Poprzedni temat «» Następny temat
Swagger Lounge
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 4 Czerwiec 2016, 18:13   Swagger Lounge

[align=center:8713439bf7]
[/align:8713439bf7]
 


profil
 
Damon Silver


Wysłany: 11 Sierpień 2016, 19:00   

    #2 + outfit

    Kolejny koszmar. Kolejna nieprzespana noc. Kolejne wiercenie się bez sensu. Ten wiatr owiewający jego rozpaloną skórę, po której spływały kropelki potu. Serce walące jak szalone, tak, że zaraz miało wyskoczyć z piersi, a jego przyśpieszony oddech słychać było w całym pokoju. I jeszcze ten stłumiony krzyk jaki z czasem wydobył się z jego gardła. Umysł otoczony ciemnością. Samotność czyhająca w w jej zakamarkach. Ten okropny ból przeszywający każdy milimetr jego mięśni. Wystarczył jeden drobny impuls, by wszystko powróciło ze zdwojoną siłą, przez co znowu było tak cholernie źle. Czuł się potwornie to okrutne zmęczenie nie opuszczało nawet na moment. Zdecydowanie potrzebował kawy, tego uzależniającego nektaru Bogów jaki stawiał go na nogi każdego kolejnego dnia. Do tego jeszcze wypalony papieros, kojący jego nerwy i viola - cudowne rozpoczęcie szarego dnia. Można wreszcie zmierzyć się tą okrutną rzeczywistością oraz dopadającą go monotonią.
    Tysiące myśli w jego głowie. Tysiące papierków do wypełnienia. I zaledwie garstka ludzi, którym psychologiczny profil musiał opracować. Mężczyzna poświęcał się swojej pracy całkowicie. Rzadko kiedy odchodził od biurka chyba, że po jedzenie lub picie z automatu. W przeciągu kilku lat stał się strasznym pracoholikiem, a ostatnio było z nim jeszcze gorzej, gdyż coś musiało zająć jego myśli z dala od dziewczyny, która złamała jego serce na pół. W mieszkaniu było tyle rzeczy jakie mu ją przypominały. Czasem nawet miał wrażenie, iż czuje zapach jej perfum, choć zabrała wszystko, co tylko tam miała. Taka okropna schiza. Musiał niestety jakoś przetrwać ten ciężki okres, iść dalej, ponieważ leżąc bezczynie w miejscu byłoby z nim jeszcze gorzej, a tego nie chciał. Stanowczo powinien odpocząć, bądź zaszaleć. Napić się dobrej whisky i spędzić z kimś czas kogo szanował oraz lubił. Zatem kto jak nie Clara się do tego nadawała? Dziewczynę, którą mimo, ze poznał tak nie dawno, to dogadywali się ze sobą doskonale. Może to kwestia podobnego patrzenia na świat, zainteresowania psychologią, bądź po prostu rozmowy jaka im się nieźle kleiła. Miała coś w sobie takiego błyskotliwego, że przyciągała go do siebie o wiele mocniej. Wysłał więc jej wiadomość zaraz po skończeniu pracy i tak wyszło, ze umówili się pod wieczór.
    To miejsce raczej sobie wygooglał, niż odkrył podczas jednej z pijackich wyprawek po barach, lecz tak przypadkiem wyszło, że właśnie tutaj zaproponował spotkanie. Wytruj wydawał się ciekawy, atmosfera również, zatem bez jakiś kąśliwych uwag po uważnym rozejrzeniu się, zajął miejsce przy wolnym stoliku na świeżym powietrzu. Nim jeszcze to zrobił, zamówił dwa koktajle, by postawić je później przed sobą. Z cierpliwością czekał na znajomą, bo najwyraźniej przyszedł o kilka minut za wcześnie.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 12 Sierpień 2016, 12:55   

/ po grze z Tosiem


Pijackie wieczory zaczęły wchodzić jej w nawyk. Walker nie wiedziała, czy był to dobry znak, czy wręcz przeciwnie - przedsmak zbliżającej się w życiu katastrofy. Nie była typową pesymistką, ale do patrzącej na świat przez pryzmat różowych okularów optymistki także było jej daleko. Jej nastawienie sugerowało raczej zachowanie neutralności w wielu kwestiach, toteż sama nie widziała niczego złego w praktykach, które opierałyby się na wieczorze spędzonym w barze nad butelką czegoś mocniejszego z dobrym znajomym po drugiej stronie stolika.
Jak to było z Damonem? Nie pamiętała. A może odpowiedniejszym sformułowaniem byłoby, iż nie pamiętała dokładnie. Spotkali się przypadkiem, do czego Clara w swoim życiu zdążyła się przyzwyczaić. Jedno zastępstwo na wykładzie sprawiło, iż zyskała nowego znajomego. I kto powiedział, że studia nie przynosiły żadnych korzyści? Przynajmniej miała się z kim napić. Pomijając fakt, iż przez moment Silver stał się jej wykładowcą. Na szczęście - był to jedynie okres przejściowy, który umożliwił skierowanie relacji na nieco inne tory. O wiele przyjemniejsze aniżeli profesor - student. Dodatkowo był od niej jedynie o sześć lat stary. Zapewne brzmiało absurdalne, bo jeszcze dziesięć lat temu takie zobrazowanie sytuacji zostałoby odebrane jako co najmniej niemoralne. Zaś obecnie? Mogli właściwie wszystko. Nawet pić alkohol.
Spóźniła się? Odrobinkę. Nie lubiła tego, dlatego cechowała się nadzwyczaj dokładną punktualnością. Tym razem przegrała jednak walkę z czasem, gdy na stacji metra pojawiła się parę sekund po swoim kursie. Musiała więc czekać na kolejny, co nieco przedłużyło się w czasie, w efekcie czego w Swagger Lounge pojawiła się może dziesięć, może piętnaście minut po umówionym czasie. Gnała na złamanie karku, toteż miała nadzieję, iż Damon nie odebrał braku jakiejkolwiek informacji jako olanie sprawy.
Odetchnęła więc z ulgą, kiedy znalazła się w niewielkim ogrodzie za budynkiem, w którym znajdował się lokal. Było to miejsce o wiele bardziej klimatyczne aniżeli wnętrze baru, dlatego ucieszył ją fakt, iż Silver zdecydował się na takie rozwiązanie.
- Cześć - rzuciła krótko, posyłając mu subtelny uśmiech, a jednocześnie nachylając się ponad stolikiem, aby musnąć jego policzek w łagodnym pocałunku. Trwało to ułamek sekundy, po którym Walker zajęła miejsce naprzeciwko niego. - Przepraszam, że musiałeś czekać. Podróżowanie metrem to tragedia - westchnęła przeciągle, odgarniając do góry kilka niesfornych kosmyków włosów. Odstawiwszy torebkę obok siebie, wyprostowała się na swoim miejscu i całkowicie skupiła spojrzenie na Damonie. - Co słychać? Wszystko w porządku? - zagaiła dla pewności, nie ukrywając przy tym zaskoczenia, jakim była wiadomość od niego. Dawno się nie widzieli i miała nadzieję, iż owe spotkanie było jedynie wyrazem tęsknoty, a nie ciszą przed burzą.
 
 
Damon Silver


Wysłany: 12 Sierpień 2016, 19:33   

    Z jakiej perspektywy nie patrzeć na świat, to i tak pozostanie on taki sam. Pełen okrucieństwa, zniszczeń wywołanych przez ludzi, idiotów z niskim IQ oraz tych pewnych cudownych chwil, które potrafią niekiedy przysłonić wszystko co złe. Jeśli Damon miałby się jednak określić w jakiej grupie tkwił byłoby to coś pomiędzy dekadenckim, a realistycznym postrzeganiem każdego pierwiastka budującego ten oto wszechświat. Bowiem nie nosił żadnych różowych okularów, ani nie żył w żadnej bańce mydlanej jaka pęknąć mogła nagle, a stąpał twardo po ziemi, potrafiąc wówczas cieszyć się z tych małych rzeczy. Cóż, na jego życie składało się pełno czarnych, ale także tych kolorowych elementów, które w całości tworzyły naprawdę intrygującą układankę, choć wciąż brakowało w niej jeszcze tyle części.
    Napicie się chociaż jednego drinka nie świadczyło o niczym złym, tym bardziej jeśli czas miało się spędzić w towarzystwie kogoś bliskiego, niż samotnie zapijać swe smutki, co było czymś zdecydowanie o wiele gorszym. Przez pewien moment Damon myślał nad podjęciem się tej drugiej opcji, lecz ostatecznie rozmowa z Clarą wydawała się o wiele ciekawsza. Coś ich łączył. Coś niesamowitego, co warte było pielęgnowania i choć wcześniej robił za jej wykładowce to teraz nim nie był, przez co mogli rozwijać dalej swą relację. Spotkać się w barze przy butelce piwa, bądź pójść razem na jakąś wystawę o ile tylko byłby im to dane. Teraz jednak wypadło na to pierwsze, ale kto wie, może w najbliższej przyszłości Dejm zabierze ją do jakiejś galerii sztuki.
    Czas upływał możliwie szybko przy tym koktajlu, który sobie zamówił oraz obserwacji wszystkich znajdujących się w pobliżu ludzi. Mężczyzna ewidentnie potrafił sobie znaleźć zajęcie, czekając na przyjaciółkę i tym sposobem nie zauważył nawet, że przyszła za późno. Widząc ją zbliżającą się do stolika, na jego buzi pojawił się uśmieszek. Dobrze było ją zobaczyć i wyraźnie ucieszył się na jej widok.
    - Cześć, pięknie się prezentujesz. - Również przywitał się z szatynką, raptownie pochylając się do przodu i oczywiście już na wstępnie nie szczędził sobie komplementów. Kiedy usłyszał jej kolejne słowa, przelotnie zerknął na zegarek, który założony miał na lewym przegubie, by sprawdzić czas. - Nawet nie odczułem, że się spóźniasz. - Odparł szczerze, bo taka była prawda. Obserwowanie ludzi zdecydowanie pochłonęło go dostatecznie, czasem tak już miał, gdyż niekiedy sprawiało mu to naprawdę ogromną przyjemność. To całe odkrywanie. Ilustrowanie gestów. - Można rzec, że pracowicie, ale nie narzekam. Mam przynajmniej czym zająć umysł. I tak, wszystko gra. To, ze chciałem się spotkać, nie oznacza od razu, że musi być źle. - Powiedział z tą nutką pewności słyszalną w głosie. Wówczas i swój wzrok skierował ku oczom dziewczyny. - Chciałem się spotkać, by usłyszeć co tam u ciebie słychać. Plus mam nadzieję, że ten koktajl może być, bo jak nie to zaraz zamówi się coś innego. - Dodał, podsuwając jej koktajl z alkoholem jaki zdążył wybrać, kiedy tutaj przyszedł. Ze swojego natomiast upił kilka łyków.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 12 Sierpień 2016, 20:06   

Walker także odznaczała się ewidentną, naturalną skłonnością do obserwowania ludzi, którzy znajdowali się dookoła. Nie była w tym w żaden sposób nachalna i nie naruszała ich prywatności, jednak najczęściej to właśnie najdrobniejsze gesty stanowiły podstawę dla ogólnego zachowania. Jako przyszły psycholog, była na takowe wyczulona, mimo iż od zawsze charakteryzowała się intensywnym odbiorem bodźców przekazywanych od innych. Na szczęście jednak nie było to na tyle zaawansowane, aby przejmowała się tymi niuansami podczas spotkań ze znajomymi. Te były miłą odskocznią od spraw i obowiązków związanych ze studiami, dlatego nie analizowała i nie snuła wszelkiej maści domysłów. Po prostu korzystała z wolnego czasu, a spotkanie z Damonem niewątpliwie było idealną do tego okazją.
Słysząc jego słowa, pozwoliła sobie na subtelny uśmiech, mimo iż jej charakter dawał wszelkiej maści sygnały do tego, aby wywrócić oczami w dość wymowny sposób. Nie lubiła komplementów i nigdy nie umiała na nie poprawnie reagować. Szczególnie, gdy te naprawdę coś dla niej znaczyły i przyozdabiały jej policzki subtelnymi rumieńcami. Podobno uroczymi, ale dość uciążliwymi - przynajmniej w mniemaniu Clary.
- Dziękuję. Ty też nie najgorzej - mruknęła przekornie, jawnie się z nim drocząc, bo tak, jak beznadziejna była w przyjmowaniu miłych słów, tak jeszcze gorzej radziła sobie z obdarowywaniem nimi innych, bez względu na to, jak szczere by one nie były.
- Tak? To następnym razem nie będę się wysilać i gnać na złamanie karku - skwitowała krótko, wzruszając nieznacznie ramionami, jak gdyby przekonana o sile własnej złośliwości i autentycznej możliwości wystawienia go na próbę czasu. Z jednej strony, była ciekawa, ile byłby w stanie wytrzymać w oczekiwaniu na jej przybycie, z drugiej zaś - całkowicie świadoma tego, iż jej nastawienie nie pozwalało dręczyć ludzi. Aż tak okrutnie.
- No tak, przepraszam. Chyba jestem przewrażliwiona - westchnęła ciężko, posyłając mu niewinne spojrzenie, doskonale wiedząc, że w ten sposób mogła go udobruchać za to bezpodstawne oskarżenie. Cieszył ją fakt, iż u przyjaciela wszystko było w porządku, a propozycja spotkania faktycznie wiązała się z tęsknotą za spędzeniem z nią wieczoru.
- Ou, to dla mnie? Dziękuję - skwitowała, opuszczając spojrzenie na szkło wypełnione po brzegi koktajlem. Przysunęła szklankę bliżej siebie, a następnie nachyliła się nad nią, aby zrobić niewielkiego łyka i posmakować napoju. - Dobry - przyznała szczerze, aby uspokoić Damona i powstrzymać przed nagłym zamówieniem kolejnego drinka. - Co u mnie? No wiesz. Spędzam lato w kwiaciarni i w domu - odparła, wzruszając subtelnie ramionami, jak gdyby nie widziała w tym niczego złego. - A ty? Masz jakieś plany na urlop czy nie dostałeś wolnego? - zagaiła, zatrzymując wzrok na wysokości jego oczu i uśmiechając się uroczo.
 
