Poprzedni temat «» Następny temat
Sala restauracyjna #1
Autor Wiadomość
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 25 Listopad 2018, 01:28   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


Każdy robi co może, by się wybić, by być najlepszym. Felix wiele poświęcił, by znaleźć się w tym miejscu, a właścicielem tak na dobrą sprawę został z przypadku. Poprzedni właściciel nie miał rodziny, a przynajmniej nie taką do której by się przyznawał i chciałby, by odziedziczyli po nim hotel. Keating znalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, całymi latami pracując na to wszystko, dając z siebie jak najwięcej i, a jakżeby inaczej, będąc na każde zawołanie właściciela, pokazując się jako najlepszy dyrektor, na którego mógł trafić. Opłaciło się, choć mając czterdzieści lat został sam, bez nikogo bliskiego i pomysłu na resztę życia. Miał już go więcej za sobą niż przed sobą i tak naprawdę je zmarnował, choć sam się nawet przed sobą do tego nie przyznawał.
Pani czy panna, lepiej założyć to pierwsze niż drugie, tak przynajmniej słyszał. Bo jeśli panią nazwie się panną, zakłada się, że ta kobieta nie jest mężatką, co nie uchodzi za najlepszy komplement na świecie. Tak czy inaczej, zgodziła się na spotkanie. To jeszcze nie znaczy, że przyjmie pracę, ale dawało przynajmniej cień takiej szansy. Wszystko zależy od tego jak to rozegrają.
- Miło wreszcie poznać osobiście – sięgnął po jej dłoń delikatnie ujmując ją w swoją rękę i uścisnął ją, niezbyt mocno, ale nadal męsko. Gentleman, wyczytał to kiedyś w jakiejś książce. Tak naprawdę nie miał pojęcia co było odpowiednie, bo wychowania zdecydowanie nie odebrał niezbyt ułożonego i zdecydowanie ignorującego go ojca, sugerował się tym, co widział i zazwyczaj wychodziło mu to… Całkiem dobrze. Usiadł z powrotem na swoim miejscu i delikatnie uśmiechnął się do kobiety. – Miło mi to słyszeć. Czego nie widziałaś, to hol, który w związku z… Ostatnimi wydarzeniami wymaga remontu. A skoro już zabieramy się do pracy, warto byłoby zmienić choć trochę wystrój lobby. Nie mówię tu o pełnym remoncie, nie mogę sobie pozwolić na zamknięcie całego pomieszczenia na tak długi czas.
Musiał przyznać, była piękną kobietą, ale wzrok nieustannie utrzymywał na jej twarzy. Pełen profesjonalizm. Skinął dłonią na kelnera, a ten podszedł do stolika i podał im karty. Keating otworzył swoją, choć przecież doskonale wiedział co serwują w jego restauracji. Jadał tu o wiele częściej niż wypadało.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 25 Listopad 2018, 12:29   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Ivanka nie dostała tej posady za ładną twarz, bo to nie ten typ programu, gdzie ładna buzia, duże cycki i skąpe ubranie jest pożyteczne. Ciężko pracowała, zyskując doświadczenie zarówno w temacie pracy w telewizji, prowadzenia programu jak i dekorowania wnętrz. Na całe szczęście wszystko się jakoś złożyło i z odrobiną szczęścia była tu, gdzie teraz. Bo w większości przypadków sama ciężka praca nie zaprowadzi na sam szczyt. Trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, wśród odpowiednich ludzi. A z takiego szczęścia trzeba umieć skorzystać. Bo nawet jak komuś coś wyjdzie w życiu to nie można usiąść na laurach, tylko trzeba brnąć dalej, aby z tego szczytu nie spaść, bo może to być bardzo bolesne. Nie tylko biznesowo, wizerunkowo ale także finansowo. A wejść z powrotem na szczyt na pewno nie jest wcale tak łatwo.
-Dziękuję-odpowiedziała. Miała już na końcu języka, aby powiedzieć, że jego też, ale nie za bardzo miała o nim jakąkolwiek wiedzę zanim do niej zadzwonił. Nie wiedział, że ma własny hotel, nie znała jego nazwiska, więc nie ma co udawać, że jest inaczej. Miała nadzieję, że nie zabrzmiała, jakby była bardzo zarozumiała. Bo była tylko odrobinkę i to nie w każdej sytuacji.
-Rozumiem. Jestem ciekawa jak ten hol wygląda-stwierdziła. Coś się jej tam obiło o uszy, media na pewno znalazły chwilę aby napisać o akcji ratunkowej w jednym z lepszych hoteli w mieście, więc wiedział o co chodzi, ale nie miała pojęcia jak wielkie szkody mogą zrobić strażacy.-Tak jak mówiłam przez telefon, nie przyjmuję zleceń poza programem, bo zabiera to naprawdę wiele czasu... Jednak możliwość posiadania w swoim portfolio takiego hotelu jak ten, to zdecydowanie zaszczyt. Nie chcę jednak nic obiecywać-zaznaczyła po raz kolejny, choć trochę ją kusiło, aby przystać na tą renowację, jeśli faktycznie nie będzie ona zbyt wielka.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 26 Listopad 2018, 20:42   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


