Poprzedni temat «» Następny temat
Leanne Annalise Wheeler
Autor Wiadomość
Leanne Wheeler


Jestem w Chicago od
zawsze



30
informator FBI

próbuje ułożyć sobie życie

Mieszkam w
Canaryville

Leanne Annalise

Wheeler

Wysłany: 16 Czerwiec 2016, 14:50   Leanne Annalise Wheeler
   Mów mi -  Darka


Leanne Annalise Wheeler
Sophia Bush
Dane osobowe
11.11.1989, Chicago
Data i miejsce urodzenia
Canaryville
Dzielnica
była informatorka FBI, niedoszła chirurg
Zawód
Biografia
Nie pamiętam swojej mamy. Nie pamiętam taty. Nie wiem, jaka była moja siostra. Moje dzieciństwo to przede wszystkim szereg wspomnień, które z czasem udało mi się zepchnąć na dalszy plan, a mimo to nadal pamiętam tą charakterystyczną woń alkoholu. Obraz, który widzę oczami wyobraźni, to obraz kobiety, której nie jestem w stanie zidentyfikować. Kobieta zniszczona, schorowana, u kresu swych sił, choć w jej spojrzeniu nadal mogę dostrzec ten błysk. Błysk nadziei, woli życia. Nic więcej nie jestem w stanie o niej powiedzieć opierając się tylko na własnych wspomnieniach.

Wychowywałam się w Chicago. Tu też się urodziłam. Miałam kochających rodziców. Mówią, że niczego mi nie brakowało. Rodzice ponoć niczego mi nie żałowali. Ojciec, kimkolwiek był, był dobrym ojcem. Wspierał moją matką na każdym kroku. Kochali się, a owocem ich miłości nie byłam tylko ja sama, ale i bardzo dobrze prosperująca restauracja w centrum miasta. To moja matka rządziła w kuchni, a ojciec zarządzał całą resztą. Sprawy zaczęły komplikować się gdy miałam może trzy lub cztery lata, gdy u mamy zdiagnozowano białaczkę. Wtedy wszystko się zmieniło. Restauracja przestała przynosić zyski, mama nie była w stanie pracować w kuchni, a tata najwyraźniej się poddał. Zaczął nadużywać alkoholu. Coraz częściej, coraz bardziej, a wręcz coraz dotkliwiej. Wyżywał się na mnie. Nie na mamie, nie na kimś obcym, czy chociażby na zwykłym worku treningowym, lecz na mnie. Mama chyba też się poddała, a przynajmniej ja to postrzegałam w ten właśnie sposób. Poddała się, nie chciała się leczyć. Nie kochała mnie? Chciała zostawić mnie samą? Wtedy nie rozumiałam dlaczego to robi. Tak naprawdę, jeszcze przez długi czas nie byłam w stanie tego zrozumieć, nawet wtedy, kiedy wszyscy mówili, że nasza rodzina wkrótce się powiększy. Mama była w ciąży i jednocześnie umierała na białaczkę. Poświęciła swoje życie, by dać je komuś innemu. Mojej siostrze. Zmarła podczas porodu, nie mając okazji pożegnać się z nami.

Śmierć mamy nie zmieniła taty. Nie radził sobie z problemami, a alkohol był jego najlepszym przyjacielem. Towarzyszył mu zawsze i wszędzie. Każdego dnia, każdej nocy. Nie podjął się nawet opieki nad moją młodszą siostrą, po prostu porzucając ją w szpitalu, gdy mną również stracił zainteresowanie. Nie było nikogo, kto byłby w stanie się mną zaopiekować. Dziadkowie nie żyli. Rodzice nie mieli żadnej rodziny. A nawet gdyby mieli, nie miałoby to znaczenia. Nie utrzymywali z nimi żadnych kontaktów odkąd lata temu przeprowadzili się z Europy do Stanów. Trafiłam do domu dziecka, nie wiem czy było to dokładnie to samo miejsce, w którym z początku przebywała moja siostra. A może w ogóle nie trafiła w tamto miejsce? Może od razu znalazła ludzi, którzy dali jej prawdziwy dom? Mogę tylko zgadywać. Nawet nie wiem, jak się nazywała.

Mój pobyt w domu dziecka trwał zaledwie kilka tygodni. Przygarnęło mnie małżeństwo, które nie mogło mieć dzieci. Byłam ich drugim adoptowanym dzieckiem. Wcześniej zaadoptowali jeszcze chłopca. Był ode mnie starszy o dwa lata, a co najważniejsze – od razu się polubiliśmy. Wiem, że było mi z nimi bardzo dobrze. Kochali mnie. Dali mi dom. Nie musiałam już martwić się ojcem alkoholikiem i tym, czy za chwilę znów mnie nie uderzy.

