Poprzedni temat «» Następny temat
Harry Caray's 7th Inning Stretch
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 3 Wrzesień 2016, 16:09   Harry Caray's 7th Inning Stretch

[align=center:e2c5dfb153][/align:e2c5dfb153]
 


profil
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 19:44   

/ po spotkaniu z Kuks

Nie do końca wiedziała, co dokładnie podkusiło ją do odwiedzenia jednego z pobliskich barów. Nie miewała żadnych cholernych wahań nastrojów i daleko jej było do zaburzeń psychicznych objawiających się w ten sposób. Nie doskwierała jej nuda, a życie w nieustannym ruchu nie pozwalało na to, aby sięgać do kieliszka za często. Właściwie - nie zwykła tego robić w ogóle, bo jej głowa była za słaba na przyjmowanie większych ilości alkoholu. Niemniej - znalazła się w takim miejscu z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie była umówiona na żadne towarzyskie spotkanie. Nawet na nikogo nie czekała. Być może dlatego jedynym odpowiednim partnerem do rozmowy był barman. Całkiem miły i zabawny. Chyba, że to spożyta whisky nieco wzbudziła jej poczucie humoru, którego zazwyczaj, najzwyczajniej w świecie jej brakowało.
Jedna szklanka. Druga. Piąta. Walker nie miała pojęcia, ile czasu spędziła przy barze, zza którego młody chłopaczek dolewał jej kolejne porcje bursztynowego alkoholu. Nie protestowała, chociaż niewątpliwie powinna. Nie zmieniało to jednak faktu, że wieczór upłynął jej w całkiem przyjaznej atmosferze. Przynajmniej do momentu, w którym nie postanowiła wrócić do domu, a zsunięcie się z barowego stołka zaowocowało tak intensywnymi zawrotami głowy, iż brunetka zachwiała się nieznacznie, niemal w ostatniej chwili chwytając się krawędzi baru, który zaasekurował jej ciało i uchronił przed upadkiem.
- Tak, w porządku. Oczywiście, że w porządku - westchnęła cicho, gdy do jej uszu dotarło pytanie barmana o stan jej samopoczucia. Nie było ono jednak na tyle dobre, aby Walker podjęła waleczną próbę dotarcia do głównych drzwi i złapania taksówki, nawet jeżeli te mijały budynek baru w zawrotnym tempie.
Zrezygnowana, zajęła ponownie swoje miejsce, sięgając do torebki po telefon. Niestety. Litery kolejnych kontaktów mieszały się jej w oczach, a decyzja o tym, do kogo powinna zadzwonić, była wręcz irytująco ciężka. Josie była na sesji. Nie zamierzała się pokazywać w takim stanie Damonowi, a już na pewno nie Kellermanowi. Z rezygnacją stwierdziła, że najlepszym pomysłem było dodzwonienie się do.. Scarlett.
- Halo? - mruknęła, dociskając urządzenie do telefonu, zaś drugie ucho zatykając dłonią, bowiem muzyka w pomieszczeniu była zdecydowanie za głośna jak na telefoniczną rozmowę. I nie miała pojęcia, jakim cudem udało się jej doprosić starszą siostrę o interwencję. Szczególnie tak szybką.
- Scarlett! Jesteś! - rzuciła wesoło, zdecydowanie zbyt entuzjastycznie jak na towarzystwo najstarszej Walker, ale przecież doceniała to, że ta pojawiła się z taką prędkością. - Nie wiem, co się stało. Wypiłam tylko jedną - jęknęła żałośnie, bez sprecyzowania, czy miała na myśli szklankę, czy butelkę. Wtedy wydawało się to bez różnicy, zaś obecnie.. robiło całkiem sporą.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 20:42   

#5

Scarlett akurat skończyła ostatnie nagranie i wychodziła ze studia, kiedy odebrała telefon od siostry. Szczerze jak uslyszała dzwonek telefonu to obstawiała różne osoby, które mogło do niej dzwonić, ale na pewno nie była to Clara. Właściwie to ostatni człiwiek na ziemi, który mógłby próbować się z nią skontaktować. W potrzebie czy też bez niej. Nie od dziś wiadomo, że darły ze sobą koty. Tak, więc zaciekawiona Scar odebrała i musiała przyznać, że ta rozmowa była naprawdę interesująca. I śmieszna. Chociaż nie było jej już tak do śmiechu, kiedy zorientowała się, że Clara nie potrafi nawet podać dokładnego adresu czy nazwy miejsca, w którym się znajduje. Zapamiętała to co kluczowe, rozłączyła się i szybko poszła do samochodu, by znaleźć się na miejscu najlepiej zaraz. Szkoda, że nie posiadała mocy teleportacji, wtedy mogłaby od razu ją odnaleźć. Myśli sobie, chce być obok Clary i puf jestem! No, ale tak nie było.
Żadnym szalonym kierowcą nie była, więc jechała w miarę zgodnie z przepisami, tak by nic się nie stało. Domyśliła się co to za miejsce, bo jednak to najstarsza z sióstr Walker byla ekspertką o szikagowskich barów, klubów, itp. Weszla do środka, kiwając do barmana, bo akurat był znajomy i usiadła przy swojej młodszej siostrze, która choć raz zachowywała sie jak ta młodsza. Posłała jej nawet nawet uśmiech pełen politowania i zacmokała z dezaprobatą.
-Jedną... Butelkę czy jeden karton? - zażartowała z uniesioną brwią i zaśmiała się cicho pod nosem. Przysiadła się obok siostry, tyle że usiadła wyprostowana. Odrzuciła do tyłu włosy, po czym przybrała poważny, surowy wyraz twarzy. -Claro Walker. Czy widziałaś się w lustrze? Wiesz jak wyglądasz? Och! Jak mogłaś doprowadzić siebie do takiego stanu! - powiedziała z zarzutem wypisanym na twarzy i w oczach, po czym wybuchła śmiechem. Nie wiedziała czy to będzie śmieszyć samą Clarę, ale Scar śmieszyło. Doskonale pamiętała jak siostrzyczka udzielała jej takich reprymend, kiedy wprowadziła się do mieszkania, w którym Scarlett już zamieszkiwała. Byla czasem gorsza niż rodzice z tą opiekuńczością i odpowiedzialnością, ech. -Chcesz jechać do siebie? - spytała już normalnie, opierając głowę na ręce. Nie pytała co się stało, bo i tak wątpiła, że Clara będzie chciała zwierzać się akurat jej. Spytała, więc czy chce jechać do domu, bo cóż co tu po Scar? Skoro i tak nie powinna pić, bo prowadziła. Chyba, że młoda będzie chciała zostać to... Coś się wymysli, nie? Wrócą jakąs taksówką. Tak obstawiała.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 21:28   