To chyba nie ten typ programu, by swoją popularność zdobywać wystawionymi na wierzch piersiami – choć na pewno znalazłoby się pewne grono widzów, które oglądało go ze względu na prowadzącą, a nie przeprowadzane remonty. Sam Keating wiedział coś o tym – w biznesie hotelowym niczego nie zdobywało się na ładną buzię, choć z pewnością takie preferował na stanowisko recepcjonisty czy kelnera, wychodząc z założenia, że prace polegające na kontakcie z klientem wymagają przynajmniej choć trochę reprezentacyjnego wyglądu. Sprawa miała się zupełnie inaczej ze stanowiskami wyższymi, gdzie twarz nie miała znaczenia, a liczyły się umiejętności i zdolność do wykonywania danej pracy. Jasne, ważne są też inne czynniki, choćby szczęście – ale tylko idealnie wyważona mieszanka jednego i drugiego może zaprowadzić człowieka gdzieś dalej niż do tej samej pracy przez następne dwadzieścia lat, do tego z marną pensją i nieprzynoszącej satysfakcji.
Felix nie oczekiwał, że będzie w jakikolwiek sposób rozpoznawalny i nie miał zamiaru uznawać jej za osobę zarozumiałą – nie dała mu do tego żadnego powodu. Przynajmniej do tego momentu zachowywała się miło i uprzejmie, choć spodziewał się po niej pewnej dozy zgryźliwości – właśnie dlatego, że wyszedł do niej z propozycją, która wychodziła poza je codzienne zajęcia i musiał liczyć się z krótką i treściwą odmową.
- Nie najlepiej, ale z pewnością mogło być gorzej – uśmiechnął się kącikiem ust. Jakaś informacja na pewno musiała pojawić się w mediach, wydawał przecież stosowne oświadczenie, w którym wyrażał żal z powodu śmierci człowieka, choć tak naprawdę nie odczuwał zupełnie nic. – Stąd właśnie moja kolejna propozycja. Jeśli oczywiście będzie Ci to pasowało, jestem skłonny wpuścić ekipę telewizyjną. Odcinek specjalny, jakkolwiek by się to nazywało. Oczywiście, jako dodatek do pełnej wypłaty w ustalonej przez Ciebie kwocie. Preferuję zatrudnianie najlepszych.
Uśmiechnął się raz jeszcze, tym razem trochę szerzej, po czym wskazał jej kartę. Był to zabieg celowy – jeśli zdecyduje się na zamówienie czegokolwiek, przetrzyma ją tu trochę dłużej, kupi sobie trochę czasu na przekonanie jej, że przyjęcie takiego zlecenia to ogromna szansa i wspaniały wpis do portfolio.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 27 Listopad 2018, 18:19   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Niezależnie od typu programu można świecić cyckami i tak dalej, ale na szczęście producenci byli sensowni i nie kazali jej nosić różowego kasku ochronnego ani mini spódniczek. Oczywiście, że dbali też o garderobę prowadzących, ale z rozsądkiem. Dzięki boku, bo upokarzanie się dla nieco wyższej oglądalności to nie było to, o czym ona marzyła. Taki był plus produkcji dla Netflixa, a nie telewizji krajowych, które największe zyski zdobywały w momencie kiedy odcinek pierwszy raz leci na antenie i jak inne stacje będą miały ciekawszą ofertę to będzie kiepsko. Poszczęściło się Ivance w tym temacie i była tego stuprocentowo świadoma. Jednak nie uderzyła jej woda sodowa do głowy, nie zaczęła uważać się za bóg wie kogo i tak dalej - przynajmniej tak się jej wydawało. Starała się traktować wszystkich z szacunkiem, chyba że ktoś ewidentnie na to nie zasłużył. Osoba pokroju Felixa była kimś, kto budził respekt i szacunek. Co z tego, że nie stworzył sam, własnymi rękami, potem i krwią tego hotelu, skoro nieźle nim zarządzał? To było najważniejsze, a nie raz czy nie dwa okazuje się, że takie wielkie szychy, pełniące poważne i reprezentatywne role to zwykli idioci, którzy uważają się za lepszych od całego świata, bo mają pieniądze. Ale nie Keating, on miał klasę i styl, aż chciało się z kimś takim prowadzić interesy.
-Zawsze może być gorzej-uśmiechnęła się, bo widziała już wielkie koszmarki, takie aranżacje, ze dziwne, że nieliczni goście hotelowi nie uciekali zaraz po przekroczeniu progu także niewielkie zniszczenia, wynikłe z wypadku i akcji ratunkowych nie mogły wyglądać strasznie. Co prawda hol i lobby powinny wyglądać naprawdę nieźle, bo były to miejsca reprezentatywne, które widziało się w pierwszej kolejności jak się weszło do hotelu.
-To musiałabym dogadać z ekipą, czy byliby tym zainteresowani, choć brzmi to naprawdę kusząco. -stwierdziła, bo to zmieniało postać rzeczy i teraz to wręcz chciała podjąć się tego wyzwania.-Tylko wiesz, że my zajmujemy się tam miejscami, które sobie średnio radzą w biznesie i potrzebują kopa na rozpęd? Twój hotel chyba się do takich nie zalicza-zauważyła. No ale jeśli zrobi się ładną otoczkę to i to by można było jakoś wytłumaczyć.
-A masz może wizję, jakbyś chciał, aby to wyglądało? Coś całkiem nowego, takie samo, tylko lepsze? Czy mam może całkowicie wolną rękę? A budżet?-zaczęła zadawać pytania, bo kurczę, ale ten projekt się jej podobał i z chęcią dodałaby taki hotel do swojego portfolio. Wiecznie nie będzie tego programu prowadzić i na pewno nastąpi moment, kiedy będzie musiała poszukać innej pracy, więc dobrze jest mieć inne osiągnięcia.
-Co polecasz?-zapytała biorąc kartę w dłoń, aby spojrzeć co ta restauracja proponuje.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 27 Listopad 2018, 21:24   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


No tak, właściwie wszędzie da się pokazać cycki, jeśli tylko się tego chce. Felix jednak, nawet mimo tego, że był mężczyzną, był wdzięczny, że są programy, które stawiają na inne wartości. Całonocne maratony z Netflixem pozwoliły mu już na pierwszy rzut oka stwierdzić, czego nie warto oglądać, a co przedstawia jakąkolwiek wartość intelektualną. Gdyby chciał oglądać wystawione to przodu cycki i tyłki w o wiele za krótkich spódniczkach (albo bez), to włączyłby sobie pornosa. No ludzie, trochę godności. Jasne, każdemu co tylko chce, ale zdobywanie popularności na pięknych kobietach odsłaniających więcej ciała niż wypada? To nie dla niego. Może jednak był człowiekiem starej daty. Jednocześnie nie przeszkadzały mu stroje dziewczyn w klubach, ale to już zupełnie inna sprawa – tam było to o wiele bardziej akceptowalne. Choć nawet ostatnio zauważył, że ze zdegustowaniem przygląda się tańczącym na parkiecie ludziom, dla których „przyzwoitość” była chyba tylko kolejnym, nudnym słowem w słowniku, do którego zapewne zbyt często nie zaglądali. Jasne, zdarzało mu się z baru czy klubu przyprowadzić kobietę do domu – nie był święty i nie próbował tak twierdzić. Coraz częściej jednak łapał się na tym, że puste panny decydujące się na podróż do jego domu ze względu na to, że był duży, przestawały mu odpowiadać. To wcale nie oznaczało, że planował się ustatkować – to jednak nadal Keating, nie było na co liczyć, a przynajmniej on tak twierdził.