 
Damon Silver


Wysłany: 13 Sierpień 2016, 17:51   

    Obserwacja była swego rodzaju zajęciem bardzo go pochłaniającym. Poznawanie ludzi za jej pomocą to coś naprawdę niezwykłego i interesującego zarazem. Obserwujemy. Badamy. Odkrywamy. Snujemy wszelakie teorie będące kolejnym ułożonym puzzlem w całej tej układance zwanej życiem, choć nigdy nie powstanie z tego całość. I pomyśleć, że każda istota skrywa zupełnie inną historię, słabości oraz tajemnicę będące ich odwieczną zagadką. Splecione z tych jakże trudnych, a nawet i przerażających zmagań, doświadczeń życiowych, okrutnych oraz tych dobrych wydarzeń zapewnionych nam przez los, przeszkód stawianych nam na drodze, jak również z samych relacji z innymi. Człowiek jest jak morze ma swoje przypływy, odpływy i chowa na swym dnie cudowne skarby, jednakże trzeba skupić się na widzeniu w szerszym kontekście, wtedy bowiem poznasz historię ludzi zdecydowanie lepiej.
    Spotkanie tych dwoje wydawało się naprawdę świetnym pomysłem, szczególnie, że Dejm potrzebował się rozerwać. Pogadać o czymś przyjemnym z osobą, która całkowicie go rozumiała. Napić się i po prostu miło spędzić ten czas, bo co mogło być od tego lepsze? Siedzenie w tych samych czterech ścianach? Wpatrywanie się w sufit, rozmyślanie nad wszystkim i tak naprawdę niczym? A może oglądanie TV w jakiej to znowu lecą te same powtórki? Cóż, jednak spotkanie z Clarą zapowiadało się ciekawsze.
    - Dzięki. - Odparł i uśmiechnął się nieznacznie z tym filuternym błyskiem w oku. Zdecydowanie nie był to komplement pierwszej klasy, ale przystał przy tym, ponieważ to mężczyzna powinien sprawiać kobietą te cudowne i miłe pochlebstwa. Szczególnie wtedy, kiedy były naprawdę prawdziwe.
    - Następnym razem mogę po ciebie podjechać o ile będziesz chciała. - Zaraz po swych słowach przegryzł lekko policzek od środka. Propozycja ta była czysto koleżeńska, bo w końcu nie chciałby żeby jego znajoma musiała tak gnać na złamanie karku, byleby dotrzeć do niego jak najszybciej. Jednak może coś kryło się za tym coś jeszcze. - Nie masz za co przepraszać. - Wzruszył obojętnie ramionami, wciąż będąc skupiony na tych jej cudownych oczach. Zawsze starał się utrzymywać ze swoim rozmówcą kontakt wzrokowy, więc także teraz nie było inaczej. Tym bardziej, że Clara to taka piękna kobieta, na którą przyjemnie się patrzy.
    Kiedy przyjaciółka mu podziękowała jego wargi zadrżały i wygięły się w delikatnym, figlarnym i jakże uroczym uśmieszku. Pokiwał również lekko głową, by następnie przekrzywić ją lekko, a plecy oprzeć wygodnie o oparcie krzesła. Ewidentnie zdążył się już rozluźnić, choć jeszcze dużo nie wypił. Najwyraźniej wystarczyła sama obecność dziewczyny. - To dobrze - Mruknął cicho pod nosem, ciesząc się, iż napój przypadł do gustu jej kubkom smakowym. - I tyle? Coś na pewno musiało się wydarzyć w ostatnim czasie. - Uniósł brwi do góry, gdyż szczerze liczył na jakaś dłuższą wypowiedź z jej strony. Później natomiast, gdy Clara zadała mu pytanie dotyczące wyjazdu, chwilę musiał się nad tym zastanowić. - Planowałem wybrać się w nieznane na kilka dni. Pozachwycać się zielenią, krajobrazami, lecz zastanawiam się jeszcze nad tym i tym czy może kogoś nie zabrać ze sobą. - Odpowiedział.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 13 Sierpień 2016, 19:27   

Czego Clara spodziewała się po wieczorze w jego towarzystwie? Tak naprawdę była otwarta na rozwiązania wszelkiej maści i każdy możliwy scenariusz. Nie lubiła spędzać każdego wolnego wieczoru przed telewizorem w towarzystwie butelki wina, tuzina babeczek i kota, który i tak zajmował się sobą. Wyjście do chociażby pobliskiego baru było miłą odskocznią, szczególnie, w tak doborowym towarzystwie, jakim był Damon. Nie wiedziała, co w nim było wyjątkowego, iż preferowała jego towarzystwo aniżeli każdego innego, przypadkowego mężczyzny z baru. Nie zwykła nawiązywać niezobowiązujących znajomości, kończących się na jednym, wspólnym wieczorze lub nocy. Była do tego nastawiona w sposób sceptyczny, jak gdyby uległość wobec podchmielonych facetów nie świadczyła najlepiej o kobietach. Silver zdawał się prezentować ten sam rodzaj spojrzenia na świat, a wspólny zawód, czy może raczej zamiłowanie do psychologii sprawiło, że dogadywali się lepiej niż początkowo można by przypuszczać.
- Daj spokój. Podróżowanie po Chicago samochodem to prawie jak misja samobójcza - wyjaśniła krótko, pozwalając sobie na nieznaczne machnięcie ręką dla zbagatelizowania tematu, problemu, jak również i jego propozycji. Nie zamierzała go bowiem ciągać po całym mieście, w te i z powrotem, żeby tylko przewieźć swoje cztery litery w wygodnym aucie. Nienawidziła poruszać się po mieście własnym samochodem, bowiem, jak na typowego pechowca przystało, zawsze trafiała na największe korki, które, dzięki komunikacji miejskiej, w jakiś sposób udawało się nieco omijać.
- Możliwe, ale nie wiem, czy to warte wspomnienia - odparła, wzruszając niewinnie ramionami. - Byłam w Annapolis ze znajomym. Chcę wziąć psa ze schroniska z innym znajomym. Chodzę na kurs przygotowawczy na uniwersytecie. Pewnie niedługo powinnam zacząć się rozglądać za jakimiś praktykami - dodała z nieco większym entuzjazmem, jak gdyby wspomnienie wyjazdu z Eastwoodem nie było niczym wyjątkowym. W zasadzie, powoli odchodziło w cień, bowiem od tamtej pory nie miała z nim żadnego kontaktu. Czy cierpiała? Było jej przykro? Czuła się jak kretynka? Zapewne te i jeszcze więcej sprzecznych emocji kłębiło się w jej głowie, ale nie zamierzała tego dać po sobie poznać. Po prostu - duma nie pozwalała na wiele rzeczy. Odsunięcie tematu w najodleglejsze zakątki umysłu zdawało się być najrozsądniejsze. Szczególnie, że za praktykami musiała się naprawdę rozejrzeć. - Nie masz na zbyciu żadnego miejsca koło siebie, co? - zagaiła nieco mniej pewnie, aby nie sądził, iż chciała się gdzieś wcisnąć poprzez znajomość z nim. Nie miała jednak oporów w pytaniu o to, co ją dręczyło. Była bezpośrednia i szczera, co wiele osób najzwyczajniej w świecie sobie ceniło.
- Jakieś konkretne miejsce czy gdzie Cię nogi poniosą? Ja w sumie nigdy nie byłam w Kanadzie. Co jest śmieszne, zważywszy na fakt, że bliżej już być nie możemy.. - wymamrotała przekornie, kręcąc głową z rozbawieniem odmalowanym na twarzy, bo przecież mieli Kanadyjczyków po drugiej stronie jeziora. Miała nadzieję, że kiedyś uda się jej coś zorganizować.
 
 
Damon Silver


Wysłany: 13 Sierpień 2016, 23:26   

    Damon zdecydowanie nie był mężczyzną, który wyrusza do barów czy klubów, tylko po to, by poderwać pierwszą lepszą dziewczynę o ładnej buźce, a następnie zaliczyć ją w jej mieszkaniu jak najszybciej się dało. Przygodni seks nie były dla niego, gdyż nie widział w tym nic fascynującego. Ewidentnie wolał poczekać na to niesamowite oraz magiczne połączenie, jakie nawiąże się z czasem z tą cudowną kobietą. Może nawet i tą jedyną? Było to czymś o wiele trudniejszym do zrobienia, lecz warto. Miłość bowiem miała dla niego o wiele większe znaczenie, niż samo zaspokajanie swych potrzeb seksualnych, ponieważ to pierwsze trwać mogło wiecznie. W dodatku przy swoim boku posiadałby tą ukochaną osobę, na którą mógłby liczyć, aż do końca swych dni. Co mu natomiast po samych seksualnych uniesieniach bez żadnych uczuć? Cóż, dobrze to o nim świadczy i niewątpliwie szanował się, gdyż męską dziwką nigdy nie był i nie zamierzał być. Ludzie niestety są różni, nigdy nie wiadomo, kiedy jakiś pajac postanowił złapać cię za tyłek, inny przystawi broń do czoła, bądź znajdzie się taki co pomoże przy noszeniu zakupów. Znajdą się ci lepsi i ci gorsi, a on na szczęście zaliczał się do tych pierwszych.
    - Niekiedy nie jest, aż tak źle. - Stwierdził i zarazem podsumował w pewnej chwili, nie mając najmniejszej ochoty na sprzeczanie się z przyjaciółką, szczególnie, że po części miała rację. Korki czasem bywały naprawdę okropne i nie licząc jeszcze tych wszystkich piratów drogowych, których było tutaj od groma. Stanowczo za dużo słychać było w radiu o tych karambolach oraz śmiertelnych w nich ofiarach przez co przerzucenie się z auta na rower, wydawało się coraz lepszym pomysłem.
    - Wszystko jest warte wspomnienia, choć jak zaczniesz mówić o jakiś wyprzedażach to wybacz, ale przestanę słuchać. - Choć będąc w tym momencie całkowicie poważny, wykrzywił swoje wargi w aroganckim uśmieszku. Może i nie wyłączyłby się od tak, lecz zapewne zbyt nie interesowałyby go nowe kolekcje ciuszków wychodzących w sklepie, bądź jakiś torebek. - Z tego co wiem masz już kota i do tego chcesz jeszcze psa? Nie boisz się, że się zagryzą? - Zapytał będąc jak zwykle zbyt ciekawy. Sam jednak nie posiadał żadnego zwierzaka, ponieważ nie czuł takiej potrzeby i stanowczo brakowało mu czasu na zajmowanie się futrzakiem, czy złotą rybką, o której karmieniu zapomniałby na pewno. Może kiedyś pokusi się na kupienie papugi, jednakże był to zbyt odległy pomysł tkwiący w jego głowie. - Jakieś może się znajdzie. Mogę dać ci znać pod koniec tego tygodnia jeśli pasuje ci robienie praktyk na komisariacie. - Dla Damona pomoc Clarze była przyjemnością i z chęcią nauczyłby ją wielu przydatnych rzeczy podczas tych całych praktyk, gdyż niekiedy w jego pracy bywało tak nudno, że przydałoby mu się jej towarzystwo. Przynajmniej miałby z kim pogadać. Tak więc jej bezpośredniość wcale go nie zraziła, tym bardziej, że sam często tak miał.
    - Tym razem padło na Pensylwanię, a gdzie dokładnie to zadecyduje rzut lotką. Kanada jest piękna, niewątpliwie powinnaś w końcu się tam wybrać. - Odparł, z cieniem uśmiechu widocznym na swej buzi, wówczas wyprostował swe nogi pod stołem, krzyżując je dodatkowo w kostkach. Damon wciągu 30 lat zwiedził wiele, lecz wciąż niewystarczająco, dlatego co jakiś czas wybierał się na podróż do miejsca, na które padła, rzucona przez niego lotka. - Jeśli będziesz szukała towarzystwa do podróży to zawsze możesz zadzwonić do mnie - Dodał szczerze. Clara to naprawdę cudowna osóbka z jaką mógłby wybrać się w jakąś podróż, wtedy całym tym pięknem świata mógłby się w końcu z kimś podzielić, a nie wciąż miałby podziwiać je samotnie.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 14 Sierpień 2016, 00:52   

