Poprzedni temat «» Następny temat
#3 Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach
Autor Wiadomość
Jay Duan


Jestem w Chicago od
zawsze



26
raper, producent

your eyes look like coming home

Mieszkam w
River North

Jason

Duan

Wysłany: 20 Czerwiec 2019, 17:55   #3 Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach
   Multi -  T. Sheehan | D. Collins | H. Blackwood | N. Hayward | L. Williams




Nadszedł dzień, którego Jay nie lubił spędzać z rodziną - urodziny jego matki, którym co roku towarzyszyły największe kłótnie. Pani Duan była wściekła od rana, bo jej siostra wolała pojechać na urlop do Japonii, niż ją odwiedzić, a w dodatku przeciągał się remont mieszkania rodziców Jasona, więc wszystko było nie tak. Po krótkiej dyskusji, tegoroczny obiad postanowiono urządzić w mieszkaniu rapera. Jay nie miał zbyt wiele czasu by samemu się wszystkim zająć, bo w ostatnim czasie wciąż był w rozjazdach: a to dogrywał ostatnie partie do jednego collabu, a to miał umówione spotkanie z inwestorami w sprawie wytwórni, a to odbierał milion telefonów od prawników … Nic dziwnego, że zapomniał o prezencie dla mamy i szukał czegoś na ostatnią chwilę. Pomylił się też w kwiaciarni i kupił ulubione kwiaty Minho zamiast tych jej, więc musiał się wracać. Plusem było to, że przynajmniej zaskoczył swojego chłopaka miłym gestem; gorzej, że musiał jakoś te kwiaty do niego przemycić pod czujnym okiem swojej bratowej, która miała oczy dookoła głowy. Jason liczył na to, że taki miły gest pomoże mu przekonać Wanga, by towarzyszył mu na dzisiejszym obiedzie, bo tylko to, że mógł złapać blondyna za dłoń pod stołem, kiedy ktoś zaczynał się go czepiać sprawiło, że dał radę przetrwać sporą część tego okropnego spotkania.
- Wszystko ci smakuje, Minho? - zagadnęła blondyna pani Duan, która uważnie przyglądała się tej dwójce i co jakiś czas rzucała w ich stronę zagadkowe spojrzenia. Jason nabierał coraz większej pewności, że jego matka o nich wie.
- Chris tak ciężko pracuje, a teraz, kiedy nie mogę mu w tym pomóc - tutaj bratowa Jasona pogłaskała się wymownie po brzuchu. - okazuje się, że naprawdę trudno idzie wyżyć z jednej pensji. Szczególnie, że Amy tak szybko dorasta - westchnęła, przyglądając się dziewczynce, która siedziała swojemu dziadkowi na kolanach. Kobieta rozprawiała o ich problemach finansowych od dobrych kilku minut. - Wyglądasz na znudzonego, Jay. No ale czego mogłam się po tobie spodziewać? Jesteś zbyt niedojrzały, żeby założyć rodzinę, a za swój jazgot dostajesz grube miliony. Nie wiesz czym są prawdziwe problemy - zołza wpatrywała się w niego z wyraźną niechęcią. Coraz trudniej było mu zachować zimną krew, zwłaszcza po jej kolejnych słowach. - Przynajmniej przestałeś już prowadzać się co tydzień z inną panienką. Już ci się znudziły i zamieniłeś je na coś innego? - dodała bratowa, uśmiechając się złośliwie. Jason zamknął powieki na pięć długich sekund i wziął głęboki oddech, bo obawiał się, że w przeciwnym razie czymś w nią rzuci. Przy okazji ścisnął też odrobinę dłoń swojego chłopaka, żeby się jakoś uspokoić, podczas gdy bratowa zajęła się rozwodzeniem nad jego wszystkimi skandalami, co było jej ulubionym tematem.
- Zaraz rozszarpię jej gardło - mruknął pod nosem Jay, bo tyrada tej jędzy była coraz bardziej nie do wytrzymania. Kobieta nagle wstała od stołu i zatrzymała się w połowie drogi do drzwi, urywając w pół zdania.
- Czy… czy wy się trzymacie za ręce? To jakiś żart? - zapytała, patrząc z niedowierzaniem na Jasona i Minho. Może gdyby nie był tak wyprowadzony z równowagi, spróbowałby przekonać ją do tego, że tylko jej się wydawało.
- Z całym szacunkiem, ale pozwalam ci przebywać w moim mieszkaniu i jestem dla ciebie uprzejmy, bo mimo że najchętniej bym cię udusił, to jesteś moją rodziną. A ty? Jedyne co robisz odkąd tu przyszłaś to rozstawiasz mnie po kątach, obrażasz, a teraz co? Może jeszcze zabronisz mi trzymać za rękę mojego chłopaka? Pieprz się, Ashley - zirytował się, nie zastanawiając się zbytnio nad tym co mówi. Dotarło to do niego dopiero, kiedy przy stole zapadła cisza. - Mhm, brawo Jason. Komuś jeszcze wina? - rzucił i zerwał się z miejsca w błyskawicznym tempie i jak strzała wyleciał na balkon przy sypialni. Nie tak zaplanował sobie swój coming out i opierał się teraz o barierkę poważnie rozważając skoczenie z piętra, na którym mieszkał. Może i skończyłby jako mokra plama, ale przynajmniej byłby wreszcie spokojny. I dopiero czyjaś ręka odciągnęła go od zamachu na własne życie. Jedno spojrzenie na jasną czuprynę wystarczyło by przytulił się do chłopaka i roześmiał. - To było bardzo w moim stylu, co?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Minho Wang


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
dziennikarz

Settle down with me And I'll be your safety

Mieszkam w
River North

Minho

Wang

Wysłany: 20 Czerwiec 2019, 22:30   
   Multi -  T.Jackman, X.Park, E.Jefferson, K.Kang


