Poprzedni temat «» Następny temat
Washington Park
Autor Wiadomość
Lexie Prescott


Jestem w Chicago od
Dziecka



31
Jestem kwiaciarką

a moje serce jest głupie

Mieszkam w
River North

Lesie

Prescott

Wysłany: 19 Kwiecień 2019, 21:07   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Lexie po zerwaniu z Randallem mówiła sobie, że nigdy więcej nie wplącze się w żadne związki, bo to nie ma sensu, kiedy rozstanie jest tak bolesne. A cierpiała bardzo i to zdecydowanie za długo. A jednak zrobiła to, wplątała się w związek... To nie to rozstanie doprowadziło ją do takiego stanu, jak się teraz znajdowała, tylko splot okoliczności. Jakby ktoś powiedział, że to gorszy okres w jej życiu, czy że wpadła w jakiś dołek, to byłoby dość spore niedopowiedzenie. Los jej nie rozpieszczał, przez co jeszcze trudniej było jej podejmować jakiekolwiek sensowne decyzje.
Nic więc dziwnego, że nie zerwała stosunków ze wszystkimi McKayami i nie omijała ich szerokim łukiem. Może to była właśnie kwestia tego, że sama już nie pamiętała, kiedy ostatni raz dobrze spała choć kilka godzin.
Wiedziała, że skoro ona coś chce, to musi się dostosować do żądań osoby, która miała jej tą przysługę wyświadczyć. Nie podobało się jej ani trochę i właściwie to szybko zorientowała się, że bardzo źle zrobiła, mówiąc na głos chłopakowi o tym, dlaczego wolałaby się spotkać w trakcie dnia, nawet jeśli miało by to być następnego dnia. Tak właściwie, to Mason był pierwszą osobą, która o tym usłyszała. Raczej nie była skłonna do zwierzeń, a swoich bliskich zbywała po prostu gorszym samopoczuciem i zmęczeniem. Z resztą, gdyby wiedzieli, to niczego by nie zmieniło.
-Wierz mi, że próbowałam liczyć barany-odpowiedziała. Jak na jej standardy miłej osoby, której raczej obcy był sarkazm, to i tak było coś. Blondynki nigdy nie ciągnęło do dragów, do jakiś jazd i tak dalej, wiedziała, że nawet środki nasenne, w które zaopatrzyła się w aptece to ostateczność. Wiedziała jednak, że jak się w najbliższym czasie nie wyśpi, to najzwyczajniej w świecie zwariuje. Chciała jedną, cudowną tableteczkę, właśnie po to, aby w końcu się wyspać i mieć siły aby wziąć wszelkie inne sprawy w swoje ręce. Taki był jej ambitny plan. Czy miał się spełnić.... Trudno powiedzieć, z wielu różnych powodów.
Na pytanie, czy widzi tamtych mężczyzn tylko kiwnęła głową, że tak, bo absolutnie nie wiedziała o co młodemu mężczyźnie chodzi. No widziała ich jak szła samotnie po ciemku w miejsce umówionego spotkania i choć ludzi powinna wywołać pewien spokój w jej duchu, tak nie było.-W jaki sposób pobawić?-zapytała. Nie rozumiała, o co chodzi, ale zabawa to ostatnie na co miała w tym momencie zabawę. Nigdy nie należała do najbardziej rozrywkowych osób, była domatorką.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Alaric Shelton


