Poprzedni temat «» Następny temat
Shakespeare's Cave
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 25 Czerwiec 2016, 19:57   Shakespeare's Cave

[align=center:b5cc21ac67][/align:b5cc21ac67]
 


profil
 
Keith Hayes
[Usunięty]

Wysłany: 25 Czerwiec 2016, 21:25   

po raz pierwszy!

Miała jasne, mocno skręcone włosy, długi nos i nieco ponad metr pięćdziesiąt wzrostu.
-Potrzebuję książki dla mojego siostrzeńca- wymamrotała nieśmiało. Nieco ponad metr pięćdziesiąt dziewczęcego wstydu, drgających nerwowo dłoni mnących chabrowy materiał swetra, oczu mrugających pospiesznie, za często.
Odwrócił się na pięcie, szorując nogą po zakurzonej niemiłosiernie podłodze (zanotuj- kupić w końcu cholerną miotłę, zanim pożrą cię roztocza) i sprężystym krokiem ruszył w stronę dębowej półki. Czuł wyraźnie wzrok kobiety, który przesunął się pospiesznie po zacerowanych nogawkach jego spodni i przydługich, roztrzepanych rudych włosach, które upodabniały go do stroszącego się gniewnie indora.
Przystanął przy półce z powieściami dla dzieci i młodzieży, pospiesznie, odruchowo jakby przebiegł palcami po okładkach, ostukując je lekko samymi opuszkami.
-Lubi go pani?
Wyczuł jej zaskoczenie, zanim jeszcze się odezwała, i uśmiechnął się pod nosem, bezpiecznie odwrócony do niej plecami.
-Słucham?
-Pani siostrzeniec. Lubi go pani?- Powtórzył cierpliwie, przestępując z nogi na nogę. Tym razem bez odwracania się był w stanie wyczuć pojawiający się na jej ustach uśmiech.
-Tak, lubię- odparła miękko, a on, jakby z cieniem żalu, odstawił na półkę trzymane w dłoni Przygody potwornego ogra i Bajkę o złych wiedźmach i smoku pożeraczu.
-Ma dziewięć lat- podsunęła mu nieśmiało klientka, a on bez wahania sięgnął po bogato ilustrowaną książkę w ciemnozielonej okładce. Szkoda, pomyślał, odwracając się w stronę uśmiechniętej dziewczyny w chabrowym swetrze. To o ogrze jest znacznie zabawniejsze.
Kiedy dziewczyna wyszła, cicho zamykając za sobą drzwi, mimowolnie sięgnął go kieszeni spodni i wyłowił z niej zmiętą, brzydką paczkę. Papierosy w jej wnętrzu również były zmięte i brzydkie, i zdawał sobie sprawę, że jeśli zapali je w środku, antykwariat też najpewniej stanie się brzydki. Ostatecznie rozsądek przegrał, zduszony, stłamszony, dławiący się gorzkim posmakiem nikotyny, i, urażony, zaszył się gdzieś głęboko w podświadomości Keitha. Nieustannie dziwił go fakt, że rozsądek istniał w nim jeszcze w ogóle; nie był lekarzem, ale nawet jako laik wiedział, że nieużywany organ musi wreszcie zaniknąć na dobre. A on sam potrzebował i pragnął nareszcie całkowitego spokoju.
Kiedy drzwi antykwariatu otworzyły się, wpuszczając do środka powiew świeżego powietrza, mimowolnie drgnął, zaciskając dłonie w pięści; dobrze wytrenowany pies Pawłowa. Mimowolnie uśmiechnął się jednak, kręcąc głową z politowaniem dla siebie samego, po czym odwrócił się na pięcie i spojrzał prosto w oczy następnej klientce.
Bez słowa obrócił się na pięcie, wzbijając w powietrze ławicę kurzu (cholera, Hayes) i pospiesznie przewertował wzrokiem kolejny regał, wyjmując z niego trzy książki. Położył je kolejno na ladzie, tytułami w jej stronę, po czym sięgnął pod ladę i wyciągnął z niej coś jeszcze, co postawił na samym końcu rzędu.
,,Niezależne- jak skutecznie pozbyć się faceta", ,,Odnaleźć się nad nowo", ,,Jak pracować i nie zwariować?" i butelka dobrej szkockiej, opróżniona już do połowy.
Wciąż z tlącym się między zębami papierosem uśmiechnął się szeroko, zachęcająco, jak zawsze licząc, że rozbawi ją jego próba robienia z siebie durnia- choć właściwie nie musiał już wcale próbować.
-To jak, czego potrzebujesz dzisiaj?- Zapytał, wciąż uśmiechając się półgębkiem, po czym strząsnął z papierosa mieniący się przyjemnym, popielatym odcieniem szarości popiół. Drobinki zawirowały w pachnącym nikotyną i starym papierem powietrzu, w ciszy opadając na zakurzoną podłogę.
Cóż, i tak musiał ją kiedyś posprzątać.
 
