Poprzedni temat «» Następny temat
June Moretti
Autor Wiadomość
June Moretti


Jestem w Chicago od
piątku



18
z małego miasta

z wielkimi marzeniami

Mieszkam w
North Park

June

Moretti

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 13:34   June Moretti

June Marisol Moretti
Alexa Mareka
Dane osobowe
11 czerwca 2001, Madison, IL
Data i miejsce urodzenia
North Park
Dzielnica
przyszła studentka mikrobiologii
Zajmowane stanowisko
aktualnie bezrobotna
Miejsce pracy
Biografia
Kojarzycie Madison? Nie mam na myśli waszej pierwszej miłości z podstawówki czy miłej sąsiadki, która dawała wam cukierki za ładny uśmiechem. Chodzi mi o małe miasteczko położone zaraz po drugiej stronie rzeki od większego Saint Louis. W Madison życie płynie jakoś wolniej, trawa jest bardziej zielona, a śmiech dzieci niesie się z wiatrem, wywołując uśmiech na ustach. Przynajmniej tak sobie wyobrażali tam życie moi rodzice w momencie, gdy tam się przeprowadzali. Ja urodziłam się w tej dziurze i tak, nie jest to jakieś magiczne miejsce, jest to zwykła dziura pełna ludzi takich jak moi starzy, którzy szukali dla siebie miejsca.
Mój ojciec nie był dużą częścią mojego dzieciństwa. Nie dziwię mu się, z moją matką nie było łatwo wytrzymać. Do dziś pamiętam dokładnie ten dzień, gdy dostał swoją licencję lotniczą. Był pilotem i był z tego ogromnie dumny. Pół naszego domu zagracone było modelami samolotów, czapkami pilotkami i jakimiś starymi częściami silników. Na wakacje zawsze zabierał nas na wycieczkę za granicę, oczywiście ze zniżką ze swoich linii lotniczych, a na szesnaste urodziny zafundował mi mój pierwszy lot, gdzie mogłam trochę posterować Jakimś cudem przeżyliśmy to, ale do dziś pamiętam widok ziemi tak szybko zbliżającej się w moją stronę, br.
W ojca się nie wdałam, w matkę zresztą też, może i dobrze, bo świat, by nie przeżył dwóch takich kobiet. Kojarzycie taką stereotypową, nawiedzoną malarkę? Ona jest jeszcze gorsza. Wysławia się w jakiś dziwny, niezrozumiały nikomu sposób, codziennie ma na sobie te same ubrania, a swoich rąk albo nigdy nie myje, albo ma już na wieki wieków zabrudzone od farby. Gdy miałam trzynaście lat stwierdziła, że musimy przejść na weganizm i wyrzuciła pół jedzenia z naszego domu, nawet odnalazła moją skrytkę z Cheetosami... ale i tak najgorsze są jej włosy, te to chyba nigdy w życiu grzebienia nie widziały...
Fajnie by było, jakbym na tym skończyła opis mojej rodziny, ale niestety mamy w niej jeszcze jedną małą poczwarkę. Przynajmniej do niedawna była mała, teraz już brnie w stronę wieku nastoletniego i ciągle muszę o tym słuchać. Na imię jej May, bo urodziła się w maju. Tak, dokładnie, moi rodzice byli tak oryginalni. Czasem się zastanawiam czemu po prostu nie nazwali nas Jeden i Dwa. Ułatwiłoby im to sprawę. Choć może chcieli spamiętać kiedy mamy urodziny? May urodziła się 31 maja, czasem się zastanawiam co by było gdyby wstrzymała się ten jeden dzień... ale to tam nie ważne. Dla mnie to jest po prostu pasożyt i nic więcej. Nauczyła się dość szybko mówić, ale nigdy nie nauczyła się tej japy zamykać. Bez przerwy gada i uprzykrza mi życie, wszędzie lata ze swoim telefonem i jedyne co robi do nagrywa TikToki, by moi kumple mogli się z nich naśmiewać.