#15


Nigdy by nie przypuszczał, że tak szybko nadejdzie okazja że będzie jadł obiad z całą rodziną Duanów. Dobra zdarzało mu się, że czasami pojawiał się z Jayem na jakichś niedzielnych obiadkach, ale to było bardzo rzadkie. No i ostatnio nawet nie było do tego okazji, bo jego chłopak ciągle był w rozjazdach. Co prawda coś mu się starał pomagać jeśli chodzi o sprawy związane z wytwornią, ale cała reszta była na głowie rapera. Był trochę zły na swojego chłopaka, że mu wcześniej nic nie powiedział o urodzinach swojej mamy, a może wspominał, ale on nie pamiętał? Wszystko jest możliwe. Nie chciał tak za bardzo iść bez niczego i cholernie długo marudził swojemu chłopakowi, że tak się nie robi i powinien go ostrzec. No ale kwiaty które dostał jednak go trochę bardziej przekonały i dał się na to wszystko namówić. Naprawdę sam nie wiedział jak znowu dał mu się namówić. Ah co ta miłość robi z człowiekiem.
- Oczywiście pani Duan. Wszystko jest pyszne – uśmiechnął się lekko do kobiety, bo weź spróbuj jej powiedzieć, że coś ci nie smakuje? Zresztą zauważył, że kobieta dzisiaj przygląda im się wyjątkowo uważnie i już w myślach przeklinał swoją mamę że pewnie coś jej powiedziała. A tyle razy ją prosił aby się jej nic nie wymsknęło. Od kiedy dowiedział się, że kobiety się znają to jeszcze bardziej był wyczulony na tym punkcie. Chciał aby Jason sam był gotowy i wszystko powiedział rodzinie, a nie że ktoś go uprzedzi.
Słuchał marudzenia bratowej swojego chłopaka i już mu się nie dziwił czemu ten tak jej nie lubi. Do tej pory nie miał okazji jej poznać (dzięki bogu), ale dzisiaj tego nie mógł uniknąć. I o ile wszyscy byli mili i nawet mała Amy się do niego przekonała, tak tej kobiety nie potrafił jakoś polubić. A starał się naprawdę, bo on nigdy nikogo od razu nie skreślał. Zacisnął mocniej szczękę gdy ta zaczęła najeżdżać na bruneta. Blondyna liczył do dziesięciu aby tylko się nie odezwać w jej stronę i nie walnąć jakiejś riposty. Gdy starszy ścisnął lekko jego dłoń spojrzał na niego i nawet chciał mu coś powiedzieć, ale nie zdążył. Skrzywił się lekko gdy usłyszał jak ta jędza znowu wszystko psuje. No i nie spodziewał się, że Duan jakby nigdy nic zostanie wyprowadzony z równowagi i powie ze są razem. Jeszcze za chwilę ogarnął co zrobił i zostawił go samego z jego rodziną, która do tej pory nic nie wiedziała. Cudownie. Wstał ze swojego miejsca i spojrzał na kobietę prze którą do tego wszystkiego doszło.
- Mogę mówić ci po imieniu prawda? – zapytał przesłodzonym tonem który jego samego aż zaskoczył- Po pierwsze jeśli się nie znasz na muzyce to może się nie wypowiadaj, bo twój głos to gorszy jazgot niż to co tworzy Jason. No ale jak się ma problemy ze słuchem to wszystko dla ciebie może być jazgotem. I zazdrościsz mu że ma pieniądze? Zasłużył na nie swoją pracą, więc je ma – spojrzał na nią i pokręcił głową. Na temat tego jak poruszała temat skandali nawet nie miał zamiaru nic mówić. To nie miałoby sensu i tylko by niepotrzebnie się nakręcał. - Po drugie to są urodziny waszej mamy, więc może zamiast takiego ciągłego gadania o sobie zwróciłabyś na to uwagę? Ja rozumiem, że jesteś w ciąży i teraz może być wam ciężej, ale już nie przesadzaj, bo z twojej opowieści wychodziło jakbyście nic nie mieli – wywrócił oczami, bo sam nie wiedział co go tchnęło, aby w ogóle się odzywać. Nie mógł siedzieć cicho? Nawet bał się spojrzeć na państwa Duan, bo pewnie był skończony w ich oczach. To miał być miły obiad, a wyszło takie coś. - A po trzecie i najważniejsze: jesteś homofobką, że przeszkadza ci jak dwójka mężczyzn trzyma się za ręce? Ja i Jay jesteśmy razem i masz z tym jakiś problem? Nikt ci nie zagląda do sypialni, więc ty nie zaglądaj innym. I wiesz co? Przez chwilę jak tak mówiłaś o tym jak wam ciężko myślałem o tym aby ci pomóc i poszukać jakiegoś etatu w mojej pracy żebyś mogła ja wykonywać w swoim stanie, ale wiesz co? Teraz już straciłem ochotę. I przepraszam państwa, ale muszę sprawdzić co z Jay’em – powiedział szybko i ulotnił się na balkon gdzie stał jego chłopak. Dopiero tutaj odetchnął z ulgą i po położył dłoń na ramieniu starszego. Po chwili znalazł się w jego ramionach i przez chwilę myślał tylko się do niego przytulając. - To było bardzo w twoim stylu, ale takiego cię kocham. A twoja rodzina chyba mnie już znielubi, a dla twojej bratowej jestem wrogiem numer dwa, bo jestem zaraz za tobą – zaśmiał się i lekko cmoknął go w usta zanim znowu się w niego wtulił. Mógł nawet przeżyć to, że rodzina jego chłopaka by go przestała lubić, ale póki będzie go miał przy sobie, to cała reszta nie będzie miała znaczenia
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Jay Duan


Jestem w Chicago od
zawsze



26
raper, producent

your eyes look like coming home

Mieszkam w
River North

Jason

Duan

Wysłany: 21 Czerwiec 2019, 22:13   
   Multi -  T. Sheehan | D. Collins | H. Blackwood | N. Hayward | L. Williams