- Wolałbym sobie jednak nie wyobrażać jak wygląda to „gorzej” – roześmiał się cicho i pokręcił głową. Nie, już uważał, że choć mogło być gorzej, to i tak było tragicznie. Hol powinien wyglądać perfekcyjnie, a nie wyglądał, co już doprowadzało go do szału. Właśnie dlatego postarał się o zorganizowanie spotkania z Ivanką najszybciej jak to tylko możliwe. Pewnie mógł wyremontować hol i doprowadzić go do poprzedniego stanu, ale zawsze chciał mierzyć wyżej i lepiej. – To tylko propozycja, oczywiście, ale przynajmniej miałbym świadomość, że nie marnuję Twojego czasu, który powinnaś poświęcać na program.
Profesjonalny uśmiech na twarzy, cały czas, choć miał ochotę uśmiechnąć się jeszcze szerzej. Wyglądało na to, że ma ją, udało się. Wiadomo, musi jeszcze pogadać z ekipą, tak, ale tak długo jak była zainteresowania podjęciem zlecenia, nie wątpił w jej umiejętności negocjacyjne.
- Tak, tego na pewno nie potrzebuję, ale za bardzo jestem przekonany do Twoich dzieł, by przynajmniej nie spróbować skorzystać – jakoś na pewno da się to usprawiedliwić, nazwie się to „odcinkiem specjalnym” i hulaj dusza. Nie jeden program już tak zrobił i patent zdawał egzamin. – Masz wolną rękę, ale chciałbym mieć możliwość powiedzenia „nie”. Co do budżetu… Powiedzmy, że jeśli przekroczy możliwości hotelu, jestem skłonny dołożyć z własnej kieszeni.
Ot co. River North stało się jego dzieckiem, na które nie miał zamiaru szczędzić pieniędzy. Przy okazji mogło udać mu się ugrać coś dla siebie – jeśli pojawi się na Netflixie, popularność może wzrosnąć.
- Osobiście, sałatkę z owocami morza i wołowinę po burgundzku, ale z całym przekonaniem mogę tak naprawdę polecić wszystkie pozycje z karty – stwierdził pewnie. No cóż, jadł tu niemal codziennie… I był pewien swojego szefa kuchni. Gdyby nie był, już dawno by go wywalił.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 1 Grudzień 2018, 16:40   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Zakładanie krótkich i wyzywających strojów na wyjście ze znajomymi w klubie, a robienie dzięki nim kariery to były zupełnie dwie różne sprawy. Ivanka się szanowała, zarówno teraz, jak i kiedyś. Co prawda szybko zaszła w ciążę, zanim jej kariera tak naprawdę się rozwinęła, ale nigdy nie poszłaby z kimś do łóżka w zamian za posadę czy awans, ani nie ubrałaby za krótkiej spódniczki. Musiała myśleć też o swoim synu, który jest już dużym chłopcem i nie dość, że wie jak korzysta się z internetu, to jego koledzy też to potrafią. Chyba by się spaliła ze wstydu, gdyby jej syn trafił na jakieś jej zdjęcia czy wręcz filmiki w niedwuznacznych strojach.
Choć jak każda kobieta zawsze chciała dobrze wyglądać, więc jej program też miał kogoś odpowiedzialnego za jej wygląd zewnętrzny, ale szanujmy się, różowe kaski i młotki to zdecydowanie nie była jej bajka.
-Niezależnie od tego jak wygląda, zawsze może być gorzej-odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Ona już się sporo naoglądała. Część na zdjęciach, część naocznie... Uroki chęci przeglądania osobiście zgłoszeń do programu i znajomości szaleństw ludzi. Tapeta w kotki w każdym pomieszczeniu z pasującymi kolorystycznie sufitami? To się zdarza nawet częściej niż chciałby człowiek zobaczyć. Inna sprawa, że nikt jednak nie chciałby w takim pokoju mieszkać, bo setki kocich oczu wpatrującym się w człowieka na każdym kroku to jednak odrobinę psychodeliczna wizja. Brrr. Także czasami zły wystrój wnętrza bywa gorszy niż zniszczone, ale z klasą, jak było w tym właśnie przykładzie.
-Porozmawiam z ekipą, jednak nie mogę w danym momencie obiecać, chyba rozumiesz-powiedziała grzecznie. Felix jej głos miał na tak, ale to nie było wystarczające. Przynajmniej na razie. Keating zrobił na niej dobre wrażenie, nie tylko w kwestiach służbowych, ale i wydawał się być sensownym facetem, który wie, co chce i potrafił to zrobić. Było to imponujące, bo do jej serca najłatwiej właśnie tacy trafiali. Nie interesowały ją przygodne przygody, bo wiedziała, że jest już na to za stara. No i też doskonale wiedziała, że nie łączy się pracy z niczym innym, więc nie myślała na poważnie o właścicielu hotelu. Ot, zrobił na niej pozytywne pierwsze wrażenie.
-Odnoszę lekkie wrażenie, że próbujesz mnie zbajerować, aby otrzymać to, co chcesz. Czyli tak z mojej strony-stwierdziła z lekkim rozbawieniem. Nie dziwiła mu się, bo przecież obecność jego hotelu w takim programie to doskonała reklama do niego. Zwłaszcza, że miałby to być odcinek specjalny, pokazujący, że i bez programu świetnie sobie radzi. -Zaczynam się teraz ciekawić, co chciałbyś zrobić z holem i lobby, skoro aż tyle pieniędzy na to przeznaczasz-stwierdziła. Hotel musiał sobie nieźle radzić, a tu jednak chęci poświęcenia własnych pieniędzy na remont. -Oczywiście, nigdy nie robię remontów w ciemno, zawsze ustalam z klientem to, jak ma wyglądać. Zwłaszcza, że w tym wypadku całość musi być spójna, z tym co już jest.-wyjaśniła. Sama Ivanka nie miała również żadnych ekscentrycznych zapędów, więc nie ma o co się bać, serio. Z resztą, jeśli Keaton oglądał jej programy, a jakoś musiał ją poznać, to wiedział, że jej styl jest raczej klasyczny, niż tandetny.
-Sałatka z owoców morza brzmi naprawdę nieźle.-stwierdziła okładając kartę na bok.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 10 Grudzień 2018, 22:48   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


