Poprzedni temat «» Następny temat
Revers Private Security
Autor Wiadomość
Chicago


Chicago

Wysłany: 7 Marzec 2019, 07:34   Revers Private Security

 


profil
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 26 Kwiecień 2019, 17:58   
   Multi -  Stephanie, Oliver


#7 outfit
gabinet

- To już ostatnie dokumenty. – tyle usłyszała Nikki, zanim Daisy postanowiła się ulotnić, uciekając przed kolejnymi słowami pogardy swojej szefowej dotyczącymi sterty papierów, z których każdy wymagał przeanalizowania, rozpatrzenia, zatwierdzenia i ewentualnego podpisania. Dzień się jeszcze dobrze nie zaczął, a ona już była zmęczona jakby co najmniej biegała na bieżni od parunastu godzin. Im mniej nieprzejrzanych kartek zostawało, tym więcej telefonów musiała odbierać. Zupełnie jakby nagle wszyscy stwierdzili, że to idealna pora aby sprawdzić jej cierpliwość, która była już na skraju przepaści. Szkoda, że nie zamknęła drzwi na zamek, wtedy przynajmniej nikt by jej nie przeszkodził w ustalaniu terminu spotkania z klientem, który swoją drogą nie był najmilszym człowiekiem na świecie. Usłyszała jakiś podniesiony głos, przez co szybciej zakończyła rozmowę.
- Co tam się do cholery dzieje? – westchnęła, będąc gotową uspokoić towarzystwo, ale jak się okazało, towarzystwo przyszło do niej. Była to przekomiczna sytuacja, bo drobniutka Daisy ciągnęła za rękę rosłego mężczyznę, próbując go za wszelką cenę powstrzymać przed bezpardonowym wejściem do gabinetu szefowej, ale jak widać bezskutecznie. Doskonale wiedziała, jak to się skończy, dlatego odpuściła.
- Próbowałam go powstrzymać Pani Revers, ale… - tutaj puściła mężczyznę i otrzepała się, poprawiając przy tym nieco za duży żakiet. – nawet nie chciał mnie słuchać. – zmierzyła Warrena nienawistnym spojrzeniem. – Mam kogoś poprosić, żeby się tym zajął?
- Spokojnie Daisy, sama sobie poradzę. – stwierdziła, opierając się o kant biurka. Skrzyżowała ręce na piersi i odprawiła asystentkę. Nie ma takiej sytuacji, z którą by sobie nie poradziła, a przynajmniej w tym miejscu, gdzie wszystko zależało od niej samej, a nie innych wypadkowych, które mogły zakłócić to konkretne zadanie.
- Od kilku dni prosiłem o urlop. Złożyłem nawet pisemko, które dziecinka kazała mi wypełnić. – miał na myśli Daisy, bo jednak swoim wyglądem kobieta przypominała bardziej dziecko niż dorosłego. – Zrobiłem to, bo rozumiem, że papiery muszą się zgadzać, ale jakim kurwa cudem jeszcze go nie dostałem? Czyżbyś zgubiła ten świstek?
To było niemożliwe. Wszystkie dokumenty były specjalnie posegregowane, schowane i w razie potrzeby wyciągane, także możliwość zgubienia czegokolwiek graniczyła z cudem. Poza tym nie pamiętała, aby cokolwiek takiego podpisywała, chociaż w tej chwili z jej ostatnim przemęczeniem nigdy nic nie wiadomo. Zaniedbanie? Oby nie.
- Nic mi o tym nie wiadomo. – odparła, zaraz krzywiąc się na jego pytanie, ponieważ Warren na pewno nie odpuści takiego niedopatrzenia i zaraz zacznie wieszać na niej psy. Zawsze tak było. Czuł się nietykalny, ponieważ jako jeden z niewielu osób był w firmie od jej początków i dawał z siebie sto procent. Revers doceniała jego wkład w rozwój jej pomysłu, ale z biegiem czasu stawał się coraz bardziej roszczeniowy.
- Czyli nie widziałaś tego nawet na oczy, tak? Jezu Nicole, to mi się po prostu należy. Mogłabyś w końcu przestać polegać na papierach.– rzucił z wielkim oburzeniem, zupełnie jakby nie rozumiał, że tak to zawsze funkcjonuje. Jasne teraz wszystko działo się w sieci, ale jeśli system nagle by padł, to przynajmniej mają kopie papierowe.
- Przez ostatni miesiąc Cię nie było. Balowałeś z żoną na Bora Bora, wróciłeś kilkanaście dni temu i masz czelność znów prosić o urlop? – powoli traciła panowanie, więc odepchnęła się od biurka i podeszła bliżej do mężczyzny. Była od niego prawie głowę niższa, ale tym akurat się nie przejmowała. Mogłaby go załatwić w kilku ruchach, ale jeszcze nie czas na to.
- Wiesz, niektórzy mają normalne życie i chcą z niego korzystać. Czy Ty coś takiego w ogóle posiadasz?! Nie każdy jest robotem jak Ty aby siedzieć w firmie dwadzieścia cztery na dobę!
- Coś Ty powiedział?!
- To, co usłyszałaś albo dasz mi ten cholerny urlop, albo odchodzę! – miarka się przebrała. Nikki nie mogła nie zareagować na te słowa. Wbiła wskazujący palec w niebieski krawat, mniej więcej na wysokości mostka.