Może i łatwo ulegał emocjom, ale zwykle nie dawał się wyprowadzić z równowagi do tego stopnia, by wyrwało mu się przypadkiem coś tak ważnego. Z jednej strony był na siebie wściekły, bo nie tak chciał to wszystko rozwiązać, z drugiej zaś czuł odrobinę ulgi, bo powiedzenie tego miał już za sobą. Najgorszym co mogło go spotkać był teraz powrót do stołu i zmierzenie się ze spojrzeniami i pytaniami, jakie pewnie będą im zadawać, dlatego wolał to jeszcze trochę odwlec. Żałował tylko, że musiał wyskoczyć z tym akurat w urodziny mamy. Uśmiechnął się do Minho, bo jego pocałunek, a przede wszystkim obecność dodały mu otuchy. Patrząc na niego w tym momencie czuł, że jakkolwiek nie zareagowałaby na to jego rodzina, nie będzie to miało wpływu na ich związek. Kochał go i jeśli musiałby walczyć o tę relację z całym światem, to tak właśnie zrobi.
- Wrogiem? - zapytał marszcząc czoło. - Co jej zrobiłeś? - nim zdążył uzyskać odpowiedź, obok nich zjawił się starszy brat Jasona, przez co w żołądku rapera coś się wywróciło i od razu odruchowo odsunął się od swojego chłopaka, ponownie przyłapany na gorącym uczynku. Jak dotąd nie miewał przed bratem żadnych tajemnic. Oprócz tej jednej. Mężczyzna wyglądał jednak bardziej na rozbawionego niż wkurzonego czy rozczarowanego.
- Minho, od dzisiaj jestem twoim fanem numer jeden - powiedział starszy Duan, kładąc na moment dłoń na ramieniu blondyna. - Nikt jej tak nie dogadał od dawna. Żałuję, że tego nie nagrałem. W końcu ktoś dał jej popalić, aaah, dziękuję! - mężczyzna uśmiechnął się szeroko. Nie takiej reakcji spodziewał się po nim Jay i nie za bardzo wiedział co ma powiedzieć. - Więc jesteście razem, co? Stary, ale ci współczuję, Jay jest nie do wytrzymania… - dodał brat rapera, za co oberwał od niego z łokcia w żebra. Mimo wszystko, dobrze było widzieć taką pozytywną reakcję. Był tylko ciekaw co na to jego rodzice, bo że Ashley miała w sobie sporo z homofoba wiedział nie od dziś. Miał tylko nadzieję, że nie narobi żadnemu z nich z tego powodu problemów.
- Ja jestem nie do wytrzymania? A widziałeś swoją żonkę z piekła rodem? - burknął zirytowany i niczym już nieskrępowany przykleił się do boku blondyny. - Minho wytrzymał ze mną już pół roku, więc resztę życia też jakoś da radę. Chyba? - spojrzał niepewny na chłopaka, bo wiedział, że czasem zachowuje się tak jakby było go trzech i bywa to męczące. I nawet jeśli myślał o nim poważnie, to póki co skupiał się na teraźniejszości i cieszył tym, że w ich związku nie było żadnych większych problemów. Zmarszczył czoło widząc, jak zza pleców jego brata wyłania się postać ojca. Co to, narada wojenna?
- Co ty… - zaczął, ale ojciec machnął na niego ręką. W drugiej trzymał butelkę z dobrze znanym Jasonowi alkoholem. I ani trochę mu się to nie podobało.
- Minho, jeśli wytrzymasz ze mną dłużej niż moi synowie, możesz mówić mi tato! - wykrzyknął entuzjastycznie pan Duan. Jay nie mógł się powstrzymać przed klepnięciem się w czoło. Co to za festiwal żenady? I dlaczego jak dotąd nikt krzywo na niego nie spojrzał, a jego stary zdawał się wyłącznie cieszyć z kolejnego kompana do kieliszka przy rodzinnych zjazdach?
- Ty chyba na głowę upadłeś staruchu, nie będziesz upijać mojego faceta - zirytował się raper, mierząc się z ojcem na spojrzenia. Powrócił mu zwyczajowy, bojowy humor. Pan Duan wywrócił oczami.
- No pewnie, odbieraj staremu człowiekowi całą radość życia - prychnął ojciec Jasona, ale wyglądało na to, że nie da za wygraną. Został wyprowadzony siłą przez swojego starszego syna, a na odchodnym rzucił:
- Minho, czekam na ciebie w jadalni!
Jeśli Jay chciał wcześniej skakać z balkonu, teraz był na to odpowiedni moment. Westchnął ciężko i oparł głowę na ramieniu blondyna.
- Możemy spróbować przejść parapetem do ciebie. To tylko kilka metrów, na pewno nam się uda. Co może pójść nie tak? - zaproponował i dopiero, gdy spojrzał w dół, przełknął głośno ślinę. - Po namyśle, wybieram wódkę mojego ojca.
Mimo to, nie chciał tak od razu wracać do środka. Położył dłoń na policzku Minho i uśmiechnął się do niego. Po chwilowym ataku paniki, naszły go dobre przeczucia. Szczególnie po tym pokazie głupoty, jakiego przed chwilą doświadczyli.
- Dziękuję ci, że ze mną jesteś. I przepraszam, że zostawiłem cię z nimi samego… Ale wygląda na to, że oni też cię pokochają. Co prawda nie tak bardzo jak ja, ale jednak - powiedział, po czym nachylił się by złączyć ich usta w pocałunku. Teraz był znacznie spokojniejszy.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Minho Wang


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
dziennikarz

Settle down with me And I'll be your safety

Mieszkam w
River North

Minho

Wang

Wysłany: 23 Czerwiec 2019, 18:03   
   Multi -  T.Jackman, X.Park, E.Jefferson, K.Kang