Ona także stroniła od wszelkiej maści przelotnych znajomości, które zaczynały się i kończyły w łóżku, trwając zaledwie jedną noc. Nie miała w zwyczaju ulegać pozornie niewinnym flirtom z kolorowymi drinkami w tle, tylko po to, aby po parunastu minutach dwuznacznej rozmowy zmyć się do mieszkania bliżej sobie nieznanego faceta, wylądować w jego łóżku, a rano wymknąć się niepostrzeżenie, nie czekając na ewentualne śniadanie, które zapewne i tak nie zostałoby jej zaproponowane. Wystarczał jej fakt, iż jej znajomość z Eastwoodem rozwinęła się w zastraszająco szybkim tempie, czego skutki odczuwała obecnie, gdy od powrotu z Annapolis nie miała z nim większego kontaktu. Czuła się jak niepewna czegokolwiek idiotka, a owy stan sprawiał, że była najzwyczajniej w świecie rozdrażniona i zirytowana.
- Nie opowiadam o wyprzedażach. Chyba, że dotyczą butów, ale nie widziałam ostatnio żadnych ciekawych - wymamrotała przekornie, dobrze wiedząc, że nienawidził tego tematu. Podobnie, jak każdy facet, więc pod tym względem niespecjalnie się na ich tle wyróżniał. Walker była jednak w stanie to zrozumieć. Być może dlatego - machnęła lekceważąco ręką. By wiedział, że nie zamierzała opowiadać o zakupach.
- Nie zagryzą - przyznała szczerze w pełni przekonana o słuszności własnych słów.
- Właściwie to on chce tego psa, a ja będę mu pomagać. No wiesz, chodzić razem na spacerki i przenocować, kiedy on będzie w pracy - wyjaśniła krótko, wzruszając niewinnie ramionami. Owszem, obawiała się, jak Maximus, a także pies jej siostry zareagują na nowego współlokatora, ale była dobrej myśli. - Jakoś damy sobie radę - dodała jeszcze, posyłając mu rozbawione, dość przekorne spojrzenie, bo nie było sensu się tym przejmować. Miała tylko nadzieję, że jej siostra jakoś przełknie fakt, iż miałyby dzielić mieszkanie z jeszcze jednym futrzakiem.
- Jasne, że pasuje - przytaknęła szybko, nie będąc specjalnie wybredną. Taki sposób nauki zawodu jak najbardziej jej odpowiadał, nawet jeżeli wiązał się z mijaniem objadających się pączkami policjantów. Może przy okazji mogłaby im opchnąć trochę swoich wypieków? Nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zwłaszcza, że miałaby tak przemiłe towarzystwo. - Byłabym naprawdę wdzięczna. Nie sądziłam, że załatwienie praktyk w mieście wymiarów Chicago może być takie ciężkie.. - westchnęła przeciągle, nieco zniesmaczona. Owy stan szybko jednak przeminął, gdy ponownie sięgnęła po szkło z alkoholem, robiąc niewielkiego łyka.
- Naprawdę rzucasz lotką i gdzie padnie, tam jedziesz? - zagaiła nieco zaskoczona, ale i zaintrygowana takim sposobem wybierania celu podróży. Słyszała, że takie coś było praktykowane, ale nie sądziła, że przez kogoś jej bliskiego. Być może dlatego na ofertę jego towarzystwa w wyprawie, uśmiechnęła się łagodnie. - Zawsze możemy coś zorganizować razem. Nie widzę problemu. Byle tylko terminy urlopów nam się zgadzały - podsumowała z pełnym przekonaniem, zatrzymując spojrzenie na wysokości jego oczu, by wiedział, że mówiła serio.
 
 
Damon Silver


Wysłany: 14 Sierpień 2016, 03:05   

    Gdyby traktować miłość jak poważne uzależnienie do drugiej osoby, to on w takowym wciąż tkwił, lecz nie było to niczym pozytywnym, gdyż pociągało za sobą tylko ten okropny ból oraz ciemność na jaką zawsze pozostał skazany. Po części była to jego wina, gdyż pozwolił sobie na otworzenie się całkowicie przed kobietą, która tak po prostu zdradziła go z niewiadomego powodu. Zatracił się w niej tak bardzo, że pozostał ślepy na jej wady i całe te kłamstwa, które spijał z jej warg i w dodatku z jakich zbudowany został ich związek, ale ostatecznie otworzył oczy. Uniósł powieki naprawdę wysoko, aż zrozumiał w jak złym kierunku zamierzali . Po tylu spędzonych razem latach, nic dziwnego, że z początku było ciężko powrócić mu na te dobre tory. Brak jej obecności u jego boku zaczęło odbierać mu dech w piersi. Czuł się tak sparaliżowany, iż trudno było mu nawet stawiać stopy na ziemi, tym bardziej, że kolejny krok tylko bardziej oddalał go od dziewczyny. Tyle myśli krążyło wówczas po jego głowie, czy przypadkiem nie dać jej szansy. Pozwolić naprawić to co zniszczyła. Pozwolić się zmienić. Niemniej jednak tym razem wiedział, że nigdy tak się nie stanie, gdyż jeśli była zdolna zrobić to wcześniej, to co powstrzyma ją do zrobienia tego ponownie za jakiś czas? I pomyśleć, iż cały ten ból wciąż skrywał pod maską,jakiej nie widział nikt dopóki na to nie pozwolił. A wszystko dlatego, że nie potrzebował żadnej troski. Wystarczy cisza, spokój i dużo czasu, który to podobno leczy rany, choć blizny niestety pozostaną na zawsze, szczególnie, kiedy co jakiś czas rozdrapywał ten świeżo zagojony strup.
    Rozmowy o wyprzedażach stanowczo były przeznaczone tylko dla zaprzyjaźnionych dziewczyn, czy gejów, których prawdopodobnie mogło to o wiele bardziej zainteresować. Jednakowoż Damon nie zaliczał się ani do pierwszej, ani drugiej grupy, zatem zakup butów nie wchodził też w grę. - Rozumiem - Słowa te wypowiedział zaraz po wyjaśnieniach dziewczyny w sprawie psa i raptownie pokiwał lekko głową. Skoro właśnie tak to miało wyglądać. - Dacie radę - Powtórzył przyciszonym głosem, całkowicie zgadzając się z nią, gdyż wierzył w swoją przyjaciółkę. Tym bardziej, że posiadała tą cierpliwość do zwierząt, której mu niestety brakowało.
    Praca w policji bywała czasami naprawdę uciążliwa, choć w jego przypadku, aż tak ciężko nie było. Oceniał tylko do czego zdolni mogą być konkretni kryminaliści, w jakim stanie są i podczas rozmowy tworzył ich profil psychologiczny. Tak więc i Clara zdecydowanie powinna sobie poradzić, okaże się jak dobrze zna się na umyśle ludzkim. - Coś o tym wiem. Sam ostatecznie robiłem praktyki u znajomego. Tak więc z przyjemnością ci pomogę, tylko wiedz, że nie będziesz się u mnie obijać. - Rzekł stanowczo, choć usłyszeć w jego głosie można było usłyszeć nutkę rozbawienia, niemniej jednak był szczery, ponieważ nie zamierzał dawać szatynce taryf ulgowych. Chyba, że sobie na to zasłuży.
    - Tak. Spontaniczne wyjazdy są zdecydowanie lepsze od tych zaplanowanych. - Długa podróż do wyznaczonego przez lotkę miejsca, sprzyjała mu na wielu płaszczyznach i nie chodziło tu tylko o odpoczynek od pracy, czy odcięcie się od tej szarej rzeczywistości oraz niekiedy dopadającej go monotonności. Ważne było poznawanie, przerażonych historii na temat tego jednego miejsca, a także oddanie się tej cudownej chwili wolności, gdzie nawet to uczucie mijającego czas, przedstawiało mieć znaczenie. - Mam dużo wolnego do wykorzystania, więc daj znać kiedy ci pasuje. Nawet jeśli będzie to za dwa tygodnie. - Skomentował dosyć błyskawicznie i uraczył dziewczynę kolejnym swym uroczym uśmiechem. Wyjazd z nią wydawał się naprawdę świetnym pomysłem, może dzięki temu jeszcze bardziej uwolni swe myśli od byłej, która złamała mu serce. Damon stanowczo tego potrzebował. - Mam nadzieję, iż później dasz zaciągnąć się na parkiet. - Było to raczej stwierdzenie, niż pytanie, które wydobyło się z jego ust niespodziewanie. Pełno było tu ludzi, którzy poruszali się teraz w rytm muzyki i choć Dejm miał te 30 lat na karku, to co mu zaszkodzi jeden taniec z tą jakże piękną dziewczyną.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 14 Sierpień 2016, 19:20   

Czy Walker powinna była wypowiadać się w kwestiach jakichkolwiek uczuć? Nie była pewna. Nie okazywała ich za często, a nawet jeżeli zdarzało się jej być zbyt wylewną, to jedynie poprzez gesty. Nie praktykowała jakichkolwiek wyniosłych słów. Właściwie nawet te najprostsze sprawiały jej swego rodzaju problem. Nie umiała mówić i wcale się tej sztuki nauczyć nie chciała. Nawet w odniesieniu do Eastwooda, z którym sytuacja była tak cholernie niejasna, że aż prosiła się o chwilę rozmowy i postawienie sprawy jasno. Clara lubiła wiedzieć, na czym właściwie stała, a jednocześnie miała tak ogromny problem z mówieniem o czymkolwiek. Poruszenie jakiegokolwiek tematu graniczyło z cudem. I wiedziała, że w jego przypadku było dokładnie tak samo. Wiedziała jednak, że nie była to jedna z tych wielkich miłości z komedii romantycznych, nad którymi płakały tabuny kobiet. Znali się krótko, a jednak wszystko rozwinęło się tak intensywnie. Była szczęśliwa i czuła się przy nim swobodnie. On natomiast zdawał się na nią otwierać i dopuszczać ją do siebie w sferach, które odgraniczał wysokimi murami od innych. To wróżyło dobrze. A przynajmniej nie zwiastowało zbliżającej się katastrofy.
Nie skomentowała już kwestii wspólnego zwierzaka ani sposobów, jakich zamierzali użyć do poradzenia sobie z taką gromadką. Wierzyła, że to po prostu się uda, mimo wszelkiej maści trudności, których była jak najbardziej świadoma.
- Oj weź! Na pewno znajdzie się jakaś taryfa ulgowa dla dobrej znajomej i dawnej studentki! - jęknęła żałośnie, jednak całkiem prześmiewczo. Doceniała sam fakt, iż zamierzał zrobić szybkie rozeznanie, czy możliwość praktyk u niego była w ogóle możliwa. Dlatego też nie liczyła na jakiekolwiek specjalne traktowanie, a jedynie się z niego zgrywała. Jak zawsze zresztą i niewątpliwie cieszyło ją to, że nie obrażał się za to jak małe dziecko. - Ale dziękuję. Naprawdę to doceniam - przyznała jeszcze o wiele poważniej i z pełnym przekonaniem. Nawet jeżeli nic by z tego nie wyszło - doceniała drobne próby pomocy i wsparcia dla jej osoby. Bo przecież - jeżeli nie tam, to pewnie gdzieś indziej.
- To prawda - przytaknęła krótko z ewidentnym uznaniem dla takiego rozwiązania. Niezbyt skomplikowanego, ale całkiem zabawnego, skoro to ślepy traf decydował o celu podróży. Pewnie często trafiały się miejsca, o których on normalnie w życiu by nie pomyślał. Może Walker też powinna coś takiego wypróbować?
- W takim razie postaram się coś załatwić i dam Ci znać. Numer mam - podsumowała z rozbawieniem, ale i entuzjazmem odbijającym się w roziskrzonym spojrzeniu. Była zadowolona z takiego obrotu spraw, bo przecież nie planowała żadnego dłuższego urlopu, szczególnie poza miastem. Była więc chętna na każdą możliwość chociażby chwilowego opuszczenia Chicago.
Zaraz potem sięgnęła po szklankę z alkoholem, sącząc trunek dość mozolnie, jak gdyby faktycznie zamierzała się nim delektować. I zapewne robiłaby to nadal, gdyby nie propozycja, z jaką Damon wyszedł. - Na parkiet? Zwariowałeś? - zagaiła zupełnie szczerze, bo była beznadziejną tancerką. Przynajmniej we własnym przekonaniu. Odstawiła więc szkło, jak gdyby przedłużenie degustacji alkoholu miało go odwieść od tego pomysłu. - Daj spokój. Nie umiem tańczyć - jęknęła żałośnie, dość sceptycznie podchodząc do wizji ewentualnego gibania się w rytm muzyki. Przynajmniej po jednej kolejce drinków, bo po trzeciej lub piątej? Kto wie.
 