Czuła się okropnie. Okropnie źle. Przyjęta dawka alkoholu nie znieczuliła jej na tyle, aby nie była świadoma faktu, że jej zachowanie było najzwyczajniej w świecie głupie i nieodpowiedzialne. To do niej ewidentnie nie pasowało, ale nie dbała o to, gdy wlewała w siebie kolejne szklanki alkoholu, krzywiąc się i zapewniając barmana, że wszystko było z nią w porządku, a on spokojnie mógł uzupełniać jej szklankę. I uzupełniał. Długo i intensywnie, dopóki nie odczuła, że miała problem nawet z ustaniem na równych nogach. I wtedy dopiero zaczęły się schody, chociaż podłoga była zupełnie prosta. Pomieszczenie jednak wirowało, a wszystko ustało dopiero w chwili, w której znów usiadła na tym cholernym stołku i po prostu.. czekała.
- A jakie to ma znaczenie? - jęknęła żałośnie, gdy z ust starszej siostry padło to jedno, pozornie znaczące pytanie. Dla Clary ilość nie miała żadnego znaczenia, bo i tak czuła się jak naczelna alkoholiczka, a przecież daleko jej było do imprezowiczki i rundek po klubach, jak w zwyczaju miała robić Josie czy Scarlett. Właściwie - charakterem odbiegała od obu sióstr, co sprawiało, że obecnie jej nastrój był jeszcze gorszy.
- Tak, tak. Postąpiłam źle i nieodpowiedzialnie. Skończ już, proszę - dodała, wywracając teatralnie oczami, gdy wsparła się łokciami o blat baru, a następnie podparła dłonią brodę. Nie potrzebowała zbyt wiele czasu, aby zorientować się, w jak dokładną analogię ułożyła się cała ta historia. Przecież zazwyczaj to ona suszyła głowy siostrom o to, że przesadzały z piciem. A tym razem? To ona sobie folgowała. Nic więc dziwnego, że ostatecznie.. po prostu parsknęła śmiechem, wtórując tym siostrzyce.
- Nie - zaprotestowała szybko, niespecjalnie zaskoczona jej propozycją. Domyślała się, że Scarlett wolała załatwić sprawę szybko i bezboleśnie, niespecjalnie mając chęć na użeranie się z młodszą, podpitą Clarą. Problem jednak leżał w tym, iż młodsza z nich nie wiedziała, dokąd właściwie chciała pójść. W domu mogła być Josie, Leila, mógł pojawić się nawet Elliot. Do Scar na pewno nie zamierzała się wybrać, bo wiedziała, że ta mieszkała z przyjaciółką i obie miałyby z tego niezły ubaw. Rozwiązanie nasuwało się samo.
- Zostańmy jeszcze trochę, co? - zagaiła, prostując się na swoim miejscu, nieco bardziej rozpromieniona. - Tim Ci naleje, prawda? - dodała, uśmiechając się do barmana, niespecjalnie przejęta faktem, że chłopak nazywał się Dean, a jej wszystko się pomieszało.
- Jest wieczór. Piątek. Możemy tu posiedzieć. Napijemy się, hm? - zaproponowała z uśmiechem, mając szczerą nadzieję, że siostra nie odmówi jej chociaż szklanki. - No dawaj. Mojego zdrowia nie wypijesz? - dodała z teatralnym wyrzutem, podsuwając jej pod nos szkło, które Dean chwilę wcześniej zapełnił whisky.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 23:19   

-Hm. Dość istotne. Jak wypiłaś karton to chyba powinnam zabrać cię na płukanie żołądka, co nie? - odparła, marszcząc niezbyt inteligentnie nos. Nie znała się na tym za mocno, ale podejrzewała, że karton np. takiej czystej wódki to zdecydowanie za dużo na kogoś postury Clary. Nawet odrobinę ją to martwiło, ale skoro nie odpływała jej tutaj, tylko grzecznie siedziała na tym krześle to chyba nie było z nią tak źle? Zwłaszcza, kiedy zaczęła się burzyć na tę reprymende, która przecież była całkowicie w luźnym tonie! Scarlett jednak wybaczyła to siostrze, bo w końcu zajarzyła i też się śmiała, razem z nią. Cóż. Widać ostro dała sobie w czachę, jeśli miała problem z wyłapaniem tak prostego żartu, jak ten który własnie został Clarze sprzedany. Zastanawiało starszą Walker co takiego się stało, że postanowiła szukac pocieszenia w butelce. To było do niej takie niepodobne... I jeszcze ten telefon, właśnie do niej. Czemu? Tyle pytań, zero odpowiedzi. No, ale nie będzie naciskać. Nie będzie naciskać, bo zdawała sobie sprawę z tego, że ich relacje można określić jako te napięte. I to lekko mówiąc. Cieszyła się, więc gdzieś w środku, że choć raz może zachować się jak ta starsza siostra.
Uniosła brew, bo akurat Scar zaskoczyło to, że Clara nie chciała wracać do domu. Właśnie w takim stanie. Miała te rozbiegane oczka, do tego ekscytowały ją tak dziwne rzeczy. Westchnęła tylko, kręcąc głową. Pod nosem pewnie się uśmiechała, bo to jednak dość zabawny widok. Później, im więcej siostrzyczka mówiła to uśmiech przerodził się już w śmiech i stawał się coraz głośniejszy.
-Boże, Clara. Jesteś w tym taka beznadziejna. Widać, że rzadko pijesz - podsumowała, zamawiając sobie od barmana to co zawsze. Nie wiem co ona tam zawsze piła, ale wybrała to co zawsze i złapała za szklankę, kiedy mężczyzna podał jej zamówienie. Uśmiechnęła się do młodszej Walker, unosząc swoje szkło w geście toastu. -Ale mnie nie trzeba dwa razy namawiać. Tak, więc jeśli chciałaś zdobyć towarzystwo do jeszcze kilku głębszych to trafiłaś idealnie, siostrzyczko. Szkoda, że tak późno. To... Za co pijemy? - spytała wreszcie po swojej długiej przemowie, unosząc jedną brew. Właściwie to chyba miał byc pierwszy raz, kiedy piła z Clarą! Będą musiały to uwiecznić jakimś selfie dla potomnych czy coś, bo nikt im nie uwierzy, kiedy ten wieczór się skończy. A byłoby szkoda.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 5 Wrzesień 2016, 12:17   

Wywróciwszy oczami na słowa Scarlett, młodsza Walker pozwoliła, aby kąciki jej ust drgnęły w ledwo zauważalnym uśmiechu. W tym, co opowiadała starsza siostra, była jakaś logika i odrobina prawdy, jednak brunetka nie czuła się na tyle źle, aby potrzebna była interwencja specjalisty i płukanie czegokolwiek.
- Myślę, że to była tylko butelka - przytaknęła krótko, wzruszając niewinnie ramionami, bo dla niej to naprawdę nie miało tak dużego znaczenia. Szczególnie, że nie przywykła do picia na tyle, aby na raz opróżnić cały karton. Butelka wydawała się rozsądną ilością. Przynajmniej do momentu, w którym Walker nie postanowiła się podnieść z miejsca, co zostało znacząco utrudnione przez intensywne zawroty głowy.
- Nie mam zbyt wielu okazji do picia - przyznała swobodnie, niespecjalnie zażenowana faktem, że starsza siostra miała ją za tak beznadziejną w dziedzinie picia. Bycie specjalistą od alkoholu nie brzmiało zbyt dumnie, przynajmniej nie w opinii Clary, dlatego w głębi siebie cieszyła się z faktu, że robiła to tak strasznie źle. Ostatecznie jednak nawet to nie zdołało uratować resztek godności, które utopiła w szklance z whisky.
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz, nie? - zagaiła, gdy sama uniosła szkło wypełnione alkoholem, co było ewidentnym sygnałem, iż całkowicie odpuściła sobie pomysł wyjścia z baru i powrotu do domu. Skoro już zdobyła względnie trzeźwego kompana, to chyba nie sposób było tego nie wykorzystać. Szczególnie, że Scar wyrażała ewidentną aprobatę względem wspólnego picia. - W filmach, w takich momentach, ludzie chyba wznoszą toast za spotkanie, nie? - mruknęła, pozwalając sobie na kolejne, beznamiętne wzruszenie ramionami, bo każda okazja do picia była chyba dobra? Przynajmniej tak wnioskowała z obserwacji poczynań Josie czy, swego czasu, starszej siostry. - Ale ponieważ przyjechałaś tu skonana po pracy, to mogę wypić Twoje zdrowie, sis - podsumowała z zawadiackim uśmieszkiem i tajemniczym błyskiem w roziskrzonym spojrzeniu. Była pijana i był to fakt niepodważalny, ale nie przejmowała się tym tak mocno, jak w chwili, w której siedziała przy barze sama. Teraz przynajmniej miała do kogo otworzyć usta, bo rozmowa z barmanem niespecjalnie się jej kleiła. A podobno to oni pełnili rolę spowiedników w miejscach takich, jak to. Kłamstwo.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 7 Wrzesień 2016, 00:39   