Zostanie sam na sam z rodziną Duana po tym całym zajściu było naprawdę trudne, ale sam dał się wyprowadzić tej jędzy z równowagi i musiał się odezwać. Po prostu naprawdę podziwiał Jay’a, że ten i tak długo się powstrzymywał. Jednak nie mógł wytrzymać po tym jak zobaczył to spojrzenie na nich za niewinnego trzymanie się za ręce. Pewnie jakby się pocałowali, to wiedźma by zaczęła odprawiać jakieś egzorcyzmy. I nawet jeśli nie był aż taki ostry w swoich słowach do niej, to i tak powoli budził się w nim ten Minho którym był przed swoim ostatnim toksycznym związkiem. A tamten Minho potrafił czasami kogoś zagiąć i to ostro. Jednak teraz miał o co walczyc i naprawdę mógł się starać, bo walka o miłość i możliwość bycia z raperem, była warta każdej ceny.
- Może powiedziałem trochę zbyt wiele. Ja… – nie zdążył nic więcej powiedzieć bo na balkonie pojawił się starszy brat rapera. I już się szykował na to, że pewnie dostanie zjebkę za to jak potraktował jego ciężarną żonę, ale na pewno nie spodziewał się takich słów. Patrzył na niego zaskoczony, bo naprawdę się tego nie spodziewał. Czy tu była jakaś ukryta kamera?
- Następnym razem trzymaj telefon w pogotowiu, bo chyba trafiłem na jej listę wrogów – uśmiechnął się nieśmiało, bo miał pewność że pewnie dojdzie do jeszcze do wielu takich sytuacji, gdzie zostanie wyprowadzony z równowagi. Chociaż teraz kiedy kobieta jest w ciąży, to pewnie będzie się gryzł w język, bo przecież takich osób nie możesz denerwować. Zaśmiał się na jego słowa, a gdy raper przykleił się do jego boku spojrzał na niego.
- Z tym raczej problemu nie będzie, bo sam czasami potrafię być wkurzający. Wytrzymałem z nim tyle, to i dam radę resztę życia – powiedział chociaż te ostatnie dwa słowa chyba dalej do niego nie dochodziły. Nie żeby myślał o tym, aby kiedyś zostawiać rapera, no ale takie daleko idące deklaracje jeszcze były dla niego abstrakcją. Jak na razie między nimi nie było większych problemów czy też kłótni, ale nie mógł być pewny, że tak będzie zawsze. Gdy zobaczył na balkonie również najstarszego Duana dopiero go dopadł niemały strach. A szczególnie gdy zobaczył co mężczyzna trzyma w ręku. Aż przełknął ślinę ze strachu. Czy Jay mu kiedyś nie mówił, że jego tata żałował, że nie ma córki aby zrobić jej przyszłemu mężowi test na alkohol? Czyli ten nieszczęsny los spadł na niego. Patrzył jak brat jego chłopaka ciągnie ich ojca do środka, ale słyszał jego słowa i wiedział, że nie ma szans na ucieczkę. Po prostu czuł, że jego koniec jest już bliski.
- Nie damy rady uciec. Wpadłem pod rower wracając do domu, więc z parapetu tym bardziej bym spadł. Ale może to nie jest taki głupi pomysł? – aż podszedł do barierki i spojrzał w dół. Jednak od razu mu się słabo zrobiło jak pomyślał, że zostałby jedną wielką czerwoną plamą leżącą na chodniku. Dopiero ten pocałunek od chłopaka dodał mu trochę pewności siebie. Przynajmniej na chwilę poczuł się pewniej
- Nic się nie stało. Przynajmniej mogłem powiedzieć trochę do słuchu twojej bratowej i widząc po reakcji twojego brata, to chyba dawno nikt jej nic takiego nie powiedział – nieśmiało się uśmiechnął, ale po chwili złapał swojego chłopaka za rękę i spojrzał na niego lekko przerażony.
- Ile wytrzymał twój brat przy piciu z waszym tatą? Ciebie pewnie nie pobiję, ale nie chcę wyjść na jakąś ciotę – nie miał pojęcia czy te wszystkie razy kiedy musiał pić ze swoim dziadkiem na cos się zdadzą. W końcu jego dziadek był nie do zdarcia i zawsze wymiękał, a czuł że z ojcem Jay’a może być podobnie. Zresztą pamiętał tego skacowanego rapera po alkoholu swojego taty, więc już się trochę tego wszystkiego bał. A tak bardzo nie chciał się zbłaźnić.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Jay Duan


Jestem w Chicago od
zawsze



26
raper, producent

your eyes look like coming home

Mieszkam w
River North

Jason

Duan

Wysłany: 26 Czerwiec 2019, 10:43   
   Multi -  T. Sheehan | D. Collins | H. Blackwood | N. Hayward | L. Williams


Uśmiechnął się szeroko na słowa chłopaka. Chociaż reszta życia nadal była czymś bardzo odległym, to byłby niesamowicie szczęśliwy mając go u swojego boku. Być może bez niego nie podjąłby w tym roku tych wszystkich ważnych decyzji. Minho był dla niego ogromnym wsparciem, dawał mu szczęście jak nikt inny i był jedyną osobą, dla której był w stanie rzucić wszystko i przylecieć do Chicago z drugiego końca świata, tylko po to żeby zjeść z nim kolację. Oczywiście był gotów zrobić dla niego o wiele więcej, a nawet wszystko i miał nadzieję, że ten jest tego świadomy.
- Ach, chciałbym znaleźć kierowcę tego roweru, pod który wpadłeś. Tak wiele mu zawdzięczam… - odparł pół żartem, pół serio. Gdyby nie tamten wypadek, kto wie kiedy i czy w ogóle by się poznali; w końcu aż do zeszłego lata nie był nawet świadomy tego, że mieszkał na jednym piętrze ze swoim najlepszym przyjacielem. Nie mógł uwierzyć w to, jak szybko płynie czas. Jesienią upłynie rok, jak związał się z Minho. Kiedy to minęło? No tak, na jego trasie, lataniu po całym świecie i robieniu wszystkiego, co nie miało nic wspólnego ze spędzaniem czasu z własnym chłopakiem. Musiał mu to w końcu jakoś wynagrodzić.
- Żałuję, że tego nie słyszałem - zaśmiał się cicho. Był ciekaw tego, co chłopak mógł jej nagadać i jednocześnie bardzo dumny z tego, że to zrobił. Znał blondynę na tyle by wiedzieć, że to nie zdarza się wyjątkowo często. Zmarszczył czoło widząc przerażenie na buzi dziennikarza. Biedny musiał się poważnie przejąć głupotami, które wygadywał jego ojciec.
- Hmm, zależy co to było. Ale widziałem, że miał w rękach te diabelstwo, które kiedyś piliśmy z Yijoonem… - mruknął, gorączkowo się nad tym zastanawiając i kalkulując. - Mój brat nie ma zbyt mocnej głowy, więc z nim nie powinieneś mieć problemu. Ja to co innego, ale nie mogę dzisiaj pić, bo robię za ich kierowcę, a z samego rana mam samolot do Los Angeles… - dodał, rozważając wszystkie opcje potencjalnego ratunku. - To cholerstwo podchodzi prawie pod spirytus, więc wypij z nim trzy kolejki bez skrzywienia się i powinien być zadowolony - podejrzewał, że ojciec chce go tylko odrobinę przetestować, a odkąd Jay odmawiał picia tego paskudztwa, a jego brat odpadał po dwóch kieliszkach, brakowało mu kompana do wódki. - Będzie dobrze. Wǒ xiāng xìn nǐ!* - uśmiechnął się do niego nim weszli do środka. Jason nadal obawiał się trochę tego, co zastanie, bo choć jego ojciec wydawał się nie być niczym przejęty (nie pamiętał, by kiedykolwiek było inaczej), o tyle jego matka mogła zareagować na to różnie. Dzielnie jednak trzymał Minho za dłoń, bo przecież już wiedzieli, a on nie zamierzał się tego wstydzić. Przeciwnie, jego chłopak był dla niego zawsze powodem do dumy.
- Podejdźcie tutaj panowie - usłyszał poważny ton matki, która patrzyła na nich gniewnie. Przełknął nerwowo ślinę i powoli podszedł do kobiety siedzącej u szczytu stołu. Wyglądała na nieźle rozeźloną. - Jeszcze raz zostawicie mnie wszyscy z nią samą, w dodatku w moje urodziny, a mnie popamiętacie - ostrzegła ich, wskazując podbródkiem na swoją synową, która siedziała obrażona na kanapie. Brat Jasona próbował jej chyba coś tłumaczyć, ale ta nie chciała go słuchać. Raper pokiwał głową na znak, że zrozumiał komunikat. Dopiero po tym oblicze pani Duan złagodniało.
- Wiedzieliście o nas, prawda? - musiał o to zapytać, bo naprawdę był pewny, że mama blondyny się wygadała.
- Już od jakiegoś czasu. Twoja mama to straszna plotkara, musicie na nią uważać - poradziła kobieta, uśmiechając się do Minho. - Poza tym, matka wie takie rzeczy. Myślisz, że nigdy niczego nie zauważyłam, jak byłeś młodszy? Co prawda długo obstawialiśmy, że to będzie Xander, bo zawsze byliście ze sobą tak blisko… Nie mogę uwierzyć, że bałeś się nam o tym powiedzieć! - zdenerwowała się i uderzyła Jasona. Ciągle robiła sobie z niego worek treningowy, kiedy podnosiło jej się ciśnienie, więc był do tego przyzwyczajony. Podczas gdy raper tłumaczył się matce ze wszystkiego, jego ojciec porwał blondynę do wspólnego picia. Naprawdę mu współczuł, bo krzywił się na samo wspomnienie tej wódki. Jego bratowa nie odezwała się do nich ani słowem przez resztę wieczoru, więc było naprawdę miło.
- Byłeś naprawdę dzielny i jestem z ciebie dumny - powiedział, obejmując chłopaka od tyłu po tym, jak odwiózł już swoją rodzinkę do ich domów i wrócił. Brakowało mu tej błogiej ciszy w mieszkaniu. - Myślę, że należy ci się nagroda - dodał, składając pocałunek na jego ustach.

