Poprzedni temat «» Następny temat
Marquette Road
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 4 Czerwiec 2016, 21:47   Marquette Road

[align=center:9dddf26179][/align:9dddf26179]
 


profil
 
Betty Delgado
[Usunięty]

Wysłany: 2 Sierpień 2016, 16:29   

#six

Tyle się mówi o ofiarach gry pokemon go. Tyle ostrzeżeń! Tyle złych opinii... jednak nuda i samotność robi z człowiekiem dziwne rzeczy, wiem o tym bo sama w to gram. Miała umówionych kilka spotkań. A to o pokój w centrum, a to o pracę. Ale teraz, teraz piekielnie się nudziła. Siedziała przed kontaktem czekając aż a telefonie pojawi się sto procent baterii. Skakała trochę po starym łóżko, bo przecież tak zachowują się dorośli ludzie. Potem jeszcze zamówiła sobie lody i poszła jej zjeść do małej restauracji na parterze hoteliku. A gdy wróciła zastała telefon w pełnej gotowości do gry. Wciągnęła adidasy, przegarnęła włosy i już biega na dół po schodach, tym razem była trzeźwa. Tak już zdążyła się popisać kilka razy gdy tylko wróciła do miasta, ale to było tak bardzo w jej stylu. Ale wracając. Wyszła sobie i w sumie wsiadła od razu w jakiś autobus, chciała pojechać w inne miejsce, bo okolice miała już obcykaną. Pewnie siedziała koło jakiegoś starego pijona, więc pewnie już czuła zawroty w głowie. Wyskoczyła przystanek szybciej i rozejrzała się strasznie zagubiona, nie wiedziała w którą stronę iść, a pozamykane sklepy w tym nie pomagały. No która normalna laska wybiera się wieczorem na połów pokemonów... po Chicago. Westchnęła i ruszyła w prawo, pewnie co jakiś czas mijała ludzi takich jak ona, bez ambicji i z telefonem w ręku. Podkradła jakiemuś małolatowi pokemona i z radością wytknęła mu to, gdy odprawiała taniec szczęścia. No chora. A potem ustała sobie przed pasami. Schowała telefon jak na mądrą obywatelkę przystało, jednak nastolatka po drugiej stronie tego nie zrobiła. Becia chciała pobawić się w super women i gdy tamta weszła na ulicę, Beta rzuciła się na pasy by ją zatrzymać, szkoda że obie oberwały. Kierowca nie zdążył zatrzymać samochodu. Betty z najprawdopodobniej połamaną nogą zaczęła przemieszczać się na tyłku w stronę roztrzęsionej i spanikowanej laski. Sama nie wiem skąd u niej taki spokój, chyba adrenalina kazała jej pomóc młodszej dziewczynie której chyba na szczęście wiele się nie stało. Widać że nie opłaca się być bohaterem! Po chwili usłyszała i policję i karetkę, ale na razie skupiła się na głaskaniu biednej i wystraszonej mulatki.
 
 
Dick Cunningham
[Usunięty]