Należało mieć jakieś granice i trochę rozumu, a wtedy powinno wyjść dobrze. Albo przynajmniej szacunku do samego siebie i resztki godności, też dawały radę. Felix naprawdę czuł się czasem człowiekiem starej daty, gdy na zbyt krótkie sukienki, które wdziewały na siebie nieco zbyt młode dziewczyny w klubach, reagował tylko westchnięciem pełnym dezaprobaty, zamiast przyglądać się z zainteresowaniem, jak robił to jeszcze jakieś – o mój Boże, to było już dziesięć lat temu… U mężczyzn wszystko to było zawsze jakieś bardziej stonowane. Nie mowa tutaj o drag queens i innych ewenementach (wszystko jest dla ludzi, byle nie prosto w jego twarz, bo choć to akceptował – nie był fanem), tylko o tym co widywało się… No cóż, na co dzień. Oczywiście, były to tylko jego osobiste przemyślenia i, tak prawdę mówiąc, nie przepadał za rozmową na takie tematy. Zdawał sobie sprawę z tego, że w roku dwutysięcznym osiemnastym lepiej było tego nie poruszać na głos.
- Nawet mi tak nie mów. Nie chcę, żeby było gorzej – zaśmiał się, po czym machnął ręką. Nawet sobie tego nie wyobrażał, bo gdyby jednak, istniała możliwość, że padłby na zawał. A tego nikt chyba nie chciał – albo i prawie nikt by się nawet nie przejął. Ciężkie było życie człowieka, który sam z własnej woli uczynił się samotnikiem, a po latach zaczął żałować swojej decyzji. Ale teraz nie o tym, a o kolorowych sufitach, których Keating z całego serca nienawidził. Dla niego sufit powinien być biały, ściany w stonowanych (albo przynajmniej przyjemnych i dopasowanych do wnętrza) kolorach i zdecydowanie żadnych śledzących kocich oczu, które mogły co najwyżej przyprawiać o koszmary. – Absolutnie, nie oczekuję odpowiedzi tu i teraz.
Odpowiedział z uśmiechem. Miał jednak świadomość, że przynajmniej udało mu się przekonać Ivankę, a teraz reszta leżała już w jej rękach. Ona również zrobiła na nim świetne wrażenie – była miła, uprzejma i profesjonalna, a przy tym nie stawała się chłodna. Gdyby mu kazano, naprawdę z ogromną niechęcią musiałby przyznać, że z początku obawiał się kogoś gorszego, z kim nie będzie w stanie się dogadać, ale los sprawił mu miłą niespodziankę. Doceniał również jej urodę – ciężko było tego nie robić – ale nie zamierzał w żaden sposób przekraczać profesjonalnej granicy tego spotkania. Dokładnie, praca i inne rzeczy nigdy się nie łączą, bo to nie ma prawa skończyć się dobrze dla żadnej ze stron.
- Ja tylko mówię co myślę – rozłożył ręce w geście bezradności, ale uśmiech nie schodził z jego twarzy. Dobra, może i trochę go przejrzała, ale przecież nie miał zamiaru przyznawać jej w tym momencie racji. – Jeśli chodzi o hol, doprowadzić do używalności, lobby… Odświeżyć. Nadać trochę więcej własnego stylu, zamiast trzymać się tego, co pozostawił poprzedni właściciel.
Pokiwał głową, jakby chciał coś potwierdzić, choć wcale nie było czego. Przez chwilę chciał jej powiedzieć, że River North to tak właściwie najważniejsza rzecz w jego życiu, ale to wiązałoby się z pewnym otworzeniem się przed obcą osobą, na co przecież wcale nie miał ochoty.
- Obawiam się, że i tak będę musiał zdać się przede wszystkim na Ciebie. Jak typowy mężczyzna, nie znam się na kolorach, nie wiem co do czego pasuje i umiem tylko powiedzieć czy coś mi się podoba, czy nie – rzucił, wyraźnie rozbawiony. Nie było może z nim aż tak źle, w końcu ubierał się sam i nie wyglądał źle. Z drugiej strony, dobranie butów, koszuli i krawatu do garnituru nie stanowiło chyba aż takiego wyzwania, choć i z tym niektórzy sobie nie radzili. – Więc dwie sałatki z owoców morza.
Przekazał kelnerowi, gdy ten po raz kolejny znalazł się przy ich stoliku.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 12 Grudzień 2018, 21:42   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Ivanka się szanowała, wiedziała też, że nie zrobi (już) nic takiego dramatycznego, aby zyskać to, na co pracuje. Są pewne granice, trzeba się szanować i pójście z kimś do łóżka nie prowadzi do niczego na dłuższą metę. Tego brunetka nigdy nie zrobiła, ale zdarzało się robić różne dziwne rzeczy jak była asystentką na samym początku swojej kariery. Nie było to nic wstydliwego pokroju rozbierania się i tak dalej, ale po prostu często stawała na rzęsach, aby zadowolić osoby, dla których pracowała. Latanie po całym mieście aby spełnić ich zachcianki, zwłaszcza że było to poza Stanami to było spore wyzwanie. Sporo się nauczyła i przede wszystkim wiedziała, że to nie jest dla niej. Nie odnajduje się w takiej pracy i tak naprawdę nie doprowadzi to do niczego dobrego względem jej planów długoterminowych.
-Jeśli się tego podejmę, to możesz być pewien, że nawet w trakcie tej operacji nie będzie to wyglądało gorzej. Przynajmniej się postaram-uśmiechnęła się, choć wiadomo, że w trakcie remontu wiele dziwnych rzeczy potrafi się stać, a w środku każdej operacji może być kryzysowy moment, który będzie odbiciem się od dna i drogą w górę. Ivanka nie miała nic do kolorowych sufitów, choć to też zależało od wnętrza. Choć mężczyzna niemal dał jej już z miejsca wolną rękę, to na pewno będzie się z nim konsultować, albo chociaż informować go o swoich planach, by mógł zaprotestować w odpowiednim momencie.-Cieszę się-uśmiechnęła się. Gdyby tego oczekiwał to mogłaby się wytworzyć dość niezręczna sytuacja, jako że dekoratorka nie mogłaby spełnić wymagań, albo musiałaby powiedzieć nie.
Profesjonalizm to coś, do czego kobieta najbardziej dążyła. Mogła mieć talent, odwagę i twarz, która dobrze wygląda w kamerze, ale w niektórych tematach trzeba było się wykazać, samemu się ucząc i starając aby wszystko było w porządku. Musiała się nauczyć co mówić, jak się zachowywać, jak nie dać się zbić z tropu - nawet wcześniejsze nagrywanie programu pozwalało na błędy. Long story short - nazwanie Ivanki profesjonalną byłoby uznane przez nią za komplement, jeden z większych.
-Jeśli chcesz zmienić styl, to obawiam się, że będziesz musiał przynajmniej wszystkie korytarze i tak dalej odremontować. Oczywiście, nie koniecznie na raz, ale najlepiej będzie jak powiem Ci to od razu, abyś mógł wszystko zaplanować, łącznie z czasem i pieniędzmi na to. -zaznaczyła. Cóż, widziała w tym hotelu wielki projekt, taki długi i wymagający, który jednocześnie wydawał się być niesamowicie ekscytujący, nawet jeśli miała świadomość, że nie jest on dla niej.
-Powiem Ci otwarcie, że wolę pracować z mężczyznami, którzy tylko akceptują lub nie moje pomysły niż z kobietami, które próbują się non stop wtrącać i mają miliard pomysłów, które do niczego nie prowadzą. Więc wydaje się, że jeśli do czegoś już dojdzie, to będzie się nam doskonale współpracować-stwierdziła. Lubiła projekty, gdzie nie miała ściśle określonego budżetu, gdzie nie musiała szukać jak najtańszych rozwiązań. -Dziękuję-zwróciła się do kelnera, zamawiając jeszcze wodę gazowaną.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 27 Grudzień 2018, 15:18   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


