Poprzedni temat «» Następny temat
The Dec Rooftop Lounge + Bar
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 3 Wrzesień 2016, 16:09   The Dec Rooftop Lounge + Bar

[align=center:0a379fd8cb]
[/align:0a379fd8cb]
 


profil
 
Luxaria Varesco
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 00:50   


Był powód do świętowania! Nie dość, że firma Lux oficjalnie od kilku dni ma własne biuro to jeszcze wczoraj złapała najlepszą klientkę świata! Bogate dziewczę z dobrego domu, które mieszka obecnie w Chicago. Dzisiaj umówiły się na obiad aby lepiej się poznać i porozmawiać o całej organizacji i innych bajerach. Zjadły jakiś lekki obiad i rozmawiały popijając czerwone wytrawne wino. Po dwóch godzinach pożegnały się, o dziwo jak by były jakimiś przyjaciółkami i poszły w swoje strony.
Kolejne spotkania, wizyta w biurze i potem po raz kolejny tego dnia brunetka wpadła do The Dec Rooftop Lounge aby zjeść jakiś porządny obiad. Jednak nigdy nie lubiła jadać w samotności postanowiła zaprosić swojego najlepszego przyjaciela. Po za tym musiał opić z nią jej wielki sukces! Niedawno pojawiła się na rynku w Chicago, a już ma pierwszą i do tego bogatą klientkę, której rodzice zapłacą za każdą zachciankę! Długo na Willa czekać nie musiała. - Witam strażnika prawa! - uniosła kieliszek z winem kiedy zobaczyła przyjaciela i przywitała go buziakiem w policzek. - Powiedz mi, że już jesteś po pracy bo musimy opić mój wielki dzień! - rzuciła szczęśliwa i nalała mu kieliszek wina, odłożyła butelkę i spojrzała na chłopaka. - A nawet jeśli musisz wracać to jednej lampki nie masz prawa mi odmówić. - dodała po chwili i uniosła kieliszek. - Pijemy za pierwszy sukces mojej firmy w Chicago. Niedawno co otworzyłam, a już trafiła mi się zakochana bogaczka, której zorganizuję ślub jak z bajki! - w jej głosie było słychać podniecenie i wielką radość. Sama Lux uwielbiała widzieć uśmiech tych wszystkich kobiet, które po raz pierwszy, a mianowicie w dniu ślubu widzą jej pracę! To było niesamowite uczucie!
 
 
Will Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 14:28   

/ po Meg

Dawson nie był zaskoczony wiadomością od Lux. Wystarczyła mu nazwa miejsca, w którym mieliby się spotkać, a dziewczyna nie musiała podejmować żadnych większych wysiłków, by namówić go do wspólnego wyjścia. Chyba po prostu się za nią stęsknił. I potrzebował kogoś, komu mógłby się wygadać, a kto nie zdzieliłby go po głowie lub nie dał w pysk za głupie zachowania. A tych, w ostatnim czasie, Will dopuszczał się całkiem często i chętnie.
Był po pracy. Właściwie - wrócił z nocki i drzemał na kanapie przed telewizorem, gdy jego telefon zabrzęczał na stoliku od kawy, zwiastując nadejście sms'a. To właśnie Varesco zmusiła go do podniesienia się na równe nogi i nieznacznego ogarnięcia się. Wziął więc rozbudzający prysznic pod chłodną wodą, przebrał się, a w ostateczności - udał pod wskazany adres, gdzie już od progu dojrzał swoją przyjaciółkę.
- Cześć, słoneczko - mruknął z zawadiackim uśmieszkiem, gdy znalazł się tuż obok niej, obejmując ją w talii. Niezbyt nachalnie, ale tak zwyczajnie, po przyjacielsku, jak miał w zwyczaju robić dość często. - Jestem po nocce, Lux. Masz szczęście, że w ogóle udało mi się podnieść z łóżka - westchnął przeciągle, gdy zajął miejsce przy barze tuż obok brunetki, posyłając jej pełne rozbawienia spojrzenie. Była w swoim zachowaniu i sposobie bycia cholernie rozkoszna, co on obserwował z ewidentnym rozczuleniem. Zupełnie tak, jak gdyby miał do czynienia z kolejną, młodszą siostrą.
- Zakochane bogaczki? To chyba żyła złota w tym mieście? - zagaił, szczerze zaciekawiony, zaś na podsunięty w swoją stronę kieliszek z winem, kiwnął głową w niemym podziękowaniu, by zaraz potem unieść szkło ku górze. - Jestem dumny, Varesco. Twoje zdrowie. Przyda Ci się przy rozpieszczonej bogaczce - wymamrotał trochę prześmiewczo, ale niewątpliwie zgodnie z prawdą, bo przecież ci z grubymi portfelami mieli życzenia rodem z kosmosu.
 