Jedyną normalną osobą w moim życiu jest Cass. Choć w tym momencie daję wam wskazówkę jak nienormalna jest moja rodzina, skoro on jest najnormalniejszy. Mówimy tu o chłopaku, którego pełne imię brzmi Cassiodorus... jakby się tak zastanowić to jakoś szczególnie mnie ono nie dziwi. W końcu nasze matki przyjaźniły się razem w liceum, a skoro ktoś był w stanie się moją matką przyjaźnić to musiał być tak samo dziwny jak ona sama. Moja matka i jego są trochę nie rozłączne, szczególnie, od kiedy zamieszkały na tej samej ulicy w Madison i chyba nas tym zaraziły. Od zawsze trzymaliśmy się razem, chodziliśmy do jednej klasy, a teraz wspólnie uciekliśmy z tego przeklętego miasteczka.
Pamiętam dokładnie dzień, kiedy dostałam mój list akceptacyjny do Hogwartu Uniwersytetu w Chicago. Cass swój dostał tydzień wcześniej i już się bałam, że czekam jedynie na odmowę, ale w końcu zobaczyłam to wyczekiwane słowo przyjęta i nie mogłam powstrzymać entuzjazmu. Spakowałam się jeszcze tego samego dnia i czekałam te paręnaście tygodni na wyjazd do Chicago. Nie wiedziałam jak to będzie, jak damy sobie radę i czy w ogóle damy sobie radę... ale jak nie my, to kto?
Ciekawostki
▸▹ Mam korzenie włoskie od strony ojca, czego można się domyślić z mojego nazwiska. Niestety po włosku potrafię powiedzieć jedynie spaghetti bolognese, a przyrządzanie tego dania najczęściej kończy się w moim przypadku na wstawieniu wody na makaron. Chociaż pizzę lubię i często używa wymówki, że to przez swoje korzenie tak bardzo jej potrzebuję. Jak ryba wody, tak ja pizzy.
▸▹ Przez długi czas zastanawiałam się jaki kierunek studiów sobie wybrać. Natchnęło mnie jednego dnia, gdy zjarana nakichałam na Cassa. Nadeszła mnie wtedy ogromna rozkimna na temat tego, co aktualnie wykichałam na twarz mojego przyjaciela. Temat zafascynował mnie do tego stopnia, że postanowiłam z nim związać życie. Zobaczymy jak mi pójdzie.
▸▹ W szkole szło mi bardzo dobrze, przynajmniej do czasów szkoły średniej. Parę dzieciaków zaczęło mnie nazywać kujonką... zmienili zdanie, gdy przypadkiem dostali ode mnie w buzię. Przez trzy miesiące codziennie parałam gąbki w szkolnej kozie i wymyślałam zemstę. Później już nie miałam takich dobrych ocen. Po prostu mi się odechciał, ups.
▸▹ Mam fałszywy dowód, bo między mną i Cassem, to ja mam większe szansy, by kupić nam alkohol. Szczególnie jak zatrzepoczę rzęsami i założę trochę bardziej obcisłą sukienkę. Jak wypnę trochę tyłek to może nawet wyglądam na te 22 lata z dowodu!
▸▹ Mam prawo jazdy, przynajmniej teoretycznie je mam, bo sam kartonik zabrał mi ojciec po tym jak rozbiłam mu auto w pierwszy miesiącu moich przygód na drodze. Z tego cudownego wypadku mam nawet bliznę na łuku brwiowym.
▸▹ Obejrzałam już chyba całą bibliotekę Netflixa, Hulu i Amazon Prime i z niecierpliwością czekam aż Disney otworzy własną platformę, bo nie ma nic lepszego niż kocyk, tabliczka czekolady i maraton z wyłączonym telefonem.
▸▹ Brak mi orientacji w terenie. Potrafię się zgubić nawet malutkim sklepie. W sumie to w życiu też mi brak orientacji, a czasem i celu.
▸▹ Sekretnie wierzę w istnienie wróżek, wampirów i złych duchów. Do tych ostatnich się nie przyznaję, bo trochę mi głupia, ale serio myślę, że duchy istnieją i błąkają się po tym świecie.
▸▹ Lubię zgrywać chojraka, który niczego się nie boi, ale tak naprawdę przeraża mnie zwykła burza. Tylko nikomu nie mówcie.
 


profil kalendarz
 
Chicago


Chicago

Wysłany: 18 Sierpień 2019, 15:21   

Akceptuję
 


profil
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 7