 
Damon Silver


Wysłany: 14 Sierpień 2016, 21:54   

    Bezpośredniość i ta cała otwartość w uczuciach, również dla niego była niezwykle trudna do opanowania. Niemniej jednak samo przychodziło mu to z czasem, gdy tylko związek nabierał szybszego tempa. Rozpoczęło się od krótkiej rozmowy. Kilku postawionych drinkach, a potem przerodziło się to w coś o wiele większego. Spotkanie za spotkaniem. Pierwsza randka. Druga. Trzecia. Kilka niewinnych pocałunków. Przyjemnych pieszczot, a potem już świata poza Jessicą nie widział. Zabawne jest jednak to jak w ułamku sekundy całe szczęście może zostać zniszczone. Ból zaczyna być nieodłączną częścią nas samych, jak oddychanie lub bicie naszego serca, a samotność zbliża się coraz bardziej. Damon tracąc to, co tak bardzo kochał, stał się pustym pudełkiem czekoladek, którego nikt nie był w stanie ponownie zapełnić. Uczucia bywają złudne, bądź ulotne jak wszystkie te chwile, jakie przeżywamy każdego dnia, lecz jeśli naprawdę będzie nam zależeć, to cała ta miłość, czy przyjaźń, przetrwać może wiecznie. Życie jest w istocie komiczną grą, pełną tych wszystkich przeszkód oraz twardych zasad, ale to my rzucamy kostką i poruszamy się pionkiem naprzód, aż do linii mety.
    - Jeśli się dobrze spiszesz to jeszcze się nad tym zastanowię. - Odezwał się dopiero po chwili, gdyż jego myśli zaczęły krążyć nad pewną sprawą, lecz ostatecznie odepchnął wszystko na bok, by poświęci swą całą uwagę dziewczynie. Czasem już tak miał, że na ziemi znajdował się tylko ciałem, ponieważ duchem tkwił w krainie, gdzie koty mogą mówić, a dywany latają. - To nic takiego, jednakże nie myśl, że nic nie będę chciał w zamian. - Powiedział łagodnie, ale stanowczo, mierząc wówczas ją wzrokiem ciekawy jej reakcji. Damon nie był materialistą o czym Clara wiedziała, zatem wypowiadając swe słowa nie miał na myśli żadnej rzeczy, a raczej przysługę z jej strony, po jaką zgłosi się zapewne niedługo.
    Pokiwał głową i tym razem zamiast sięgnąć po drinka, sięgnął po paczkę papierosów znajdującą w jego kieszeni. Palenie stało się jego nieodłączna częścią życia. Nałogiem, którego nie potrafił już rzucić. Ten cały dym był jak powietrze, bez niego nie potrafił normalnie funkcjonować. - Z niecierpliwością będę czekał na twą wiadomość - Posłał dziewczynie przyjazny uśmiech, naprawdę nie mogąc już się doczekać ich wspólnego wyjazdu. Zapowiadało się ciekawie, gdyż z nią nigdy nie potrafił się nudzić. Potem natomiast jego uśmiech znikł, gdyż wsadził sobie papierosa między wargi. Zwykle starał się przy niej nie palić, ale było to zdecydowanie silniejsze od niego, dlatego zapalił fajka i zaciągnął się mocno jego dymem, by rozkoszować się nim, a następnie wypuścić go.
    - A czy wyglądam jakbym zwariował? Jestem całkowicie poważny. - Rzucił pewnie, przybierając ten poważny wyraz twarzy, choć jego wargi i tak drgnęły lekko. Nie chciał słyszeć żadnego sprzeciwu z jej strony, bo jak już postawi na swoim to nie ma żadnego NIE. Zresztą jeszcze nie śpieszyło mu się do tańców, najpierw trochę wypije. - To nic trudnego. Kiwasz głową, kręcisz biodrami i przechodzisz z jednej nogi na drugą. Zawsze kiedyś trzeba się nauczyć. - Stwierdził takim tonem, jakby mówił o pogodzie. Damon też genialnym tancerzem nie był, ale poruszać się w rytm muzyki to potrafił doskonale. Ważne, by się w czuć. - Zaciągnę Cię tam siłą jak będę musiał. - Dodał i w pewnym momencie zatrzymał na moment przechodzącą obok niego kelnerkę, prosząc o dwa kolejne drinki, gdyż ten swój już prawie dopił.
 
 
Clara Walker
[Usunięty]

Wysłany: 15 Sierpień 2016, 15:44   

Nie obiecywała sobie za wiele, jednak doceniała sam fakt, iż Damon zamierzał zrobić rozeznanie w samej kwestii ewentualnych praktyk. Nie musiał załatwić niczego konkretnego, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, iż każda szanująca się organizacja nie przyjmowała w swoje szeregi każdego, szczególnie, jeżeli jej zadaniem było utrzymanie porządku w mieście. Była jednak dobrej myśli, bo przecież jej wyniki były zaskakująco dobre, a i żadnej pracy się nie bała, o czym najlepiej świadczyła posiada florystki w kwiaciarni, jak również i własny, ciasteczkowy interes. Była więc pracowita i pojętna, bo uczyła się szybko i nadzwyczaj chętnie, toteż miała nadzieję, iż Damonowi nie umkną te cechy charakteru dziewczyny podczas rozmowy z szefostwem.
- Spiszę się najlepiej ze wszystkich możliwych kandydatek, to oczywiste - wymamrotała pół żartem, a pół serio, mrugając do przyjaciela w dość porozumiewawczy sposób, bo przecież wiedział, że nigdy nie odwalała przysłowiowej fuszerki, robiąc coś jedynie na pół gwizdka. Lubiła się przykładać do tego, co miała do zrobienia, a pedantyczne podejście do życia jedynie jej to ułatwiało. Papierkowa robota nie była więc jej tak bardzo straszna. Kontakt z ludźmi też nie, nawet jeżeli z tymi zdegenerowanymi.
- Uch, wiedziałam - jęknęła żałośnie z udawanym rozczarowaniem doskonale słyszalnym w głosie, ale i odmalowanym na twarzy, gdy mierzyła go przenikliwym spojrzeniem. Przyglądała mu się tak przez dłuższą chwilę, by ostatecznie westchnąć przeciągle na znak kapitulacji. - To czego chcesz w zamian? - zagaiła jeszcze, chcąc już na wstępie ustalić wszelakie warunki ich umowy. Nie lubiła wchodzić w coś w ciemno, toteż miała nadzieję, że nie zamierzał się z nią bawić w kotka i myszkę. Mógł szczerze powiedzieć, czego oczekiwał. Walker lubiła szczerość, nawet jeżeli ta zakrawała o swego rodzaju bezczelność, która była jej nieustannie zarzucana przez otoczenie.
- Zabrzmiało jak groźba. Zadzwoń albo Cię znajdę? - mruknęła przekornie, przechylając głowę w bok, by przyjrzeć się mężczyźnie z tej perspektywy, a jednocześnie zmarszczyć nos na widok papierosa, którego najwidoczniej zamierzał zapalić. - Jak możesz palić w towarzystwie i nie zapytać, czy chcę? - zasugerowała jeszcze brak manier z jego strony, kręcąc głową z ewidentną dezaprobatą i rozczarowaniem, którego nie umiała ukryć, bo przecież miała go za porządnego faceta. Oczywiście, znała powód jego zachowania. Wiedział, że nie paliła, nawet jeżeli nikotynowy dym wokół jej nie przeszkadzał. Niemniej - nie potrafiła sobie odpuścić tej drobnej złośliwości.
- Więc będę musiała Cię rozczarować, bo nie wybieram się na żaden parkiet - wymamrotała przekornie, pozwalając sobie na cichy śmiech, który raz po raz wyrywał się spomiędzy jej warg. Słuchając go uważnie, kiwała nieznacznie głową na jego słowa, bo faktycznie - w teorii to wcale nie wydawało się takie trudne. Ale w praktyce? Daleko jej było do klasy mistrzowskiej.
- To chyba podchodzi pod molestowanie - wymamrotała, ponownie sięgając po szkło z alkoholem, gdyż ten zdawał się wyjątkowo opornie jej wchodzić. Było to jednak złudne wrażenie, bo Walker bardzo chętnie sączyła procentowy napój. Bo przecież po to się spotkali. Aby się napić.
 
 
Damon Silver


Wysłany: 15 Sierpień 2016, 23:36   

    O tym, że Clara jest pracowita i nie obija się po kątach, Damon wiedział doskonale. Znali się krótko, ale po mimo tego sporo informacji zdążył zdobyć oraz wysunąć, po przez te przyjemne pogawędki, jakie sobie przeprowadzili od czasu do czasu. Ambitna z niej była dziewczyna, która już na samym początku zachwyciła tego oto mężczyznę. Zaprzyjaźnili się i dlatego Dejm chciał pomóc jej z tymi praktykami, samemu wiedząc jak ciężko jest je załatwić. Zapewne będzie musiał długo przekonywać swojego szefa o tym, by szatynka mogła tutaj wykonać część pracy, ale ostatecznie da sobie radę, gdyż potrafi przekonać człowieka o słuszności i dobru owej sprawy. Tak więc do końca tego tygodnia powinien przynieść jej dobre wieści o ile Clara nie znajdzie w tym czasie praktyk gdzie indziej.
    - Mam taką nadzieję. - Droczył się z nią jeszcze przez chwilę, dącając usta w figlarnym uśmiechu. Potem natomiast poprzestał na wych ostatnich słowach, ponieważ wiedział doskonale, że dziewczyna podoła pracy u jego boku i dobrze się tam spisze, bo taka z niej osóbka już była, co nie uszło jego uwadze.
    - Aż tak przewidywalny jestem? - Zapytał, wymownie wnosząc brew do góry, jednakowoż było to pytanie retoryczne i nie oczekiwał na nie odpowiedzi, gdyż już doskonale ją znał. To, że Damon chciał coś od przyjaciółki w zamian, nie robiło to z niego złego człowieka. Służył pomocą, nie oczekując nic w zamian, ale z jej strony czegoś chciał i dobrze było wykorzystać ten moment. Przysługa za przysługę. - Twojej pomocy w pewnej sprawie. Nic więcej narazie nie mogę zdradzić. - Oznajmił, ilustrując wyraz jej twarzy oraz oczy, które najwięcej mówiły o danych emocjach odczuwalnych przez człowieka. Na tą chwilę, Silver nie zamierzał dodać nic więcej, zdając sobie sprawę, iż ta odpowiedź wcale nie uraduje szatynkę. Im mniej wiedziała, tym lepiej dla niego, ponieważ lubił się z nią drażnić. Sprawiało mu bowiem to ogromną przyjemność, mimo swojego dojrzałego wieku.
    - Wcale tak nie zabrzmiało, a nawet jeśli to i tak wiem gdzie mieszkasz, więc nie będę musiał długo Cię szukać. - Powiedział, prostując się wówczas, bo jakoś mu nie wygodnie się już opierało na tym krześle. - Wybacz brak moich manier. Zapytałbym teraz, lecz na to już chyba za późno. - Raptownie dłonią sięgnął do swojego karku, przecierając go przez chwilę, a potem znowu zaciągnął się dymem. Dejm w swych najmłodszych latach nie posiadał żadnego męskiego wzorcarca, ani kochanej mamy, która pokazałaby mu jak traktować powinien kobiety oraz się przy nich zachowywać. Dopiero później, gdy został adoptowany, nauczył się tego i owego, jednakowoż do wszystkiego sam musiał dojść sam. Teraz mogło mu się zapomnieć, a raczej odpuścić przez wiedzę o stosunku Clary do papierosów, ale normalnie zapytałby o to.
    - Zobaczymy później. - Uniósł kącik ust do góry i w tym samym czasie policzek przegrywał od środka. Clara trochę wypije i gadka jej się zmieni. Nie będzie później już tak protestować jak teraz, był tego zdecydowanie pewien. - Molestowanie? Na ten moment jeszcze Cię nigdzie nie zaciągnąłem. - Odparł, zbyt pewien siebie. Zapewne Damon i Clara rozmawiali, aż do północy. Pili kolorowe drinki, śmiali się z głupich żartów, droczyli wzajemnie i w końcu zatańczyli ze sobą choć jeden taniec. Kiedy natomiast impreza dobiegła końca, odprowadził dziewczynę do taksówki i sam również pojechał drugą.


