Poprzedni temat «» Następny temat
Belle Custom Atelier and Bridal Boutique
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 1 Listopad 2018, 17:29   Belle Custom Atelier and Bridal Boutique

***
 


profil
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 1 Listopad 2018, 20:01   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


    #10

Fiona była zmęczona, okropnie zmęczona. Ostatnie tygodnie nieźle dały jej w kość. Nie lubiła żyć na wariackich papierach. Była osobą, która ceniła sobie porządek oraz dobrą organizację. Aktualnie całą swoją energię skupiała na pracy oraz organizacji uroczystości ślubnej. Nie planowała dużego wesela. Cała ta otoczka nie była w jej stylu i kompletnie do niej nie pasowała. Ruda planowała raczej kameralną uroczystość. Zaprosiła rodzinę oraz najbliższych przyjaciół. Nie chciała na swoim ślubie ludzi, których widziała raz w życiu i nawet dobrze nie znała. Cieszyła się, że wynajęła jedną z tych zabójczo drogich organizatorek. Inaczej dostałaby do głowy. Cieszyła się, że jej narzeczony w pełni ją rozumiał. To miał być ich dzień. Nie chcieli, żeby rodzina dyktowała im warunki. Jej mama trochę kręciła nosem. Pani Blossom liczyła, że ślub jej najstarszej córki będzie wydarzeniem towarzyskim roku. Wybór idealnej sukienki zajmował jej wieki. Krawcowa wystawiła ją na miesiąc przed ślubem, dlatego Fiona biegała po całym mieście, żeby znaleźć jakiś warty uwagi salon.
Dzisiejszy dzień miała spędzić z Maggie. Poporisła ją o pomoc, ponieważ szaleństwo związane z przygotowaniami ją przerosło. Wiedziała, że najlepsza przyjaciółka postawi ją do pionu i doradzi w kilku sprawach. Fi planowała zabrać ją do kilku salonów ślubnych. Potem oczywiście chciała zabrać ją na dobry obiad. Miała dziś wolne, dlatego postanowiła produktywnie wykorzystać ten dzień. Asher musiał załatwić kilka spraw w pracy, dodatkowo miał dziś ważną rozprawę, więc nie chciała zawracać mu głowy.
Fiona i Maggie weszły do salonu, który wyglądał dość pokaźne. Po chwili podeszła do nich młoda ekspedientka, która miała służyć pomocą. Rudowłosa poprosiła o chwilę na zastanowienie się. Na początek postanowiła, że sama rozezna się w asortymencie.
— Boże, Maggie! Za nieco ponad miesiąc wychodzę za mąż i dalej nie mam sukienki. Musisz mnie uratować — w jej głosie można było wyczuć szczera rozpacz. Fiona była załamana, ponieważ żadna kreacja nie spełniała jej wysokich wymagań. Szukała czegoś klasycznego i prostego, ale nie chciała, żeby wiało nudą. Czuła się trochę zdesperowana, ponieważ czasu było coraz mniej. Miała nadzieję, że nie będzie tak, że znowu wyjdzie z niczym. — Nie mam pojęcia, dlaczego dałam się w to wpakować. Nienawidzę wesel, mogłam uciec do Vegas i wziąć cichy ślub — stwierdziła. Dokładnie przeglądała każdy wieszak, licząc na to, że dozna jakiegoś magicznego olśnienia.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 12 Listopad 2018, 20:22   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


    #13

Tak z ręką na sercu, Fiona naprawdę zaskoczyła Maggie tą niespodziewaną wyprawą na podboje salonów ślubnych. Początkowo Fitzroy próbowała jakoś wykręcić z tejże wycieczki takimi wymówkami jak „jestem potrzebna w pracy” lub „mam dzisiaj spotkanie z nową klientką”, a na koniec próbowała posłużyć się również Ernestem, lecz żadna z tych wymówek nie przeszła i finalnie znalazła się właśnie w tym miejscu – w jednym z salonów ślubnych, który znajdował się w czołówce tych najlepszych i tym samym najdroższych w mieście. Maggie doskonale rozumiała przyjaciółkę – ślub lada moment, a ona nie miała jeszcze tego, co najważniejsze: sukni ślubnej. Oczywiście, Maggie nie mogła zostawić Fiony w potrzebie, nie mogła pozwolić, by dłużej stresowała się brakiem sukni, lecz chwilowo miała również inne sprawy na głowie – nową sekretarkę, kolejne zlecenia, masę pracy i samo to, że najzwyczajniej w świecie nie czuła się najlepiej.
W milczeniu przeglądała kolejne kreacje, co jakiś czas zerkając z ukosa na Rudą. W pewnym momencie tylko wywróciła oczami, wyjmując z całego szeregu sukien pierwszą lepszą – tę z koronkowymi rękawami i niesamowicie ciężką – Wiesz, że w Vegas też musiałabyś założyć jakąś sukienkę? – spytała mimochodem, pokazując przyjaciółce kreację – Bo nie poszłabyś do ołtarza – nawet w Vegas – w jeansach i koszulce. – tego mogła być pewna; znała Fionę na tyle dobrze, by przewidzieć takie rzeczy – Czy mówił Ci ktoś, że za bardzo panikujesz? – nie, wcale nie była podirytowana, a jedynie starała się sprowadzić Fionę na ziemię. Delikatnie i bezboleśnie – A ta? – spytała, pokazując rudej drugą sukienkę: również białą, ale tym razem bez ramiączek, jak i wcale z niedużym dekoltem – Weź głęboki wdech i zastanów się, czego tak naprawdę chcesz. Zamknij oczy. Pomyśl. Dopiero potem możemy rozmawiać o wyborze sukienki. – nie była to metoda, która sprawdzała się w stu procentach, ale od czegoś musiały zacząć, hehe. Na pewno nie wyjdą z tego salonu z pustymi rękami – Maggie mogła to zagwarantować.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 15 Listopad 2018, 21:42   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