Wysłany: 3 Sierpień 2016, 15:54   



Całe szczęście, że Dick nie rozumiał tego bezsensownego fenomenu jakim była ta gra. Ani się na Pokemonach nie wychował, ani też nie był jakimś wielkim miłośnikiem techniki. Innymi słowy, nijak go to nie rajcowało. Nie mówiąc już o tym, że kiedy tylko słyszał o tych wszystkich przypadkach, kiedy to ludzie spadają z mostów w pogoni za Pokemonami, uznał to totalnie za grę dla debili. Nie raz i nie dwa musieli już interweniować z powodu tego, że ktoś wjechał w coś autem goniąc Pokemona. A to ktoś się potknął na prostej drodze, to do stawu się wpadło. Różne rzeczy się działy i za każdym razem Dick coraz bardziej nie dowierzał w to, co się działo z ludzkością. Ręce można było załamywać. Na głupotę jednak podobno nie ma mocnych i to też doskonale się potwierdzało. Ludzie nic się nie uczyli na własnych błędach, bo bywało, że do niektórych osób trzeba było jeździć po kilka razy. Przez tę cholerna grę było dwa razy więcej roboty, a także istniało prawdopodobieństwo, że w końcu ktoś zejdzie na jakiś zawał bo karetka nie zdąży dojechać na czas, ratując jakiegoś połamanego gówniarza. Tym razem padło na dwie osoby. Co prawda Dick nie miał jeszcze bladego pojęcia co tam zaszło, ale kiedy zobaczył roztrzaskany telefon, mógł się domyślać, że dzieciak wyszedł na ulicę, grając w tę cholerną grę. Wyszedł z karetki, naciągnął na dłonie gumowe rękawiczki i zabrał ze sobą torbę. Ostatecznie stanął przed ofiarami wypadku. - Dobra, co tu się tak właściwie stanął? - zagadnął i dopiero teraz przyjrzał się starszej z pań. Wydała mu się dziwnie znajoma i po chwili zdał sobie sprawę z kim ma do czynienia. - Betts? Może Ty mi wyjaśnisz całe to zajście? - rzucił, kucając obok. Spojrzał na dziewczynkę, która najwyraźniej była cała i zdrowa. Nakazał jej się podnieść i oddelegował ją do karetki, do drugiego ratownika. Pytające spojrzenie skierował na swoją byłą. Pytania o to, co w ogóle robiła w mieście mogły jeszcze zaczekać. - No, słucham.
 
 
Betty Delgado
[Usunięty]

Wysłany: 3 Sierpień 2016, 22:43   

Gdyby tylko Beatka wiedziała kto przyjedzie jej na ratunek, wyzwała by tego kolesia, który wezwał karetkę i sama kazałaby się zawieść wraz z dziewczyną do szpitala, tam była mniejsza szansa na spotkanie byłego narzeczonego. Nie po to siedem lat temu uciekła z tego miasta by teraz wrócić i sama mu się podkładać. Ale nie wiedziała okej? Nie wiedziała gdzie mieszka, nie wiedziała gdzie pracuje. Nie stalkowała ją, miała wiele problemów, nie chciała rozdrapywać starych ran. Przecież ma już dość cierpienia przez facetów. Los nie pokarał jej dostatecznie? Siedziała sobie na ziemi, uspakajając dziewczynę, która rozpaczała bardziej nad zniszczonym telefonem niż nad swoim stanem zdrowia które było narażone. Ale co Beata tam wiedziała, sama olała fakt że ma złamaną nogę. Gdyby nie adrenalina, pewnie dawno darłaby się po samo niebo z bólu. Pierwsza przyjechała policja, zaczęli spisywać kolesia, a jedna z kobiet zaczęła wypytywać laski co i jak, jednak odpuściła gdy przyjechała karetka. Beatka była by w pełni nieświadoma nadal. Dopiero jak usłyszała głos mężczyzny... zamarła, na chwilę zatrzymała swoje głaskanie dziewczyny. Nie powiedziała, dziewczyna zaczęła mówić coś bez ładu i składu o pokemonach o światłach o Beacie. - Nie. - powiedziała gdy tylko zwrócił się do niej, a potem uśmiechnęła się krzywo do odchodzącej nastolatki i dotarło do niej że to z nią jest gorzej, do cholery dopiero co spędziła dwa dni w pracy! - Wiesz, nie czuje nogi, może tym byś się zajął? - spytała cicho, na szczęście nie widziała krwi, więc nie połamała się aż tak bardzo. Westchnęła ciężko, bo w sumie poczuła ze zachowuje się jak suka, a przecież on nic złego nie zrobił. - Po prostu sobie szłam i zauważyłam że laska pakuje się prosto pod samochód, myślałam ze zdążę i tyle. - myślenie nie było jej mocną stroną, ale na to już nic nie mogła poradzić no nie? Sama też grała, rozumiała dziewczynę ale była o tyle mądrzejsza że odłożyła telefon do kieszeni, który swoja drogą pewnie do niczego już się nie nadawał. Spojrzała na Dicka, jakby chciała sprawdzić czy to na pewno on, ale potem opuściła wzrok gdzieś na ulice i szczątki telefonu dziewczyny. Nie mogła pozwolić sobie na rozpamiętywanie.
 