-Ty jeszcze myślisz? - mruknęła nie do końca przekonana do tego, czy jej siostra aktualnie nadawała się do tak skomplukowanych procesów życiowych. No bo okej oddychać, oddychała. Do tego nie trzeba było się nawet zastanawiać dłużej, to działało automatycznie. Tak samo jak klepanie co ślina na język przyniesie, albo machanie rękoma, czy trzymanie tyłka wciąz na siedzeniu. Wszystko z automatu. Ale myśleć? Przyjrzała się jeszcze raz uważnie twarzy Clary i zacmokała, kręcąc głową. No jakoś nie podejrzewała jej w tym stanie o myślenie, po prostu nie.
-Nie, nie to nie chodzi o okazję. To nie trzeba mieć okazję, wystarczy je stwarzać. Ale spokojnie!- mrukneła, łapiac Clarę za dłoń i spojrzała siostrze głęboko w oczy. -Ja cię nauczę je stwarzać - dodała dumna z siebie, że mogła czegoś przydatnego nauczyć Clarątko. Oczywiście wątpiła, że młoda się na to zgodzi, bo zawsze musiała być tak abuntownicza, ale ona jednak próbowała. Chciała być miła. I jakoś wyciągała dłoń, szukała wspólnego gruntu pod jakiś rozwój relacji. No czegokolwiek, nie? Akurat w świecie imprez mogła być doskonałym przewodnikiem, naprawdę. Także niech średnia Walker w razie potrzeby się nie krępuje, bo najstarsza służy pomocą!
-Och jestem taka wzruszona - powiedziała przejętym głosem Scar i omal się nie popłakała, przykładając dłoń do swoich piersi. Naprawdę miała zadatki na cholernie dobrą aktorkę. Szkoda, że raczej nigdy nie dostanie swojej szansy by się spełnić. Zaśmiała się i stuknęła swoją szklaneczką o szklaneczkę siostry, po czym wypiła duszkiem wszystko to co w niej miała. Poprosiła o dolewkę. Lubiła szybkie tempo. -Chodź - mruknęła, zsuwając się z krzesła i stanęła blisko Clary. Wcześniej wyciągnęła telefon z torby i teraz celowała nim w nie. -Zrobimy sobie selfie, głupie miny, powazne miny, seksowne miny! - przeprowadziła dosłownie całą sesję, zmuszając do tego Clarę, choć Clara pewnie była w miarę chętna, bo dziś była tak narąbana, że pewnie jej to różnicy nie robiło. Jak skończyła te sesje to usiadła z powrotem na swoim stołku i już wolniej sączyła swojego drinka, przyglądając się siostrze. Koniec śmieszków. No, ale o nic nie pytała, nie? Nie będzie jej zmusząć.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 7 Wrzesień 2016, 12:48   

Czy myślała? Wątpliwe. I niestety nie odnosiło się to tylko do tamtego konkretnego momentu, w którym upijała się w miejscowym barze, ostatecznie nie potrafiąc określić jego lokalizacji. Czuła się beznadziejnie głupio i źle, a komentarze Scarlett w niczym jej nie pomagały, nawet jeżeli spodziewała się tych złośliwości od chwili, w której zdecydowała się zadzwonić właśnie po nią. Westchnęła więc przeciągle, sięgając po szklankę wypełnioną alkoholem, bo co innego jej pozostało? No właśnie.
- Mam wrażenie, że już dawno przestałam myśleć - przyznała bez ogródek, wzruszając ramionami, zaś w jej głowie słyszalna była wyraźna nuta goryczy i zażenowania własnym postępowaniem. Niezbyt moralnym, ale na pewno nie na tyle dokuczliwym, aby chciała o tym rozmawiać ze starszą siostrą. Szczególnie, że ich relacje nigdy nie były na tyle bliskie, na ile powinny.
- W porządku. Naucz mnie stwarzać okazje - zadeklarowała, niespecjalnie wzruszona faktem, że starsza siostrzyczka trzymała ją za rączkę. O wiele lepiej czuła się ze świadomością, że po raz pierwszy od dawna nie darły ze sobą kotów i były w stanie porozmawiać na tematy inne niż wzajemne sobie dogryzanie. Walker po dziś dzień czuła się głupio w związku z przedstawieniem, jakie dały w kuchni w towarzystwie Kellermana. Nie zamierzała jednak wyciągać tego na wierzch, a po prostu skupić się na wieczorze, który, dość niespodziewanie, miała spędzić w towarzystwie Scarlett.
- Selfie? Myślałam, że jesteś za stara na robienie selfie? - zagaiła, unosząc wymownie brew. Zignorowała fakt, że dzieliły je jedynie dwa lata różnicy. Scar już zawsze miała pozostać tą starszą. Niemniej jednak - nie protestowała na tą wspólną sesję, pomijając kwestię tego, że w pamięci telefonu starszej siostry miały się znaleźć jej pijackie fotki. Trudno. Raz się żyło. YOLO.
Kiedy jednak znów zajęły się piciem, Clara zerknęła na siostrę kątem oka. Dość podejrzliwie, ale i z zaciekawieniem, jak gdyby intensywnie się nad czymś zastanawiała.
- Ej. Bo.. jesteś moją siostrą, co nie? - mruknęła, doskonale wiedząc, że to sprowokuje kolejny głupawy komentarz ze strony Scar. Nie dbała o to jednak, bo meritum sprawy leżało gdzieś zupełnie indziej. - I mogę Ci coś powiedzieć, prawda? - dodała jeszcze z nieco mniejszą dozą pewności słyszalną w głosie, bo może najstarsza Walker wcale nie miała nastroju na słuchanie o problemach, w jej mniemaniu, małolaty? Clara wolała się upewnić, zanim rozpoczęłaby wylewanie swoich żali. A miała na to ogromną ochotę.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 8 Wrzesień 2016, 01:35   