Bez cienia jakiejkolwiek wątpliwości, ślub był pewnym przełomowym wydarzeniem w życiu każdego człowieka. Fiona nigdy nie sądziła, że kiedyś stanie na ślubnym kobiercu. Zanim poznała swojego przyszłego męża, była w kilku raczej mało udanych związkach. W pewnym momencie, straciła wszelką nadzieję, że pewnego dnia spotka tą jedyną i właściwą osobę. Życie pokazało jej, że była w ogromnym błędzie. Asher był uosobieniem wszystkich cech, których poszukiwała u przedstawicieli płci przeciwnej. Przystojny, pewny siebie, ambitny, inteligentny. Nic dziwnego, że praktycznie od razu zawrócił jej w głowie. Fiona ciągle czuła się zdumiona faktem, że grubo po trzydziestce, wciąż czuła się zakochana jak nastolatka. Była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.
Dlaczego Ruda poprosiła o pomoc Maggie? Po pierwsze, Fitzory była jej najlepszą przyjaciółką i przyszłą świadkową. Po drugie, była szczęśliwą mężatką i znała się na rzeczy. Miała również świetny gust, więc Fiona nie obawiała się, że źle jej doradzi. Czuła, że przygotowania do ślubu całkowicie ją przerosły. Niemal wszystko załatwiała na ostatnią chwilę, co strasznie ją denerwowało.
— Myślisz, że Asher miałby coś przeciwko, gdybym poszła do ślubu nago? — zapytała z rozbawieniem i figlarnie uniosła jedną brew ku górze. Może to wcale nie było takie złe wyjście? Była wysoka i bardzo zgrabna, wida pewnością zrobiłaby piorunujące wrażenie. — Ja? Panikuję? Nie no coś ty! Wydaje Ci się — mruknęła, przywracając oczami. Takie zachowanie kompletnie do niej nie pasowała. Nigdy nie miała w zwyczaju panikować. Nie maiala pojęcia, co się z nią działo. — No dobrze, może faktycznie trochę panikuję — przyznała i ciężko westchnęła. Bardzo się starała. Pragnęła, żeby wszystko wyglądało idealnie. Starała się dopracować każdy, nawet najmniejszy detal. Naprawdę długo czekała na tą magiczną chwilę. Ludzie zazwyczaj szybciej decydowali się na ślub. — Całkiem ładna, ale czegoś jej brakuje — w jej głosie można było usłyszeć zrezygnowanie. Fiona naprawdę starała się przesadnie nie wybrzydzać, ale chciała wyglądać i czuć się zjawiskowo. — Jak przeżyłaś swój własny ślub i całą tą gorączkę przygotowań? — zapytała przerażona i spojrzała na nią swoimi wielkimi zielonymi oczyma. Naprawdę potrzebowała pomocy. Miała nadzieję, że usłyszy kilka słów pociechy.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 23 Listopad 2018, 17:37   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Niewątpliwie, Maggie była doskonałym wyborem, nie tyle co na świadkową, ale na tą, która w porę opanuje wulkan w postaci roztrzęsionej Panny Młodej. I to wcale nie dlatego, że sama przechodziła przez coś podobnego. Jej własny ślub był niezwykłym wydarzeniem, przepiękną uroczystością w gronie najbliższych, lecz nie oszukujmy się – i ona była wówczas kłębkiem nerwów i wielu rzeczy po prostu nie zarejestrowała. Nie pamiętała większości detali i gdyby nie późniejsze relacje ze strony bliskich, zachowałaby jeszcze mniej wspomnień z tamtego dnia. W tej chwili nie polegała na swoich własnych doświadczeniach, lecz na wyczuciu. Wyczuciu chwili i tego, jak dobrze znała Fionę. A znała ją doskonale.
