły się bardzo szybko i właściwie na niczym, więc z czasem po prostu przestała o to zabiegać. Była jeszcze młoda, miała na to czas... a przynajmniej tak sądziła, dopóki nie dowiedziała się o białaczce. Teraz powoli zaczynała zastanawiać się nad tym, co dla niej naprawdę ważne, ale chyba jeszcze trochę jej zajmie zanim dojdzie do jakichkolwiek wniosków.
- Lalala, nic nie słyszę - zabezpieczyła się jeszcze na wszelki wypadek, gdyby Lexie jednak chciała jej powiedzieć coś, czego nie chciała słyszeć, no ale niestety nie usłyszała, że wcale nie miała takiego zamiaru. Tak naprawdę to chyba nie znała Prescott na tyle, by wiedzieć, czego się spodziewac, no ale z drugiej strony skoro była zaręczona z jego bratem, to zbytnio pruderyjna (jak Hallie naprzykład) to nie była. No bo powiedzmy sobie szczerze, aż wstyd mówić, na ile różnych kobiet wpadła Norwood w apartamencie swojego brata.
- Chociaż powiem ci, że moje koleżanki z pracy wcale tego nie popierają. Katują się sałatkami i tymi obrzydliwymi szejkami z glonami, ale przecież życie jest za krótkie, żeby jeść tylko takie paskudztwo - wzruszyła ramionami. Nie mogła zliczyć ile razy ktoś jej powtarzał, że jako zawodowa tancerka powinna przykładać większą wagę do tego, co je, ale Hallie nadal sądziła, że mocno przesadzają. No i co złego się dzieje, kiedy zje burgera albo pizzę kiedy tylko ma na to ochotę? Nic. A przynajmniej w ten sposób była szczęśliwa.
- Serio? Trochę szkoda - skwitowała. No i źle kojarzyła to imię, bo jednak Batman i Superman to DC, a Thor Marvel, wytrzymałość Hallie w tych sprawach by tego nie zniosła i zaraz zaczęłaby jej tłumaczyć jak funkcjonuje całe universum i... no cóż, pewnie Lexie szybciutko by się zmyła z tego spotkania. - Nie, Randall raczej nie przedstawia mi swoich dziewczyn, dopóki nie zamierza się z nimi żenić - wzruszyła ramionami. W końcu, Lexie też nie poznała jakoś od razu.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 6 Maj 2019, 16:02   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Miłość była skomplikowana i kto jak kto, Lexie była doskonałym przykładem osoby, która niby to wiedziała, ale nie bardzo chciała w to uwierzyć, mimo że już nie raz dostała po tyłku po tym, jak się zakochała w niewłaściwej osobie. Po rozstaniu z Randallem długo cierpiała, jej kolejny związek nie był aż tak zażyły i poważny, ale jak każde rozstanie, było bolesne. Jeśli jednak Hallie, czy ktokolwiek inny zapytałby się, czy warto się związać i zaryzykować to swoje serce, to raczej na pewno powiedziałaby, że tak. W końcu tyle jest szczęśliwych par na całym świecie, że to nie może być przypadek. Może i było to naiwne, ale blondynka wciąż wierzyła w to, że ktoś ją jeszcze pokocha i będzie traktował jak księżniczkę. Oczywiście, w przenośni.
Prescott naprawdę nie była osobą, która na lewo i prawo rozpowiada o swoich łóżkowych przeżyciach, czy innych naprawdę prywatnych sprawach. Hallie naprawdę nie miała się czego bać. Już prędzej to Randall mógłby wypalić coś niestosownego, choć kto wie, czy jego kochanki nie były bardziej szalone i to o nich można było więcej mówić.
-Wiesz, każdy ma prawo robić i myśleć to co chce. No i jeśli to u Ciebie, że spalasz tyle ile zjadasz, tak u innych może być inaczej i to jest zdecydowanie coś, czego można Ci zazdrościć-powiedziała łagodnie. Tak, traktowała tą prawie siostrę Randalla jako własną, młodszą siostrę. Trzeba było jej pewne rzeczy wytłumaczyć, czasem załagodzić sprawę i tak dalej. Żaden problem, naprawdę.
W przypadku kwiaciarki trzeba było się cieszyć, że nie pomyliła tych imion z władcą pierścieni, czy inną grą o tron. Tak naprawdę w telewizji to Lexie oglądała tylko takie rzeczy jak Belachor, czy inne sitcomy czy seriale obyczajowe.
-Ze mną się nie zamierzał ożenić, a jednak znamy się-zauważyła. Norwood i Prescott rozstali się przecież dlatego, że kobieta powoli zaczynała naciskać na ślub i dziecko. Nie dało się jednak ukryć, że nie stało się to w pierwszych dniach, czy tygodniach związku. Nie byłoby to dziwne, bo w pewnym wieku po prostu nie przedstawia się rodzinie swoich wybranków aż nie jest się to pewnym, że to jest ta osoba, albo nie ma jakiejś rodzinnej okazji, na którą nie wypada przyjść samemu. Także nic dziwnego, że Hallie nie znała nowej wybranki Randalla, ale zawsze warto spróbować, prawda? Może baletnica nie powtórzy tego swojemu bratu. Oby.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 8