 
Dick Cunningham
[Usunięty]

Wysłany: 4 Sierpień 2016, 20:04   

To było całkiem zrozumiałe. Zazwyczaj bywało tak, że kiedy ktoś próbował kogoś ratować, no cóż, ponosił większe straty niżeli osoba, która sama naraziła się na niebezpieczeństwo. Niby nie warto było się pchać na siłę i tylko ściągać na siebie krzywdę, ale hej, wobec tej panującej teraz wszędzie znieczulicy, pomoc komuś innemu była naprawdę fajną sprawą. Dick, na przykład, potrafił coś takiego docenić, dlatego też skinął głową z uznaniem, kiedy Betty powiedziała, że chciała pomóc dzieciakowi. No cóż, nic, tylko chylić czoła. - No, miło z Twojej strony - stwierdził, spoglądając na nią kątem oka. Nie krył rozbawienia, kiedy tak skutecznie uciekała przed nim wzrokiem. Przypuszczał, że cholernie musiała się czuć zakłopotana, przecież nie mogła się spodziewać spotkania go w takich okolicznościach. Kiedy się ostatni raz widzieli, Cunningham był jeszcze żołnierzem i szykował się do kolejnej misji, a teraz? Teraz jeździł po mieście cholerną karetką i musiał zbierać z ulicy swoją byłą narzeczoną. Co się stało z tym światem? - Okej, pokaż tą nogę - rzucił w końcu, przemieszczając się tak, żeby mieć lepsze dojście do jej kończyny. Może się to wydać brutalne, ale musiał ją jakoś wyprostować, więc to też zrobił. - Powiedz kiedy będzie bolało - stwierdził, naciskając delikatnie na nogę, od kolana w dół. Jeśli coś się z nią działo, musiał wiedzieć czy mieli do czynienia ze złamaniem, skręceniem czy z czymkolwiek innym. Obserwował bacznie jej minę, czekając na jakąś reakcję. - Jeśli jest złamana, będziesz musiała pojechać z nami do szpitala. Tu i tak nie zrobię nic więcej jak zwykłe usztywnienie, a trzeba będzie zrobić zdjęcie i jeśli trzeba, wpakować w gips. No, zakładając, że nie skończysz pod wyciągiem - nie, żeby próbował ją straszyć, ale przecież i taka istniała możliwość. Niewielka, bo niewielka, ale nadal.
 
 
Betty Delgado
[Usunięty]

Wysłany: 5 Sierpień 2016, 00:02   

Spojrzała na niego i wywróciła oczami, to był jej mały nawyk, zaraz po pakowaniu się w kłopoty, tak jak teraz. Na świecie panowały złe zasady, ludzie się nie szanowali, a gdy trzeba było nie byli nawet przygotowani na to by udzielić drugiemu człowiekowi pomocy. Nie wiem czy Beatka była inna od tych wszystkich ludzi. W wielu sytuacjach stałaby jak każdy inny gapior, może nawet zrobiłaby sobie selfie. Ale w życiu każdego człowieka przychodzi taki przełomowy moment, że wyłącza mózg, przestaje myśleć o swoim bezpieczeństwie i nie analizuje zagrożenie. Nie wiem co w tej sytuacji przemawiało przez Beatkę, ale na bank nie pomyślała o swojej sytuacji finansowej, o tym że pójdzie na zwolnienie i takie tam! Potrzebowała dużo grubych hajsów, a jak na razie łamała sobie nogę. - Może i miło, ale raczej mało opłacalnie. - rzuciła z krzywą miną, bo jednak adrenalina spadła, obiekt troski zniknął i sama nie wiedziała na czym ma się skupić by przypadkiem się tu nie rozpłakać. Albo go nie zwyzywać. Cóż, sama nie wiedziała dlatego uciekała od niego wzrokiem? Peszył ją? Wątpię, Beatki nic nie peszy, prawie nic. Po prostu nie była przygotowana na spotkanie, nie na takie spotkanie. Wolałaby wyglądać jak milion dolarów a nie jak jeden dolar. Wolałaby mu pokazać że coś stracił, a nie uratował sobie życie od choler bohaterki, ech. Pokazać mu już jej bardziej nie mogła, tym bardziej że bała się ruszyć chociażby małym palcem. - Okeeej. - powiedziała jakoś bez przekonania, a gdy tylko dotknął jej nogi, zaczęła się drzeć, jakby ją ze skóry obrywał. - Puszczaj, puść, boli! - jęknęła i nawet pomachała łapkami by go od siebie odpędzić, a raczej od swojej nogi. Westchnęła ciężko łapiąc się za głowę, żaden szpital, zero gipsu i co tam jeszcze sobie wymyśli. 0 Daj bandaż, coś przeciwbólowego i tyle, ja muszę jutro iść do pracy. - rzuciła jak ostatni głupek na tej planecie. Ale wiesz Bob budowniczy wszystko rozpierniczy. - Co właściwie robisz... w kartce?
 