- Nie sądzę. Sądzę jednak, że pozostali goście byliby nieco oburzeni. Chyba że zdecydowalibyście się na indywidualną ceremonię, bez świadków. Albo coś w tym guście. – czy naprawdę Maggie musiała być tą rozważniejszą w tym duecie? W tej chwili tak. Miała misję – znaleźć Fionie idealną suknię ślubną i, przepraszam, nie mogła polec na tym zadaniu. Na pewno nie – Musiałabym też naprawdę zastanowić się, czy puściłabym Ernesta na taki ślub. – dodała nieco ciszej, wznosząc przy tym oczy ku niebu. Aha, nie żeby coś, ale.. ale jednak chyba była trochę zbyt zaborcza względem męża. – Trochę. – powtórzyła, uśmiechając się przy tym nieco złośliwie. – Dlatego nie wyjdziemy stąd bez sukni ślubnej. To nasz cel. Twój cel. Skup się. Albo nie. Ja się skupię, a Ty się odpręż. Zrelaksuj. Nie wiem, cokolwiek. Usiądź może na kanapie, dobrze? – nieważne, że Maggie była specjalistką od wnętrz. Nieważne, że w kwestiach modowych była kompletnie niedoinformowana. Miała coś dodać na temat sukienki, którą nadal pokazywała Fionie, gdy to jedno konkretne pytanie na moment zbiło ją z pantałyku. Potrząsnęła głową na boki, mrużąc przy tym oczy. Jak przeżyła swój własny ślub? Jak to się stało, że nie zwariowała całkowicie? Jak..? Chrząknęła znacząco, odwieszając sukienkę na miejsce, a potem gestem wskazała Fionie kanapę usytuowaną naprzeciwko przymierzalni – Usiądź. Widzę, że musimy poważnie porozmawiać, młoda damo. – cóż, kiedyś musiał nastąpić ten moment. Kiedy usiadły, Maggie uważnie przyjrzała się przyjaciółce, zamknęła też jej dłoń w swoich własnych – Tak się składa, że nie mam pojęcia jak. Byłam tak bardzo zestresowana, że nie pamiętam wielu rzeczy. Gdyby nie Ernest, nie pamiętałabym znacznie więcej. To naturalne, że się denerwujesz, że do szału doprowadzają Cię wszystkie te przygotowania, ale.. weź głęboki wdech. To ten dzień, na który czekacie oboje. Ten najważniejszy, w który ma być wyjątkowy. Powinnaś mieć trochę więcej dystansu, ale wiem, że to niemożliwe. – mhm, tego mogła być bardziej, niż pewna. Niektórych rzeczy po prostu nie dało się uniknąć – Ale chciałabym, żebyś mi zaufała, tak na początek. Wybiorę kilka sukienek, a Ty bez marudzenia będziesz je przymierzała, dobrze? Dopiero potem będziesz mogła wybrzydzać. – czy Fiona weźmie sobie do serca słowa Maggie?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 24 Listopad 2018, 21:50   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