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
student, grafik

I need someone in my life

Mieszkam w
Lincoln Park

Alaric David

Shelton

Wysłany: 19 Lipiec 2019, 21:31   

Wakacje trwały w najlepsze, a przynajmniej dla ludzi, którzy nie musieli się martwić poprawkami we wrześniu, trzęsąc portkami, że i wtedy nie uda im się zaliczyć wszystkich egzaminów. Na całe szczęście Alaric nie wliczał się do podobnych przypadków, mogąc się poszczycić statusem studenta kolejnego roku, z pewnym miejscem. Jak jednak było wiadomo wszelkie zaliczone egzaminy wymagały w jego przypadku oblania, a że nie mógł robić tego na bieżąco po każdym, postanowił wykonać to raz, a porządnie, tuż po tym, jak otrzyma ocenę z ostatniego egzaminu. Widząc wynik pozytywny i wbrew pozorom zadowalający, napisał do jednej z najlepszych osób do dziwnych akcji związanych z alkoholem, która nigdy nie odmawiała Alaricowi, dostrzegają w nim jakiegoś guru. Nie to, by Sheltonowi to przeszkadzało. Ba, nad wyraz schlebiał mu fakt, że ktoś patrzył na niego z takim podziwem, co nie raz, nie dwa wykorzystał do swoich własnych celów. Oczywiście w tym wszystkim cenił sobie znajomość z chłopakiem, stając za nim murem, jeśli działo się coś złego.
Krótka wymiana wiadomości z Bellamym i umówili się na dzisiaj, za kilka godzin, których oboje potrzebowali, by się przygotować. W końcu na miasto nie wychodzi się w stanie nieużywalności, przynajmniej jeśli chodziło o Alarica. Bo co, jeśli nawinie się okazja, aby mieć bliższy kontakt z jakąś niewiastą? Ha, Al z pewnością z niej skorzysta., to nawet nie ulegało wątpliwości.
W chwili, w której spotkali się z przyjacielem, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Rundki po barach, w których nie było aż tak drogo, następnie piwo gdzieś w plenerze, by ostatecznie, w stanie, któremu daleko było do trzeźwości, udać się do jednego z parków, które zdaniem Alarica były najmniej używane o tej godzinie, zaopatrzeni w dodatkowe porcje alkoholu i zielsko, którego zawsze student miał pod ręką.
-Palisz, czyś ciota? - zagadnął do chłopaka, siadając na oparciu ławki, stopy ustawiając na siedzisku. Odpalił skręta, zaciągając się nim z błogością, wolno wydmuchując dym. - Zaimponowałeś mi dzisiaj. Byłem pewien, że wymiękniesz gdzieś na starcie - skomentował, co w wykonaniu Alarica miało być komplementem.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Bellamy Dougherty


Jestem w Chicago od
zawsze



18
student informatyki

dla świętego spokoju

Mieszkam w
Streeterville

Bellamy Federico

Dougherty

Wysłany: 27 Lipiec 2019, 18:09   

~2~

Rundka po barach wręcz nie mogła się skończyć się dobrze, o czym Bellamy wiedział doskonale. I w chwilach takich, jak ta, dziękował Bogu i własnej przezorności, że w porę namówił wujka, by ten pozwolił mu wrócić do mieszkania rodziców. Oznaczało to co najmniej tyle, że Cory nie miał większego wpływu na to, co wyprawiał młodo Dougherty w towarzystwie znajomych. Dzięki temu już od samego rana Bellamy tkwił w żmudnych przygotowaniach do wieczornego wyjścia – międzyczasie kilkakrotnie musiał wykręcić się od kilku innych spotkań, w tym również z niebywałą łatwością skłamał wujkowi w sprawie dzisiejszego wieczoru.
Kiedy dotarli do parku – cóż można powiedzieć, hm? Stan Bellamy’ego nie należał do najlepszych. Trzymał się na nogach tylko i wyłącznie dzięki wsparciu przyjaciela – a kiedy to w końcu posadził swoje cztery litery na ławce niczym normalny człowiek, tym samym opierając się plecami o oparcie ławki – mruknął coś pod nosem, kierując twarz w stronę księżyca przebijającego się przez chmury. Zaraz odnalazł wzrokiem Alarica, w którego wpatrywał się przez dobrych kilka minut, wyraźnie zaintrygowany tym, co trzymał między palcami. Prychnął w pewnym momencie, wyciągając rękę w jego kierunku po skręta.
Masz jakieś dziwne pojęcie startu. Czyli kiedy, według Ciebie? Po pierwszych pięciu barach? – rzucił, wyraźnie niezadowolony z tego, w jaki sposób ocenił go Shelton. Dodam, że nie znali się przecież od wczoraj. – Daj to lepiej. – mruknął i jak gdyby nigdy nic, zabrał przyjacielowi skręta i zanim zaciągnął się zielskiem, poprawił się na ławce, usiadł w sposób bardziej przypominający człowieka, co w gruncie rzeczy graniczyło teraz z cudem, tym bardziej, że w drugiej dłoni wciąż dzierżył butelkę z piwem. Zielsko i alkohol na pewno nie było dobrym pomysłem, ale cóż poradzić? O tym Bellamy musiał przekonać się na własnej skórze, a skoro Alaric twierdził, że tak jest fajnie to musi być fajnie. W końcu zaciągnął się zielskiem, a że miał w tym już pewną wprawę, to na pewno nie dostał żadnego niespodziewanego ataku. Wszystko poszło tak, jak powinno. I powtórzył to znowu, biorąc drugiego bucha. Przez chwilę dzierżył skręta między palcami, aż w końcu oddał go towarzyszowi – Skąd masz to zielsko? – musiał zapytać. Musiał.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum
 