// ztx2
 
 
Megara Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 27 Wrzesień 2016, 21:16   

Po tym jak w końcu wróciłam z pracy do mieszkanka, w którym wynajmowałam pokój, zadowolona przebrałam się w ulubione ogrodniczki i założyłam czapkę Luigi’ego – sama nie byłam pewna skąd ją miałam, zapewne po jakiejś imprezie zwinęłam ją komuś albo dostałam do przechowania. Grunt, że nie znałam nikogo innego kto miałby taką czapkę, a ta bardzo mi się podobała. Przeszukałam kieszenie spodni i ku mojemu zaskoczeniu znalazłam w nich trochę kasy. Wow ! Uwielbiałam takie niespodzianki, gdyby tak w każdej kieszeni mogła znajdować parę dolców chociaż … no ale grunt, że to co teraz nazbierałam starczy na jakieś dwa albo trzy piwa w barze, do którego kiedyś, jeszcze zanim opuściłam Chicago uwielbiałam chodzić. Wsunęłam buty na nogi i schowałam telefon do kieszeni, po czym wyszłam ze swojego mieszania, ruszyłam skocznym krokiem przed siebie – co jak co ale na brak energii dzisiaj nie narzekałam ! Chociaż podobno zawsze miałam w sobie coś z szaleńca. Ale jak to mówi moja ulubiona postać z Alicji w Krainie Czarów – Szalony Kapelusznik – Tylko wariaci są coś warci ! I to właśnie było moje motto życiowe. Mimo paru nieudanych związków i dwóch razach kiedy to miałam złamane serduszko, zawsze potrafiłam dojść do siebie i odnaleźć w sobie pokłady pozytywnej energii ! Najwidoczniej tak musiało być i nie było powodu, żeby to roztrząsać. Grunt, że teraz po powrocie do Chicago, byłam szczęśliwa. Pomimo że byłam rozwódką, bez jakiś większych planów na przyszłość. No ale nauczyłam się, że nawet jak się ma już plany to potem życie wszystko zmienia. Także … teraz żyłam z dnia na dzień ! Trwałych związków też nie planowałam, ale tak to już ze mną było , że niestety bywałam kochliwa.
W podskokach dotarłam na przystanek autobusowy i podjechałam parę przecznic, oczywiście na gapę. Ale zapewne jakbym trafiła na jakiegoś kanara to bym go tak zagadała, że zapomniałby wlepić mi mandat, błagając żebym po prostu wysiadła z autobusu i przestała mówić. Kiedy już byłam na odpowiedniej ulicy ruszyłam do klubu, wpadając do środka zauważyłam parę stolików wolnych. Zamówiłam ulubione piwo – z sokiem z marakui i zajęłam jeden ze stolików. Zapewne jeszcze trochę alko i sobie trochę potańczę.
Po parunastu minutach zauważyłam, że parę stolików dalej siedzi nie kto inny jak mój stary znajomy Nathan. Z szerokim uśmiechem ruszyłam w jego stronę i usiadłam obok niego, nie czekając na jego zaproszenie.
- No kogo to moje piękne oczy widzą ! Cześć Przystojniaku, pamiętasz mnie jeszcze ?
Spytałam, puszczając oko w stronę mężczyzny.
 
 
Nathan Price
[Usunięty]

Wysłany: 28 Wrzesień 2016, 20:33   

W końcu się coś rozluzniło u niego w pracy, toteż spowodowało że co raz częściej mógł sobie pozwolić na jakieś nocne wypady po klubach, barach i ogólnie. Wiadomo nie do przesady zbytnio, a żeby i tak być gotowym na jutrzejszy dzień i polecenia szefa. Taka praca dzienikarza, musi być wszędzie tam gdzie się coś dzieje, a jak nie to szukać sensacji byle gdzie. Wszystko po to aby utrzymać swoje stanowisko, bo wiadomo sępów tyle dokoła, aż czekają aż nóżka powinie czy coś. Mało ważne, po prostu na dzisiejszy wieczór znowu wybrał jakiś wypad do klubu, na piwo, ze znajomymi i ogólnie miało być fajnie. Oczywiście znajomi jak to oni mają w zwyczaju, często się rozmyślają, zmienią plany w ostatniej chwili czy zawsze się znajdzie inna wymówka. No cóż nie miał im tego wcale za złe, ostatnio on wszystkich i wszystko olewał, tak bardzo był zapracowany. Jeszcze chwila i popadłby w jakiś pracoholizm, dobrze ze się ogarnął, wyjechał też do Nowego Yorku, tam się chłopak otrząsnął i wrócił. Zwarty i gotowy, otwarty na wyzwania życiowe, te prywatne i związane z pracą. W końcu nie miał osiemnastu czy dwudziestu lat, potrzebował czułości i miłości, a czy akurat znajdzie jakąś wybrankę w tamtym czy tym klubie mniejsza o to. Na razie chciał się dobrze bawić i tyle.
Ubrał się w coś przyzwoitego, wypsikał dobrymi perfumami i tyle, za chwilę lub dwie, jak go podwiozła taksówka, był już w środku jakiegoś fajnego lokalu. Na wstępie zamówił sobie whisky z lodem, ulubiony trunek połowy pisarzy, których był fanem. Relaksował się przy swoim napoju i chyba nie wyglądał na takiego co mu wiele potrzeba do szczęścia, no może przydałaby się jakaś kobietka obok. Na co w sumie nie musiał czekać jakoś znacznie długo, chwilę potem ktoś go zagadał, znajomy dosyć głos, więc wyrwany z zamyśleń, musiał spojrzeć w prawą stronę. Cóż prawie by się zachłysnął na jej widok, trochę się nie widzieli, praktycznie całą wieczność, także niech ją nie zdziwi ta reakcja. Po drugie Megara była ładną kobietą, było na co popatrzeć i w ogóle, toteż i lepiej że mu się takie towarzystwo trafiło. Szczęściarz.
- Hej. Wow. Czuje jakbym ducha zobaczył albo coś. - mruknął i podniósł łaskawie te swoje cztery litery, co by się z nią należycie przywitać jakimś przytulasem czy buziakiem, do wyboru. Nie powiedział nic w sumie, żeby usiadła czy nie, bo wiedział że tak czy inaczej to zrobi. I dobrze, że tak wyszło a nie inaczej, on i tak nie miał z kim pić to raz, a dwa za bardzo to tutaj wyboru w płci przeciwnej nie miał. Albo jakieś zajęte panie się kręciły dookoła, albo po prostu niezbyt urodziwe. Także strasznie się ucieszył, co mogła poznać po jego dużym uśmiechu, który zawędrował na jego twarzyczkę.
- Co tam słychać? Czemu się nie odzywasz do mnie? - specjalnie wypalił z takim pytaniem, co by to ona pierwsza czasami tego nie powiedziała, nie obróciła w jego stronę.
Tak na prawdę to on nie miał pojęcia czemu im się kontakt tak urwał, to chyba przez to, że jakiegoś gacha miała czy jak i się nim zajęła po prostu.
 
 
Megara Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 28 Wrzesień 2016, 21:01   

No takie spotkanie ze starym kumplem to dopiero coś ! No i takie niespodzianki to ja lubiłam. Nie ma to jak wybrać się na spontana w miasto i trafić akurat do tego samego lokalu co przyjaciel. Oczywiście nieco obczaiłam mężczyznę wzrokiem, no bo nie oszukujmy się, ciacho z niego było całkiem niezłe, a ja zawsze miałam tendencje do oglądania się za takimi przystojniakami. No cóż, nie tylko faceci mają tego typu odruchy. Albo po prostu jak wszyscy mi powtarzali, byłam szalona i nieco jakby z innego świata. Cóż, mi tam to w ogóle nie przeszkadzało. Żyłam w swoim świecie, ale było mi w nim dobrze. Po za tym mój świat był pełen kolorów i muzyki, ale nie nie byłam jeszcze na etapie, żebym słyszała jakieś głosy w swojej głowie. Aż tak źle ze mną nie było. Obserwując mężczyznę, uśmiech nie schodził mi z ust. Upiłam parę łyków swojego piwa i nieco poprawiłam się na krześle.
- Oj tam zaraz ducha. Aż tak źle chyba nie wyglądam, co ?
Zaśmiałam się i odruchowo zerknęłam na swoje odbicie w telefonie. Nie żebym jakoś przykładała mega wagę do perfekcyjnego wyglądu, ale lepiej nie chodzić z rozmazanym tuszem do rzęs jak to mi się ostatnio przydarzyło. Po chwili schowałam ponownie telefon do kieszeni, wyłączając dzwonki. A niech sobie dzwoni, dzisiaj mam wolny wieczór tylko dla siebie … no ewentualnie dla Nate’a, jeśli mężczyzna będzie chciał dotrzymać mi towarzystwa. Zresztą już taka byłam, że czasami nie odbierałam telefonu, jeśli nie miałam ochoty na rozmowę z daną osobą. Odpisywać też czasem potrafiłam długo, zwłaszcza jeśli pisały do mnie osoby, które mnie męczyły. Może nie było to zbyt grzeczne z mojej strony, ale who cares ? Co się będę przejmowała. Wyszczerzyłam ząbki w szeroki uśmiechu i po zaśmiałam się słysząc pytanie mężczyzny.
- No wiesz … dopiero co wróciłam do Chicago, a tak to trochę mnie nosiło po świecie. No i nawet przez trochę bawiłam się w bycie żoną. Ale nie wypaliło, pewnie zbyt pochopnie podjęliśmy decyzję o małżeństwie. Ale co tam, było minęło. Teraz znowu jestem wolna !
Zaśmiałam się wesoło, zakładając nogę na nogę. W sumie nie przeszkadzało mi bycie samej, póki co chyba wolałam coś bez zobowiązań.
- No ale Ty to lepiej opowiadaj co tam u Ciebie ! Widzę, że nawet się jakoś nie postarzałeś specjalnie.
Zaśmiałam się, puszczając mężczyźnie oko. No cóż u niektórych panów było coś w tym, że im starsi tym bardziej przystojni. Najwidoczniej Nate należał do tej grupy. Bez wątpienia był obiektem westchnień wielu kobiet, no bo było na czym oko zawiesić. Odruchowo delikatnie przygryzłam dolną wargę, ale po chwili upiłam jeszcze trochę piwa.
 