 
Dick Cunningham
[Usunięty]

Wysłany: 5 Sierpień 2016, 20:37   

Dick, na przykład, należał do osób, które rzeczywiście potrafiły to zrozumieć. Jego życie od dłuższego czasu wiązało się z ratowaniem innych osób. Cholera, był przecież przeklętym żołnierzem! Miał to we krwi! I chociaż, no niestety, wiązało się to również z pozbawianiem życia innych osób, to przynajmniej wiedział, że te, Bogu ducha winne osoby, ratował. Nie, żeby dokonywanie takiego podziału było łatwe, ale ten okres ze swojego życia Cunningham obiecał sobie wymazać. Co prawda, naprawdę lubił wówczas swoją pracę. Odnajdywał się w niej i wiedział, że to jest dokładnie to, co zawsze chciał robić. I z powodu jednego postrzału został przekreślony. Wysłali go za biurko, a to... To nie było dla niego. Długo by tak nie pociągnął, dlatego też od razu postanowił zrezygnować. I właśnie w ten sposób, znalazł się w miejscu, w którym był obecnie. - Chciałbym zaprzeczyć, ale to wypadłoby mało wiarygodnie - wzruszył niezdarnie ramionami, no bo co jej niby miał innego powiedzieć? Że za swoje poświęcenie dostanie jakiś super order od burmistrza? Nie, to nie przejdzie. Takie cuda się niestety nie zdarzały. Chociaż może rzeczywiście, gdyby zaczęto propagować takie zachowania, to być może cała ta znieczulica w końcu by zmalała? Przecież była to jakaś opcja, szkoda tylko, że tak bardzo odbiegająca od realiów. Wcale nie zniechęcił się jej krzykiem. Musiał dokładnie sprawdzić jej nogę, więc nie odskoczył ani nic, nadal delikatnie ją trzymał. - Bandaż? Praca? Postradałaś zmysły, Delgado? - wyparował, patrząc na nią jak na głupią. Właściwie, to gadała dokładnie jak taka! - To może być złamanie, możesz zapomnieć o robocie na najbliższe dwa tygodnie i czy Ci się to podoba, czy nie, muszę Cię wpakować do tej karetki i zabrać do szpitala. Możesz mnie nawet pozwać o porwanie, ale zobaczysz, będziesz mi później dziękowała - stwierdził, kręcąc głową. Każda inna, normalna! osoba nawet nie próbowałaby protestować. Ale w sumie, to była Betty, ona była stosunkowo nieobliczalna. Jednak jej kolejne pytanie nieco zbiło go z pantałyku. - Długa historia. Trochę mnie postrzelili, chcieli mnie usadzić za biurkiem. Więc walnąłem to w cholerę, kurs ratownictwa medycznego nie wydawał się aż taką złą opcją - stwierdził, wzruszając ostatecznie ramionami. Klepał tą historię tyle razy, że przestała już na nim robić wrażenie. - Chodź, zabierzemy Cię do karetki - rzucił, pochylając się nad nią, żeby ująć ją w dość wygodny sposób i spróbować zataszczyć ją do samochodu. Chwilę później poderwał ją po prostu na ręce i wpakował na łóżko, znajdujące się w karetce. I niech nawet nie próbuje uciekać! - A Ty? Co tu robisz?
 