*(chiń.) Wierzę w ciebie!
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Minho Wang


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
dziennikarz

Settle down with me And I'll be your safety

Mieszkam w
River North

Minho

Wang

Wysłany: 28 Czerwiec 2019, 22:27   
   Multi -  T.Jackman, X.Park, E.Jefferson, K.Kang


Reszta życia razem dla ich dwójki była jeszcze czymś o czym nie myśleli. Mógł zrobić dla rapera wiele i wiedział że ten również zrobi dla niego ale takie odlegle plany to było za dużo. Chociaż tak po cichu to chciał aby to trwało jak najdłużej i nie chciał go tracić ze swojego życia.
- Poszukać ci kontaktu do niego? Pewnie jeszcze gdzieś go mam - zaśmiał się bo gdyby nie to jedno zdarzenie to wszystko by się pewnie potoczyło dalej. Może w ogóle by się nie spotkali, a on udawałby że wygląda jak Yunnie? Naprawdę w ciągu tego niecałego roku tyle się pozmieniało że czasami uważał to za sen. W końcu był ze swoim idolem, a nie każdy ma takie szczęście w życiu. A on po poznaniu go na żywo i prywatnie wpadł jeszcze bardziej. No i wtedy już nie patrzył na niego przez pryzmat idola. Od dawna już tak na niego nie patrzył. I nawet jeśli nie miał swojego chłopaka często przy sobie to nie mógł narzekać. Nawet nie chciał.
- Bylem bardzo miły dla niej. Zresztą nie będzie twojego talentu nazywać jazgotem jak sama piszczy. Diabeł przy niej to pikuś - prychnął cicho. Minho naprawdę rzadko próbował walczyć słownie. Baa po ostatnim związku to w ogóle prawie nie walczył, wiec to jak odezwał się do jego bratowej to już cos. I podejrzewał że od dzisiaj będzie się to zdarzać częściej.
- Nie pomagasz wiesz? - przełknął ślinę bo na co on w ogóle się pisał? Może jeszcze powinien skoczyć z balkonu? - Twój tata powinien napić się z moim dziadkiem a nie ze mną. I jak nie umrę to będzie cud- westchnął, no ale czego się nie robi dla miłości? Przecież dla Jaya mógł zrobić naprawdę wiele. Grzecznie trzymając swojego chłopaka za rękę wkroczył z nim do salonu ale widząc ten wzrok pani Duan i słysząc poważny ton aż przełknął ślinę. Nawet mocniej ścisnął dłoń rapera.
- Przepraszamy. Obiecujemy poprawę - szepnął cicho bo naprawdę bycie samemu z ta zołzą to koszmar. Nawet uśmiechnął się najładniej jak umiał kiedy Ashley się na niego spojrzała. Ale jej fukniecie dało mu znać ze przyjaciółmi nie zostaną. Jaka wielka szkoda.
- Prosiłem ją aby nic nie mówiła, ale jak zawsze na darmo - jęknął cicho bo jego mama to nie umiała milczeć. Zaśmiał się cicho na słowa ze podejrzewali chłopaka bycie z Xandrem ale zanim zdążył to przetrawić został porwany do stołu przez przyszłego teścia. Przełknął ślinę i pomodlił się w myślach aby przeżyć. I już po pierwszym kieliszku chciało mu się płakać ale twardo nawet się nie skrzywił. No ale takiej mocy się nie spodziewał. Nawet wytrzymał kolejne cztery kieliszków bez skrzywienia bo z każdym kolejnym wchodziło coraz lepiej. No ale nic do tak nie ucieszyło jak moment kiedy Duan postanowił odwieźć swoich rodziców do domu. Naprawdę lubił tych ludzi, ale więcej z jego ojcem to na pewno by nie wypił.
- Nigdy więcej mi tak nie rób. Nie mogę pić sam z twoim tatą. Ja umrę – fuknął cicho, ale pozwolił się przytulić swojemu chłopakowi. Teraz kiedy wreszcie mieli ciszę wreszcie mógł się trochę wyluzować.
- Mhm należy mi się nagroda – trochę przedłużył ten pocałunek, bo zasługiwał na dużo więcej niż jakiś marny buziak. - Naprawdę musisz jutro lecieć do Los Angeles? – mimo alkoholu we krwi pamiętał że raper jutro wylatuje. Zrobił najbardziej słodką minę jaką potrafił bo nie chciał znowu się z nim rozstawać. Za krótko go miał przy sobie i chciał więcej.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Jay Duan


Jestem w Chicago od
zawsze



26
raper, producent

your eyes look like coming home

Mieszkam w
River North

Jason

Duan

Wysłany: 16 Lipiec 2019, 13:08   
   Multi -  T. Sheehan | D. Collins | H. Blackwood | N. Hayward | L. Williams