 
Luxaria Varesco
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 17:53   

W przyjaźni właśnie o to chodzi! Nie ocenia się kogoś za to co zrobił i powiedział. Ale czasem bywają sytuacje, w których trzeba komuś do rozsądku pogadać. I to częściej Will bym tym kimś, który stawiał Lux do pionu. Może teraz role się odwrócą? Nawet nie wiesz ile brunetka na to czekała!
Nawet jakby nie przyszedł na obiad i wino to pewnie brunetka sama by przyszła do niego. Jakieś żarcie na wynos by kupiła w jakiejś okropnej knajpie i wprosiła się do niego. Z kim jak nie z przyjacielem lepiej świętować swój sukces? No właśnie! Każda okazja do picia jest dobra! - Jakbyś nie przyszedł to oczywiście wiesz, że ja bym sama przyszła. Jednak to jest okazja, której piwem i kebsem nie można świętować. Dlatego stawiam najlepszy obiad w całym twoim życiu. - zachichotała i poruszała zabawnie brewkami. Upiła łyka wina i otworzyła kartę, którą przed chwilą dał im kelner. - W każdym mieście to żyła złota. Może i mają naprawdę dziwne zachcianki ale halo! Niech biorą co chcą..ważne aby płacili. Dzisiaj nawet zadzwoniła do mnie szefowa i pogratulowała takiego klienta. - jezu duma aż od niej biła. Pewnie babka, która siedzi w NY i zarządza całym tym biznesem spina dupę z zazdrości. Nie okłamujmy się..miała do wyboru albo zaproponować Lux otwarcie własnej siedziby w Chicago albo Varesco zrobiła by jej konkurencję. Wóz albo przewóz. - A dziękuję dziękuję. Po za tym zostałam również zaproszona na ślub w charakterze gościa. Klientka przekonała mnie tym, że nie wyobraża sobie ślubu bez mojej agencji i mnie. - wzruszyła lekko ramionami. - A no i jeszcze jedno! Will błagam powiedz, że pójdziesz na ten ślub ze mną. Nie chcę bujać się samotnie w towarzystwie jakiś bufonów. - spojrzała na niego i uśmiechnęła się słodko. Po chwili nawet zrobiła oczka kota ze shreka. - Błagam! Nie daj się prosić! W zamian za to przez tydzień będę robiła ci jakieś dobre obiady! - o biznes idealny! Niech nie odmawia, przecież Lux to taka super kucharka, każdy mu to powie!
 