Niestety, tego nieco brakowało w dwudziestym pierwszym wieku. Kobiet, które by się szanowały. Felix nie twierdził, że każda była skłonna dać dupy za awans czy podwyżkę, ale niestety spotykał się z tym na tyle często podczas pracy w hotelu, że robiło mu się słabo. Dyrektor hotelu w Nowym Jorku, w którym wcześniej pracował Keating, niejeden raz chwalił się tym, jak przespał się z taką czy inną asystentką, obiecując jej podwyżkę, której oczywiście później nie otrzymywała. Felix był najwyraźniej jakieś inny – żółć podchodziła mu do gardła, gdy o czymś takim słyszał. I jego spotkała taka sytuacja w karierze, że proponowano mu seks, ale zawsze odmawiał. Jeśli nie udało się doprowadzić sekretarki, czy ktokolwiek to tak właściwie był, doprowadzić do porządku i przypomnieć, że powinna zachowywać się profesjonalnie, niestety musiał taką osobę zwolnić. Miał swoje zasady, których trzymał się nieustannie i bez żadnych wyjątków, a to właśnie była jedna z nich.
- Trzymam za słowo, nie mogę zamknąć hotelu na czas remontu – przyznał z rozbawieniem, uśmiechając się w stronę kobiety. Zamknięcie budynku byłoby PRową porażką, choć już rozwalony hol nie świadczył najlepiej. Stąd nadzieja, że uda mu się otrzymać odpowiedź od Ivanki jak najszybciej, by nie narażać hotelu na więcej takich porażek. Nie było tak źle, ale przewrażliwiony na punkcie miejsca, które traktował niczym swoje dziecko, dostawał już cholery na samą myśl, że hol stoi w tak kiepskim stanie już cały jeden dzień, a co dopiero, że jeszcze trochę tak zostanie… Nie było to zbyt mądre myślenie i zapewne Keating wkrótce dostanie zawału, nadciśnienia, albo zaczną się inne problemy zdrowotne, ale nawet nie potrafił myśleć o River North Hotel inaczej. Pracował całe swoje życie, by znaleźć się w tym miejscu i nie miał zamiaru odpuszczać tylko dlatego, że już znalazł się w fotelu właściciela. – Ja również.
Skinął jeszcze głową, w wyrazie aprobaty. W głowie zaciskał kciuki na szczęście, by odpowiedź przyszła na ASAP, i to pozytywna. Jeśli tak się nie stanie, będzie musiał czym prędzej szukać kogoś innego, a że dążył tylko do tego, co perfekcyjne i trudno było sprostać jego wymaganiom, to mogło zakończyć się spektakularną klęską. Tego naprawdę wolał uniknąć – i nic w tym dziwnego, przecież nikt nie lubi przegrywać. Szczególnie z samym sobą.
- Raczej myślę o czymś, co wpasuje się w aktualny styl, ale nada hotelowi powiew… Świeżości – wyjaśnił, sięgając po kubek z kawą, który zapewne cały czas tam stał. Była już zimna, o czym kompletnie zapomniał i skrzywił się nieznacznie, gdy chłodny napój dotknął jego ust. Pokręcił głową z wyraźną dezaprobatą i skinął na kelnera, by ten pozbył się kubka ze stolika, żeby przypadkiem znów po niego nie sięgnąć. – Ale jeśli uznasz, że zmiana całego stylu jest potrzebna…
Dodał jeszcze, pokazując w ten sposób, że jest otwarty na jej propozycje i sugestie. Tylko niekoniecznie je zaakceptuje.
- Wychodzi na to, że dobrze byśmy się dobrali – roześmiał się. Nie musiał nic dodawać, bo w tym momencie na stoliku postawione zostały dwa talerze, szklanka z wodą gazowaną dla Ivanki i, a jakże, kolejna kawa dla Felixa.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 29 Grudzień 2018, 18:31   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Cóż, świat się zmieniał, wyobrażenia i potrzeby również, zmieniały się standardy i potrzeby również. Gdyby mężczyźni nie byli takimi dupkami, których łatwo omamić krótką spódniczką i cyckiem na wierzchu, wiele kobiet na pewno by nie próbowało takich sposobów. Cały świat jednak pokazywał, że nie mając świetnej sylwetki, dużych piersi i tak dalej nie są zbyt wiele warte, więc nie były na tyle odważne, aby walczyć o swoje marzenia wiedzą i umiejętnościami, tylko ciałem i innymi atutami. To akurat nie opisywało Ivanki, ale czasami naprawdę się zastanawiała, jakby jej kariera się potoczyła, gdyby czasem założyła krótszą sukienką, pozwoliła się złapać za tyłek i tak dalej. Może miałaby więcej pieniędzy, jej program byłby nie w Netflixie, ale ogólnokrajowej telewizji, ale tak naprawdę to nie miało takiego znaczenia. Wiedziała, że wszystko co ma w związku ze swoim talentem i ciężką pracą. Przecież nikt nie mógłby jej zapewnić, że po awansie przez łóżko nie straciłaby po pół roku pracy bo kolejna dziewczyna zrobiła coś jeszcze bardziej szalonego.
-Wiem, wiem. Zamknięcie hotelu musiałoby być zaplanowane z wyprzedzeniem, aby nie przyniosło zbyt wielkich strat. O to nie musisz się bać, rozumiem takie sprawy-akurat w temacie co i kiedy można w hotelu robić wiedziała, bo przecież zawsze zajmowała się miejscami, które są, a przynajmniej bywają wynajmowane i trzeba było się wpasować z terminami tak, aby nic nikomu nie przeszkadzało.-Aczkolwiek musiałbyś się liczyć z tym, że dla przyspieszenia pracy, trzeba by pewne roboty wykonać w nocy, co znowu podnosi koszty robocizny-zauważyła.
Z każdym kolejnym zdaniem, informacją, coraz bardziej była chętna, aby zrobić ten projekt, nawet bez obecności kamer, bo one tylko komplikowały sprawy i wydłużały czas ze względu na to, że światło, hałas i takie tam przeszkadzały w nagraniach, a pewne rzeczy i rozmowy najzwyczajniej trzeba było nakręcić. Jednak te swoje przemyślenia postanowiła dla siebie zachować, bo same chęci to za mało, musiałaby to zgrać z innymi swoimi planami, nie tylko tymi zawodowymi.
-Nie będę zbyt wiele wymyślać i o niczym nie zadecyduję bez Ciebie. Nie martw się.-zapowiedziała. Mogła sprzedać pomysły na zmiany, mogło to przecież chodzić tylko o zmianę koloru ścian, czy pościeli w łóżkach - a to nie było ani bardzo pracochłonne ani bardzo drogie, a przede wszystkim można było to odwlec w czasie, przeciągnąć i tak dalej. Nie ma co się porywać z motyką na słońce.
-Wygląda na to, że ta współpraca mogłaby się udać. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Smacznego-uśmiechnęła się i zabrała się do swojej sałatki, która wyglądała naprawdę apetycznie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 3 Styczeń 2019, 02:14   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy. Moralność umierała już od lat, ale dopiero w ostatnim czasie było to tak straszliwie widoczne, że Felix nieustannie się krzywił. Wystarczyło włączyć byle kanał w narodowej telewizji, by widzieć krótkie sukienki i cycki na wierzchu. Jak się chciało zobaczyć jeszcze więcej, jakikolwiek klub był tylko kilka kroków dalej. W tym świecie sławę i pieniądze zdobywało się inaczej niż lata temu, gdy Keating dopiero rozpoczynał swoją karierę. On też wiele poświęcił, by znaleźć się na swoim miejscu – w tym i trochę godności – ale nie było to aż tak drastyczne. Zdawało się, że starsze pokolenie powoli odchodziło w zapomnienie, a na świecie zaczynały panować nowe zasady, z którymi czterdziestoletni właściciel hotelu nie potrafił się już utożsamiać. Bolesna degeneracja społeczeństwa, ot co. W panowanie weszli milenialsi, a jako ich pracownicy – nowe pokolenie, nie znające już chyba nawet takich trudów życia jak starsi. Felix naprawdę zaczynał czuć się stary, a do zostania staruszkiem przecież zostało mu przynajmniej jeszcze kilka lat. Nie nadawał się do życia w roku dwutysięcznym osiemnastym, dziewiętnastym, ani żadnym innym, który miał nadejść.
- Dokładnie. Właściwie… Imponuje mi, że o tym pamiętasz – rzucił żartobliwie. Nie miał zamiaru ujmować jej inteligencji, ani trochę, ale zazwyczaj spotykał się z zaskoczeniem, gdy o czymś takim wspominał. Tak jakby szokujące mogło być, że coś, co jest zamknięte, nie przynosi zysku. A pieniądze brały się z drzewa, tak? Dobre sobie. Sklep można było zamknąć na tygodniowy remont. Zamknięty na tydzień hotel zwiastował naprawdę złe nowiny. – I to mi się podoba, że w ogóle istnieje taka opcja.
Pokiwał głową z uznaniem. Pieniądze naprawdę przestawały tu grać jakąkolwiek rolę. Miało być dobrze, lepiej niż było teraz, jak najlepiej. Jeśli miał do tego poświęcić czas i pieniądze, niech tak będzie. Nocne prace nie były dla niego niczym niezwykłym, a kiedy dodać do tego męczącą od lat bezsenność, nie był w stanie mieć zupełnie nic przeciwko. To brzmiało jak same korzyści, może poza dodatkowymi wydatkami… Ale i na to było go prawdopodobnie stać bez żadnego problemu.
- Brzmisz jak idealny wykonawca. Szkoda, że nie znałem Cię, kiedy przejmowałem hotel – wywrócił oczami i westchnął ciężko na wspomnienie ekipy, która robiła remont gabinetu. A to był tylko gabinet! Co tu dopiero mówić o większych zmianach – Felix padłaby chyba na zawał, gdyby musiał ich znów zatrudnić. Co tyczyło się drobnym pomysłów na zmiany – wspaniały pomysł. Nie wymagały zbyt wiele pracy, a przynosiły właściwy efekt, którego właśnie oczekiwał. – Trzymam kciuki, żeby wyszło coś dobrego.
Uniósł kubek z kawą w ramach toastu, bardziej dla żartu niż czegokolwiek innego, po czym skinął Ivance jeszcze głową, w ramach życzenia smacznego, i sam zabrał się za swoje jedzenie.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 3 Styczeń 2019, 20:51   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Moralność na przemian rosła i malała, była niczym istna sinusoida i kto wie jak będzie za jakiś czas... Może lepiej, oby bo tak naprawdę to Ivanka nie chciałaby, aby jej syn wychowywał się w takim momencie, kiedy przez łóżko można wszystko załatwić. Kobieta starała się, aby jej syn wyszedł na ludzi, ale do tego jeszcze długa droga i to głównie dlatego, że miał ledwo 7 lat na razie. Zanim ten będzie przemieniać się w młodego mężczyznę, świat może wyglądać zupełnie, zupełnie inaczej. A jako, że na razie ta tendencja związana z moralnością spadała na łeb, na szyję, jest możliwość, że los się odmieni. W końcu od dna trzeba się kiedyś odbić.
-Siedzę w branży i wiem, że czasem mamy określony czas na robotę, albo trzeba zwlekać z rozpoczęciem remontu, bo coś tam. -przypomniała mu. W niektórych przypadkach brak gości wiązał się tylko z brakiem zarobku, ale czasem przynosiło też straty. A jakby Felix miałby z dnia na dzień zamknąć hotel, odwołać rezerwacje i wywalić gości z hotelu, to ucierpiałby przede wszystkim wizerunkowo, a nie bójmy się tego powiedzieć, było co tracić. Może to nie był żaden Plaza z Nowego Jorku, ale i tak miał dobrze notowania, był dość elegancki i rozpoznawalny i co najważniejsze, nie dało się w nim wynająć pokoju na godziny... w wiadomych celach.
-Na pewno znaleźlibyśmy taką ekipę, która by się na to zgodziła-powiedziała. Pieniądze mogą być kartą przetargową, z resztą są ekipy, które specjalizują się w remontach wieczornych, bo na przykład większość prac w galeriach handlowych, aby nie przeszkadzać klientom można było prowadzić tylko w nocy.
-Nie wiem, czy już wtedy pracowałam w tej dziedzinie-zaśmiała się. Okej, to był mało wybredny żart, ale River North nie należało do najnowszych hoteli.-Przepraszam, to nie było na miejscu. Renowacją konkretnie hoteli nie zajmuję się jednak zbyt długo. Wcześniej to były raczej mieszkania.-wytłumaczyła. Zabrała się za jedzenie, bo lepiej będzie jak się już zamknie, naprawdę.
-Nie będę owijać w bawełnę... Podoba mi się ten projekt, jednak naprawdę nie jestem pewna, czy będę mogła się tego podjąć. -powiedziała. Musiała sprawdzić w kalendarzu, porozmawiać z ekipą i tak dalej. Jednak korciło już ją, aby usiąść do komputera i przyszykować wizję.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Felix Keating