Trzeba przyznać, że Fiona z zawsze opanowanej i spokojnej osoby zmieniła się teraz w szaloną pannę młodą. Doskonale zdawała sobie sprawę, że cała ceremonia była tylko miłym dodatkiem. Nigdy jakoś szczególnie nie przejmowała się opinią innych, ale teraz chyba było trochę inaczej. Chciała udowodnić całemu światu, że wcale nie bierze ślubu z przymusu. Fakt, trochę przesadnie z tym zwlekała, ale miała ku temu istotne powody. Kiedy straciła dziecko, nie była w nastroju do zabawy. Nie miała wtedy głowy do ustalania listy gości i wybierania zaproszeń. Długo dochodziła do siebie. Cieszyła się, że przez cały ten czas miała u swojego boku osobę, która wspierała ją i kochała niemal bezwarunkowo.
— Nigdy nie sądziłam, że stanę się jedną z tych wiecznie nadąsanych panien młodych — wyznała z ciężkim westchnieniem. Fiona naprawdę chciała dobrze, ale nie potrafiła zapanować nad swoimi emocjami. Była szczęśliwa, że ma przy sobie Maggie, która aktualnie była jej głosem. Ale od tego są przecież przyjaciele, prawda? Rudowłosa miała nadzieję, że kiedy to całe szaleństwo nieco ucichnie, będzie mogła się jej jakoś odwdzięczyć. Jej pomoc była wręcz nieoceniona.
Gdy usłyszała jej słowa, delikatnie skinęła głową i wygodnie rozsiadła się na miękkiej kanapie. Fiona czuła się trochę zagubiona, ponieważ wciąż dręczyły ją wątpliwości. Zastanawiała się, czy podejmuje właściwą decyzję. Jeszcze niedawno jej związek przechodził poważny kryzys. Może powinna trochę odczekać i przesunąć ślub na później? Z drugiej strony, pragnęła tego. Czuła, że to odpowiednia chwila na kolejny krok. Nie miała już dwudziestu lat. Jeśli naprawdę poważnie myślała o założeniu rodziny, powinna się pośpieszyć.
— Szczerze? Sama nie wiem, co mam myśleć. Tak długo czekałam na ten dzień, ale chyba dopadło mnie kilka wątpliwości. Znasz naszą historię. Myślisz, że powinnam za niego wyjść? — jej pytanie było dość zaskakujące. Wcześniej nie wspominała w końcu, że ma pewne wątpliwości. Owszem, wybaczyła Asherowi jego wszystkie przewinienia, ale gdzieś w środku obawiała się, że skrzywdzi ją ponownie. Wiedziała, że nie zdradził jej celowo. Zawsze chciał dla niej dobrze, ale ciągle czuła się nieco niepewnie.
— Okej, to chyba najlepszy pomysł. Zazwyczaj kiedy Cię słucham, dobrze na tym wychodzę — przyznała i delikatnie uniosła kąciki ust ku górze. Maggie była jej najlepszą przyjaciółką. Kiedy miała jakiś problem, zawsze mogła liczyć na radę i dobre słowo.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 12 Grudzień 2018, 21:39   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Maggie naprawdę chciała dla Fiony jak najlepiej. Troszczyła się o nią najlepiej, jak tylko potrafiła. Między innymi dlatego zdecydowała się towarzyszyć Fionie nie tylko tego dnia, ale i w ogóle – podczas przygotowań do ślubu oraz później, w jego trakcie. Musiała mieć wszystko pod kontrolą, gdyż doskonale wiedziała, że Fiona nie zapanuje choćby w połowie nad całym ty chaosem związanym ze ślubem – a było to widać już na pierwszy rzut oka. Nieważne, ze przez większość czasu Maggie w gruncie rzeczy stała z boku i robiła swoje, nie angażując się zbytnio w rozterki między państwem młodym – w końcu jedyne na co mogła sobie pozwolić gdzieś pomiędzy konfliktem wewnętrznym to ni mniej, ni więcej, jak słowa wsparcia wymierzone prosto w kierunku Fiony.
- Nigdy nie mów nigdy. – odparła, unosząc przy tym do góry jedną brew – Nigdy nie wiesz, co się stanie. Nerwy. Hormony. Wszystko. Rozumiem. Nie przejmuj się. To minie po ślubie. – też mi pocieszenie, phi! Musiała jednak to powiedzieć. Musiała rzucić Fionię prawdą prosto w oczy. Kłamstwa nie wchodziły w grę, w żadnym calu. Zresztą, nie mogła mieszać Fionie w głowie. Powinna być jej głosem rozsądku i czuwać nad wszystkim. Tak też robiła. Starała się poskładać to wszystko w całość. Co Fiona zrobiłaby bez Maggie?
Nie wiedziała, lecz przeczuwała, że Ruda w rzeczywistości nie do końca wiedziała, czy dobrze robi, decydując się na ślub. Maggie rozumiała to bardziej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Zdrada, jakakolwiek by nie była, bolała. I w znacznym stopniu wpływała na wszelkie relacje oraz związki. Właściwie, zdziwiłaby się, gdyby Fiona faktycznie nie miała żadnych wątpliwości wobec ślubu, zwłaszcza w obecnych okolicznościach. – Jestem ostatnią osobą, której powinnaś zadawać to pytanie Fi. – odparła w pewnym momencie, lądując na kanapie obok Fiony – Ja już swój ślub wzięłam, choć nie ukrywam – a co dla Ciebie pewnie będzie sporym zaskoczeniem – planowałam uciec sprzed ołtarza. – wyznała zgodnie z prawdą. Tego jednego Ernestowi nie powiedziała i miała nadzieję, że nie będzie musiała kiedykolwiek tłumaczyć się mężowi z tej chwili zwątpienia. – Nie powiem Ci, co masz robić. Kocham Cię, Fi. Kocham Cię, jak siostrę, ale nie będę Ci mówiła, jak masz żyć. Nie mogłabym Ci tego zrobić. Zastanów się może, co naprawdę do niego czujesz? Jak Ty się czujesz z tym wszystkim? Czego i kogo naprawdę chcesz? Nie odpowiadaj na te pytania teraz. Później. Przemyśl to. – Maggie Dobra Rada, czy coś w tym guście; uruchomiła się jej funkcja najlepszej przyjaciółki i, cóż, nie mogła wyjść z tej roli w mgnieniu oka. Temat sukienki odłożyła na później. Mają przecież dla siebie cały dzień, czyż nie?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 14 Grudzień 2018, 01:50   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