 
Will Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 4 Wrzesień 2016, 21:45   

Roześmiał się dźwięcznie, kiedy napomknęła o świętowaniu jej sukcesu kebabem i piwem. Jemu takie rozwiązanie jak najbardziej odpowiadało, jednak nie mówił tego na głos. Był trochę leniwy, a przynajmniej w kwestii spędzania wolnego czasu. Praca w policji dawała mu w kość na tyle, iż najlepszą rozrywką było dla niego zaleganie na kanapie przed ekranem telewizora, gdzie akurat leciał mecz. On i kanapa to zdawał się być związek idealny.
- Stawiasz mi obiad? Nooo, w sumie to wyhaczyłaś taką rybkę, że nawet nie będę protestował. Teraz Twój portfel będzie o wiele grubszy od mojego - westchnął z udawanym przejęciem, szturchając brunetkę w bok. Lubił się z nią w ten sposób droczyć, ale z pewnością nie zamierzał jej pozwalać na uregulowanie rachunku za obiad. Will był typowym facetem, który płacił i za siebie, i za towarzyszki, nawet jeżeli to one wychodziły z propozycją wspólnego obiadu. Taki charakter i wychowanie, ale na razie nie zamierzał wyprowadzać przyjaciółki z błędu. Szczególnie, gdy widział jej zadowolenie i podekscytowanie tym spotkaniem.
- No nie wiem, czy powinnaś do tego podchodzić tak lekko. Dziewczyna pewnie da Ci w kość, ale.. cieszę się, naprawdę - przytaknął krótko, posyłając jej subtelny, ale jakże szczery uśmiech. Był z niej cholernie dumny, szczególnie, że dopiero rozkręcała cały ten biznes w tym mieście. Niemniej jednak - życzył jej jak najlepiej.
- Chcesz mnie zabrać na ślub? I przypomnieć, że mój własny był niewypałem? - zagaił żartobliwie, niespecjalnie przejęty wspomnieniami. Właściwie przy Varesco zdążył zapomnieć nawet o tej cholernej ciąży London i spotkaniu ze Scarlett. Nawet jeżeli chciał ten temat z przyjaciółką poruszyć, to jednak wolał poczekać i pozwolić się jej nacieszyć sukcesem. Zasługiwała na to jak nikt inny. - Wiesz, że chętnie z Tobą pójdę, ale wszystko zależy od mojej pracy. Po prostu daj mi znać, kiedy się to odbędzie, ok? A jeżeli ja nie dam rady, to oddeleguję mojego brata. Będziesz się czuła prawie jak ze mną. W porządku? - zaproponował żartobliwie, bo jednak nieregularne godziny pracy dawały mu się we znaki najczęściej w przypadku planowania jakichkolwiek imprez czy spotkań. To było cholernie niewygodne i męczące.
- Ale domowe obiady brzmią super. Szczególnie z Twoich rączek - podsumował, mrugając do niej porozumiewawczo, by zaraz potem nachylić się nad jej ramieniem i zerknąć w menu.
 
 
Luxaria Varesco
[Usunięty]

Wysłany: 5 Wrzesień 2016, 23:22   

Każdemu by chyba odpowiadało. Jednak coś czuję, że tutaj nie podają najtańszego piwa, a tym bardziej jakiś arabskich kebsów. Sorry not sorry. Tym jakże wykwintnym daniem będą zajadać się kiedy indziej. Na pewno! Obiecuję! Przy Lux nie ma czegoś takiego jak zaleganie na kanapie, ona swój własny dom traktuje trochę jak hotel, wpada się odświeżyć, przebrać i wychodzi! Nawet czasem nocy w nim nie spędza. Bo po co skoro przekima się u siostry czy nawet takiego kochającego Willa? – Ile ty razy stawiałeś obiad? Rozumiem, że wy faceci macie takie coś jak swoja duma i uprzejmość ale halo! Jestem samowystarczalną kobietą i teraz mnie stać aby zapłacić za obiad w tej sztywnej restauracji. – dziewczyna zmarszczyła nosek i zaśmiała się pewnie sprzedając przyjacielowi kuksańca w bok. Niech jej lepiej nie uświadamia, ale ostrzegam, że jak przyjdzie czas na zapłacenie za rachunek to Lux tak łatwo się nie da. Nawet pewnie w nosie będzie miała to, że Dawson chciałby zagrać dżentelmena. – Niech daje, jestem dobrą wróżką taką jak ta w kultowej bajce o kopciuszku. Jeśli nawet będzie chciała ślub na marsie zrobię go. Chociaż…nie wiem czy była by zadowolona z tego, że suknie ślubną na kombinezon kosmonauty będzie musiała zmienić. – skrzywiła się bo w głowie już słyszała płacz panny młodej.
Podniosła wzrok znad karty słysząc jego kolejne słowa. Nawet zacisnęła usta w wąską kreskę. Zgłupiała..kompletnie o tym zapomniała. Jezu przecież gdyby nie jej trzy grosze teraz może Will miałby obrączkę na palcu? Cholercia! – Ja…masz rację. Przepraszam. – wyjąkała, przez kilka sekund siedziała jakby sparaliżowana jednak nie trwało to długo. Złapała za kieliszek z winem i wypiła wszystko za jednym razem jak jakaś rasowa alkoholiczka. Nawet nie krępowała się aby dolać sobie więcej do lampki. – Pracujesz jak wół, czy oni chociaż Cię w tej pracy doceniają? Raz na jakiś czas musisz wziąć sobie wolne i zaszaleć w towarzystwie swojej najlepszej, najpiękniejszej i ogólnie oh ah przyjaciółki! – zrobiła z ust dziobek i znów spojrzała na kartę. – Fuj! Nie rób ze mnie idiotki, nawet jeśli się zamienicie i nic mi o tym nie powiesz to i tak to wyczuję. Nie wiem dlaczego ale zawsze wydaje mi się, że twój brat śmierdzi serem pleśniowym. – rzuciła taką głęboką myślą. Kiedy Will się nad nią nachylił nawet zbliżyła się do niego aby sztachnąć się jego zapachem. Ktoś z boku może sobie pomyśleć, że mu malinkę strzela ale prawda była inna. – Ty na pewno tak nie pachniesz. – i kolejna złota myśl czy coś. – Nawet nie wiesz co szczególnie super robią moje rączki! – wyszeptała mu do ucha, a potem zaśmiała się jak jakaś psychopatka na pół restauracji. Nawet jacyś staruszkowie siedzący obok ją uciszali. – To na co masz ochotę? Może weźmiemy każdego po trochu? Albo jakieś spaghetti i odegramy scenę z zakochanego kundla? – ah ta jej dziecięca strona! – Ogólnie powiedz mi co u Ciebie. Ciągle tylko o mnie gadamy, wiem, że jestem super ale bez przesady bo popadnę w samo zachwyt. A tego byś nie chciał. Tylko błagam nie mów o pracy. – dodała na końcu. Serio jakoś za bardzo nie kręciły jej te morderstwa czy wypruwanie komuś flaków. Ale jeśli powie, że strzelał do jakiegoś osła to chętnie posłucha!
 