Nie miał pojęcia jak wyobrażał sobie swój coming out, ale na pewno nie w taki sposób. Wiedział, że zawsze może liczyć na swoich rodziców i że wspierają go w każdej sytuacji i bez względu na wszystko, ale tej jednej rzeczy nie był pewien aż do chwili, w której to się stało. Cieszył się, że jego rodzina tak dobrze (może aż za dobrze…) przyjęła to, że spotykają się z Minho. Jednak ta zabawa nie mogła trwać wiecznie, bo po pierwsze jego ojciec zaczynał opowiadać głupie historie z dzieciństwa Jasona, po drugie wolał by blondyna nie spił się za bardzo, a po trzecie miał jeszcze trochę do zrobienia nim położy się choć na moment spać.
- Mój tata to dobry test przed dziadkiem… Spokojnie, tylko żartuję. Na to już cię na pewno nie narażę - roześmiał się na widok przerażonej miny chłopaka. Zdecydowanie wolał nie zapoznawać go z całą swoją rodziną, Ani teraz, ani w najbliższej przyszłości. Wolał mieć go tylko dla siebie. Zresztą, im więcej osób wiedziało, tym większe prawdopodobieństwo, że ta informacja wypłynie do mediów. Nie, żeby nie ufał swoim bliskim, ale nigdy nie mógł być pewien, że przypadkiem się komuś nie wygadają.
Na widok tej uroczej miny swojego chłopaka miał ochotę wykonać kilka telefonów i powiedzieć, że jednak wszystko przekłada, ale… Niestety nie mógł. Nie tym razem.
- Uwierz, że wolałbym zostać tu z tobą - odpowiedział, uśmiechając się nieco smutno. Nawet jeśli przez cały czas był teraz w Stanach, to nadal czuł się tak, jakby nie było go tu wcale, bo non stop podróżował. Niestety wiązało się to wszystko z otwarciem jego nowej wytwórni, a papierkowa robota okazała się być wyjątkowo uciążliwa. Duan jednak robił wszystko, by jak najszybciej się z tym uporać i móc ruszyć z robotą. Zaczął już szukać też artystów, których mógłby przyjąć pod swoje skrzydła, więc ostatnio non stop przeglądał jakieś nagrania w Internecie w poszukiwaniu młodego, nieodkrytego talentu. Gdzieś tam musiał kryć się prawdziwy diament. - Ale obiecuję, że jak tylko wrócę to zrobimy sobie w końcu wakacje. Europa? Azja? Australia? A może Egipt? Nie? Wiedziałem… Wolisz pojechać do Kansas? - nadpobudliwość rapera znów dała o sobie znać, bo mimo późnej pory nadal był pełen energii, która tylko wzrosła na myśl o planowanym wyjeździe. Właściwie było mu wszystko jedno dokąd pojadą, bo dopóki będą tam we dwoje, wszędzie będzie idealnie.
-Chcesz mi z czymś pomóc? - zapytał, ale nie musiał czekać na odpowiedź, bo Minho zawsze chętnie służył mu pomocą i był to jeden z miliona powodów, dla których go kochał. Poprowadził chłopaka na kanapę i zgarnął ze stolika słuchawki, które podłączył do swojego telefonu. - Powiedz mi, co ci tutaj nie pasuje. Chciałbym to niedługo wypuścić, a mam wrażenie, że coś jest nie tak… - mruknął. Kiedy tylko blondyna wetknął słuchawki do uszu, puścił mu piosenkę.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Minho Wang


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
dziennikarz

Settle down with me And I'll be your safety

Mieszkam w
River North

Minho

Wang

Wysłany: 25 Lipiec 2019, 00:19   
   Multi -  T.Jackman, X.Park, E.Jefferson, K.Kang


Chyba nikt nigdy sobie nie wyobrażał, że jego coming out będzie tak bardzo niespodziewany. Zresztą często wspominał Jasonowi że nie musi się z tym spieszyć, no ale wyszło jak wyszło. Do tego jego mama musiała już dawno wszystko wypaplać a rodzice Duana czekali tylko na to, aż ta dwójka wreszcie im powie. A oni jak te głupi naprawdę się bali. No ale widać naprawdę go polubili skoro po kilku kieliszkach okropnej wódki już słyszał historie z dzieciństwa swojego rapera. Az żal było to przerywać.
- Twojego dziadka zmierzmy z moim dziadkiem – powiedział cicho - Ja się nu nie dam upić. Nawet jeśli mi zakaże spotkań z tobą, to i tak nie będę pił. Wtedy najwyżej tylko cię ukradnę i ucieknę – pokręcił głową, bo naprawdę sobie nie wyobrażał picia z seniorem Duanem. Już wystarczy, że wiedział jak to zawsze się kończyło z jego dziadkiem i bał się, że tutaj będzie tak samo. Zresztą to było za wcześnie aby poznawać aż tyle członków rodziny. Dobra Jay może i poznał jego dziadków, no ale to było nieuniknione skoro blondynie zachciało się uciekać do Korei. Raczej nie miał wtedy wyboru i po prostu musiał ich poznać. Reszta rodziny może poczekać, bo jednak nigdy nie wiadomo czy nagle ktoś by nie poleciał do jakiegoś brukowca i za odpowiednią sumę nie wydał, że Duan ma chłopaka. W dzisiejszych czasach, to raczej nie można było nikomu ufać. Nawet własnej rodzinie.
- Będę tęsknił i to bardzo – zrobił z ust podkówkę, bo przecież wcale nie miał długo swojego chłopaka przy sobie a ten znowu wyjeżdżał, ale rozumiał go. Chciał otworzyć swoją wytwórnię więc musiał teraz załatwiać wiele spraw. Zresztą dopingował go, więc nie mógł też za bardzo od niego wymagać aby coś przesunął, albo olał bo on się czuje opuszczony. Dawali radę jak raper był w trasie, to teraz też dadzą.
- A może Malta? Będzie cieplutko, raczej nikt nam tak nie będzie przeszkadzał. Chętnie wyjadę z tobą na wakacje – udzieliło mu się to planowanie wspólnego wyjazdu. Zresztą naprawdę potrzebowali czegoś takiego tylko we dwoje, bo do tej pory nie mieli okazji. A takie wakacje im się należały i to bardzo. Już nie mógł się ich doczekać.
Pokiwał tylko głową na pytanie swojego chłopaka. Lubił słuchać jego nowych piosenek przed wydaniem i kiedy chłopak prosił go o jakąś radę. Może i nie znał się na tym aż tak dobrze, ale czasami udało mu się coś doradzić aby było lepiej. Słuchał uważnie piosenki którą mu puścił chłopak. i nawet nie wiedział kiedy po jego policzku poleciała łza. Przez te kilka minut nic obok się nie liczyło. I chyba po raz pierwszy usłyszał coś takiego w wykonaniu rapera.
- Nic nie zmieniaj – powiedział gdy piosenka się skończyła. Starł łzy ze swojego policzka - W tej wersji nie ma nic co by nie pasowało. Po raz pierwszy nie mam zupełnych zastrzeżeń, a wiesz, że czasami potrafiłem marudzić – uśmiechnął się do niego lekko, ale w głowie dalej miał tą piosenkę, bo naprawdę po raz pierwszy usłyszał coś takiego w wykonaniu muzyka.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Jay Duan