 
Nathan Price
[Usunięty]

Wysłany: 29 Wrzesień 2016, 21:15   

Coś ostatnio dużo miał takich spotkań po latach i ogólnie, nareszcie w jego życiu się zaczęło dziać, więc chwała za to. Wszystko spowodowane było tym, że w końcu miał więcej luzu i mógł wyjść do ludzi, dobrze się bawić, a nie siedzieć przy biurku i edytować artykuł za artykułem. Dobrze też się stało, że i on wyjechał na trochę z Chicago, podział w terenie, popracował ale nie do przesady, odpoczął i wrócił. Prawie jak nowo narodzony człowiek się teraz czuł, a przynajmniej przez te pary dni, kiedy to nie miał takiego zapieprzu w robocie.
Pomijając to, do szczęścia dużo mu nie było potrzeba, dobry lokal, coś mocniejszego no i jakaś ładna pani u boku. Wszystkie trzy aspekty sobie mógł już odhaczył, wraz z jej pojawieniem się przy jego stoliku. Cóż na jej pytanie uśmiechnął się i szybko przeskanował ją wręcz od góry do dołu, oceniając rzeczywiście jej wygląd.
- Duchem nie jesteś. Piękna jak zwykle. - podsumował szczerze, popijając swoją whisky. Nie musiała się przeglądać w lusterku, wszystko było na swoim miejscu, włosy i makijaż, nawet przychylnie patrzą wyglądała całkiem, całkiem. I nawet Nate mógłby się pokusić o stwierdzenie, że lepszej towarzyszki do picia alko, a może i do spędzenia reszty wieczoru, wyobrazić sobie nie mógł. Kiedy już schowała telefon i zaczęła opowiadać, oparł wygodnie rękę o stół, podpierając sobie głowę i nawet ją słuchał uważnie.
- Wow, fascynujące. Szczególnie ta akcja z małżeństwem. Co jak co ale nie spodziewałbym się tego po Tobie. Ale nic, ważne ze znów jesteś wolna. Za to można wypić. - uniósł nawet szklankę w górę, stykając się z nią, w geście toastu? Chyba tak to można określić, bo powód do picia mieli całkiem spoko.
- No tak już byś chciała mnie postarzać, no wiesz co? Sama się przyznaj ile siwych włosów już znalazłaś. - poruszył zabawnie brwiami, podśmiewając się przy tym trochę. Jest takie powodzenie że im jesteśmy starsi tym lepiej, prawie jak z winem, czy jakoś tak to szło. Mniejsza o to, wszyscy wiemy o co chodzi. Upijając trochę więcej whisky niż poprzednio, coś tam postanowił jej opowiedzieć, niż porażającego, bo w sumie nic się u niego takiego nie działo.
- Moje życie przy Twoim to pikuś. A ni nie mam żony, ani narzeczonej. Dodatkowo moje myśli krążą wokół pracy, także co ja mam ci mówić. Przygody wielbię i tym się ostatnio też zajmuje. - mruknął, spoglądając na nią przelotnie. Jeśli się zorientuje i ogarnie o co chodzi to pewnie domyśli co miał na myśli z tymi przygodami.
 
 
Megara Dawson
[Usunięty]

Wysłany: 30 Wrzesień 2016, 18:39   

Po chwili dopiłam swoje piwo i od razu zamówiłam następne, kiedy dostałam butelkę tego wysokoprocentowego trunku pociągnęłam z niej parę łyków. No w końcu należało mi się coś od życia, prawda ? A po ciężkim tygodniu w pracy nie ma to jak zrelaksować się i zapomnieć o wszystkich problemach i zmartwieniach przy piwie i to w dodatku w takim towarzystwie. Chyba los mi dzisiaj zesłał dawnego przyjaciela, żebym nie musiała pić sama. Dzięki losie. Chyba za to co mnie ostatnio spotykało próbował mi to jakoś wynagrodzić, ale musi się bardziej postarać, bo jednak trochę tych przeciwności mi powysyłał. No cóż, ale nie mogłam zaprzeczyć, że to był bardzo dobry początek niespodzianek na ten wieczór. Potem może być dzisiaj już tylko lepiej, prawda ? Miałam jutro wolne, miałam piwo w ręce i przystojnego faceta obok siebie. No i czego chcieć więcej. O jeszcze jakiś dobry masaż w sumie by się przydał, ale w sumie wszystko w swoim czasie. Kto wie, może się jeszcze dzisiaj na jakiś załapię.
- A dziękuję za komplement, ale w sumie z Tobą też źle nie jest. Ty przystojny, ja piękna, czego chcieć więcej. – Rzuciłam i zaśmiałam się wesoło, w sumie ja zazwyczaj wszystko obracałam w żart i rzucałam żartobliwym tonem. Taka już byłam, sama nie wiedziałam skąd się u mnie biorą te pokłady optymizmu, ale grunt, że je mam ! Po chwili upiłam jeszcze trochę alkoholu i puściłam oko w stronę mężczyzny, no bo w końcu mały flirt jeszcze nikomu nie zaszkodził. Po za tym tak dawno nie byłam z żadnym facetem …
- No nie ? Sama się tego po sobie nie spodziewałam. Nie mam pojęcia co mi do głowy strzeliło … w sensie , może i byłam wcześniej już dwa razy zaręczona, ale to były tylko zaręczyny. – Machnęłam ręką, zbywając temat uśmiechem – I to jest bardzo dobry pomysł. Wypijmy za moją wolność. – Zawołałam unosząc delikatnie swoją butelkę, a kiedy już stuknęliśmy się szkłem pociągnęłam z niej parę łyków.
- Kochany, ja nie mam żadnych siwych włosów. Ani na głowie ani nigdzie. – Powiedziałam udając nieco oburzoną, ale po chwili roześmiałam się. - Po za tym założę się, że z naszej dwójki to ty pierwszy osiwiejesz, a ja będę wiecznie młoda i piękna. – Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
- Czyli można powiedzieć, że masz życie pełne przygód. No powiem Ci, że jak postawisz mi jeszcze parę szotów, to może wybiorę się dzisiaj z Tobą na jedną z takich przygód. - Uśmiechnęłam się łobuzersko, nieco nachylając się w stronę mężczyzn i odruchowo przygryzając swoją dolną wargę.
 
 
Nathan Price
[Usunięty]

Wysłany: 30 Wrzesień 2016, 20:35   

On zaraz też raczej skończył swoją whisky, więc domówił wraz z nią kolejną kolejkę, a co. Pewnie chciał jej zafundować jakiegoś drinka, ale jest taka zasada, nie mieszaj i w ogóle, także na razie nie siorbie sobie spokojnie to piwko, potem się zobaczy. Jak jej organizm odpocznie, może zmieni alkohol na inny, ewentualnie może jej postawi te szoty, ale to jeszcze jest do ogarnięcia kwestia. Musi zasłużyć, albo nie musi mu godnie dotrzymywać towarzystwa, a nóż wynagrodzi jej to godnie, nie tylko drinkiem, może czymś więcej.
Wiadomo zawsze to lepiej z pić kimś niż samemu, to prowadzi do alkoholizmu, jak powiedział mu kiedyś ktoś bardzo mądry. A jak już się spotkali, dwójka starych znajomych to jeszcze milej, przynajmniej nie trzeba się martwić o brak tematów do rozmów i zamulającą atmosferę. Dodatkowo tacy oni ładni, no czego by tu chcieć więcej? Może jakiegoś akcentu jeszcze na godne zakończenie wieczoru. Zobaczymy jak im się to wszystko ułoży i kogo w mieszkaniu skończą, jeśli skończą.
- Nie no, chyba mamy wszystko. Może troszkę więcej spokoju by się przydało. - poruszył sugestywnie brwiami, aby się domyśliła co ma na myśli, ale na razie głębszych propozycji nie składał. Dopiero siedzieli sobie z parę minut, nie ma co się tak szybko zwijać, no chyba że jej klub nie pasuje albo ma chcice. Wtedy już by mogli zwiewać do niego albo do niej, jak wygodniej i gdzie bliżej.
- No ja nie wiem co Ci tak spieszno było do zaobrączkowania się. Ale no cóż, może i lepiej że nie wyszło. Przynajmniej siedzimy tutaj i mamy za co pić. - mruknął, podnosząc szklankę do ust, aby się napić trochę whiskacza. O dziwo, teraz mu jakoś lepiej zasmakował, przypadek? Nie sądzę.
- Wypijmy też za spotkanie, to też ważne dosyć. - dodał zanim to stuknęli się w geście toastu bo raczej to tak można nazwać raczej. Mniejsza z tym, pochwycił temat, tej jej długowieczności, obracając to oczywiście w żart, żeby nie było że się poczuje obrażona albo coś.
- Nigdzie zaśmiało dziwnie, ale okej. Wierzę na słowo. - parsknął śmiechem, wyobrażając sobie dokładnie to "nigdzie", ale cicho nie bądźmy zbereźni.
- Wiecznie? Odkryto jakiś eliksir i ja o tym nic nie wiem? Czy może ten twój były mąż to jakiś wampir był, czy co? - podrażnił się z nią trochę, a co. Wszystko w zabawnym tonie utrzymane, nie ma spiny, mogą się śmiać z takich głupkowatych trochę jego wymysłów, a co. - O boże dziewczyno, napięty grafik jak cholera. Ja nie wiem, czy tak możesz się wpychać bez kolejki. Zasłużyłaś? - rzucił, również nieco się wychylając w jej stronę, aby no cóż zrobić gest, którego mogła by się nie spodziewać. Mianowicie, wyciągnął rękę w jej stronę, po to aby przejechać palcem po wardze którą właśnie przygryzła. Cholernie miał ochotę sam to zrobić, ale wszystko w swoim czasie, nie goni ich nikt, także mogą się spokojnie powoli nakręcać na siebie nawzajem.
 
 
Gadiel April


Jestem w Chicago od
dawna



11
xx

i fucked up

Mieszkam w
Loop

Gadiel

April

Wysłany: 24 Październik 2018, 19:09   

#1

Gadiel po długich rozterkach związanym z odejściem jego ukochanej, w końcu jakoś ogarnął swoje życie i zaczął ponownie wychodzić na ludzi, umawiać się z kobietami, ale jego głupi sposób myślenia doprowadzał do tego, że wybierał tylko te, które przypominały mu jego piękną kasztanowłosą. Chciałby o niej zapomnieć, oczyścić w końcu umysł z ich wspólnych przygód, ze smaku jej ust, czy z dotyku jej miękkich dłoni. Tęsknił za nią i gdyby tylko wróciła bez wahania przyjąłby ją z szeroko otwartymi ramionami. Przez prawie dwa lata, łudząc się że w końcu wróci, nie dotknął w żaden sposób innej kobiety. Nawet nie pomyślał o innej kobiecie, w sposób taki jak myślał o niej. Miłość bywa gówniana i April przekonał się o tym na własnej skórze. Jakby nie dość było mu problemów w życiu. Oczywiście, że coś musiało go jeszcze dobić, bo jakżeby inaczej. Półtora miesiąca temu poznał ją, dużo młodszą od siebie, tak bardzo podobną do niej, że gdy pierwszy raz ją zobaczył, od razu musiał do niej podejść. Ale nadzieja bywa matką głupich i jego odczucia były mylne.
Tego dnia akurat nie miał żadnych zajęć, a żadne z jego znajomych nie miało czasu. Nawet nie miał ochoty na żadną używkę, co było w jego przypadku niemalże dziwne. Ale tak, to była rocznica, gdzie dokładnie tego samego dnia i miesiąca ona odeszła, zabierając ze sobą, wszystko czym kochał, jego uzależnione od niej serce. Wyjechała z krótkim żegnaj, tak po prostu, zostawiając go na środku jego mieszkania. Nawet za nią nie pobiegł, bo czuł się jakby był sparaliżowany. A potem? Potem po prostu było już na to za późno. Usłyszał trzask drzwi od taksówki, a potem pisk opon, który do teraz roznosi się echem w jego uszach.
Nie mógł pozwolić sobie na tak skrajny dołek i o losie nie mógł popaść w żadną depresję. Chociaż niewiele brakowało. Musiał się jakoś pozbierać, więc po prostu wyszedł z domu, kierując się do pierwszego klubu jaki spotkał. Można powiedzieć, że tam go jeszcze nie widzieli, ani nikt go nie znał, więc mógł czuć się swobodnie. Nie musiał przybierać żadnej maski i udawać, że wszystko z nim w jak najlepszym porządku. Zamówił dwa drinki, potem kolejne dwa i po paru nieprzespanych nocach, czuł jak szybko alkohol ogarnia jego ciało, jak w jego głowie szumi, a uśmiech sam ciśnie mu się na usta. Rozglądał się w tłumie, wypatrując nowe twarze. Nie kojarzył ich, i tak naprawdę chyba trafił do miejsca, gdzie bywa sama młodzież, ponieważ co drugi chłopak, czy co druga dziewczyna, wyglądali jak nastolatki. Nawet po ubiorze można było wywnioskować ile mniej więcej mogą mieć lat. Gadiel dopijał ostatniego drinka, mieszając go z odpalonym dopiero papierosem. Ostatniego, bo potem miał kierować się do wyjścia, iść gdzieś indziej, ale jego wzrok przykuła pewna dziewczyna, która wyglądała jak ona. Jego ukochana. Zakrztusił się dymem, dławiąc dobre kilkanaście sekund. Nawet barman zainteresował się Aprilem, pytajac czy wszystko w porządku. Ten jedynie skinął głową, by potwierdzić że wszystko jest dobrze, bo gardło paliło go niemiłosiernie i póki co nic nie był w stanie powiedzieć. Po jakimś czasie jednak mógł już normalnie mówić, więc wstał podchodząc do dziewczyny. Wyrósł przed nią, patrząc się w jej oczy. Twarz identyczna, ale oczy nie te. Nie ten kolor. Co za kretyn. Zrobił z siebie głupie pośmiewisko i teraz będzie musiał się tłumaczyć.
- Wybacz. Pomyliłem Cię z kimś.
Zmarszczył brwi, jednakże jak na gentlemana przystało, przedstawił się dziewczynie, rozmawiając z nią przez resztę wieczoru. Była przyjemna, słodka, delikatna. A seks? Namiętny i spragniony.