Szczerze mówiąc, Fiona czuła się zmęczona całą tą sytuacją. Naprawdę chciała zapomnieć, lecz nie potrafiła. Usiłowała ruszyć dalej, nie oglądać się za siebie, ale pewne sprawy wciąż nie dawały jej spokoju. Zawsze była silną i pewną siebie kobietą, która doskonale znała swoją wartość. Aktualnie czuła się nieco niepewnie. Nieustannie odnosiła wrażenie, że czegoś jej brakowało. Uważała, że gdyby wszystko było z nią w porządku, Asher nie szukałby pocieszenia w ramionach innej. Owszem, był pijany i to nieco usprawiedliwiało jego zachowanie, ale pewien niesmak wciąż pozostał. Momentami było ciężko, ponieważ Fiona wyobrażała go sobie w ramionach pięknej dwudziestki. Była zazdrosna, cholernie zazdrosna. Najchętniej sama rozprawiłaby się z tą lafiryndą.
— Mam nadzieję — być może brzmiała nieco sceptycznie, ale naprawdę nosiła w sobie mnóstwo obaw. Szczerze kochała swojego narzeczonego. Nigdy nie darzyła nikogo tak głębokim uczuciem. Jej miłość była nieograniczona, zrobiłaby dla niego wszystko. Asher był niezwykle istotną częścią jej życia. Byli razem przez pięć lat. Mieli swoje wzloty i upadki, ale kochali się. To fakt, nie zawsze było między nimi kolorowo, lecz gorzkie chwile smakowały lepiej u boku osoby, którą się kocha.
— Tylko ty mogłabyś posunąć się do czegoś takiego — odparła pół żartem, pół serio. Szybko jednak posłała w jej kierunku ciepły uśmiech. Nie chciała, żeby jej przyjaciółka odebrała ją źle. Po prostu Fiona dobrze ją znała i wiedziała, że momentami była nieco szalona. Nie mogła zaprzeczyć, że miało to pewien urok. Maggie była… po prostu Maggie. Mimo wszystko, Ruda kochała ją ponad wszystko i nie mogła wymarzyć sobie lepszej przyjaciółki. Gdy usłyszała jej kolejne słowa, nieco się rozczuliła. Wiedziała, że miała rację. Fiona odetchnęła głęboko, próbując zebrać myśli. Była zagubiona, to nie podlegało żadnej wątpliwości. — Jak doszłaś do siebie po tym wszystkim? Kocham go, bardzo go kocham. Nigdy nikogo nie darzyłam tak ogromnym uczuciem, ale paraliżuje mnie strach. Nie chcę, żeby to znowu się stało — Fiona była całkowicie szczera. Maggie była jedną z nielicznych osób, którym ufała. Mogła porozmawiać z nią o wszystkim i niczego się nie obawiała. Tylko jej opowiedziała o całym tym bałaganie. Nie chciała, żeby inni spoglądali na nią z pogardą lub politowaniem.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 2 Styczeń 2019, 17:52   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Maggie lepiej, niż ktokolwiek inny rozumiała sytuację Fiony. Jeszcze nie tak dawno temu, sama musiała zmierzyć się ze zdradą męża i późniejszymi konsekwencjami. Cisza, jaka panowała w domu państwa Fitzroy była nie do zniesienia. Wiele czasu jej zajęło, by w końcu mogła spojrzeć mężowi prosto w oczy i z ręką na sercu stwierdzić, że w gruncie rzeczy wszystko to było bez znaczenia, gdyż nadal jest w nim szaleńczo zakochana i nadal nie wyobraża sobie bez niego życia. Nie oznaczało to jednak, że tym samym zdążyła o wszystkim zapomnieć – przeciwnie. Tyle że nie miała również zamiaru ciągle tego wypominać ukochanemu mężczyźnie. Chciała iść dalej, chciała wykonać kolejny krok naprzód, który w przypadku tej dwójki oznaczał między innymi starania się o dziecko.
Uśmiechnęła się mimowolnie w odpowiedzi na słowa kobiety. Nie chciała już dalej drążyć tego tematu – bo fakt faktem, Maggie była zdolna do pewnych bardzo zaskakujących i szokujących zachowań, ale… nie nigdy się tym jakoś specjalnie nie chwaliła. Tak więc, tym razem obyło się bez zbędnego komentarza z jej strony – z wyjątkiem tego wiele mówiącego uśmiechu. Zaraz jednak tylko potrząsnęła głową na boki, przygryzając przy tym wewnętrzną stronę policzka. – Nie doszłam do siebie, Fi. Nie mogę ot tak o tym zapomnieć. Przejście do porządku dziennego po czymś takim wcale nie jest proste. Nie zapomniałam o tym. Tak samo nadal obawiam się, że to wszystko może się powtórzyć, ale.. staram się. Staram się iść do przodu, co prawdopodobnie brzmi niedorzecznie. Kocham Ernesta, ale nie potrafię całkowicie wymazać tamtych miesięcy, kiedy to nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Muszę – musimy – nauczyć się z tym żyć, wiesz o tym? – próbowała jak najlepiej wyjaśnić to wszystko przyjaciółce – jak wyglądało to z jej perspektywy, a także to, że niekiedy i ona sprawiała pozory, że wszystko było w jak najlepszym porządku. – Cokolwiek by się nie działo, nie możemy w nieskończoność rozpamiętywać tego, co było. – dodała, potrząsając lekko głową. Trudno powiedzieć, czy w ten sposób uda jej się rozwiać wszelkie wątpliwości przyjaciółki, lecz musiała spróbować. Musiała spróbować jakoś doprowadzić Rudą do porządku jeszcze przed ślubem.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 6 Styczeń 2019, 22:13   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