Dorastałam w domu, w którym wiecznie coś się działo. Wspólne weekendowe wyjazdy poza miasto. Wycieczki. Rodzinne obiady. Tak było. Tak było do czasu, aż tato nie dostał pewnego dnia nie wrócił do domu. Był strażakiem. Pracował w remizie niedaleko naszego domu. Miał wypadek podczas akcji. Budynek zawalił się, gdy on i kilkoro innych strażaków przeszukiwali kolejne pomieszczenia. Miałam wtedy może piętnaście lat, a mój brat siedemnaście. Śmierć ojca nie poróżniła nas. Wręcz przeciwnie – staliśmy się wręcz nierozłączni. Tam gdzie był on, byłam i ja. Dorosłe imprezy brata nie mogły odbyć się bez jego młodszej siostry. Matka przestała mieć nad nami kontrolę. Oddaliliśmy się od niej. Stanowiła jedynie zbędny element, który pozornie kontroluje nasz żywot, kiedy w rzeczywistości nie byłam w stanie spojrzeć jej w oczy i przyznać, jak bardzo nie chcę stracić także jej. Nie potrafiłam tego zrobić. Zamiast tego wolałam spędzać cały swój czas ze znajomymi – w liceum byłam cheerleaderką. Mnóstwo czasu spędzałam z dziewczynami na treningach, gorliwie dopingując szkolną drużynę koszykarską. Po szkole – imprezy, alkohol, narkotyki. Coraz rzadziej bywałam w domu, wybierając towarzystwo znajomych i brata.

Mimo luźnego podejścia do nauki, ukończyłam szkołę i mogłam dalej prowadzić beztroskie życie u boku brata i znajomych. Ciągłe imprezy. Ciągłe picie i ćpanie. Pieniądze. Dopiero później dotarło do mnie, że dla niego imprezy wcale nie są istotne. Narkotyki i pieniądze, to wokół nich kręciło się życie mojego brata. Dołączył do lokalnego gangu, od którego przez bardzo długi czas starał się trzymać mnie z daleka. Dlaczego to robił, zrozumiałam gdy było już za późno. Kiedy wracając do domu przed drzwiami zastałam funkcjonariuszy policji, byłam pewna, że stało się coś złego. Mój brat, ten, który bądź co bądź, troszczył się o mnie, został zastrzelony. Zmarł w drodze do szpitala. Ot, wykrwawił się na śmierć.

Jakie jest moje życie? Jedną wielką niewiadomą. Jednego dnia jestem szczęśliwa. Nie przejmuję się niczym. Mam rodzinę. Mam ludzi, na których mogę liczyć, a drugiego dnia nie mam nikogo. Powolutku, z każdym kolejnym uderzeniem serca, tracę bliskich, a ziemia osuwa się spod moich nóg. Śmierć Brian’a była ciosem zarówno dla mnie, jak i dla matki. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że poza nią, nie mam już nikogo innego. Coraz częściej zostawałam w domu, rezygnując z „wypadów na miasto”. Zamiast tego, skupiłam się na dalszej nauce, zaczynając od kursu przygotowawczego na medycynę. Chciałam zostać chirurgiem. Kiedyś. W przyszłości. Jednak przeszłość nie dała o sobie zapomnieć.

Policja obserwowała każdy mój krok. Policja i, jak się później okazało, FBI. Działalność gangu, którego członkiem był Brian, zataczała coraz to szersze kręgi, aż w końcu zostali jednym z najistotniejszych graczy na czarnym rynku w Chicago, a ja miałam wejść w sam środek tego bagna. Wszystko tylko dlatego, że byłam nieszkodliwa, łatwym celem nie wzbudzającym podejrzeń. W końcu już kiedyś miałam z nimi do czynienia. Miałam łatwiej. Wymówka, że potrzebuję szybkiej gotówki zawsze działa, a rozprowadzanie towaru wśród znajomych nie stanowiło dla mnie większego problemu. Wszystko tylko po to, by później przekazać informacje odpowiednim służbom. Obok tego życia, istniało to drugie, w którym w miarę możliwości uczęszczałam na zajęcia, zdawałam kolejne egzaminy i miałam okazję, by przynajmniej w niewielkim stopniu zbliżyć się do swego celu. Nauka nie była dla mnie problemem. Problemem było nałożenie na twarz maski i powrót do ludzi, przez których zginął mój brat.