 
Will Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 6 Wrzesień 2016, 18:43   

Nie mógł się nie zgodzić. Z tym kimaniem na jego kanapie. A właściwie - w łóżku. Bo oczywistym było, że kiedy tylko zaglądała w jego skromne progi, nie wyganiał jej na niewygodną kanapę, a udostępniał łóżko w sypialni. Czasami się poświęcał i sam kładł się w salonie, ale najczęściej - zalegał w pokoju z nią, bo niby kto im zabroni?
- No już, uspokój się. Dobra, możesz za mnie zapłacić. Dzisiaj, jutro, zawsze. Tylko już nie krzycz - mruknął, unosząc dłonie ku górze w dość obronnym geście, który jednocześnie miał oznaczać jawną kapitulację. Tylko idiota sprzeczałby się z kobietą o coś tak bezsensownego. Szczególnie, gdy miał do czynienia z samowystarczalną kobietą. Nie pozostało mu chyba już nic innego, jak przyjęcie jej warunków, a przeforsowanie swojego zdania zostawił na późniejszy okres, bo przy wystawieniu rachunku.
- Ja bym wolał, żeby miała kombinezon kosmonauty. To przynajmniej byłby niezapomniany ślub - zadeklarował jeszcze, ewidentnie zaskoczony ewentualnym wybuchem paniki panny młodej. Bo co ciekawego było w typowej, białej sukni i zwyczajnym, czarnym garniturze? No nic. Ślub na Marsie brzmiał o wiele bardziej ekscytująco i dla samych wrażeń tego typu Dawson mógłby się ponownie oświadczyć.
- Daj spokój. Przecież tylko się zgrywam - wymamrotał, szczerze rozbawiony jej zdenerwowaniem. Nic takiego się nie stało, bowiem sam podchodził z dystansem do wydarzeń sprzed paru miesięcy, gdy na palcu London lśnił zaręczynowy pierścionek. Nie był sentymentalny i nie wracał do tego wspomnieniami, ale też nie płakał nad rozlanym mlekiem. Po prostu szedł przed siebie.
- Nie mam ochoty na branie wolnego, Lux. Moje życie jest wystarczająco ekscytujące bez szalonych podróży w tropiki, gdzie mógłbym złapać jakąś egzotyczną chorobę - rzucił pół żartem a pół serio, bo faktycznie - nie pamiętał, kiedy ostatnim razem miał chociażby dzień wolnego. I zapewne miał do wykorzystania jakiś zaległy urlop, o który najwidoczniej musiał się upomnieć, skoro Varesco wyrażała ewidentną niechęć do towarzystwa Aarona. - Serem pleśniowym? Nie wiem, co jest gorsze. Fakt, że mój brat śmierdzi czy to, że moja przyjaciółka zdążyła go obwąchać - skomentował z grymasem odmalowanym na twarzy, kręcąc głową w rozbawieniu, a jednocześnie niespecjalnie przejmując się dzielącą ich odległością. W końcu sami swoi.
- Może być spaghetti - przytaknął krótko, odsuwając menu na bezpieczną odległość. Nie był wybredny, a i scenę z kultowej bajki mógł odegrać, bo czego się nie robi dla kobiet takich jak Lux? No właśnie. - Co u mnie? - rzucił, jak gdyby owe pytanie padło tak niespodziewanie. Bo przecież to takie dziwne, że najlepsza psiapsia chciała wiedzieć, co u niego słychać. - Ostatnio spotykam wszystkie swoje byłe. Jedna robi w telewizji, a druga spodziewa się dziecka. Dzień jak co dzień - podsumował niespecjalnie przejęty. Ba. Nawet wzruszył ramionami, bo przecież nic go nie ruszało. Przynajmniej takie chciał sprawić wrażenie.
 