 
Margaret Buckley
[Usunięty]

Wysłany: 24 Lipiec 2016, 22:54   

#2 + LOOK

Maggie, prosząc o tydzień wolnego w pracy, nie miała pojęcia, o co prosi! O ile pierwszego dnia czuła się jak nowo narodzona, wypoczęta… Wstała przed południem, zjadła leniwe śniadanie, oglądając powtórki seriali, których nazw nigdy nie słyszała. Zrobiła porządek w szafie, mając czas, by przymierzyć każdą z rzeczy, zanim postanowiła ją wyrzucić. Zrobiła pranie i poświęciła godzinę, by spróbować oswoić kota przybłędę, który zaglądał ma jej balkon… Nagle miała tyle czasu, że zrobiła to wszystko! Następnego dnia jednak była już znudzona tym nadmiarem wolnego czasu… I miała wrażenie, że zaraz zwariuje sama w czterech ścianach! Poza tym, kot, którego zdążyła nazwać George, zaczął ją ignorować, gdy tylko skończył jej się żółty ser. Niewdzięczny!
Zadzwoniła więc do Helen, mając nadzieję, że nie umiera gdzieś między książkami, nie zakuwa do żadnego ważnego egzaminu i da się namówić na zupełnie nieważne wałęsanie się sklepach, niekoniecznie z zamiarem kupienia czegokolwiek. Nie, nie będą też kraść, dla jasności! Czasem Maggie po prostu tak marnowała czas, chodząc między półkami, przeglądając pełne wieszaki w sklepach, zajmując nie tylko ręce, ale i myśli! Poza tym, zdążyła stęsknić się za przyjaciółką i miała nadzieję, że ta ją zagada, streszczając po trochu, co działo się w jej życiu, od czasu, gdy widziały się ostatnim razem. Jak dawno to było? Nieważne, to mógłby być i dzień, chciała wiedzieć, tak czy siak, gdyby musiała komuś zarysować samochód w ramach zemsty, albo pochwalić nowe buty, no czemu nie!
Powiedzmy, że snuły się tak już od jakiegoś czasu, gdy nagle minęły sklep ze starociami. Maggie zrobiła dwa kroki w tył, oglądając się na drzwi antykwariatu, po czym spojrzała na brunetkę z szerokim uśmiechem.
- Idziemy? – zapytała, zupełnie jakby spodziewała się znaleźć tam skarb, nawet klasnęła w dłonie, po chwili jednak, nie zważając na sprzeciwy, złapała przyjaciółkę za rękaw i pociągnęła ją w stronę drzwi.
 
 
Helen Moore
[Usunięty]

Wysłany: 25 Lipiec 2016, 12:39   

Lubiła jeść. Nieważne co, gdzie i kiedy, była w stanie jeść wszystko wszędzie i o każdej porze dnia i nocy. Tak jak wczoraj, kiedy w środku nocy nie mogąc zasnąć i przewracając się w łóżku z boku na bok nagle ją olśniło. Była głodna i to właśnie rzeczony głód nie pozwalał jej zasnąć! A skoro i tak spać nie mogła, to przecież nic takiego się nie stanie jeśli zrobi sobie coś do jedzenia, prawda. Mięso, miała ochotę na mięso. Dobrze, że po południu zaopatrzyła się w potrzebne składniki na obiad, co z tego, że jutrzejszy? Skoro była głodna to zrobi sobie to mięso teraz i nikt jej nie będzie mówił, że o tej godzinie nie smaży się mięso a już na pewno go nie je. Nie mieszkała już z rodzicami a jej współlokatorzy albo dawno spali głębokim snem, albo imprezowali i jeszcze nie wrócili. Plan był super, tylko nie wzięła pod uwagę jednej rzeczy. Nie potrafiła gotować i teraz, po kilku za długich minutach smażenia musiała dilować z przypalonym mięsem. A ona nie lubiła spalonego mięsa. Tym razem spaliła jedzenie legendarnie, bo po pierwszym kęsie uznała, że nikt nie da rady tego zjeść, nawet Lemon, więc wyrzuciła zawartość talerza do kosza, solennie sobie obiecując, że następnym razem zadzwoni po pizzę.
Rano wstała niewyspana i z bolącym od głodu brzuchem. Na szczęście mądrze postanowiła zjeść na śniadanie zwykłe kanapki, więc kolejne spalenie czegokolwiek jej nie groziło. Na razie. Właściwie nie za bardzo wiedziała co ma ze sobą dzisiaj zrobić, dlatego ucieszyła się na telefon od Maggie, nawet jeśli przyjaciółka miała zamiar wyciągnąć ją na zakupy. A Helen nie lubiła zakupów, jeśli oznaczały one kupowanie czegoś innego niż książki.
- Nie musisz mnie tak ciągnąć, sama chciałam tu wejść - odpowiedziała z szerokim uśmiechem na ustach, z szeroko otwartymi, świecącymi oczami przyglądając się absolutnie wszystkiemu, co zawierał sklep.

[KONIEC]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 9