Przeszłość była przeszłością i Fiona musiała to zaakceptować, choć nie było jej łatwo. Były rzeczy, na które nie miała żadnego wpływu. Mogła jedynie wyciągnąć wnioski na przyszłość i nauczyć się czegoś nowego. Cieszyła się, że miała przy sobie Maggie. Wiedziała, że może liczyć na jej wsparcie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Obie zostały zdradzone, lecz żadna z nich nie odeszła. Obie dużo wycierpiały, ale Fiona wierzyła, że dzięki przykrym doświadczeniom, które je spotkały, były silniejsze. Miały spore doświadczenie i żadna z nich nie była nowicjuszką w relacjach damsko-męskich. Były w wieloletnich związkach, które miały za sobą swoje wzloty i upadki. Życie nie było idealne, chociaż trzeba przyznać, że Fiona skupiała się raczej na tych pozytywnych akcentach. Nie lubiła przesadnie się zamartwiać, ale była tylko człowiekiem i czasem też miała gorsze dni.
— Nie mam pojęcia, co zrobiłabym, gdyby nie ty. Jesteś moim głosem rozsądku — przyznała że wzruszeniem. Gdyby nie jej obecność, pewnie już z pięć razy wpadłaby na jakiś głupi pomysł. Były momenty, kiedy Fiona czuła się nieco przytłoczona cała ta otoczka ślubnych przygotowań. Wszyscy wokół męczyli ja pytaniami, które sprawiały, że czuła się niezręcznie. Dlaczego teraz? Jesteś w ciąży? Nie za mały ten ślub? Te trzy aspekty pojawiały się najczęściej. Fi była bardzo opanowana osobą, ale jej cierpliwość też miała pewne granice. Strasznie nie lubiła, kiedy inni mieszali się w jej życie.
— Widzę, że Asher bardzo się stara, ale czasami nachodzą mnie dziwne myśli. Wiem, że to głupie, ale część mnie obawia się, że nie jestem wystarczająca — wyznała i parsknęła histerycznym śmiechem. — Mimo wszystko, masz rację. Przeszłość jest przeszłością. Muszę wziąć się w garść i żyć dalej —odparła i przetarła swoją zmęczoną twarz. Podniosła się z krzesła i wzięła głęboki oddech. Trochę się uspokoiła, ponieważ dostrzegła, że naprawdę zaczęła wariować. Nigdy nie chciała stać się jedną z tych szalonych panien młodych. Mimo wszystko, starała się być dla siebie wyrozumiała. Zdawała sobie sprawę, że ślub jest jednym z najważniejszych dni w życiu. Takie wydarzenie budziło wiele emocji, nie tylko tych pozytywnych, ale również negatywnych. Stres, wątpliwości, gonitwa myśli.
— Dobra, koniec tego rozczulania się nad sobą. Wracajmy do naszego zadania, muszę znaleźć suknię idealną — rzuciła, próbując wykrzesać z siebie choć trochę entuzjazmu. Przez jej twarz przemknął cień uśmiechu. Nie mogła wiecznie się zamartwiać, prawda? Wychodziła za mąż, za mężczyznę, którego szczerze kochała i postanowiła, że wokół tego będą krążyć dziś jej myśli.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 27 Styczeń 2019, 21:13   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Maggie doskonale rozumiała Fionę. Jak już wcześniej było wspomniane, jeszcze jakiś czas temu również Fitzroy była w podobnej sytuacji. Musiała stanąć twarzą w twarz z brutalną prawdą – jej mąż, choć był to tylko jednorazowy wyskok, wybrał inną kobietę. Choć minęło trochę czasu, Maggie wcale nie zapomniała. Mimo to, nie poddała się i jedno było pewne – nie byłaby w stanie zrezygnować z własnego małżeństwa. W ogóle, nie miała zamiaru z niczego rezygnować. I dlatego właśnie nie oceniała Fiony, ani nic z tych rzeczy. Właściwie, wspierała ją niemal na każdym kroku – bo tak właśnie postępują przyjaciele, prawda?
Uśmiechnęła się ledwie kącikiem ust w odpowiedzi na słowa Fiony. Jasne, doskonale wiedziała, że czasami – a już zwłaszcza wtedy, kiedy był to niemal ostatni gwizdek, by zaopatrzyć się w suknię ślubną i, generalnie, zadbać o wszelkie przygotowania do ślubu – potrzebny był ktoś, kto będzie trzymał rękę na pulsie. Ta rola przypadła właśnie pani Fitzroy. Z drugiej zaś strony, Maggie rozumiała Fionę i jej frustrację. Pytania, które pojawiały się praktycznie na każdym kroku, niekiedy aż za bardzo ingerowały w jej prywatność. Jednak w tej kwestii Maggie nie była w stanie nic zrobić.
- Fiono – rzuciła w pewnym momencie, przesuwając wzrokiem po kobiecie – O czym Ty, do cholery, mówisz? – nic dziwnego, że uniosła głos – Jak to, „niewystarczająca”? – no, nie rozumiała tego, co Ruda do niej mówi, po prostu. A potem nie trzeba było jej dwa razy powtarzać. Misja szukania sukni ślubnej jeszcze nie dobiegła końca, więc Maggie błyskawicznie wzięła się do roboty, bez słowa przeglądając kolejne suknie wiszące na wieszakach. W końcu wybrała dwie, może trzy, które – także bez słowa – wyniosła do przymierzalni. – Zrób coś dla mnie, Blossom. Idź się przebierz. Bez marudzenia. – zarządziła, po raz kolejny przejmując kontrolę nad sytuacją. Ktoś musiał.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 6 Luty 2019, 02:52   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