Alaric Shelton


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
student, grafik

I need someone in my life

Mieszkam w
Lincoln Park

Alaric David

Shelton

Wysłany: 25 Wrzesień 2019, 22:00   

Alarić był typem, który wręcz uwielbiał spotykać się ze znajomymi, dodatkowo dobierając do towarzystwa jeszcze trochę alkoholu. Lubił ten stan, kiedy procenty zaczynały płynąć w żyłach, dając uczucie wolności. Nie to, aby Shelton potrzebował specjalnie jakiegoś wspomagania, aby zachowywać się jak człowiek pozbawiony jakichkolwiek zasad, ale wiadomo było, że po alkoholu było zupełnie inaczej. Było jakoś lepiej (brzmi trochę jak alkoholizm, co?). A jeszcze jeśli obok niego siedział ktoś, kto mimo wszystko miał słabszą głowę, to już w ogóle. W końcu kto nie chciał być pewnego rodzaju guru, a akurat Bellamy to się trochę Alarica słuchał. Nie tak, że był jakimś przydupasem, bo Al nawet nie chciał z niego robić kogoś takiego, ale po prostu schlebiało mu, że młodszy chłopak widział w nim, sam nie wiedział, może wzór? Nie to, by się nadawał, ale halo, jego ego było dumne.
Uśmiechnął się lekko ironicznie, widząc w jakim stanie był Bellamy. Miał młody szczęście, że Shelton go szanował, bo inaczej pewnie wyciąłby mu jakiś chamski numer, do jakich to był zdolny. Wszak wiele razy udowadniał, że ludzie sami byli sobie winni tego, co im się przytrafiało po pijaku. W końcu każdy wiedział, że jak się pić nie umie, to się za to nie powinno łapać. Niemniej jednak akurat ten obok mógł spać spokojnie - Alaric miał zamiar się nim zająć i nie pozwolić, aby cokolwiek złego mu się przytrafiło.
-Ej, już się tak nie oburzaj. Nie moja wina, że dzieciaki w twoim wieku nie umieją pić. Coś każde kolejne pokolenie robi się coraz słabsze - odpowiedział, zaciągając się raz jeszcze. Ten stan również lubił. Po zielsku to już w ogóle człowiek miał na wszystko, tak brzydko mówiąc, wyjebane.
Oddał mu skręta bez sprzeciwu, uśmiechając się przy tym. Się młody wyrabiał, nie ma co. Jeszcze będą z niego ludzie, ewentualnie już byli, zważywszy na fakt, że zadawał się z takim degeneratem, jakim był Alaric.
-A co, masz zamiar się zaopatrzyć? - spojrzał na niego, zaraz bardziej rozwalając się na ławce. - Kupiłem od zaznajomionego dilera. Nie masz co się obawiać, że zawiera jakieś podejrzane substancje - zapewnił. Sam nie brał jakiegoś syfu i z pewnością nie trułby czymś takim kolegi.
-To co, Młody, wyrwałeś ostatnio jakąś pannę? - zainteresował się, zaciągając jointem. Wiadomo było, że męskie spotkanie nie może się odbyć bez rozmowy o płci przeciwnej, bo co jak co, ale o bycie homoseksualistą to Alaric Bellamy’ego nie podejrzewał.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7