 
Luxaria Varesco
[Usunięty]

Wysłany: 9 Wrzesień 2016, 20:59   

Pewnie nawet nie było mowy o tym aby Will spał na kanapie! Przecież Lux gruba nie jest i spokojnie mieszczą się w cholernie wygodnym łóżku agenta! A, że czasem nad ranem budzą się przytuleni do siebie…to normalne w ich relacji. Są przecież przyjaciółmi! – Ah..uwielbiam kiedy jesteś taki uległy. – poprawiła pewnie swoją bluzkę bo od tego machania rękami cycki by jej zaraz wyskoczyły. A przypuszczam, że starsze małżeństwo nie zamawiało na deser gorącej piersi. – Może dla was facetów taki ślub byłby niezapomniany. Ale my kobiety marzymy o ślubie jak z bajki, długa biała suknia, cholernie niewygodne buty…to jest nasz dzień kiedy możemy poczuć się najpiękniej. – Aż się dziewczyna rozmarzyła. Jeśli Lux miałaby zorganizować swój ślub..pewnie wyglądałoby to pięknie. Jednak chyba bardziej martwiła by się o to czy wybranek serce przed ślubnym kobiercem jej nie wykiwa i nie ucieknie. – To się nie zgrywaj. Ja to wszystko chyba bardziej przeżywałam niż ty. – nie chyba, a na pewno. Nie muszę przypominać, że to Lux rozmawiała z London i powiedziała jej co powiedziała. Teraz w interesie Lux jest to aby Will się nie dowiedział, bo jeśli to się stanie może to wszystko źle odebrać. I skończy się ich ta przyjazna sielanka. A tego Varesco by nie zniosła. – Dobra, rozumiem, że nie chcesz ale nie możesz się przepracować! A nie proponuje ci wyjazdu w jakieś dzikie tropiki tylko na ślub, albo nawet jeśli nie chcesz jechać na ten ślub to z przyjemnością zaproszę Cię na mały wypad po za miasto. – poruszała zabawnie brewkami i pewnie dolała im wina bo przy gadaniu trunek szybko ucieka. – Nawet Rambo musiał czasem odpocząć od pracy. – nie wiem co z tym wszystkim wspólnego miała filmowa postać, ale przecież musi jakoś tego uparciucha przekonać. – Ej! Nie prawda! Wcale go nie obwąchałam! Po prostu…było czuć. Ale może w tamtym momencie to ja tak śmierdziałam po siłowni. – wzruszyła ramionami. Po chwili pojawił się kelner i Lux zamówiła wielki talerz klusek z sosem. Przecież pewnie nie raz z jednego talerza jedli. [b]– Serio? Widać to miasto jest jednak za małe na waszą trójkę. –[/b] powiedziała co jej ślina na język przyniosła. – Zakładam, że to London spodziewa się dziecka. Tak prawdę mówiąc ona nigdy nie miała buzi i figury aby pracować w telewizji. – aż się skrzywiła na myśl o tej rudej jędzy, która jakby nie patrzeć skrzywdziła jej najlepszego przyjaciela.
A Luxaria za rodzinę i przyjaciół nawet by zabiła, serio!
PS. wybacz, że dopiero teraz ale u mnie upały i trudno się skupić ;c
 
 
Will Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 10 Wrzesień 2016, 20:05   