Nie komentowała już w żaden sposób słów siostry. Owszem mogła jej rzucić jednym, czy dwoma złosliwymi komentarzami. W obecnej sytuacji było to nawet wskazane. I nie byłaby starszą siostrą, gdyby tego nie powiedziała, prawda? Musiała wręcz wykorzystać taką sytuację! Nie było jednak sensu w tym przesadzać. Także więcej nic nie mówiła o tym braku myślenia. Nie szukała też w stwierdzeniu siostrzyczki jakiegoś drugiego dna. Uznała to za pijacką odpowiedź, w pijackim bełkocie, bo przecież upiła się i nawet ślepy by to ogarnął.
-Będę najlepszą nauczycielką, ever obiecuję! I najseksowniejszą - odpowiedziała sobie żarcikiem, falując przy tym zabawnie brwiami. Wiedziała, że to jej młodsza siostra, która nie przepada za takim humorem, zwłaszcza od niej, ale no nie mogła się powstrzymać. Zresztą Clara pewnie rano i tak za wiele nie bedzie pamiętać, a Scar potrafiła być o wiele bardziej irytująca na co dzień. Wiadomo. Średnia przywykła już chyba do tego, więc żaden problem. Tak się zdawało.
Pacnęła ją w głowę za te słowa o starości. Była młoda. I nie będzie jej tutaj w barze oczerniać, że jest za stara, bo ten fajny barman przestanie dawać jej zniżki na drinki i co ona zrobi? Odkładała, przecież sobie po cichu na konto na mieszkanie w lepszej dzielnicy. Pewnie liczyła, że dostanie je od Matta, ale wolała się zabezpieczyć. Kobieta w końcu musi być zaradna. Po za tym Scarlett nie była taka wstrętna jak się wydawało. Wcale nie będzie wykorzystywać tych zdjjęć w złych celech. No może jedno wstawi na insta, właściwie już to robiła, ale... Niech się Clara dowie dopiero rano. Tak będzie względnie bezpieczniej. Bo starsza Walker też doceniała, że to jednak numer do niej wybrała Clar i miały szansę na w miarę normalne, siostrzane chwile. Było, przecież dość... Przyjemnie.
-No jestem, mistrzu - odpowiedziała z uniesioną brwią, popijając drink, bo cóż. Może odkrywcze to nie było, ale interesujące już zdecydowanie tak. Chyba nigdy wcześniej nie usłyszała takiego stwierdzenia w swoim kierunku. Clara się jej nie zwierzała. Nie wiedziała czy nie uznawała Scar za osobę godną zaufania, czy może miała do niej o coś żal, ale ona tego nie robiła. W sumie Scarlett też się jej nie zwierzała, bo zawsze miała April. A niektóre kwestie typu aborcja, wciąz trzymała dla siebie i pewnie zabierze ze sobą taki sekret do grobu, bo w sumie czym się tu chwalić? -Wszystko! Znaczy jejku zbyt entuzjastycznie, ale tak Clara. Możesz mi coś powiedzieć - fakt na początku była zbyt wesoła, że Clarątko chce się jej zwierzać, ale po chwili spoważniała. Nie chciała spłoszyć tej swojej sarenki, jak ją to określała czasami przez te wielkie oczy, bo przypominała jej Bambi. No po prostu poczuła się wyjątkowo, że właśnie Clara chciala jejcoś owiedzieć. Nawet jakby to miał być sekret o jakiś wzdęcicach czy coś.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 8 Wrzesień 2016, 14:12   

Nigdy nie zachowywała się jak starsza siostra. Walker natomiast nigdy nie przypominała tej młodszej. Różniły się pod wieloma względami i to zazwyczaj owa niezgodność charakterów i poglądów na wiele spraw sprawiała, że darły ze sobą koty, nie potrafiąc dojść do porozumienia. Brunetka była tym ewidentnie zmęczona, bo nie chciała przez całe życie toczyć jakiegoś głupiego konfliktu z jedyną, rodzoną siostrą. O wiele lepszy kontakt łapała z Josie i nie potrafiła sprecyzować, z czego ta rozbieżność wynikała. Była jednak cholernie męcząca, szczególnie w momentach takich, jak tamten, gdy najzwyczajniej w świecie potrzebowała się komuś wygadać, a miała opory przed tym, aby na swojego spowiednika wybrać Scarlett.
Na jej obietnicę - wywróciła oczami, pozwalając sobie na nikły uśmiech, którego Scar zapewne nawet nie zdążyła dostrzec. Zniknął bowiem równie szybko, co się pojawił, bo zaraz potem Clara przysunęła do ust szkło z alkoholem, który popijała w o wiele mniej intensywnym tempie niż starsza siostra.
Parsknęła śmiechem, bo tak - były siostrami. Czy tego chciały, czy nie. I od najmłodszych lat musiały się ze sobą użerać. Nie potrafiła odnaleźć wspomnieniami momentu, w którym rozmawiałyby tak normalnie i swobodnie, bez jakichkolwiek przytyków i złośliwości. Obecnie rozmowa zdawała się być utrzymana w radosnym tonie i Clara nie chciała tego zepsuć smętnymi opowieściami ze swojego życia, ale miała wrażenie, że alkohol już dawno przestał zagłuszać wyrzuty sumienia, jakie odczuwała względem siebie, Damona i wszystkich dookoła, nawet jeżeli z nikim konkretnym związana nie była.
- To dobrze - przytaknęła krótko, usadawiając się na swoim miejscu nieco wygodniej. Trochę się wierciła i niewątpliwie nie wynikało to z jakiegokolwiek dyskomfortu, a zwykłych nerwów, które nadal się w niej kłębiły. Sprawiała wrażenie, jak gdyby dla niej temat był już zupełnie zakończony. Jak gdyby chciała się jedynie upewnić, że w razie ewentualnych problemów mogła na Scarlett liczyć. Wiedziała, że ta chwila ciszy mogła ją nieco zirytować, ale jednak potrzebowała dłuższego momentu dla ułożenia w głowie tego, co zamierzała powiedzieć. A raczej tego, o co zamierzała zapytać.
- Bo wiesz, dzieje się coś głupiego i strasznie skomplikowanego. Przyjaciółka twierdzi, że to nic złego, ale ja myślę, że jest inaczej - westchnęła przeciągle, opierając się łokciami o blat baru, przy którym się znajdowały. Opuszką palca wskazującego sunęła po krawędzi swojej na wpół pustej szklanki, zaś nogami machała nieznacznie w powietrzu.
- Jakiś czas rozstałam się z facetem. I chyba nie do końca umiem sobie z tym poradzić - przyznała, skupiając swoje roziskrzone spojrzenie na alkoholu, który przy nawet najmniejszym ruchu szklanki obijał się o jej ściany. Ten widok był o wiele przyjemniejszy niż ewentualna dezaprobata odmalowana na twarzy siostry. - Cookie twierdzi, że w przygodnym seksie nie ma niczego złego i pewnie ma rację, gdyby nie to, że spieprzyłam tym przyjaźń z naprawdę fajnym gościem - zadeklarowała ze stoickim wręcz spokojem, o który nawet by się nie podejrzewała, bo przecież dotychczas w kwestii rozstania z Eastwoodem reagowała jak największa histeryczka. Płaczem i snuciem teorii o tym, co złego mogła zrobić ona, że tak po prostu wszystko się posypało.
- Myślałam, że jak się upiję to będzie mi lepiej. Ale nie jest - dodała na sam koniec, wzruszając ramionami, jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby w ogóle nie wylewała żali i smutków nad butelką whisky w kierunku siostry, z którą nigdy nic szczególnego jej nie łączyło. Żadna więź czy przyjaźń tak charakterystyczna dla rodzinnych koligacji. Może w końcu chciała to zmienić?
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 8 Wrzesień 2016, 15:54   