Jestem w Chicago od
https://images2.imgb

Wysłany: 4 Styczeń 2019, 16:17   
   Mów mi -  Adka
   Multi -  Ronnie, Cora, Gabriel, Finn, Dante, Audrey


Dobrze, że nie miał dzieci – a przynajmniej nie takie, o których by wiedział i musiałby wychowywać, ale o tym jeszcze nie teraz. Tak czy inaczej, chyba bałby się je wychowywać w aktualnym społeczeństwie. Nie był to jedyny powód dla którego nie chciał mieć potomstwa, ale zdecydowanie znaczący. Narażać dziecko na wszystko co teraz się dzieje, na życie w wiecznym strachu. Nigdzie nie było bezpiecznie. Wojny, zamachy, nawet w Chicago, ta cholera fala morderstw, która nadal nie zostawała rozwikłana. Małe szanse, że zadzieje się cud i społeczeństwo się odmieni na dobre. Do takiej wiary trzeba było chyba być niepoprawnym optymistą, do których Felix zdecydowanie nigdy nie należał, nastawiając się raczej w życiu na to co najgorsze.
- Co racja, to racja, ale zbyt wiele osób o tym zapomina, bym uznał to za normalny stan rzeczy. Nawet tych siedzących w branży – uśmiechnął się z rozbawieniem, choć na jego twarzy pozostał nieznaczny niesmak, zapewne na samą myśl. Kilka wspomnień z przeróżnego rodzaju remontów i prac wykonywanych w hotelu przyszło mu właśnie do głowy, przypominając, jak beznadziejnie pracuje się z niektórymi ludźmi. Ivanka wydawała się kompletnym przeciwieństwem ludzi, których dotychczas spotykał, ale nie wiadomo było jeszcze jak z ekipą. Jeśli jednak nie mylił się co do Martinez, nie miał się czego bać – jeśli ktoś był w stanie doprowadzić robotników do porządku, to była właśnie ona, co tylko sprawiało, że jeszcze bardziej miał nadzieję na rozpoczęcie współpracy. – Ekipa zdaje się być tutaj najmniejszym problemem.
Rzucił, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Największą bolączką było właśnie to, że nie był w stanie otrzymać od niej odpowiedzi od razu. Nie chciał w żadnym wypadku się narzucać i jej poganiać, ale ciężko było ukrywać, że zależy mu również na czasie.
- Nie jestem aż tak stary – roześmiał się. River North nie było nowym hotelem, ale on został właścicielem ledwie kilka lat temu. – Nic się nie stało, spokojnie. Przyznaję jednak, że chętnie cofnąłbym się w czasie i wybrał kogoś innego. Do dziś tamto przeżycie straszy mnie po nocach.
Zażartował, sam również zabierając się za jedzenie. Pokiwał z uznaniem głową, notując w głowie, że będzie musiał pochwalić kucharza. Po chwili znów podniósł wzrok Ivankę, gdy po raz kolejny się odezwała i skinął delikatnie głową.
- Nawet jeśli bym chciał, oczywiście nie będę nalegał – uśmiechnął się kącikiem ust, jednocześnie sięgając po kubek z kawą.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Ivanka Martinez


Jestem w Chicago od
kilku lat



33
Architektka wnętrz

spotykam się z Evanem

Mieszkam w
Lincoln Park

Ivanka

Martinez

Wysłany: 5 Styczeń 2019, 15:26   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tatiana Hunzberger, Lexie Prescott, Pia Werner, Micah Schuyler, Chloe Peters


Ivanka na pewno bała się tego, jaki jest świat teraz, ale po pierwsze nikt jej nie pytał, czy to jest dobry moment na ciążę, a po drugie nie mogłaby tak naprawdę czekać latami, aż coś się zmieni, z dwóch względów. Po pierwsze, kobiety miały ograniczone możliwości czasowo, aby zajść w ciążę, no i przede wszystkim nie było wiadomo, czy coś się zmieni, czy będzie też coraz gorzej w tym temacie.
-Jestem profesjonalistką, staram się przynajmniej-stwierdziła. Nie mogła być przeciętną dekoratorką, bo takie nie posiadają swojego programu. Skoro już ustaliliśmy, że zapracowała na swoją pozycję, a nie przespała się z wysoko postawioną osobą, jednym z braci od Netflixa na razie. Trzeba było więc założyć, że naprawdę znała się na tym co robi, a ostatecznie to po nagraniu kilku programów wiedziałaby jak to po prostu się robi.
-Co prawda nie każdy ma terminy tak od ręki, ale to nie powinno być większym problemem-stwierdziła. W końcu to było Chicago, a dodatkowo można zatrudnić ekipę spoza miasta. Było wiele do dogadania, ale skoro nie mieli sztywnej granicy finansowej, to wiele rzeczy dało się rozwiązać.
Porozmawiali jeszcze o kilku rzeczach, zjedli smaczny posiłek i spojrzeli na zniszczone lobby, cóż, nie było to okropne, ale trochę pracy było do wykonania. Ivanka dalej zdania nie zmieniła i chciałaby się tego podjąć, więc obiecała, że wkrótce się z nim skontaktuje


/zt x2
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Theodore Lightwood


Jestem w Chicago od
urodzenia



33
informatyk

brak

Mieszkam w
River North

Theodore

Lightwood

Wysłany: 5 Maj 2019, 22:07   
   Multi -  Rosalie


| pierwsza!