Jemu tam na pewno nie przeszkadzało, że jej biust tak opornie współpracował z bluzką. Dobrze, że chociaż biustonosz miała dopasowany, bo wtedy to dopiero byłoby nieciekawie. Przynajmniej dla małżeństwa, bo dla Willa to pewnie jak znalazł. Nawet jeżeli byli przyjaciółmi, on wciąż pozostawał tylko facetem.
- Czuć się najpiękniej w niewygodnych butach? Właśnie dlatego nadal nie mam żony.. - no dobra. Wcale nie dlatego, ale jakie to miało znaczenie? On nie lubił stroić się w garnitur i jakieś cholerne lakierki, tak bardzo niemęskie, a podobno takie eleganckie. Może powinien się cieszyć, że jednak go ten ślub ominął? Można by powiedzieć, że udało mu się w ostatnim momencie.
- Nie masz czego przeżywać, Lux. Było, minęło, dobra? Skupmy się na tym, co tu i teraz, a nie jakimś niedoszłym weselu. Jeżeli chciałaś mieć okazję do kupienia nowej sukienki, to mogę Cię zabrać na kolację i odwalisz się jak... no jak tylko kobiety potrafią - zasugerował, unosząc wymownie brew, jak gdyby naprawdę chciał jej dać okazję do wizyty u fryzjera, kosmetyczki i we wszystkich tych miejscach, w których kobiety bywały przed jakimiś ważniejszymi uroczystościami, gdy zrobienie się na bóstwo w domu było niemożliwe, bo wychodziło za skromnie.
- Wypad poza miasto? Brzmi kusząco. Więc najprościej chyba będzie obskoczyć i ślub, i miejsce poza Chicago? - zaproponował, unosząc wymownie brew i posyłając jej subtelny uśmieszek, bo nie widział przeciwwskazań dla wspólnej wycieczki, a także towarzyszenia jej na jakiejś imprezie. O ile tylko dostałby parę dni wolnego, chociaż to nie powinno być problematyczne. Dlatego był dobrej myśli. I może już się cieszył na darmowy alkohol na weselu? No. Był tylko facetem! Szukał własnych superlatyw.
- Proponuję zakończyć temat mojego brata i tworzonego przez Was dwoje zapachu - podsumował, niespecjalnie mając ochotę słuchać o jakichkolwiek aromatach. Zwieńczeniem tego miał być kieliszek z winem, który Will ponownie uniósł, stukając nim łagodnie w szkło Lux. Ot tak, dla kolejnego toastu i faktu, że się zgadzali.
- Tak. Dziecka spodziewa się London, ale to nie ona pracuje w telewizji, słoneczko - odparł przez śmiech, bo naprawdę go rozbawiła. Nie wiedział, dlaczego, ale cichy śmiech raz po raz wyrywał się spomiędzy jego warg. Varesco niewątpliwie miała naturalny talent do poprawiania jego nastroju. - Niedługo przed skończeniem studiów spotykałem się z taką Scarlett. Rozstaliśmy się i nie widzieliśmy przez parę lat. Do ostatniej wizyty w supermarkecie - streścił krótko, nie wdając się w szczegóły dotyczące powodu, dla którego ich związek przestał istnieć. O tym wiedzieli tylko zainteresowani. Nawet rodzina nie miała pojęcia i, w mniemaniu Dawsona, tak powinno zostać.
 
 
Luxaria Varesco
[Usunięty]