Śmiało można twierdzić, że razem tkwiły w niedoli. Choć czy ich życie było niedolną? To chyba zbyt mocne słowo. Obie były w szczęśliwych związkach i kochały swoich partnerów. Fi wiedziała, że wszystkie pary borykały się z jakimiś problemami. Jedne z mniejszymi, inne z większymi, lecz nigdy nie było idealnie. Do tej pory Fiona naprawdę nie mogła narzekać. Jej narzeczony był wspaniałym mężczyzną, którego darzyła wyjątkowym uczuciem. To nie tak, że potrafiła mu wybaczyć. Zrobiła to, dając mu kolejną szansę, lecz pewnych wspomnień nie potrafiła wymazać. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Wierzyła bowiem, że za jakiś czas będzie nieco lepiej.
Fi była wdzięczna za wszystkie rady. Maggie wcale nie musiała znosić jej humorków, ale z jakiegoś powodu wciąż tu była. Ruda podejrzewała, że jej przyjaciółka miała dziś lepsze rzeczy do roboty. Przykładowo mogła spędzić miłe popołudnie w towarzystwie swojego męża. Gdyby tylko mogła, nie fatygowałaby jej tutaj. Potrzebowała rady, a Asher nie wchodził w grę. Po pierwsze – zapewne nie był największym fanem zakupów, po drugie – Fiona chciała zrobić mu niespodziankę, po trzecie – wolała nie kusić losu, ponieważ krążyło wiele ślubnych przesądów.
Trzeba przyznać jedno, z paniką zdecydowanie nie było jej do twarzy. Cała ta sytuacja mogła wyglądać śmiesznie, bowiem normalnie nigdy nie zachowywała się w ten sposób. Była oazą spokoju i naprawdę ciężko było wyprowadzić ją z równowagi. Fiona nie miała pojęcia, dlaczego ostatnio zatraciła trochę pewności siebie. Zawsze była wręcz nieugięta, doskonale znała swoją wartość. Kiedy dowiedziała się, że Asher zainteresował się inną, coś w niej pękło. Obawiała się, że wcale nie jest dla niego najwspanialsza na świecie. Z drugiej strony, była świadoma, że gdyby nie chciał z nią być, nie planowaliby teraz ślubu i wspólnej przyszłości. — Przepraszam, plotę straszne głupoty — przyznała, kręcąc głową. Momentami była zażenowana swoim własnym zachowaniem. — Jestem bardzo zestresowana — przyznała i posłusznie weszła do przymierzalni. Kiedy Maggie wybrała dla niej trzy propozycje, nie protestowała. Zrobiła swoje, przebierając się w suknię numer jedne. Wyszła z przymierzalni, czekając na reakcję swojej najlepszej przyjaciółki. — Jak wyglądam? Mogę już się zobaczyć? — zapytała nieco podekscytowana i delikatnie uniosła brew. Zrobiła też szybki obrót, żeby ciemnowłosa mogła obejrzeć ją z każdej strony.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 15 Luty 2019, 12:45   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Maggie doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Fiona w chwili obecnej potrzebuje kogoś, kto w jakiś sposób ją rozumie. A Maggie rozumiała ją lepiej, niż ktokolwiek inny. W swoim czasie i Maggie znalazła się w podobnej sytuacji, jak Fiona, musiała zmierzyć się z podobnymi problemami i w gruncie rzeczy – wiedziała, jak Fiona musiała czuć się dzień po dniu, gdy tylko stawała twarzą w twarz z narzeczonym. Nie, żeby nie było, Fitzroy nie oceniała jej w żaden sposób. Nie krytykowała jej, ani nic z tych rzeczy. Po prostu, po ludzku, była obok, gotowa w każdej chwili udzielić jej tak bardzo potrzebnego wsparcia. I, ewentualnie, poprawić coś, gdyby przypadkiem doszło do konfrontacji z dziewczyną, która odważyła się stanąć pomiędzy Fioną, a jej narzeczonym. Wsparcie na dobre i na złe, huh? Jak najbardziej. Maggie zawsze była pierwsza do takich rzeczy.
Jasne, mogła spędzić ten dzień w towarzystwie męża lub w biurze. Ewentualnie, nie musiała odwoływać spotkania z jedną z tych bardziej męczących klientek, która na wakacje zaplanowała kolejny remont mieszkania. Tyle że to Fiona w tej chwili potrzebowała jej najbardziej. Ernest sobie poradzi. W biurze też dadzą sobie radę. Remont klientki nie ucieknie. Fiona zaś nie miała tyle czasu, a jej ślub – jak wiadomo – zbliżał się wielkimi krokami. Maggie nie mogła być w innym miejscu, aniżeli salon sukien ślubnych. Proste.
- Powiem Ci coś, kochanie. – zaczęła w pewnym momencie, przesuwając spojrzeniem po Fionie – Masz prawo się denerwować. Masz też prawo mówić od rzeczy. Czy wiesz, że… - urwała, unosząc przy tym do góry jedną brew i uśmiechając się złośliwie – Chcesz wysłuchać kolejną opowieść w stylu „za moich czasów..”? – tak w ramach rozluźnienia atmosfery skłonna była podzielić się z Fioną anegdotami z czasów, kiedy to ona sama przygotowywała się do ślubu. Problem w tym, że niektóre z tych historii mogły doprowadzić do zupełnie odmiennego skutku i tylko Fionę wystraszyć. Tak wiec Fitzroy w porę ugryzła się w język, zaraz przytakując w odpowiedzi na pytanie kobiety, która mogła bez większych obaw przejrzeć się w lustrze. Maggie wstała, uważnie przyglądając się sukience i już na pierwszy rzut oka widać było, że Fitzroy zdecydowanie jest na „nie”. – Pogrubia Cię. – rzuciła prosto z mostu, bez owijania w bawełnę – Myślę, że powinnaś mieć prostą suknię – a przynajmniej nie tak rozkloszowaną, jak ta. Spójrz na dół. Jak na mój gust, za dużo się dzieje. Następna. – rzuciła wprost, wskazując na tę drugą, prostą, z koronkową górą.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Fiona Blossom