Może zwyczajnie nie nadawała się na starszą siostrę. Nie było w niej za grosz odpowiedzialności. I bieg lat też jakoś tego w niej nie zmieniał, nic nie przybywało, zwłaszcza rozumu. Co prawda nie szalała już tak jak w czasach swojej mlodości, była też ostrożniejsza w kwestiach intymnych, bo nie chciała zaliczyć podobnej wpadki jak na studiach, ale no... Rozsądku cudownie jej nie przybyło i to też fakt.
Ogólnie trochę skrócę, bo nie chce mi się tak dużo, wybacz. Scarlett siedziała, popijając sobie swój drink. Trochę też już spuściła z tonu, nie pędziła tak, bo wierzyła, że noc jeszcze młoda i mają na to czas. Przyglądała się też uwaznie Clarze, ale na nic nie naciskała. Co prawda ciekawość zżerała ją od środka, ale nie potrafila jakoś tak powiedzieć czegoś by ją zmusć do mówienia. W zachęcaniu tez była kiepska. Do zwierzeń oczywiście, bo do innych rzeczy potrafiła cholernie dobrze zachęcać, ale no... Zwierzenia? Sekrety? Nie jej bajka. Może, dlatego że sama nie była z tych uzewnętrzniającyh się nadmiernie osób. Tak, więc gdyby nawet sarenka się nie odważyłą odezwać to Scarlett by to zniosła.
Ta jednak zaczęła mówić, więc starsza siostra nadstawiła ucha z zainteresowaniem. I może różnie między nimi było, ale nie będzie jej oceniać. Nie, kiedy Scar zdawała sobie sprawę z tego jakie ona głupoty w życiu wydziwiała. Całe szczęście, że rodzina o większości z nich zwyczajnie nie miała pojęcia, bo te piekło, które miało miejsce kilka lat temu przy rzucaniu prawa byłoby jeszcze większe. Słuchała, więc jej wmilczeniu. Ogólnie to chyba Clara studiowała psychologię, więc ona powinna być lepsza w tym rozumieniu ludzi, kierowaniu się jakimiś zasadami, orientowaniu w tym co jest moralne, a co nie. Tak, więc trochę zamurowało Scarlett, że z takimi sprawami uderzyła akurat do niej, ale może naprawdę nie miała już nikogo. Dokończyla swojego drinka i poprosiła o kolejnego. Oparła sobie głowę na ręce i chwilę przyglądała się swojej siostrzczce.
-Rozumiem, że zaczęłaś przygodnie sypiać ze swoim przyjacielem? - dopytała, bo jednak musiała doprecyzować tę kwestię. Nie była pewna czy alkohol nic jej nie zamieszał w głowie do tego stopnia, że coż mogłaby ne zrozumieć słow siostry. Albo alkohol jej coś pomieszał i nie umiała się dobrze wyrazić. Różnie to bywało, co nie?
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 8 Wrzesień 2016, 19:35   

Przypadkiem mi taki długi post wyszedł. Nie jęcz :/
To nie do końca było tak, że nie miała do kogo się zwrócić o radę i poprosić o opinię. Było takich osób całkiem sporo, ale na tamten moment nikt nie wydawał się wystarczająco odpowiedni. Nie, żeby siostra, z którą przez całe życie darła koty się nadawała, ale lepsze to niż nic. Szczególnie, iż Clara naprawdę doceniała fakt, że Scar zjawiła się w tym cholernym barze tak szybko i to jeszcze bez jakichkolwiek konkretnych informacji o miejscu pobytu młodszych z nich. Brunetka była więc pełna podziwu, ale i wdzięczna, dlatego też darowała sobie wszelkiej maści uszczypliwości, które mogłyby zaważyć na przyjemnej atmosferze tego wieczoru. Bo ten sprawiał wrażenie dopiero rozpoczętego.
Chyba nie spodziewała się ze strony starszej siostry tak spokojnej reakcji. Żadnych przytyków, złośliwości i nazwania jej głupią gówniarą, która przejmowała się wszystkim dookoła. Szczerze wątpiła, iż Scar uznałaby temat przygodnego seksu za niemoralny i niestosowny. Zapewne o wiele bardziej zastanawiającym było dla niej to, dlaczego młodsza siostra tak się tym przejmowała, ale nie wnikała w to. Po prostu westchnęła ciężko, bo wydawało się jej, że postawiła sprawę jasno. Najwidoczniej tylko tak sądziła.
- Yup - przytaknęła krótko, nie widząc sensu w zagłębianiu się w jakiekolwiek szczegóły. I bez tego czuła się wystarczająco głupio, dlatego jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydawał się kolejny łyk alkoholu. - Z jednej strony wiem, że to bez sensu i nie powinno się zdarzyć, ale z drugiej.. to tak cholernie wygodne. Żadnych zobowiązań, żadnych uczuć, zero zaangażowania - wymieniła szybko, kręcąc głową z dezaprobatą, bo brzmiała zupełnie jak nie ona. Być może dlatego zerknęła kątem oka na Scar? By w niemy sposób dać jej przyzwolenie do wyrażenia swojej opinii na ten temat.
- Co myślisz? - zagaiła tak ni stąd, ni zowąd. Podobno ile osób, tyle opinii. Zapewne coś w tym było, ale Walker była ciekawa, jak na całą sprawę zapatrywała się starsza siostra. Siostra, która swego czasu wcale nie stroniła od imprez i męskiego towarzystwa zapewne też nie. Przynajmniej tak się jej wydawało.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 12 Wrzesień 2016, 01:25   

Gdyby nie darła ze Scarlett tylko kotów, to by doskonale Clara wiedziała jaką starsza Walker ma wiedzę na temat barów, które znajdowały się w Chicago. Jeśli miałaby zdawać egzamin z ich lokalizacji to na pewno zdałaby go celująco. Była skubana dobra w to, no ale skąd ta młoda miała wiedzieć, skoro wolała całe życie się na nią foczyć? I tak sobie dokładały, raz jedna, raz druga do tego pieca, czasem buchało, a potem znów trzeba było zaczynać dokładnie od nowa. Całe siostry Walker.
Przygodny seks dla Scar nie był czymś złym. Samej jej się zdarzyło. Zresztą oprócz Williama, a teraz Matta to brunetka nie miała nawet żadnego poważnego związku, tylko biegała jak ten wolny człowiek. Korzystała z zycia tyle ile mogła, tyle ile chciała i nikt nie był w stanie jej zatrzymać. Właściwie tylko dla Willa miała ochotę trzymać nogi złączone, ale nie opowiadała o tym na prawo i lewo, bo i kogo to obchodziło? Wystarczyło, że sama wiedziała na kim tak naprawdę jej zalezało. Do dupy, więc że się tak bardzo w jego oczach przekreśliła. Kobiety.
-No j amyślę, że skoro to wszystkim na ręke i jest przyjemne to trzeba korzystać - odparła niewzruszona, bo czym się miała niby przejmować? Dla niej sprawa była prosta. Wszyscy byli szczęśliwi, więc po co szukać na siłę dziury w całym? Widziała jednak te zmartwione oczy swojej sarenki, więc westchnęła głośno. -Ale jak się z tym do końca dobrze nie czujesz to możesz to przerwać. Albo... - zastanowła się chwilę, marsząc nos. -Skoro ten przyjaciel jest taki fajny, dobrze wam w łóżku, to nie możecie zostac parą? Chyba ty zawsze powtarzałaś, że mężczyzna powinien być dla kobiety też przyjacielem, nie? - naprawdę tym zdaniem wysiliła swoje szare komórki i chciała jakoś doradzić młodszej siostrze. Tyle, że ona za dobra nie była w te klocki, choć mogło wydawać się inaczej. A prawda była taka, że Scarlett może i się znała na podrywaniu facetów, ale co do miłości... Była beznadziejnym przykładem wiernej uckohanej, wciąż po uszy zakochanej w kolesiu, z którym nic już ją nie czekało. Tak, więc no co ona miała mówić? Czekaj na tego jedynego, jak wiedziała, że ostatecznie i tak coś się spieprzy i ten jedyny odejdzie? Nie chciała jej bardziej dobijać, więc za tę beznadzieję sama wychyliła swojego drinka, bo czemu nie.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 12 Wrzesień 2016, 12:52   