 
Betty Delgado
[Usunięty]

Wysłany: 6 Sierpień 2016, 21:21   

Bardzo by się cieszyła gdyby prezydent miasta postanowiłby dać jej medal. Pewnie byłaby z siebie bardzo dumna i gdy tylko by wydobrzała, poszłaby ratować inne stracone dusze. Świat byłby piękniejszy, a Beatka była by prawdziwą Atomową Betty, ratującą wszystkie stracone dusze. Tylko musiałaby się owinąć jakąś folią bombelkową o ile by to w czymś pomogło. No ale nie ważne, wiadomo że żadnego medalu nie będzie, a dodatkowo nie byłaby znów taka głupia by rzucać się pod samochód, by tylko ratować drugą osobą. Pewnie poczeka aż przejadą głupka, a wtedy pójdzie robić jakąś reanimacje czy coś tam! Albo chociaż zadzwoni po pogotowie. Plany planami, jak pojawi się krew to padnie jak długa i jeszcze jej będzie trzeba pomagać. - Nie ma co się oszukiwać, nie usłyszałam nawet dziękuję. - nie żeby tego wymagała, nawet się krzywo uśmiechnęła. Dziewczyna była w szoku i sama nie myślała co ma powiedzieć i co powinna zrobić. I co ten człowiek sobie myśli, ona go odgania bo ją bolało, a on co? No zero zrozumienia! Mogę się założyć że te osiem lat temu nie był takim ignorantem! - Na dwa tygodnie? Teraz to chyba sobie jakież żarty robisz? - nie była zła na niego, tylko na siebie, przecież jej szef ją zabije, boże a kierownik, kierownik był o wiele gorszy, może za dobrze go nie znała, ale jak zobaczył laskę na budowie, nie był zadowolony, a ona dała mu powody do niezadowolenia. - Podziękuję Ci jedynie za to że mnie zwolnią, albo ten małej, albo nie wiem, to smutne. - chciało jej się płakać, ale była twardą babkę. Westchnęła ciężko jak wielki męczennik tego świata. - Nie możesz przeżyć bez ratowania ludzi, huh? - trochę go jednak znała nie? Trzymali się od dzieciaka, fakt mógł się zmienić, ale pewne cechy nadal zostają w nas samych i o był tego żywym przykładem. Pewnie zarzuciła mu ręce na kark, coby jej nie upuścił! Oczywiście że planowała ucieczkę gdy tylko znalazła się w karetce, ale widziała że nie ma to większego sensu, a noga bolała coraz mocniej. Z tego wszystkiego miała już łzy w oczach, ale nadal udawała że wszystko jest okej. - To co wychodzi mi najlepiej. Uciekam przed facetem. - wzruszyła lekko ramionami, bo w umie tak było, to ostatnie co jej wychodzi. Z Dickem w końcu nie widziała się ponad siedem lat!
 
 
Dick Cunningham
[Usunięty]