Jestem w Chicago od
zawsze



26
raper, producent

your eyes look like coming home

Mieszkam w
River North

Jason

Duan

Wysłany: 26 Lipiec 2019, 11:05   
   Multi -  T. Sheehan | D. Collins | H. Blackwood | N. Hayward | L. Williams


Zaczął się głośno śmiać już na wyobrażenie starcia na kieliszki dwóch seniorów rodu, ale kiedy w jego głowie pojawił się obraz Minho, który próbuje wykraść go z jakiejś pilnie strzeżonej fortecy należącej do jego dziadka, pocuzł się naprawdę rozbawiony.
- Stopień upartości w tej rodzinie, choć nadal duży, maleje z każdym pokoleniem. Widziałeś mojego ojca... Dziadek jest jeszcze gorszy - zaśmiał się. Nie wiedział kiedy i czy w ogóle nadejdzie taki moment, że Minho pozna jego rodzinę mieszkającą w Chinach. Dziadkowie od strony ojca nie zaakceptowaliby ich związku z taką łatwością jak jego rodzice, choć Jay przypuszczał, że jego mama musiała wcześniej tłumaczyć ojcu kilka rzeczy, bo nigdy by nie podejrzewał go o taką normalną reakcję. Kochał go, ale wiedział, że wychowanie w takiej, a nie innej rodzinie na pewno na niego wpłynęło. Na szczęście jego matka urodziła się w Ameryce i zrozumienie pewnych rzeczy przychodziło jej trochę łatwiej. O ile mógł zapoznać go z dziadkami, którzy byli na miejscu, o tyle wolał jeszcze przynajmniej przez jakiś czas oszczędzić mu poznawania tych mieszkających w Hong Kongu.
- Ani się obejrzysz, a będę z powrotem. Obiecuję - zdawał sobie sprawę z tego, że życie z nim nie może należeć do najłatwiejszych, dlatego zawsze okazywał Wangowi tyle uwagi ile mógł. Kiedy nie było go na miejscu, wysyłał mu pudełko z lunchem i bukiet kwiatów do pracy, a po powrocie do miasta zabierał go na kolację i spacery. To ze względu na niego na siedzibę swojej wytwórni wybrał rodzinne Chicago, a nie Los Angeles, choć to tam miał się spotkać z całą swoją ekipą by wszystko podpisać i sfinalizować. Nie żartował, kiedy mówił, że chce być bliżej niego i że myśli o nim poważnie.
- Malta? - był nieco zaskoczony tą propozycją, ale w jednym Minho mial rację. Tam powinni zaznać odrobiny spokoju, a to było na takich wakacjach najważniejsze. Nie chciałby musieć pilnować się na każdym kroku (co pewnie i tak będzie robił), ani odganiać się od paparazzich. - Brzmi świetnie. Lecimy jak tylko wrócę, więc lepiej zacznij się pakować - uśmiechnął się szeroko. Może i powinien zająć się teraz sprawami tutaj, ale przecież nic się nie stanie jak nie będzie go przez tydzień czy dwa. Swoim związkiem też musiał się zająć, a Wang był dla niego ważniejszy niż wszystko inne. I naprawdę się ekscytował na myśl, że wreszcie spędzą ze sobą trochę czasu.
Odkąd byli razem, Jay zawsze prosił go o przesłuchanie swoich nowych kawałków przed wydaniem i wyrażenie opinii. Po pierwsze, był jego chłopakiem, więc liczył na jego szczere zdanie. A po drugie, Minho był też jego fanem, więc znał dobrze jego muzykę i mógł łatwo wyłapać coś, co nie pasowało. Przyglądał mu się z niecierpliwością oczekując na jakiś wyrok, ale... takiej reakcji się nie spodziewał. A w szczególności tych łez.
- Naprawdę? - zapytał i pogłaskał chłopaka po policzku, na którym jeszcze przed chwilą widniały mokre plamki. - Nie byłem co do niej przekonany, ale skoro Minho Wang nie ma żadnych zastrzeżeń to znaczy, że musi być niezła - roześmiał się, bo przecież jego cudowny chłopak był bardzo surowym krytykiem i już kilka razy musiał zupełnie zmieniać melodię albo część tekstu. - Zostaniesz na noc? Spróbuję cię rano nie obudzić, jak będę wychodził - nie chciał się z nim zbyt szybko rozstawać. Odłożył telefon gdzieś na bok i przyciągnął do siebie chłopaka, zamykając go w swoich objęciach. Nawet jakby chciał sobie pójść, to Jason go nigdzie nie wypuści.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Minho Wang


Jestem w Chicago od
urodzenia



25
dziennikarz

Settle down with me And I'll be your safety

Mieszkam w
River North

Minho

Wang

Wysłany: 14 Sierpień 2019, 01:02   
   Multi -  T.Jackman, X.Park, E.Jefferson, K.Kang