Clara właściwie nie potrafiła ustalić, dlaczego tak kiepsko szło jej dogadanie się ze starszą siostrą. Zawsze więcej zdawało się łączyć ją z Josie, która przecież była adoptowana. Spędziła jednak w ich rodzinie niemal całe swoje życie i nikt nie zwracał uwagi na to, że nie były biologicznym rodzeństwem. Właściwie, po tylu latach spędzonych razem, wiele osób kusiło się o stwierdzenie, że te dwie były do siebie o wiele bardziej podobne niż taka Clara ze Scarlett. Niemniej jednak - średnia Walker była w stanie docenić momenty, w których nie darły ze sobą kotów. Nawet jeżeli była już w stanie głębokiego upojenia alkoholowego.
- Tak? - zagaiła, gdy starsza siostra w końcu wyraziła jakąś konkretną opinię. Brunetka wpatrywała się w nią przez dłuższą chwilę, by ostatecznie kiwnąć głową w geście zrozumienia, ale i zadowolenia, że nie wyśmiała jej z powodu banalności takich problemów. Clara nie orientowała się, jak tego typu sprawy miały się u Scarlett, ale jej samej daleko było do tego typu relacji. Przygodnych i zupełnie niezobowiązujących. Dlatego też zerknęła na siostrę kątem oka, gdy ta znowu się odezwała.
- Tak. Chyba ja - przytaknęła, kiedy ta napomknęła o tym pseudo filozoficznym toku myślenia, który sugerował, że facet powinien być także przyjacielem. - Myślisz, że warto spróbować? - dodała jeszcze dla upewnienia się, że Scarlett mówiła poważnie. Bo była zaskoczona! Spokojem i szczerością, jaką obecnie charakteryzowała się jej starsza siostra. Bez żadnych uszczypliwości i głupich komentarzy, a także beznadziejnych żarcików. Doceniała fakt, że zjawiła się w barze ze względu na nią i jeszcze słuchała jej marudzenia. Być może właśnie to podkusiło ją do ponownego uniesienia szklanki z alkoholem ku górze, w geście toastu?
- Dzięki, Scar. Że przyjechałaś. I mnie słuchasz - przyznała, pozwalając kącikom swoich warg na subtelne uniesienie się ku górze w łagodnym uśmiechu, gdy znów stuknęły się szklankami i zapewne obie zrobiły po łyku swoich alkoholu.
- Mam nadzieję, że u Ciebie obeszło się bez takich problemów? - zagaiła, unosząc wymownie brew, chyba w nieco nieporadny sposób pytając siostrę.. o to, co tam u niej słychać. Tak ogólnie.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 12 Wrzesień 2016, 13:55   

Może nikt nie zwracał na to uwagi, ale to tylko tak pozornie. Scarlett, przecież widziała jak tamte dwie, praktycznie od zawsze dogadują sie idealnie. Skłonne były osbie wszystko pożyczać, dzielić się tym, stroić razem i w ogóle szczebiotać jak takie słodkie idiotki, a dla niej nigdy nie było tam miejsca. Może nie przeżywała tego jakoś nadmiernie, bo jednak miała swoją April z którą mogła robic wszystko to, czego nie mogła z prawdziwymi siostrami, ale jednak... Gdzieś w środku coś ją kuło i ściskało zawsze na myśl, że sarenka woli Josie. Że ją tylko krytykuje i się jej wstydzi. Bo przecież wiedziała, że Clara się jej wstydziła, a to cóż... Wcale nie było miłe, mieć taką świadomość. Więc ogólnie to też Scar ciezyło to,że chociaż po tych dwdzueistu paru latach mogą wreszcie normalnie pogadać. Nawet pod wpływem alkoholu.
-Na pewno ty, ja bym przecież na coś takiego nie wpadła - powiedziała przekonana o tym, że serio by na to nie wpadła i nawet się zaśmiała. Czy mogła powiedzieć o Mattcie, że jest jej przyjacielem? Owszem widać, że mu na niej zależało, że chciał dla niej jak najlepiej, ale... Ona sama, Scar, nie miała potrzeby opowiadac mu o tym co czuła, co planowała. Nie musiała się z nim dzielić, jakoś tak... To chyba... Nie było do końca to. Owszem było im super w łóżku, pośmiać się, pożartować, ale porozmawiać takna poważnie... Tak, żeby odkryć sie ze swoimi sekretami z tym co bolesne chyba by nie umiała. Już ta fucha była dla kogoś zarezerwoaana, nawet jeśli ten ktoś z niej nie korzystał. I miał nigdy więcej nie skorzystać. -Myślę, że kto nie ryzykuje ten nie pije szampana - odparła zgodnie ze swoimi przekonaniami, po czym wzruszyła sobie ramionami, no bo... No bo tak!
-Do usług! - zaśmiała się, stukając ponownie szklaneczkami. Właściwie myślała, że zaraz zbierze je z tego baru, wsadzi w taksówkę, bo przecież prowadzić nie będzie i pojadą, a Clara zadała te pokrętne pytanie, które sprawiło, że na chwilę zamarła. Odstawiła sobie szklankę, żeby jej niei stłuc i spojrzała na nią. -Tak jest spoko - przyznała, bo co miała opowiadać? Nie czuła potrzeby by chwalić się Mattem, związek jak związek. A o Willu też bez sensu było mówić. Spotkała go, to spotkała. Koniec historii.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 12 Wrzesień 2016, 22:16   

Słowa siostry skwitowała śmiechem, który raz po raz wyrywał się spomiędzy jej ust. Nie miała pojęcia, czy była to zasługa tak wybitnego poczucia humoru Scarlett, czy może jednak kwestia spożytych procentów, ale nie dbała o to. Czuła się względnie dobrze, przynajmniej pod względem psychiki. Zupełnie tak, jak gdyby ta krótka rozmowa nieco podniosła jej morale i dała do zrozumienia, że wcale nie była taka okropna, sypiając z Damonem tak po prostu, bez obietnic, uczuć i jakichkolwiek zobowiązań. Może nie powinno jej to cieszyć, ale w tamtej chwili zależało jej jedynie na polepszeniu swojego nastroju. I to się udało.
- Na coś tak głupiego? To chciałaś powiedzieć? - zagaiła, po raz pierwszy chyba niespecjalnie urażona ewentualną złośliwością ze strony siostry. Bo podobno przyjaźnie między kobietami a mężczyznami nie istniały i zdawać by się mogło, że Clara i Damon byli tego najlepszym przykładem. Na szczęście młodsza Walker miała w rękawie innego asa, w osobie Elliota, który naprawdę był tylko kumplem. Teoria pozostawała więc obalona.
- Może pomyślę o tym na trzeźwo. Znów - podsumowała, wzruszając nieznacznie ramionami, bo chyba nie było sensu drążyć tematu, w którym Scarlett wyraziła tak jednoznaczną opinię. Clara zdawała się być o wiele bardziej zaciekawiona tym, co do powiedzenia miała starsza siostra, nawet jeżeli zdawała sobie sprawę z tego, że nie mogło być tego za wiele. Nie miały zbyt wielu wspólnych mianowników, aby rozmowa przebiegała sprawnie i swobodnie, dlatego też brunetka pokiwała nieznacznie głową na znak, że rozumiała.
- To dobrze - skwitowała, uśmiechając się do niej łagodnie. Całkiem niewinnie i bez cienia jakiejkolwiek złośliwości. - To... jak było z tą sesją? Mówiłaś serio czy blefowałaś? Znów? - zasugerowała, unosząc wymownie brew, bo tak jej nagle wpadło wspomnienie spotkania z kuchni, gdy o siódmej rano pojawiła się w ich kuchni i podjęła się prób flirtu z Kellermanem. Clara pominęła ową kwestię, o wiele bardziej zaciekawiona tamtą gazetą, której tytułu i tak nie pamiętała, a w której sesja, w jej mniemaniu, zapewne była jedynie kolejnym żarcikiem ze strony Scar.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 13 Wrzesień 2016, 00:02   