Nie miałam trudności z przeniknięciem wewnątrz grupy nie dlatego, że niegdyś Brian był częścią tej społeczności, lecz dlatego, że typ, który trzymał to wszystko w ryzach, miał do mnie słabość. Odkąd tylko pamiętam. Przyjaźnił się z moim bratem, w swoim czasie regularnie bywał w naszym domu i nigdy nie potrafił odmówić sobie dwuznacznych uwag w moim kierunku. Nim się obejrzałam, stanowiliśmy „idealną parę”. Nadal robiłam to wszystko tylko dlatego, że FBI nie dawało mi spokoju, a wycofanie się nie wchodziło w grę. Wtedy też wszystko się skomplikowało. Ciąża.

Perspektywa rodzicielstwa przerażała mnie. Nie było to życie, jakie chciałabym dla swego dziecka, lecz nie miałam dużego wyboru. Z jednej strony policja i FBI, a z drugiej mój partner, który stawał się coraz to bardziej zaborczy. Zrezygnowałam z nauki, co wcale nie było łatwą decyzją. Nie chciałam całkowicie uzależnić się od partnera. Jednak im dłużej to wszystko trwało, tym mniej miałam do powiedzenia, bowiem moje życie w stu procentach podporządkowane było woli mężczyzny. Traktował mnie jak swoją własność, co również miało swoje plusy. Opiekował się mną. Był niemalże na każde moje skinienie palca. Nawet jeśli na co dzień był bezwzględny wobec swoich ludzi, czy też wrogów, to przy mnie był zupełnie innym człowiekiem. Duma rozpierała go również po narodzinach dziecka. Jako ojciec, jako partner był ideałem.

Są rzeczy, o których nie mówiło się głośno. Ten znaczący gracz w Chicago to nic innego jak handel żywym towarem. Przemyt narkotyków i rozprowadzanie ich na terenie miasta to tylko przykrywka i „dodatkowy zarobek”, bo główną atrakcją był jeden z tych podrzędnych klubów w mieście. Klub, do którego wstęp mieli nieliczni, był miejscem, w którym nic nie było takie, jak być powinno. Są tam kobiety mówiące w wielu językach – Rosjanki, Niemki, Hiszpanki, przez Azjatki.. Dla wielu to tylko przystanek. Lada moment i znajdą się w nowym miejscu. Właśnie tym zajmował się ojciec mojego dziecka.

Moja współpraca z FBI nie zakończyła się. Za plecami partnera nadal sprzedawałam im wszystkie informacje. Nie byłam jednak świadoma tego, że w pewnym momencie również moja czujność została uśpiona. Wiedział o wszystkim.
Ciekawostki
» Jako dziecko uczyła się gry na fortepianie.
» Biologiczna matka Leanne zmarła przy porodzie drugiego dziecka; niemowlę zostało oddane do adopcji.
» Rozrywkowy tryb życia w przypadku Leanne to nic nowego; w liceum nie przykładała się zbytnio do nauki na rzecz imprez. W szkole również cheerleaderką.
» Po śmierci adopcyjnego ojca jeszcze bardziej zbliżyła się ze swoim bratem; byli praktycznie nierozłączni. Mimo to, w pewnym momencie ich drogi w niewielkim stopniu się rozeszły – chłopak dołączył do lokalnego gangu. W tym samym czasie Leanne rozpoczęła kurs przygotowawczy na medycynę. W przyszłości chciała zostać chirurgiem.
» Leanne została informatorem policyjnym po śmierci brata.
» Kilka miesięcy temu urodziła synka. Chłopiec urodził się trzy tygodnie przed terminem z niewielką niedowagą. Nazwała go Curtis. Ojcem dziecka jest szef lokalnego gangu, który Leanne od dłuższego czasu inwigiluje dla policji i FBI.
» W kuchni nic nie ma przed nią tajemnic. Uwielbia gotować i nie boi się eksperymentować z nowymi potrawami.
» Unika alkoholu i narkotyków. W przeszłości eksperymentowała zarówno z alkoholem, jak i narkotykami, przez co o mało co nie straciła życia.
» Potrafi obchodzić się z bronią palną. Posiada mały pistolet, który niegdyś wręczył jej brat „tak na wszelki wypadek”. Nie posiada pozwolenia na broń.
» Kiedy może, ćwiczy: biega, ćwiczy, pływa. Jest częstym gościem na siłowni.
  
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Chicago


Chicago

Wysłany: 30 Lipiec 2018, 16:46   

Akceptuję
 


profil
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9