Przyjęcie było naprawdę udane - stoliki na sali balowej i w sali restauracyjnej były rozstawione tak, by było również miejsce do tańca - jedno bardziej kameralne i mniejsze, a drugie nieco większe i zdecydowanie mniej kameralne. Oczywiście, mężczyźnie nie uśmiechało się eksponować swojego kalectwa na olbrzymiej, balowej sali, pozostał więc tutaj, w restauracji, mając na oku ubraną jak księżniczkę Maddie, widocznie zadowoloną, że poświęcał jej całą uwagę. W końcu kto by chciał randkę z kuternogą na weselu? Właściwie Ted już myślał, że cała impreza zostanie odwołana. Nic dziwnego, skoro pan młody się nie zjawił, ale Rosie była wyraźnie przytłoczona. Kiedy więc James poszedł porozmawiać z panną młodą, Theodore obiecał, że zajmie się jego córeczką i chyba radził sobie całkiem nieźle. Właśnie teraz dziewczynka poprosiła, żeby z nią zatańczył, co z ochotą uczynił. Chwycił ją na ręce i podtrzymując ją w powietrzu zaczął się lekko bujać, cały czas asekurując się sławentną laską, żeby nie przeciążać nadal nie do końca zdrowej nogi.
- A może ona, wujek? - spytała radośnie dziewczynka, wtajemniczona w akcję "zobacz moją laskę", oczywiście bez jakichś zbereźnych detali), spoglądając na kobietę, która chyba była druhną i jednocześnie młodszą siostrą panny młodej. Ted widział jej zdjęcia u Rosie, kiedy byli razem na froncie. Wtedy dziewczyna wyglądała jak nastolatka, dzisiaj była piękną młodą kobietą.
- Możemy spróbować, ale tym razem pozwól mi mówić, co? - zapytał z uśmiechem. Szampan, który wypił nadal jeszcze szumiał mu w głowie, przede wszystkim dlatego, że w połączeniu z jego lekami przeciwbólowymi stanowił mieszankę wybuchową. Nadal z dziewczynką na rękach przebujał się w stronę kobiety.
- Hej, to mój wujek, chcesz zobaczyć jego laskę? - wypaliła od razu dziewczynka, za co Lightwood zmroził ją spojrzeniem. Ta jedynie wzruszyła lekko ramionami z uśmiechem, by wskazać na przyrząd, na którym brunet się podpierał.
- Tak, oto ona. Oto moja laska - powiedział z dumą, stawiając dziewczynkę na podłodze i obracając ją zgrabnie. - Jestem Ted, to moja córka chrzestna, Maddie, a ty wyglądasz absolutnie hot w tej sukience - uśmiechnął się do kobiety lekko, taksując ją mimowolnie wzrokiem, bo wyglądała absolutnie zachwycająco. Dopiero po chwili zorientował się co powiedział i miał ochotę strzelić facepalm, ale co miał poradzić? Zawsze kiedy miał lekką bombę, to mówił za dużo.
 


profil kalendarz karta postaci relacje
 
Willow Nielsen


Jestem w Chicago od
kilku tygodni



29
kelnerka

straciła narzeczonego

Mieszkam w
Loop

Willow Jeanette

Nielsen

Wysłany: 22 Wrzesień 2019, 20:25   
   Multi -  February Larson


~2~

Nie powinno jej tu być. Dosłownie. Tego dnia Willow miała mieć dzień wolny. Ale? Ale niestety pech chciał, że jedna z koleżanek spadła ze schodów i skręciła sobie kostkę. Konieczne było zastępstwo na wczoraj, a w tej chwili jedynym dyspozycyjnym pracownikiem była.. Willow. Willow, która miała konkretne plany na ten dzień, jak na przykład zaszycie się pod kołdrą do końca życia. No, nic z tego, niestety.
Spóźniła się – właściwie, nie trudno się jej dziwić, skoro została ściągnięta do pracy praktycznie w ostatniej chwili. Gdy tylko zjawiła się w restauracji, czym prędzej przebrała się w swój uniform: białą koszulę i czarną spódniczkę. Włosy związała w schludny kucyk, a na koniec błyskawicznie poprawiła makijaż. Prezentowała się nienagannie. Spoglądając w swoje odbicie w lustrze, nie mogła się nie uśmiechnąć, nawet jeśli wcale nie było jej do śmiechu. Pierwszy spacer po Sali restauracyjnej zakończył się zebraniem kilku zamówień. Zebrała również brudne naczynia z jednego ze stolików, by na koniec wpaść do kuchni, przy okazji niemalże taranując jedną z kelnerek. I w tym momencie wiedziała już, że ten dzień będzie bardzo, bardzo… interesujący. Chwilę później ponownie wypadła na salę, ale tym razem z pierwszym zamówieniem. Tak naprawdę, nie zdążyła nawet wyjść zza zakrętu, kiedy zderzyła się z kimś plecami. Warto dodać, mocno. Bardzo mocno. Taca z zamówieniem wypadła jej z rąk, robiąc przy tym mnóstwo hałasu. Naturalnie, w tej jednej chwili oczy wszystkich były zwrócone tylko i wyłącznie w kierunku Willow.
- Astrid? – była zaskoczona obecnością siostry, zwłaszcza tu, zwłaszcza teraz, zwłaszcza przez wzgląd na to, że wszyscy właśnie przyglądali im się z wyraźnie wyczuwalnym skupieniem – Co Ty tu robisz? – oczywiście, że to nie ona powinna zadać to pytanie. To nie Astrid wróciła do Chicago w wielkiej tajemnicy, lecz ona. – Wszystko w porządku? Nic Ci nie zrobiłam? – jasne, nie przeprosi za swoją nieuwagę. Oczywiście. Przecież panowała nad sytuacją w każdym możliwym calu, czyż nie?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum
 