Według Scarlett, która myślała mimo wszysko obiektywnie w tej kwestii, bo przecież nie wiedziała kto jest tym przyjacielem, nie wiedziała, że świat tak mały i to były jej przyjaciółki oraz wspóloaktorki, więc jak najbardziej zdawała sobie sprawę kto to Damon tylko no... Nie ogarniała, że on to on. Że to z nim sypia Clara. Tak, więc pozostając bezstronną, która patrzyła na to jak na właśnie takie sypianie bez jakichkolwiek zobowiązań, które jest przytwierdzone obupólną zgodą to no... Co mogła powiedzieć? Przecież byli dorośli. Oboje. Nie podejrzewała jakoś Clary o seks z nieletnim, wieć kurde oboje wiedzieli co robią. Bo to przeciez nie tak, że Walker sobie to wymyśliła, nic mu nie powiedziała i teraz, kiedy chłopak wpadł po uszy to mu z tym wyskakiwała. No nic z tych rzeczy. Było tak, że to była umowa, więc.. To było okej. Tak sądziła Scar. W tej chwili. Po kilku drinkach, mając przed sobą siostrę, która ewidentnie wymagała wsparcia i no. Tak, to było to.
-Nie, wcale nie uważam, że to głupie - powiedziała całkiem serio, a kiedy siostra patrzyła na nia jak na ufoludka to westchnęła głośno, przenosząc wzrok na swojego drinka. Zaczęła jeździć sobie palcem wskazującym po okręgu naczynia i ewidentnie zastanawiała się czy coś powiedzieć. Ciche westchnięcie, vol. 2, kontrolny wzrok na Clarę i postanowiła mówić: -Byłam na studiach z takim jednym chłopakiem. Był ode mnie starszy, ale.. To nie miało znaczenia, bo właśnie... Mogłam mu wszystko powiedzieć. Nawet taką największą głupotę, a on jej słuchał. Bo wies. Ufałam mu, a on mi i... Byliśmy nie tylko kochankami, ale i przyjaciółmi. Może dlatego wciąż zanim tęsknie - wyjaśniła, wzruszając ramionami, a jak tylko dotarł do niej sens tych słów to wypiłą duszkiem swój alkohol. Cholera od kiedy ona była tak wylewna?! I to w kwestii Williama, gdzie powinna milczeć jak zaklęta, bo tak wiele niewygodnych faktów mogło wyjść na jaw... Tak wiele rzeczy, które jeszcze bardziej przekreśliłyby ją w oczach rodziców, sióstr, przyjaciół. Powinna milczeć, a nie się użalać. Ten alkohol to jednak chyba zły pomysł.
-Pomyśl - rzuciła tylko, po czym poprosila o dolewkę. I tak już się zrobiła niexle, to co jej więcej zaskodzi? A za te głupoty musi więcej wypić. Tak na pocieszenie. Głupie pocieszenie, ale jakieś zawsze.
Zaśmiała się odnośnie tej sesji. -Nawet gdybym chciała to podejrzewam, ze mój aktualny chłopak nie byłby zadowolony z tego powodu. No i moja okolica... Jeszcze by mnie ktoś zgwałcił. Tak, więc no blefowałam - znów się zaśmiała. Nawet ją dziwiło, że Clarka to pamiętała, ale cóż pwnie to przez towarzystwo Elliota.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 13 Wrzesień 2016, 00:12   

Nie zamierzała już do tego wracać. I zagłębiać się we wszelkiej maści szczegóły też nie zamierzała, zwłaszcza, że nie były one tak istotne. Przedstawiła Scarlett meritum sprawy i to wydawało się być wystarczające, bo poznała jej opinię i była zadowolona. Temat zapewne spokojnie uznałaby za zakończony, gdyby nie to, że to starsza siostra pociągnęła to dalej. Ku zaskoczeniu Clary, którego wcale nie ukrywała.
- Co za jeden? - mruknęła, unosząc wymownie brew, chyba szczerze zaintrygowana tym niespodziewanym wyznaniem. Tak, jak sama nie podejrzewałaby się o jakiekolwiek zwierzenia w towarzystwie Scarlett, tak nie mogła uwierzyć, że starsza siostra odwdzięczyła się czymś podobnym. Niemniej jednak - doceniała to, ale i czuła się zaciekawiona.
- Rozumiem, że nie macie już kontaktu? I że.. nie za dużo da się zrobić? Skoro się przyjaźniliście i wszystko było dobrze....? - typowa Clara. Czytaj - typowa romantyczka, nawet jeżeli się z tym jakoś specjalnie nie uzewnętrzniała. Doskonale wiedziała, jak wiele czasu minęło od momentu, w którym Scar rzuciła studia, a konflikt w rodzinie jedynie się zaognił. Niemniej jednak - może okazałoby się, że nadal mają ze sobą kontakt, udają, że wszystko jest super i nadal mogą się ze sobą przyjaźnić? Chciała wiedzieć. Tak po prostu.
- Co z tym obecnym facetem? O nim też jakoś nigdy nie wspominałaś. Nawet w przechwałkach - bo zawsze było coś ważniejszego. Jakieś głupie żarty o sesjach do durnych magazynów, a nie przechwałki o tym, co działo się w jej życiu. Bo to może i nie było kolorowe. Słaba dzielnica i niekoniecznie wymarzona praca. Ale może chociaż koleś był w porządku? - Opowiedz o nim. Byłby mega zazdrosny? - zagaiła, poruszając zabawnie brwiami, ale ze szczerym uśmiechem, w którym wykrzywiły się jej usta, bo.. nie pamiętała, kiedy ostatnio rozmawiały tak szczerze i na spokojnie. Ba! W całkiem dobrych nastrojach, nawet jeżeli wspomaganych przez alkohol.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 13 Wrzesień 2016, 01:00   

No nie musiały się zagłębiać w szczególy. Sytuacja ewidentnie wskazywała na to, że z życia Clary przeszły teraz na życie Scarlett. A ogólnie, przecież miały co nadrabiać, zwłaszcza na przestrzeni lat, bo jak wiedzą już wszyscy... Zżyte nie były. Darły ze sobą koty. No, ale wciąż były siostrami i w chwilach słabości takie jak ta... Mogły nimi po prostu być, mogły być dla siebie siostrami, co tak dokładnie obrazowała właśnie ta sytuacja.
Westchnęła przeciągle na pytanie Clary, patrząc na nią troszke jak na wariatkę. -A czy to ważne? To było ponad cztery lata temu - powiedziała, przełykając ślinę, bo czuła jak robi się jej tam jakoś tak... Kwaśno. I coś wielkiego, orkopnego, jak gula się tam zbierało. No cholera tylko tego brakowało, żeby się rozbeczała. -Och Clara... Gdyby wszystko było dobrze - urwała. Odwróciła wzrok. Poprosiła barmana o to by uzupełnił jej szklankę, po czym wypiła jednym duszkiem wszystko. Nie cackała się. Musiała wlać w siebie hektolittru alkohlu byle nie rozbeczeć się przez to, że nie mogła być już nigdy z Willem DAwsonem. Że nigdy mu nie powie jak jej go brakowało, że się do niego nie przytuli, że on nie przeczesze swoimi palcami jej włosów, nie pocałuje jej... No eni mogła się nad tym skupiać no nie.
Zaśmiała się gorzko odnośnie nowego faceta. Nie chwaliła się nim, bo i po co? Była z Mattem dla pieniedzy. I dlateog, że był przysotjny. Dobra partia. Szkoda przejśc obojętnie. Dał się złapać. Było nawet przyjemnie. Ale czy dobrze? Wiedziała, kiedy zobaczła Williama, że nie było tak dobrze jak znim, wiedziała też, że nigdy nie będzie bo po prostu... Siarzewsky to nigdy nie będzie Dawson. Przełknęła ślinę, bo jednak coś odpowiedzieć wypadało. -Pewnie byłby - mruknęła, zakłądając sobie kosmyk włosów za ucho. -To taki.. Matt. Jest przystojny. Dobry. Dba o mnie. Jest rewelacyjny w łóżku. I wiesz... Ma pieniądze - mruknęła, przygryzając wargę, bo poczuła jak łzy isną się jej do oczu. -Boze Clara jestem taka głupia! - jęknęła w końcu, a po jej twarzy polały się te duszone łzy. -MAm faceta, dobrego faceta, a jak spotkałam kilka dni temu tego byłego... Pierwszy raz od lat. To myślę tylko o jego twarzy, o tym jaki jest wciąz przystojny, że to on, że wciąz jest tak blisko, a nie może... Och boże - wyrzuciła z siebie przez łzy i nie prosiła już barmana o drinka. Wypiła tego Clary, po czym schowała twarz w dłoniach. Czuła się tak bardzo źle sama ze sobą. Dlatego, że była z Mattem ze złych pobudek. Dlatego, że skrzywdziła Williama. Dlatego, że zabiła ich dziecko. Dlatego, że nie mogła cofnąć czasu. Dlatego, że nie mogła nic odzyskać. Cholera to wszystko było nie tak. I nie chodziło wcale o pracę pogodynki, bo to akurat lubiła. Chyba jako jedyną rzecz w swoim aktualnym życiu.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 13 Wrzesień 2016, 20:23   