Byli umówieni na dzisiaj. W klubie w którym się poznali. Łączyła ich relacja oparta jedynie na seksie. Nie było żadnych zobowiązań, ani uczuć. Czuł się dobrze w jej towarzystwie, ale była dla niego jedynie obiektem. Pomimo to traktował ją z szacunkiem i gdyby chciała odejść, pozwoliłby jej na to bez problemu. Wszedł do klubu, uprzednio wypalając papierosa. Znowu miał okazję widzieć same dzieciaki w jego otoczeniu. Chyba musi pokazać jej prawdziwy klub, chociaż sama była jeszcze dzieckiem, to przecież właściciel klubu do którego on chodził go zna i śmiało mógłby ją tam wkręcić. Zauważył ją z daleka i uczucie znów zakuło o w sercu, gdy jej starannie wykonany makijaż, przypominał ten, który nosiła jego ukochana.
- Pia, witaj. - Przyciągnął ją do siebie, wtapiając jego wargi w jej. Zawsze ją tak witał, jej miękkie usta były przyjemne.
 


profil kalendarz
 
Pia Werner


Jestem w Chicago od
Prawie roku



20
Au pair z Niemiec

czuję miętę do Marcusa

Mieszkam w
Canaryville

Pia Katharine

Werner

Wysłany: 25 Październik 2018, 18:48   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Lexie Prescott, Micah Schuyler, Ivanka Martinez, Chloe Peters


#3

Pia w Stanach zdecydowanie miała powodzenie. Spotkała kilka osób, z którymi poszła do łóżka, z którymi się polubiła i tak dalej. Nie, żeby jej to przeszkadzało, bo tak naprawdę nie miała nic przeciwko temu, choć chwilami się zastanawiała, czy faceci widzą w niej obiekt seksualny? Chwilami się tak czuła i nie było to zbyt miłe uczuci. Jak każda kobieta potrzebowała trochę czułości, uczuć i wsparcia, którego żaden kochanek nie zagwarantuje, bo to jest właśnie ta różnica pomiędzy związkiem, a przygodnym seksem. Tego jeszcze nie spotkała w Stanach, ale nie zrażała się. Była młoda, jeszcze na wszystko przyjdzie czas. Teraz był moment, aby się dobrze bawić.
Tylko czy Pia nie balowała za bardzo? Miała ostatnio mało przyjemną przygodę z pewnym przystojnym facetem i trochę się zraziła. Pierwszy raz się jej zdarzyło, że w trakcie stosunku pękła jej gumka. A właściwie nie jej, tylko Buddy'emu, ale to akurat były tylko szczegóły, bo i tak dotyczyło to bardziej jej niż jego. A żeby tego było mało, nie była wtedy na tabletkach, więc to był problem, bo nie miała najmniejszej ochoty na posiadanie dziecka z przypadkowym mężczyzną w tak młodym wieku. Wizyta u lekarza, z resztą niezbyt przyjemna była dopełnieniem tamtego wieczoru, a z jej własnej kieszeni wyleciała ładna sumka, co również nie poprawiało jej nastroju.
Niby problem rozwiązany, bo w ciąży nie będzie, załatwiła sobie tabletki antykoncepcyjne, więc więcej pęknięta gumka już nie będzie jej problemem, ale niesmak pozostał. Jednak skoro Gadiel do niej zadzwonił, to zgodziła się na to, aby go spotkać. Nie była w najlepszym nastroju, ale przecież zawsze można go poprawić, prawda? W końcu się ubrała, umalowała i na dodatek uczesała, po kilku dniach w leginsach i bluzie z kapturem.
-Cześć-powiedziała obejmując lekko mężczyznę. Pozwoliła się pocałować, po czym usiadła obok niego wzdychając lekko i zerkając na bruneta. Właściwie, to nie wiedziała dlaczego tu przyszła, ale skoro już jest, to postanowiła się dobrze bawić. Dlatego też zamówiła sobie drinka, choć z alkoholem nie chciała już przesadzać, piła za dużo w ostatnim czasie, a nie powinna wcale. W końcu była tu jeszcze nieletnia.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Gadiel April


Jestem w Chicago od
dawna



11
xx

i fucked up

Mieszkam w
Loop

Gadiel

April

Wysłany: 2 Listopad 2018, 19:36   

Gdyby Gadiel wiedział, że ta umawia się z tyloma facetami, to pozbyłby się jej jak najszybciej ze swojego życia. Nie interesują go relacje takie jak poligamistyczne. Nawet jeśli między nimi nic nie ma, żadnych uczuć, to i tak jest fair w stosunku do dziewczyny i nie pakuje swojego penisa do innej kobiety parę godzin później, czy wcześniej. Żadnymi chorobami nie chciał się zarazić, a lepiej chyba być ubezpieczonym, prawda? Zresztą dziewczyna też w pewnym stopniu mogła czuć się wobec tego zagrożona, bo tak naprawdę nigdy nie mówili sobie o swoich partnerach, czy są jedynymi, czy nie. Także wszystko jeszcze przed nimi. Pia fakt faktem zasługuje na coś lepszego niż relacje z Gadielem. Nie żeby mu przeszkadzało, bo w łóżku czuje się z nią świetnie i nie może na nic narzekać, ale wykorzystywanie jej w ten sposób jest beznadziejne. Nigdy nie traktował kobiety jak przedmiot, więc dlaczego akurat teraz zaczął? Bo nie wierzył już żadnej kobiecie po tym gdy ta jedyna postanowiła sobie od tak od niego odejść. Był dobry moment żeby się bawić, Pia jest młoda, wiec może korzystać ile jej się podoba, nim znajdzie tego jedynego, aczkolwiek, wyrabiając sobie opinie dziewczyny, która śpi z wieloma facetami nic nie zyska, a jedynie straci. Wieści szybko się roznoszą, prawda? Wpadka w takim wieku, to raczej byłby dla niej gwóźdź do trumy. Zapewne ciężko byłoby się jej ustatkować, znaleźć pracę, mieszkanie i wychować dziecko. Chyba, że ojciec dziecka nie wyparłby się go, to wtedy może byłoby jej łatwiej. Aczkolwiek, gdyby dziewczyna potrzebowała pomocy Aprila to nie wachałby się ani sekundy, żeby pożyczyć jej pieniądze, czy cokolwiek by tam chciała. Pomimo, że żadne stosunku bliskie ich nie łączyły a on w jakiś sposób ją wykorzystywał, był dobrym i wyrozumiałym człowiekiem. Cieszył się, ze zgodziła sie na spotkanie. Po ciężkim tygodniu zajęć chciał się odstresować, więc po prostu do niej zadzwonił. Potrzebował towarzystwa. Gdy przed nią stał, wiedział, że coś jest nie tak. Westchnięcia i niechęć do niego, dały mu do zroumienia, że musi z nią pogadać. Również zamówił sobie whisky, siadając na krześle.
- Wszystko gra? Wydajesz się jakaś wkurzona.
_________________
 


profil kalendarz
 
Pia Werner


Jestem w Chicago od
Prawie roku



20
Au pair z Niemiec

czuję miętę do Marcusa

Mieszkam w
Canaryville

Pia Katharine

Werner

Wysłany: 3 Listopad 2018, 12:38   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Lexie Prescott, Micah Schuyler, Ivanka Martinez, Chloe Peters


To było typowe męskie zachowanie. Trudno było pomyśleć, że skoro blondynka tak łatwo dała się zaciągnąć do łóżka przez niego, to odmawia każdemu innemu. Nie byli w związku, nie rozmawiali nigdy na temat wyłączności, więc naprawdę brunet nie miał powodów, aby zakładać, że jest tak wyjątkowy, że Pia świata poza nim nie widzi. Nie sypiała z wieloma osobami, to nie tak, że codziennie miała kogoś innego, czasem nawet częściej. Po prostu było kilku mężczyzn, których poznała dość... dogłębnie odkąd tu przyjechała. Jednak nigdy na głos nie będzie mówić na temat tego, jak często z kim i dlaczego. To były jej prywatne sprawy, o których nie będzie rozmawiać z nikim, chyba że będzie mieć na to ochotę.
Sposób myślenia jak Gadiel miał na temat Pii też był mało subtelny, dzwonił po nią, jak miał ciśnienie w spodniach. To nie było okej dla większości kobiet, ale Niemka była inna, jej nie zależało na tym, aby znaleźć faceta, chodzić na randki i tak dalej. Seks był przyjemny, nie widziała w tym nic zdrożnego, że pozwalała sobie na takie przyjemności raz na jakiś czas, no ale nieważne, ten temat raczej nie powinien być poruszony, jeśli oboje mają zamiar spędzić ten wieczór nawet nie tyle przyjemnie, bo znośnie.
-Nie jestem wkurzona, spokojnie-wyjaśniła, bo nie była, a już na pewno nie na niego. Gadiel nie zrobił jej nic złego, choć najchętniej by powiedział kilka słów na temat jej sposobu bycia. Na całe szczęście, nie miał powodu a i pewnie nie planował. -Jestem jakaś nieswoja ostatnio-wyjaśniła. Nie chciała oczywiście poruszać powodu, dlaczego miała taki humor jaki miała, ale też nie chciała, aby to jakoś znacznie miało wpłynąć na ich spotkanie.-Co tam?-zagadnęła już łagodniej. Parą nie byli, ale takie pytanie na pewno nie było niczym złym.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Gadiel April


Jestem w Chicago od
dawna



11
xx

i fucked up

Mieszkam w
Loop

Gadiel

April

Wysłany: 7 Listopad 2018, 22:34   

Takie rozumowanie dziewczyn, skoro blondynka to na pewno łatwa. Skłamałabym gdybym powiedziała, że Gadiel traktuje kobiety przedmiotowo i bez szacunku. Nie śmiałby wykorzystać kobiety, gdyby ta nie chciała, a przecież jasno zaznaczył, że do niczego jej nie zmusza. Godząc się na układ bez uczuć i bez większego przywiązania chyba była świadoma swoich wyborów, tak? Obydwoje z tego korzystali i czerpali przyjemność, więc skoro dają, to dlaczego by nie brać. W każdej chwili mogła z układu zrezygnować, a on pozwoliłby jej odejść bez najmniejszego problemu. W sumie Gadiel nie potrzebował dzisiaj seksu aż zanadto, raczej chciał się spotkać, bo po prostu potrzebował towarzystwa. Nurtowało go już siedzenie nad kartką papieru, z ołówkiem w ręku bez jakiegokolwiek pomysłu na obraz. Potrzebował się rozerwać, oczyścić umysł i nabrać jakiejś kreatywności, a co potoczy się dalej to jeszcze zobaczą, prawda? Może po prostu rozstaną się zaraz po wyjściu z klubu, a może jednak wrócą do domu kompletnie pijani, uprawiając dziki seks na każdym meblu jego domu. Gadiel starał się jak tylko może by nie doszło do żadnej wpadki, ponadto nie kręciło go na razie posiadanie dzieci, a matka jego dziecka gdyby już do takowej doszło musiałaby mieć co najmniej te dwadzieścia dwa lata.
Zmarszczył jedynie brwi, przyglądając jej się uważnie. Na sekundę zawiesił na niej wzrok, chcąc jednak to skomentować, ale ostatecznie dał sobie spokój nie chcąc wkurzać jej jeszcze bardziej niż była, a bynajmniej coś w niej było nie tak.
- Może to ciąża? - Prychnął żartując nieświadomy tego, że to tak naprawdę dziewczynę trapiło i to dla tego była niezadowolona. Upijając łyk swojego drinka, wzruszył ramionami.
- Można powiedzieć, że żyję. Ostatnio sporo zajęć na uczelni przez co nie mam czasu dosłownie na nic, a dodatkowo opuściła mnie wena co do malowania, więc teraz siedzę tu gdyż potrzebowałem z kimś się spotkać. I oto jestem. A co z Tobą? Wszystko w porządku? P
_________________
 


profil kalendarz
 
Pia Werner


Jestem w Chicago od
Prawie roku



20
Au pair z Niemiec

czuję miętę do Marcusa

Mieszkam w
Canaryville

Pia Katharine

Werner

Wysłany: 8 Listopad 2018, 21:31   
   Mów mi -  B.
   Multi -  Tati Hunzberger, Lexie Prescott, Micah Schuyler, Ivanka Martinez, Chloe Peters