Jestem w Chicago od
Zamierzchłych czasów



37
Chirurg dziecięcy

Została żoną Asher'a

Mieszkam w
Gold Coast

Fiona

McMillan

Wysłany: 19 Luty 2019, 21:23   
   Multi -  Clary, Josie, Phoebe, Freya, Elena, Peach, Lily


Fiona dobrze wiedziała, że była prawdziwą szczęściarą. Otaczała się ludźmi, na których zawsze mogła polegać. Miała cudowną rodzinę, wspaniałych przyjaciół i mężczyznę, którego szczerze kochała. Doceniała to, naprawdę to doceniała. Uważała, że nie mogła prosić o nic więcej. Maggie była ważną część jej życia. Nigdy nie miała lepszej przyjaciółki. Podejrzewam, że Fitzroy znała ją na wylot. Zapewne wiedziała, o wszystkich brudnych sekretach, które skrywała Fiona. Blossom może i wyglądała nieco niepozornie, ale też miała swoje za uszami. Nie była idealna, popełniła w życiu sporo błędów. Nigdy nie dążyła do perfekcji, choć często przykładała dużą wagę do szczegółów. Ceniła sobie porządek, zdecydowanie miała w sobie coś z pedantki.
To prawda, Fiona naprawdę potrzebowała wsparcia. Była nieco niestabilna emocjonalnie, co niekoniecznie jej się podobało. Nigdy nie była typem kobiety, która płakała z byle powodu i przejmowała się każdą błahostkom. Zawsze twardo stąpała po ziemi, była pewna siebie oraz nieustępliwa. Z łatwością określała swoje potrzeby. Wiedziała, czego chciała i wytrwale dążyła do celu. Ostatnio straciła trochę pewności siebie, co strasznie ją denerwowało.
— Wiem, po prostu… Panikowanie nie leży w mojej naturze — przyznała, delikatnie marszcząc czoło. Takie były fakty. Fiona lubiła trzymać rękę na pulsie. Nie miała obsesji na punkcie kontroli, ale lubiła sama decydować o swoim życiu. — Żartujesz? Oczywiście, że chcę — odparła z ożywieniem i uśmiechnęła się szeroko, znacząco spoglądając na przyjaciółkę. Fiona uwielbiała, kiedy Maggie opowiadała jej różne historie oraz anegdotki ze swojego życia. Wiedziała, że jej przyjaciółka miała sporo dość niekonwencjonalnych wspomnień. Do dziś pamiętała, jak brunetka znokautowała kobietę, z którą zdradził ją jej mąż. Fiona nigdy nie posunęłaby się do czegoś takiego, chociaż kto wie. Kiedy była pijana, robiła wiele dziwnych rzeczy.
Fiona westchnęła i delikatnie skinęła głową. — To prawda — zgodziła się, przeglądając się w pobliskim lustrze. — Byłaby dobra do schowania ciążowego brzucha — rzuciła z rozbawieniem. Owszem, Fiona planowała dziecko ale nie miała nic do ukrycia.
— Zgadzam się, muszę pokazać wszystkim moją niesamowitą figurę — zaśmiała się i zerknęła w kierunku Maggie. Fiona zawsze była wysoka i bardzo szczupła. Balansowała na granicy niedowagi, choć nigdy się nie głodziła. Stawiała na zdrową i zbilansowaną dietę. Jej sylwetka była bardzo proporcjonalna, wszystko było na swoim miejscu.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Maggie Fitzroy


Jestem w Chicago od
zarania dziejów



32
architekt

szczęśliwa mężatka

Mieszkam w
Lincoln Park

Maggie

Fitzroy

Wysłany: 4 Marzec 2019, 17:17   
   Mów mi -  Darka
   Multi -  Leanne Wheeler


Po prostu, po ludzku – Fiona miała cholerne szczęście, gdy na jej drodze stanęła Maggie. Maggie, która zawsze potrafiła znaleźć wyjście z każdej, nawet najgorszej sytuacji. A kiedy nie miała już ani siły, ani chęci, by zrobić choćby jeszcze jeden krok naprzód – niemal za każdym razem znajdowała powód, by jednak wstać, a nie dalej rozpaczać nad swoim marnym losem. Tak było również w okresie, kiedy jej małżeństwo przechodziło kryzys. Potrzebowała czasu, by zaakceptować to i owo, by w końcu odpuścić i pójść naprzód ramię w ramię z mężem. Nie oznacza to jednak, że wszystko to przychodziło Maggie jakoś tak bardzo łatwo, bez większych problemów. Potrzebowała całe mnóstwo samozaparcia, by brać z życia wszystko to, co najlepsze, a kiedy nadchodził kryzys.. – tu wsparcie Ernesta niemal zawsze okazywało się być totalnie niezbędne. Czyżby w przypadku Maggie to właśnie Ernest był receptą na wszystko co złe?
Spokojnie, Maggie nigdzie się nie wybierała. Zresztą, chyba była przygotowana na podobne sceny w roli głównej z Fioną. Znały się nie od wczoraj, więc bez problemu potrafiła przewidzieć niektóre sytuacje i reakcje ze strony przyjaciółki. Nie oznaczało to jednak, że miała zamiar na wszystko tylko przymykać oko. Co to, to nie. – Wiem. I dlatego, proszę, oddychaj głęboko. Cokolwiek. – za bardzo nie bawiła się w psychologa. Posłała Rudej pokrzepiający uśmiech, przy czym tylko potrząsnęła głową na boki – Usłyszysz ją, jak stąd wyjdziemy. – powiedziała, nie mogąc się przy tym nie uśmiechnąć – Z suknią, oczywiście. – wiedziała, jak podejść Fionę, ok? Ok. Wtedy, jak gdyby nigdy nic, znów rozejrzała się wokół. I zobaczyła ją: prostą sukienkę z koronkowym dekoltem i rękawami. Dużo za długa, zapewne podkreślająca wszystkie walory Panny Młodej. Maggie uciszyła Fionę gestem, po czym po prostu przyniosła Rudej wybraną suknię. – To jest ta. Bez niej nie wychodzimy. – wiedziała? Była pewna? Oczywiście.
Misja zakończona.

/zt x2 :serducho:
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 11