Wang nawet nie próbował sobie wyobrażać starcia seniorów na kieliszki, bo znał swojego dziadka i jeśli dziadek Duana był tak samo mocnym zawodnikiem, to jednak chyba wykradnięcie go z jakiejś wieży byłoby o wiele łatwiejsze. No i sam by nie ucierpiał, przez wódkę z piekła rodem.
- Wiesz na zwykła wódkę to ja mogę z twoim dziadkiem konkurować, ale nie na to coś z piekła rodem czym mnie poczęstował twój tata – skrzywił się lekko, bo samo wspomnienie tego co jeszcze jakiś czas temu musiał pić było bolesne, a skutki odczuje na pewno dopiero jutro. Bo może nawet nie wypił tego tak wiele, to wiedział, że ranek po takim trunku może być ciężki. I bardzo dobrze wiedział, że jak na razie nie będzie musiał poznawać rodziny swojego chłopaka która mieszkała w Chinach. O ile znał jego rodziców, to samo to wystarczało. Zresztą musieli się i tak z tym wszystkim kryć, bo im więcej osób wie tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś coś przypadkiem może gdzieś powiedzieć i może z tego wyjść jakiś skandal. A tego chyba każdy wolałby uniknąć.
- Jak pracuje to jakoś łatwiej mi jest znosić ten czas kiedy ciebie nie ma. Ale i tak będę tęsknił i to bardzo – zrobił smutną minke, ale nigdy nie kazał swojemu chłopakowi wybierać. Zresztą widział bardzo dobrze, że nie ma na co narzekać. Raper i tak wysyłał mu bukiety kwiatów do pracy, albo pudełka z lunchem, przez co nie raz był pytany przez współpracowników od kogo dostaje takie rzeczy. Jednak nigdy tego nie komentował tylko zawsze dziękował za wszystko swojemu ukochanemu. Bo jak można za takie traktowanie nie dziękować?
- Jeszcze muszę załatwić urlop, ale szef to chyba mnie jeszcze z radością na niego wyśle, bo tyle ile ja mam zaległego urlopu to nikt nie ma – zaśmiał się, bo już cieszył się na samą myśl o wyjeżdzie ze swoim chłopakiem. I tylko i wyłącznie pomyślał o Malcie, bo nawet jeśli raper miał wielu fanów na całym świecie, to mogło to być jedyne miejsce gdzie zaznają odrobiny spokój żaden paparazzi nie będzie na nich czyhał. A przynajmniej miał taką nadzieję, bo to miał być ich wspólny mile spędzony czas. Wreszcie razem i w spokoju.
- Naprawdę nic nie zmieniaj. Dobrze wiesz, że czasami miałem różne zastrzeżenia i potem siedziałeś nad tym i poprawiałeś to co mi jakoś nie grało, ale tutaj wszystko jest idealnie – powiedział i lekko się uśmiechnął, bo on naprawdę czasami potrafił marudzić Duanowi, że jakaś część melodii mu nie pasuje, a ten potem spędzał kolejne godziny na zmienianiu tego co mu się nie podobało. - No i sprawiłeś, że płaczę więc tym bardziej nie możesz tutaj nic zmienić – blondyn rzadko się wzruszał na piosenkach, no ale tym razem było to nieuniknione. Jego raper dokonał czegoś, co zdarza się rzadko i tym bardziej, nie mógł tutaj się do niczego przyczepić.
- Masz mnie rano obudzić bo chce cię pożegnać buziakiem. Inaczej się obrażę i nigdzie z tobą nie pojadę – mruknął, a potem wtulił się w starszego. Nawet jeśli takie chwile zdarzały się rzadko to każdą starał się wykorzystać jak tylko mógł najlepiej. I nawet nie myślał o tym aby iść do siebie. W końcu miał klucze od mieszkania chłopaka, więc jak ten wyjedzie to na spokojnie będzie mógł je zamknąć i się nie martwić, że ktoś się włamie, albo coś zginie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Jay Duan


Jestem w Chicago od
zawsze



26
raper, producent

your eyes look like coming home

Mieszkam w
River North

Jason

Duan

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 18:46   
   Multi -  T. Sheehan | D. Collins | H. Blackwood | N. Hayward | L. Williams


Roześmiał się widząc, jak chłopak się krzywi.
- Nawet mi o tym nie przypominaj. To jest piekło w płynie - dobrze, że nie tylko on i Yijoon mieli na ten temat podobne zdanie. Jego własny brat wypił to tylko raz, pod przymusem, a potem umierał przez następne dwa dni. Ten to dopiero miał słabą głowę, przykro patrzeć. Żałował tylko, że nie będzie go tu jutro rano wystarczająco długo, by móc leczyć Minho po kacu, jaki pewnie go czeka. Niby mógł się kłócić z ojcem, by nie kazał mu tego pić, ale wiedział, że to było spełnienie jego marzeń, no więc jak mógłby mu to odebrać? Oby Wang nie miał mu tego za złe. Pan Duan na ogół był miłym człowiekiem, który nie znęcał się nad innymi, o czym pewnie nie raz się już przekonał.
Minho był naprawdę uroczy, kiedy robił te swoje smutne miny. Gdyby to zależało od niego, nie zostawiałby go nigdy, ale wiedział, że to niemożliwe. Miał nadzieję, że ten wiedział, jak bardzo mu na nim zależy i że odpowiednio to okazywał. Minęło sporo czasu odkąd był w związku, który był z miłości, a nie dla promocji. Był ciekaw jak długo jego manager nie będzie kazał mu robić podobnych rzeczy, a obawiał się, że może to nastąpić lada moment. Na szczęście teraz miał już sporo do powiedzenia w tej kwestii i nie zamierzał się na podobne rzeczy godzić. Tym bardziej, że nie wyobrażał sobie robić takich świństw Wangowi. Jeśli był z nim, to tylko z nim i z nikim innym - nawet jeśli wyłącznie na pokaz.
- I kto tu jest pracoholikiem, co? Nawet ja czasami jeżdżę na wakacje - opieprzył go, kręcąc głową. Wiedział, że jego chłopak kocha swoją robotę, podobnie jak on swoją, ale raz na jakiś czas przydało się odpocząć. Tym bardziej cieszył się z tego, że choć na moment wyrwą się z pracy i ze smutnej, betonowej dżungli o nazwie Chicago. Nie mógł się już doczekać, aż zaznają całego tego ciepła i słońca Europy. Jeśli było coś, co Jason kochał równie mocno jak Wanga i muzykę, to były to właśnie podróże.
- To prawda. Nikt nie jest większym krytykiem mojej twórczości od ciebie - i nie mówił tego po złości. Wiedział, że Minho chce dla niego dobrze i że zawsze wytyka mu te wszystkie problematyczne dźwięki czy frazy, bo chce, żeby utwór wyszedł jak najlepszy. I był mu za to wdzięczny. - Nigdy nie widziałem, żebyś płakał na piosence, która nie jest z Disney’a… - bo jakby się nad tym zastanowić, to właśnie tak było. Chociaż nigdy się z niego nie śmiał, bo przy niektórych i jemu kręciła się w oku łza, a później musiał wymyślać, że to alergia, nawet jeśli było po sezonie.
- Czasami jesteś gorszy od dziecka - zaśmiał się. Jego chłopak bywał naprawdę uparty, ale czy mógł mu się dziwić? Jason był wdzięczny losowi za to, że przyszło im mieszkać ścianę w ścianę - w przeciwnym razie istniało ryzyko, że faktycznie widywaliby się od święta. Miał tylko nadzieję, że kiedy uporządkuje już wszystkie sprawy i ruszy z wytwórnią, jego życie choć odrobinę bardziej się usystematyzuje i nie będzie musiał wyrywać z niego chwil takich jak ta.

/ zt x2
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 7