Wysłany: 20 Wrzesień 2016, 22:27   

Teraz tak sobie myślę, że William z chęcią zobaczył by biust Lux, tak po przyjacielsku. Czy się mylę? – Uwierz niewygodne buty nie liczą się w momencie, kiedy idzie się do ołtarza aby powiedzieć „tak” miłości swojego życia. – po raz kolejny lekko się rozmarzyła. – Z resztą co ja tam wiem! Ja do ołtarza chyba nigdy nie pójdę, chociaż może jako druhna o ile ktoś mnie poprosi. – wzruszyła ramionami. Praca dziewczyny polega nie tylko na strojeniu Sali czy w pomaganiu pisania mowy dla świadków. Ona jest wsparciem dla tych wszystkich panien młodych, które się boją albo o zgrozo wątpiom w ukochanego i jego uczucia.
Słysząc propozycję przyjaciela aż się rozpromieniła, ona uwielbiała ładnie wyglądać ale halo bez przesady! Nawet jakby worek ziemniaków ubrała na siebie to nie jeden by na nią poleciał. – Oh czyli jesteś gotów zabrać mnie na kolację i zachwalać mnie jak świetnie wyglądam w nowej sukience? Kusząca propozycja. – poprawiła kosmyk włosów za ucho , rozejrzała się za ich kelnerem, który podsłuchał pomysł Lux o zjedzeniu makaronu jak w zakochanym kundlu i sam na zapleczu odgrywa taką bajkową scenę z koleżanką z pracy! Co za ludzie! – Jezu..tak tak tak! Kocham Cię normalnie! Hamptons, ślub i wesele będą w Hamptons. Moja przyjaciółka ma tam domek wakacyjny, więc to tam możemy spędzić urlop! – spojrzała na przyjaciela czekając na jakieś jego słowa potwierdzające jej pomysł czy nawet jakieś te przeciwko. – Masz rację – zgodziła się i nawet ochoczo podjęła kolejny toast. Naprawdę..jej marzeniem było spędzić obiad z przyjacielem rozmawiając o dziwnych zapachach! – Czemu się ze mnie śmiejesz? Mam coś na twarzy? – zapytała i zrobiła z ust dziobek. Brudna być nie mogła bo nawet jeść nie zaczęła. – Oh…naprawdę ci współczuję. Chicago zamienia się w miasto byłych partnerów, to jakieś siedlisko, zaraza! Nie dość, że ty byłe spotykasz na każdym kroku to jeszcze koleżanka byłych ciągle spotyka. Dobrze, że ja nie mam tego problemu…Londyn jest wystarczająco daleko. – jakiś słowotok jej się włączył. Nawet otwierała buzię by powiedzieć coś jeszcze ale przy ich stoliku pojawił się kelner z naprawdę wielkim talerzem makaronu z sosem i mięsem. Postawił go na środku stolika. Lux spojrzała na niego jak na kretyna, a ten z uśmiechem odszedł rzucając przyjaciołom jakieś marne ‘smacznego’ – Emm… - Luxaria przeniosła wzrok na Willa. – Chyba zbyt dosłownie potraktował tą scenę bajkową. – zachichotała niczym rasowa nastolatka!
 
 
Will Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 22 Wrzesień 2016, 00:01   

W ogóle się nie mylisz, ale udawajmy, że tego nie napisałam, bo wszystkie moje gąski mnie śledzą i nas zjedzą za te potajemne romanse.
- Daj spokój, Lux. Małżeństwa są przereklamowane. Życie singla jest o wiele lepsze - no, przecież dobrze wiedział, co mówił. Sam musiał przeżyć dwa nieudane związki, aby zorientować się, że jakiekolwiek długotrwałe relacje były powodem jakiś emocjonalnych sztormów, awantur, płaczu, histerii i ogólnego niesmaku do dotychczas ukochanej osoby. Wolał sobie tego oszczędzić po raz kolejny i na pewno chciał przed takim losem ustrzec także i przyjaciółkę, chociaż szczerze wątpił, że będzie w stanie zmienić kobiece nastawienie akurat do kwestii ślubu rodem z bajki Disneya.
- To załatwiaj wszystko i lecimy - podsumował krótko, dając jej tym samym jednoznaczną zgodę na zaplanowanie wszystkiego. Od ich wspólnego wyjścia na ślub klientki, aż po kilka dni wolnego poza miastem, które brzmiały naprawdę, naprawdę kusząco. Will był więc w stanie się na to zgodzić, nawet jeżeli nie miał pewności, czy w ogóle dostałby tego typu urlop. Liczył jednak na szczodrość szefostwa po tylu latach nienagannej wręcz pracy. Swego czasu wszyscy zalecali mu właśnie coś takiego, a jednak on nieustannie odmawiał. Może uznają, że poszedł po rozum do głowy i bezproblemowo podpiszą mu papierek o wakacjach? Chyba naprawdę zamierzał się przekonać.
- Nie rozmawiajmy już o tym, co? Cieszmy się tym wielkim... talerzem spaghetti, który idzie w naszą stronę - podsumował, kiwając głową w kierunku kelnera, który faktycznie zmierzał do nich. Dawson uśmiechnął się na to w zawadiacki sposób, bo który facet nie cieszył się na widok jedzenia? No właśnie. Odpowiedź była tak oczywista, iż Will nie potrzebował za wiele, aby chwycić za sztućce.
- Oby poszło w cycki, Lux - mruknął, mrugając do przyjaciółki porozumiewawczo, gdy zapewne i ona zabrała się za jedzenie, którego ilość sprawiło, że spędzili w barze cały wieczór, zapijając wszystko kilkoma kolejkami wina.

z/t
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 11