Wysłany: 12 Sierpień 2016, 01:06   

Gdyby Dick cały ten wywód usłyszał, doszedłby do wniosku, że baby to naprawdę jakieś przewrotne są! Chyba rzeczywiście nie potrafiły się przy jednym zdaniu zbyt długo utrzymać, no bo poważnie? Najpierw Betts rzucała się pod koła żeby jakiegoś dzieciaka ratować, a następnym razem nie postąpiłaby już tak samo? No dobra, może jakiś sens to miało, bo przecież trochę teraz ucierpiała i najpewniej zwolnienie lekarskie będzie na nią czekało, ale hej! Ratowanie ludzkiego życia powinno nam sprawiać przyjemność! Dick, na przykład, był w tym bardzo dobry! Cieszył się, że może to robić, właściwie, nie widział się w robocie, w której byłby takiej możliwości pozbawiony. - Jeśli w jakiś sposób Ci to pomoże, mogę powiedzieć, że zachowałaś się dzielniej niż Tabaluga - zauważył, trochę z niej śmieszkując. No, rzeczywiście, patrząc na to, że skoczyła dziewczynce na ratunek i żadnego podziękowania z jej strony nie dostała, sprawa wyglądała raczej kiepsko. Najwyraźniej młodej życie aż takie miłe nie było i może Betts po prostu przeszkodziła jej w samobójstwie? Hehe, to by dopiero był przegryw roku. - Dwa tygodnie, co najmniej. Boli Cię w takich miejscach, że nie zdziwię się jeśli okaże się, że masz złamanie z przemieszczeniem, a wtedy masz z głowy nawet trzy-cztery tygodnie. I po co Ci było rzucać się pod auto? - wzruszył bezradnie ramionami. - Nie przesadzasz trochę? Na pewno Cię nie zwolnią. Chociaż pewnie dobrze by im to zrobiło, pozbyli by się niezłego wrzodu na tyłku - zażartował, zdobywając się nawet na posłanie jej rozbawionego uśmiechu. No, teraz kiedy już nie byli razem to chyba mógł sobie z niej żartować pełną parą, prawda? - Coś w tym jest. Zawsze lubiłem wyciągać damy z opałów - co tu dużo ukrywać, Betty trafiła w samo sedno. Dick był urodzonym superbohaterem, hehe. Na jej słowa aż się zaśmiał. Zatrzasnął drzwi karetki i puknął w szybkę oddzielającą ich od kierowcy, dając mu znak, że mogą jechać. - Chyba trochę słabo Ci to uciekanie idzie, skoro w jego trakcie wpadłaś na mnie - no, przecież jeszcze niedawno uciekała przed nim, najwyraźniej nie wszystko w życiu można mieć, hehs. Przed kolejnym uciekać zaczęła, to na poprzedniego wpadła, ups.
 
 
Betty Delgado
[Usunięty]

Wysłany: 12 Sierpień 2016, 12:44   

Beatka nie była jakąś Matką Teresą by poświęcać swoje zdrowie i portfel dla wszystkich ślepych dzieciaków w Chicago. Za któryś razem w końcu by się zabiła, a przecież tego nikt... a przynajmniej ona tego nie chciała. Plus halo, dopiero co się tu przeniosła, miała sporo wydatków związanych z wprowadzką do przyjaciółki. Może był to jeden pokój ale musiała go zrobić po swojemu, a z gipsem to ona nawet na drabinę nie wejdzie... Chociaż znając Beatkę pewnie sobie poskacze po drabinie. Spojrzała na niego i się zaśmiała, ale na koniec jednak się skrzywiła i zrezygnowała z tego. - Jak Ty mnie znasz, od zawsze chciała być dzielniejsza od Tabalugi. - powiedziała dumnie i gdyby nie fakt ze ma złamaną nogę, pewnie by zaprezentowałaby mu tu jakiś taniec szczęścia. Ej może faktycznie laska chciała się zabić? Wiesz nie odzywała się do Beatki tylko płakała, pewnie w duchu wyobrażała sobie jak tu Beci przyjebać za zniszczenie takich planów. Ale hej mogła powiedzieć. Facet by się cofnął i by to naprawili... tyle że noga Betty nadal byłaby złamana. Plus pewnie jakby ją rozjechał... to Beci by się oberwała krwią, a ponoć trudno schodzi... jezu co siedzi w mojej głowie że o tym pisze. - Możesz mnie nie straszyć? I nie denerwować? - bo była osrana okej? Że będą chcieli jej ruszać tą nogą, nastawiać, apotem wpakują na długo czas w gips, przecież ona nie wytrzyma za długo w takim obciążeniu. Ale teraz przynajmniej jej wiatr nie zwieje przy pierwszej lepszej okazji, nie? Nikt go nie upoważniał do dokuczania jej, tylko dlatego że nie byli już od dawna razem, lol. - sam jesteś wrzodem. - okrzyknęła niczym mała dziewczynka i pewnie mu walnęła przez łeb, bo co on sobie myślał. Ale spokojnie, zrobiła to delikatnie. Nie chciała go przecież zabić!
- Czyli, wyrywasz panienki na karetkę? - uniosła lekko brew i uśmiechnęła się rozbawiona. No co? Dawno jej nic do tego, pewnie już zdążył sobie ułożyć życie, miał dwójkę dzieci i dawno zapomniał o Beacie z albatrosa. Ona w sumie też miała zalążki życia, ale wyszło jak wyszło, jak wydobrzeje kupi sobie kota i będzie jak Violetta Villasa. - Zamknij się. - aż sobie twarz zasłoniła, bo to nie tak miało być, o. - Lepiej mi powiedź, co będą mi robić... i czy ze mną tam pójdziesz? - kogo dłoń miała ściskać do martwicy? Jak nie jego!
 