Spochmurniała. Naprawdę. Po raz pierwszy tamtego wieczoru posmutniała i ewidentnie spoważniała, jak gdyby ton głosu Scarlett sugerował jedynie kłopoty i temat, którego ewidentnie nie powinno się było poruszać w trakcie spotkania takiego, jak tamto. Pijackiego, nastawionego na zabawę i jak największą ilość alkoholu, byle tylko zapomnieć o problemach. Najwidoczniej jednak Clara nie sprawiła, że starsza siostra odsunęła od siebie kłopoty doczesnego świata, a jedynie o nich przypomniała. Czuła się więc winna, a dodatkowo nie miała pojęcia, jak się powinna była zachować.
- Nie musisz mówić, Scar.. - zadeklarowała cicho, gdy ze stoickim wręcz spokojem przyglądała się temu, jakie tempo przybrało opróżnianie szklanek z alkoholem przez jej siostrę. Starała się zachowywać względnie normalnie, jednak z trudem ukrywała zmartwienie, jakie błąkało się w jej roziskrzonym, nieco zapijaczonym spojrzeniu. Bo naprawdę się o starszą Walker bała, nawet jeżeli na co dzień nie okazywały sobie tego zbyt chętnie. Dodatkowo niepokój był wzmagany przez to, że nigdy nie prowadziły tego typu rozmów. Szczerych i całkiem od serca. Clara nie opowiadała o swoich facetach. Scar nie chwaliła się własnymi podbojami. Tak było wygodnie, ale czy aby na pewno dobrze?
- Och - na tylko tyle była w stanie się zdobyć, gdy Scarlett wyznała powody, dla których Matt aspirował do bycia jej facetem. Młodsza z nich zerknęła w bok, chyba po raz pierwszy nie zmuszając siostry do zmierzenia się z jej oskarżycielskim spojrzeniem. Bo przecież sama chwilę wcześniej rozważała ewentualne korzyści z relacji typowo przyjacielskiej z seksem w tle. Chyba obie były siebie warte.
- Rozmawialiście? Jak było? - zagaiła, unosząc wymownie brew, bo była naprawdę ciekawa i chyba.. martwiła się. Naprawdę nie widziała Scarlett w takim stanie absolutnie nigdy. Pełnej wyrzutów sumienia i smutku. Przyzwyczaiła się do obrazu nieprzyjemnej, zdystansowanej starszej siostry, która zawsze wszystko krytykowała, bo wiedziała lepiej. Ona zaś udawała, że absolutnie jej to nie ruszało, bo przecież miała Josie, z którą siostrzane relacje układały się jej o wiele lepiej. - Zależy Ci na nim? Na tym Matt'cie? Czy.. nie bardzo? - mruknęła, nie chcąc ujmować tego dosadniej. Że była z nim tylko dla pieniędzy i wygodnego życia.
Niemniej jednak - łzy siostry całkowicie zbiły ją z tropu. Na tyle, iż przyglądała się jej przez dłuższy moment, wahając się, czy powinna jakkolwiek reagować. - Scarlett, nie płacz. Wszyscy popełniają błędy. Ale to nie znaczy, że nie można ich naprawić. Na pewno można - zadeklarowała cicho, chcąc podnieść ją na duchu, a tak naprawdę nie wiedząc, że tego konkretnego błędu w żaden sposób nie dało się naprawić i właśnie to było powodem, dla którego reakcja Scar była tak gwałtowna i emocjonalna. Ale cóż - nie wiedziała. Wierzyła, że zwykła rozmowa cokolwiek załatwi. Naiwna. I chyba czuła to w kościach, dlatego kiwnęła na barmana, aby dolał im jeszcze, no bo.. jak płakać to nad czymś mocniejszym.
 
 
Scarlett Walker
[Usunięty]

Wysłany: 19 Wrzesień 2016, 01:06   

No jakoś więcej w zwierzenia Scarlett nie miała zamiaru się zagłębiać. Powiedziała tyle ile mogła i nawet ogromna ilość alkoholu, którą z predkością światła w siebie wlewała nie sprawi tego, ze ona raptem zacznie uzewnętrzniać się jeszcze bardziej. Zwyczajnie nie była żadną z typu tych szczebiotek, które jak się nie wypluły na wierzch to nie żyły, a coś je od środka zżerałuy. Ona wolała pewne rzeczy zachować dla siebie. Bardzo długo i tak potem kończyła. Pijąc na umór, ale każdy miał swoje rozwiązania. Nikt nie mówił, że były jakkolwiek mądre.
-Do dupy - odpowiedziała odnośnie rozmowy z Williamem i dalej wlewała w siebie alkohol. Zakryła sobie na chwilę twarz włosami, jakby to miało w czyms pomóc, ale nie pomogło. Odgarnęła, więc brązowe kudły z niej, patrząc nieco nieptrzyomnie na siostre. Jeszcze Clara będzie jąciągnąć do domu, anie na odwrót. -Och nie wiem, młoda, nie wiem... Jest dobry. Lepszego ne znajdę. Ma pieniądze. Młodsza nie będę. Powinnam się go trzymać. Będę się go trzymać. Zostanie moim mężem, zobaczysz - powiedziała pijackim bełkotem, patrząc w pusta szklankę nawet barman nie chciał już jej nalać. Widocznie naprawdę gadała i robiła głupoty, nie powinna byłą tyle pić, ale zawsze wspomnienia o Dawsonie tak na nią działay, że po prostu... Piła, piła i piła. Cieżkie życie.
-Dorośnij Clara - powiedziała tylko w kwestii naprawiania błędów, po czym zerknęła jeszcze raz w szklankę. Cóż szkoda, ze nie maiła odpoiwedniej siły umysłu i się nie napełniła samodzielnie, ani za pomoca jej chęci. Zsunęła tyłek z krzesełka, zwlekła też tyłek siostry, po cyzm uregulowała ich rachunek i wyciągęła ją z baru. Złapały jakąś taksówkę, a miły pan taksówkarz nawet pomógł im wejść. nie rozmawiały już więcej na ten temat i pewnie nie będą, po prostu ułożuły się do spania i pewnie zasnęły w ciuchach. Tak zabalowały.

// zt x2
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 10