Astrid Nielsen


Jestem w Chicago od
Malucha



25
Konsultantka ślubna

Trzy rozwody na razie wystarczą

Mieszkam w
Loop

Astrid

Nielsen

Wysłany: 22 Wrzesień 2019, 22:42   

2. outfit

Tym razem nie odwiedzała River North w celu rezerwacji sali na kolejne wesele dla szczęśliwie zakochanej pary, a zwyczajnie postanowiła zjeść ciepły posiłek. Ostatnie kilkanaście dni żyła w biegu i zadowalała się jedynie kubkiem ciepłej czekolady, nie nadużywając kofeiny, bo po ostatnim razie dalej nie mogła dojść do siebie. Wypiła chyba osiem i nie spała prawie trzy dni. Co prawda, zdarzało jej się dolewać kilka kropel brandy czy whiskey do czekolady, w końcu to nie grzech, ale nigdy zbyt wiele, co by nie wyszło, że wpada pijana do pracy. Co to, to nie! Ale dawało jej to pozytywnego kopa i wielki uśmiech na twarzy.
Znała tutejsza kuchnie na wylot. Kilkanaście razy zamawiała u nich catering, jak również organizowała wesela na sali, także miała ogólne rozeznanie w menu, dlatego czym prędzej przywołała jedną z kelnerek. Podała, na co ma dzisiaj ochotę i czekała. W międzyczasie wyciągnęła tablet, aby odpowiedzieć na kilka firmowych maili. Lubiła papierkową robotę, choć utrzymanie jej osoby w jednym miejscu dłużej niż kilka minut graniczyło z cudem, dlatego najczęściej wypełniała dokumenty w ruchliwym miejscu, albo na świeżym powietrzu. Co by nie siedzieć bez sensu w biurze. Kiedy pojawiło się jedzenie, grzecznie podziękowała i powoli jadła starając się nie ubrudzić ubrania. Za godzinę miała ważne spotkanie z zespołem, który miała zamówić na wesele klientki i nie mogła wyglądać na nim jak jakaś fleja. Po skończeniu wytarła usta serwetką i schowała tableta do torby. Na nią chyba czas. Spojrzała jeszcze na zegarek. Nie chciała się spóźnić, dlatego postanowiła jeszcze zajrzeć do łazienki i w razie potrzeby poprawić makijaż. Nie miała pojęcia, że idąc w tamtym kierunku, ktoś ją staranuje, a tym bardziej nie podejrzewała, że będzie to jej siostra, dlatego w momencie upadku na swoje cztery litery, spojrzała kto był aż tak nieuważnym idiotą. Serio?!
- Co ja tu robię?! Co Ty tu robisz? - powiedziała, natychmiast wstając. Otrzepała się i sprawdziła, czy telefon, który trzymała w ręce, był jeszcze w jednym kawałku. Na jej szczęście tak. Spojrzała na siostrę, niedowierzając własnym oczom. Dlaczego ona tutaj była? Nie. Lepsze pytanie. Czemu do jasnej cholery jej o tym nie powiadomiła?!
- Jakbyś nie zauważyła, to szłaś jak taran albo buldożer na budowie. - już się nie wydzierała jak jeszcze chwile wcześniej. - Nic mi nie zrobiłaś. Nie uważasz, że należą mi się jakieś wyjaśnienia? - spytała, dopiero teraz uświadamiając sobie, że oczy wszystkich gości są zwrócone właśnie na nie. - A wy co? Patrzcie w swoje talerze! Smacznego! - warknęła i schyliła się, aby pomóc Willow posprzątać bałagan, jaki narobiła.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Willow Nielsen


Jestem w Chicago od
kilku tygodni



29
kelnerka

straciła narzeczonego

Mieszkam w
Loop

Willow Jeanette

Nielsen

Wysłany: 9 Październik 2019, 18:05   
   Multi -  February Larson


Astrid nie powinna aż tak bardzo unosić się na bogu winną kelnerkę. Fakt, może i Willow powinna zachować nieco więcej ostrożności, lecz.. to był wypadek. Willow naprawdę nie miała zamiaru zrobić siostrze na złość i doprowadzić ją takiego, a nie innego stanu. Inną sprawą było to, że rzeczywiście, zrzuciła na biedną blondynkę zbyt wiele, jak na jeden raz – nie tylko ten cholerny wypadek w restauracji, ale też sama jej obecność w Chicago była ogromną niespodzianką. Zresztą, w tym momencie mogę wszystkich zapewnić, że Astrid nie była wyjątkiem w tej kwestii. Nie tylko młodsza Nielsen nie wiedziała o powrocie siostry do Chicago.
Wiele wysiłku włożyła w to, by zachować kamienną twarz – zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy to Astrid naskoczyła na nią tak, jakby była największym złem tego świata. Skrzywiła się nieznacznie, mimowolnie wykonując niewielki krok w tył. Cóż miała poradzić, aniżeli przyjąć na klatę wszystkie zarzuty ze strony siostry, hm? Już, już miała się odezwać, kiedy Astrid w typowy dla siebie sposób zwróciła się do klientów. Sama Willow tylko wzniosła oczy ku niebu. Cała Astrid, przeszło jej przez myśl, by po chwili całkowicie skupić się na sprzątaniu.
- Przepraszam, Astrid. – powiedziała cicho, nawiązując do wyjaśnień, jakie rzeczywiście należały się siostrze. Właściwie, nie tylko Astrid, ale i całej rodzinie. Willow nie uniosła wzroku, tylko skrupulatnie zbierała z podłogi kolejne części dania, które nadawało się już tylko do kosza – Nie chciałam Cię staranować. Spieszyłam się i przysięgam, nie widziałam Cię. – a czy gdyby widziała, cokolwiek by to zmieniło? Nadal nie wyrobiłaby na zakręcie, to pewne – Nie musisz tego robić. – mruknęła w pewnym momencie, wskazując na siostrę i resztki jedzenia na podłodze – Sama to posprzątam, naprawdę. – dodała, kręcąc głową na boki. Naturalnie, nie było mowy, by przeszła do sedna sprawy i spełniła prośbę siostry. Nie był to odpowiedni moment i miejsce na takie rozmowy, co poniekąd nikogo nie powinno dziwić. W końcu Willow była w pracy, prawda? Prawda. – Astrid, proszę. – rzuciła, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że również blondynka może nie ustąpić. A czy to powinno kogoś dziwić..? No chyba nie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum
 
Astrid Nielsen


Jestem w Chicago od
Malucha



25
Konsultantka ślubna

Trzy rozwody na razie wystarczą

Mieszkam w
Loop

Astrid

Nielsen

Wysłany: Wczoraj 14:56   

Ciekawe czy Willow w ogóle zamierzała ją poinformować o swoim powrocie. Nie, żeby Astrid była wkurzona, ale było jej przykro, że siostra nawet nie pisnęła słówkiem, przecież miały tak dobry kontakt. Może faktycznie, młodsza Nielsen była czasem nieznośna i wtykała nos w nie swoje sprawy, ale to tylko i wyłącznie w dobrej wierze. Teraz było tak samo i gdyby nie fakt, że wpadły na siebie w restauracji, to może spróbowałaby przycisnąć siostrę, dlaczego postanowiła magicznie zjawić się w Chicago, bez informacji.
- Wiesz, że przepraszam to trochę za mało. – tak grała nieugiętą, ponieważ nie mogła tak łatwo odpuścić. Oczywiście, najpewniej po kilku minutach zapomni, że się w ogóle złościła na Will, bo miała pamięć złotej rybki i raczej nie trzymała długo urazy. To, że nie patrzyła na nią, już zapaliło jej czerwoną lampkę w głowie. Okej, nie chce rozmawiać. Takie wnioski wysnuła, ale musiała, choć troszkę pociągnąć ją za język, ale to za moment w tej chwili musiały ogarnąć bałagan, a Asti nie zostawi siostry z tym samej.
- Taran przy Tobie to pikuś. – oczywiście obróciła to w żart, bo już humor jej się poprawił. Wystarczył widok siostry, za którą bardzo tęskniła. – Nie muszę, ale chcę i nie zmusisz mnie, abym przestała. – stwierdziła, zbierając kawałki talerza. – Tak jak nie zmusisz mnie, abym porzuciła moje dochodzenie do prawdy. – musiała usłyszeć, co ją przywiało do Chicago albo przed czym uciekała. Kiedy już się uporały z resztkami dania, zawędrowała razem z nią do kuchni. Co prawda, wejście było tylko dla personelu, ale młodsza Nielsen miała to gdzieś. Zresztą tyle razy była tutaj w sprawach organizacji wesel, że czuła się jak tutejsza.
- Mam iść do przełożonego i poprosić dla Ciebie dwadzieścia minut przerwy, abyś zechciała mi wytłumaczyć wszystko, czy sama to zrobisz? – była do tego zdolna i nie należało kusić losu, zwłaszcza że Astrid była nieugięta. Na sam koniec przywdziała piękny uśmiech, co by nie było, że grozi siostrze… ona tylko obiecywała.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 7