To nie tak, że Pia miała jakiekolwiek pretensje do mężczyzny. Jakby jej coś nie pasowało, to by się już dawno wykręciła z tego układu, wymyślałaby wymówki i tak dalej. Skoro jednak nie miała żadnego problemu z tym, aby ponownie odpowiedzieć na smsa Gadiela, choć doskonale wiedziała na czym to się może skończyć, jakie są oczekiwania i tak dalej. Bardziej chodziło jej o to, że skoro student nigdy nie powiedział jej wprost, że oczekuje od niej wierności i nie życzy sobie, aby spotykała się z kimś innym, żeby miała czelność pójść do łóżka z kimś innym, to nie może mieć do niej pretensji, że sama się tego nie domyśliła. Pia wiedziała na czym ta relacja polega, sama nie oczekiwała niczego więcej od bruneta.
Seks to nie była podstawa ich relacji, ale to było pewne spoiwo. Bez tego dało się żyć, choć trudno stwierdzić jak by się to potoczyło, gdyby zdecydowali się być tylko kumplami. Plus, jakby teraz podjęli taką decyzję, zapewne spowodowaną jakimś wydarzeniem, to mogłoby się wszystko sypnąć.
Naprawdę, Pia nie była wkurzona, w takim stanie objawiała się zupełnie inaczej. Może Gadiel tego nie znał, nie widział jej w takim stanie, więc mógł mylnie odbierać. Tu chodziło o coś innego niż o złość, była trochę rozbita, nie wiedziała czy dobrze postępuje w życiu, co powinna zmienić, jak dalej postępować i tak dalej. Trochę filozoficznej paplaniny, której na pewno nikt nie chce słuchać, a i ona nie bardzo ma ochotę o tym mówić.
-Miałeś na myśli PMS?-zapytała unosząc brew. Zapytaj wkurzoną dziewczynę, czy przypadkiem ma okres i będziesz trupem. Ale Aprilowi to ujdzie na sucho, bo to nie było problemem i to podejrzenie nieco ją rozbawiło. Ciąża raczej nie działa w taki sposób na humor, a huśtawka nastrojów pojawia się później. Ona sama po wydaniu sporej sumy na antykoncepcję i tabletkę po, była niemal 100% pewna, że nie jest w ciąży. Nie powinna być, tak zapewniał ją ginekolog. Uspokoi się ostatecznie gdy dostanie okres, a do tego jeszcze kilka dni.
-Tyle widzę-powiedziała, znów lekko się uśmiechając, bo uznała to za żartobliwe stwierdzenie. Oczywiście, że żył, tak samo jak i ona, ale to nie mówiło zbyt wiele.-Nigdy nie lubiłam takich ciężkich dni w szkole-przytaknęła, bo jej ostatnie doświadczenie z edukacją to było liceum, ale nawet 45 minutowe lekcje potrafiły wyssać energię z człowieka. -Jakoś nie mam nastroju ostatnio. Zwalam to na dzieciaki, pogodę i sama nie wiem co jeszcze.-odpowiedziała jakby wyczerpująco, ale nie zagłębiła się w szczegóły. Mogła powiedzieć co jej leży na wątrobie, nie ma problemu, ale co na sercu to już nie miała ochoty wyjawiać. Wiedziała, po prostu była pewna, że zostałaby oceniona i to niezbyt pozytywnie, więc wolała sobie tego oszczędzić.
_________________
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Trevor Chamberlein


Jestem w Chicago od
Pięciu lat



33
Mechanik samochodowy

Nie w głowie mu też rzeczy

Mieszkam w
Jefferson Park

Trevor David

Chamberlein

Wysłany: 7 Styczeń 2019, 18:26   
   Mów mi -  Nati
   Multi -  Alex Hamilton


    #8

Trevor był trochę skołowany po spotkaniu Reagan na ulicy. Dla niego była obca kobietą, ale jak się okazało kilka lat temu była mu naprawdę bliską osobą, ale on jej nie pamiętał. Po wypadku miał ogromne dziury w głowie, w zasadzie to miał czarną dziurę, jednak nie chciał się do tego przyznać nikomu. Jego wspomnienia wracały w małym stopniu i piekielnie się bał, że tak to już zostanie. Nie chciał, aby jego poprzednie życie zostało zapomniane, a kiedy próbuje sobie to przypomnieć czuje się tak jak by ktoś mu sie wbijał młotem pneumatycznym do mózgu, dlatego tego nie robił. Wszystko przyjdzie w swoim czasie, o ile przyjdzie.
Kiedy wrócił do domu po spotkaniu z ciemnowłosą był trochę skołowany i prawie zapomniał o spotkaniu z Kirby. Dał sobie mentalnego kopniaka. Nie może pozwolić, aby takie sytuacje opanowywały jego życie. Już tyle razy się z tym spotkał, ale nadal wywierały na nim wrażenie.
Westchnął i szybko poleciał pod prysznic mając nadzieje, że ten zmyje z niego zły humor i tak też się stało! Z szerokim uśmiechem szykował się do wyjścia. Umówił się z blondynka na piwo, w sumie nie wiedział czy jest to randka czy nie. Może już był czas na to, aby Trevor zaczął się spotykać z jakąś fajną dziewczyną? Sam tego nie wiedział, nie użalał się nad sobą, ale po tym co przeszedł trudno mu zaufać po raz kolejny. Dobra Trevor milcz, teraz miło spędzisz czas.
Umówili się na miejscu, ja to mężczyzna miał w zwyczaju, przybył trochę wcześniej, aby spokojnie zając dla nich miejsce. Oczywiście niczego nie zamawiał, grzecznie czekał na dziewczynę.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Kirby Byers


Jestem w Chicago od
https://66.media.tum

Wysłany: 18 Styczeń 2019, 19:52   
   Mów mi -  magda
   Multi -  lance, reid, rodney




Wybór stroju adekwatnego do okazji okazał się dla Byers prawdziwą zmorą. Przede wszystkim, ona również nie była pewna jak powinna to spotkanie odbierać. Czy byli jedynie dwójką ludzi wychodzących na piwo, bo dobrze im się ze sobą rozmawiało, czy może - no właśnie - coś jednak ich do siebie ciągnęło? Rzecz w tym, że blondynka ani trochę nie planowała się wyrywać, pozwalając na to, żeby sam bieg tego spotkania rozwiał wszelkie wątpliwości. Przed szafą spędziła jednak zdecydowanie zbyt dużo czasu, reflektując się dopiero w momencie, w którym zegarek zaczął wskazywać przerażająco późną godzinę - tak jak się spodziewała, miała nikłe szanse na to, żeby wyrobić się na spotkanie punktualnie. Wyciągnęła więc z szafy jedną z sukienek - tą, w której nie tylko czuła się dobrze, ale też całkiem nieźle wyglądała. W końcu nawet jeżeli miało to być jedynie niewinne piwo, dlaczego nie miałaby zwalać z nóg? Odpowiedź była prosta, więc po krótkiej chwili Kirby sięgnęła po kurtkę, którą zaraz na siebie narzuciła, złapała torebkę i pospiesznie wezwała ubera, zbiegając ze schodów przed kamienicę.
Ostatecznie pojawiła się na miejscu tylko kilka minut po czasie. Weszła do środka, od wejścia rozglądając się za znajomą postacią. Kiedy udało jej się zlokalizować Trevora, uśmiechnęła się pod nosem, żeby chwilę później zajść go od tyłu i musnąć jego policzek ustami, zostawiając na nim czerwony ślad od szminki. - Mam nadzieję, że nie czekasz zbyt długo - rzuciła, obchodząc stolik i zajmując miejsce naprzeciw mężczyzny. - Korki nie pozwoliły mi pojawić się szybciej - kłamstwo. Zbyt długo się szykowała, ale tego przecież mu nie powie, prawda? Nawet jeśli była to rzecz oczywista, każda kobieta starała się przecież utrzymać to w tajemnicy.
_________________

    kiedyś zrobię sobie podpis
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Trevor Chamberlein


Jestem w Chicago od
Pięciu lat



33
Mechanik samochodowy

Nie w głowie mu też rzeczy

Mieszkam w
Jefferson Park

Trevor David

Chamberlein

Wysłany: 9 Luty 2019, 21:26   
   Mów mi -  Nati
   Multi -  Alex Hamilton


Nie ma co się doszukiwać w tym wszystkim drugiego dnia. Dwójka ludzi wyszła na piwo, a co się okaże z czasem to się okaże, bo w sumie sam Trevor do końca nie wiedział co o tym myśleć. Chciał w końcu zacząć układać sobie życie tak jak trzeba, bo nie robi się coraz młodszy. Jednak chciał się spotkać z blondynką, bo nie pamiętał nawet kiedy ostatni raz wychodził gdzieś z kobietą, pewnie złośliwi by powiedzieli, ze Trevor w ogóle nie pamięta swojego życia, ale wiadomo o co chodzi. Po przyjeździe do Chicago musiał ogarnąć swoje życie, a właściwie to mieszkanie i znaleźć odpowiednie miejsce, w którym na nowo otworzy swój zakład, który poprzednio dobrze funkcjonował w Londynie.
Czekał na Kirby przy barze i powoli zaczął się zastanawiać czy dziewczyna, aby nie zrezygnowała z ich spotkania, jednak jest wątpliwości zostały od razu rozwiane, bo blondynka się pojawiła. Ulżyło mu, szczerze powiedziawszy.
- Nie, w zasadzie dopiero przyszedłem. - powiedział z uśmiechem lekko naciągając fakty, ale po co ma o tym wiedzieć, nic mu się nie stało, że chwilę poczekał na kobietę. Wszystko się może zdarzyć w drodze przecież. - W porządku, rozumie, dobrze, że dostałaś. - dodał z czarującym uśmiechem. Jej tłumaczenie było dla niego zrozumiałe, bo w Chicago korki są na porządku dziennym, nie ważne jaka pora, to jak ma się pecha to można stać naprawdę długo. - Na co masz ochotę? - zapytał mając na myśli drinki.
Przy piwie posiedzieli jeszcze trochę, po czym Trevor odprowadził dziewczynę do domu.

zakończone.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Daisy Ashwell


Jestem w Chicago od
urodzenia



24
nauczycielka plastyk

Nie potrafię się od niego uwolnić...

Mieszkam w
River North

Daisy

Ashwell

Wysłany: 13 Czerwiec 2019, 21:39   
   Mów mi -  Sami


Daisy zawsze miała bardzo dobre relacje ze swoją siostrą, nie ulegało to żadnym wątpliwością. Nie ma się więc co dziewczynie dziwić, że tak bardzo cieszył ją fakt, że Eris wreszcie postanowiła wrócić do Chicago. Naprawdę dobrze było mieć ją pod ręką! Oczywiście, do tej pory na brak kontaktu z siostrą narzekać nie mogła, ale jednak rozmowy telefoniczne, czy nawet wideo rozmowy i widywanie się tylko kilka razy w roku, to przecież nie to samo! Teraz, gdy coś ją dręczyło, czy musiała wypłakać się na czyimś ramieniu, wystarczyła krótka wiadomość i zaraz Eris była przy niej. Zdecydowanie to właśnie tego najbardziej brakowało Daisy po tym jak jej siostra opuściła Chicago. Naturalnie nie skarżyła się na głos i starała się nie wypominać jej tego zbyt często, bo mimo wszystko, nie była aż taką egoistką, by to właśnie ze względu na nią starsza Ashwell zrezygnowała ze sowich planów i pozostała w mieście. O nie, nie. Tego nie chciała! Mimo tego, że tęskniła za siostrą już od pierwszego dnia po jej wyjeździe, kibicowała jej z całego serduszka. Cieszyła się razem z siostrą, gdy jej zespół zaczynał zyskiwać coraz większą popularność. A gdy podpisali kontrast z wytwórnią akurat w Chicago, była przeszczęśliwa. I chociaż od zawsze była ich największą fanką, teraz wreszcie mogła wspierać siostrę jeszcze bardziej, nie omijając chyba żadnego z jej występów z zespołem. Dzisiejszy wieczór wcale nie był wyjątkiem. Zwłaszcza, że taka wizyta w pubie, była jednocześnie idealnym pretekstem do pogadania. Tak, dzisiaj szczególnie zależało jej na tym, by po koncercie porwać wokalistkę i z nią porozmawiać. W końcu musiała się z nią podzielić najnowszymi wieściami, a mianowicie, że Gadiel wrócił.
W Swagger Lounge pojawiła się, gdy zespół już grał. Nieco się spóźniła, ale wiedziała, że siostra nie będzie jej miała tego za złe. Zamówiła sobie piwko, po czym zajęła jeden, z niewielu wolnych stolików w lokalu.
 


profil kalendarz karta postaci relacje telefon
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 7