 
Dick Cunningham
[Usunięty]

Wysłany: 21 Sierpień 2016, 12:49   

No do Matki Teresy to może i daleko jej było, prędzej można powiedzieć, że z Beatki to taki Andrzej Bobola jest. Jakby zginęła pod tym samochodem to jak prawdziwy męczennik. Może i świętą by nie została, ale ktoś na pewno by to docenił! No, może nie ta dziewczynka, która jej nawet podziękować nie potrafiła, ale taki potencjalny kierowca na pewno wolałby mieć na sumieniu kobietę, która już część życia za sobą miała niż małe dziecko, które rzeczywiście niewiele jeszcze przeżyło, ups. Nie żeby Dick na jego miejscu kogokolwiek chciał potrącić ze skutkiem śmiertelnym. Właściwie, wolał nikogo nie potrącać nawet bez takiego skutku. Zawsze to mniej traum do przeżycia, co nie. Głową pokręcił z niedowierzaniem, kiedy dyskusja o Tabaludze się przeciągnęła. Prawdę mówiąc to cała ta sytuacja bynajmniej nie powinna ich śmieszyć. Przecież mogło się skończyć o wiele gorzej, a tego chyba żadne z nich by nie chciało. Co prawda Beatka mogłaby wtedy wychwalać niebiosa, że Dicka by nie spotkała gdyby po nią po prostu karawan podjechał, ale wątpię, żeby była w stanie robić to z czarnego wora. - Mogę. Ale nie chcę - wzruszył ramionami, posyłając jej jeden z tych uśmiechów mówiących i tak będę Ci robić pod górkę. I nie, żeby robił to z czystej złośliwości! On po prostu chciał się z nią nieco podroczyć, zupełnie jak za starych dobrych czasów. Uchylił się tylko, kiedy ta mu przyłożyła, nadal patrząc na nią z rozbawieniem. Musiał przyznać, że Delgado była wyjątkowo komiczna kiedy się denerwowała. - Jasne, tak właściwie to ten koleś jest przeze mnie wynajęty - skinął głową w stronę kierowcy, pod którego koła Betty wpadła. - Tak naprawdę co tydzień w kogoś wjeżdża, żebym później mógł się popisać i zabrać jakąś fajną pannę na randkę jak już jej gips zdejmą - trochę z politowaniem na nią spojrzał, no bo serio? Miałby wyrywać panny na karetkę? Chociaż może by to taki najgłupszy pomysł nie był. Nie, żeby do Meredith musiał karetką podjeżdżać, żeby zwróciła na niego swoją uwagę. - Pójdę. Cokolwiek by Ci nie robili. No, chyba, że zrobi mi się słabo od patrzenia - zażartował jeszcze dla rozładowania napięcia, a później pojechali tą karetką do szpitala, gdzie Dick oczywiście danego słowa dotrzymał.

/ zt x2
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9