- Droga wolna. Tam są drzwi! – rzuciła i pokazała ręką, gdzie ma się udać, bo jeśli zaraz nie zejdzie jej z oczu, to tego pożałuje.
To nie był dobry dzień na kłótnie i Pan Warren się o tym gorzko przekonał. Dopiero później krótkowłosa będzie musiała się mierzyć z brakiem osoby z działu IT. Teraz jedyne, na czym jej zależało to święty spokój. Po tamtych słowach mężczyzna zrobił zdziwioną minę, ale zamiast wyjść pogroził jej palcem. – Jeszcze tego pożałujesz Revers. Nie znajdziesz nikogo lepszego na moje miejsce. – gadanina… to nic trudnego, zwłaszcza że Daisy powinna to raz dwa ogarnąć. Odetchnęła, kiedy facet wyszedł informując przy okazji asystentkę aby nikogo nie wpuszczała. Po chwili zajęła miejsce w fotelu aby choć na moment zamknąć oczy i ochłonąć. Nie zaśnie, ale przynajmniej trochę się uspokoi. Myśli od razu zmieniły kurs z firmy na… Sky. Nie miała z nią kontaktu od… tygodnia? No, nie licząc smsa, który wcale nie miał być przeznaczony dla jej oczu. Zresztą nie zmartwiła się nim, a wręcz przeciwnie, ucieszyła, nawet w odpowiedzi troszkę żartując z blondynki. Wolała jednak ograniczyć kontakt, dla dobra Quinn. Nie mogła jej mieszać w głowie, zwłaszcza kiedy ta już postanowiła zrobić krok w kierunku ślicznej pielęgniarki. Westchnęła, biorąc do ręki kolejny dokument. Jeszcze tylko kilka godzin...
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 27 Kwiecień 2019, 19:01   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Czuła się głupio. Było jej wstyd za taką radykalną pomyłkę, jaką popełniła przy wysyłaniu sms’a. Niby nic, bo Nicole widziała ją w bardziej skąpych formach, ale takie zdjęcia na pewno nie powinny przypadkowo trafiać do ex dziewczyny tak, jakby chciało się jej dopiec albo coś. Nic z tych rzeczy. Nie miała tego na myśli szczerze i bez przemyślenia wysyłając fotografię nie tam gdzie trzeba i jak durna nie odpisała na to, co odpowiedziała Nicole. Zakopała się tak głęboko w swej dezorientacji oraz niesmaku ów zajściem, że nie była w stanie napisać paru sensownych słów w odpowiedzi na nie tak złą reakcję. Przynajmniej nie wydawała się zła, ale co tam Sky mogła wiedzieć? Na pewno nie siedziała w głowie Revers, czego bardzo żałowała, bo problem, który Quinn wyczuła, zaczął się już wcześniej (przed felernym sms’em).
Ich kontakt się urwał. Z samego rana w domu Sky wszystko wydawało się być w miarę w porządku, ale nagle ucichło i już nie było takie samo jak wcześniej, jak przed obiadem, który zdaniem kaskaderki przebiegł w dobrej atmosferze. Dlatego nie rozumiała zaistniałej sytuacji, ale też nie zamierzała robić z tego tytułu wielkiej afery siedzącej tak głęboko w głowie, że podczas spotkania z Susan była jak oderwana od świata. Brała wiele opcji pod uwagę, nawet to, że Nicole coś mogło się stać, ale brakowało jej odwagi, żeby w ogóle zadzwonić. Bo co jeśli tamta nie chciała z nią rozmawiać? Co jeśli wystarczyło spotkań ze Sky z powodów tak przeróżnych, że wymienienie ich zajęłoby niezłe tomiszcze?
Zgłupiała.
Podjęła się więc środków zaradczych, ugotowała coś dobrego i postanowiła bez zapowiedzi zawitać w firmie Nicole z nadzieją, że tamta będzie na miejscu. Jak nie, to trudno. Spróbuje raz jeszcze.
Z końca korytarza zauważyła, jak wściekły mężczyzna wychodzi z gabinetu Revers, co było pierwszym sygnałem do wycofania się i nawet przez chwilę rozważała tę opcję, lecz gdy odwróciła się z powrotem ku schodom na dół, została zaczepiona przez nikogo innego, jak przez Harolda. Mężczyzna również był jednym z pierwszych pracowników w firmie ochroniarskiej, więc znał ją na tyle dobrze by a) przywitać ją z uśmiechem b) zdziwić się nieco na widok byłej partnerki swej szefowej.
Zostawała.
Po krótkiej wymianie zdań z Harlodem ruszyła dalej widząc Daisy wpadającą w panikę nad urywającymi się telefonami. Normalnie dzień świra i choć mówią, że nie powinno się podczas takich szaleństw nikomu przeszkadzać, Sky uważała także, że krótka chwila oderwania się od tego wszystkiego nikomu nie zaszkodzi.
Korzystając z chwili nieuwagi asystentki, zapukała do drzwi i od razu nacisnęła na klamkę.
- Hej, Nicole. – przywitała się ciszej niż zamierzała, ale nie chciała być częścią panującego wokół chaosu. – Pomyślałam, że może wyskoczymy razem na lunch? – prosto z mostu, bez uprzednich grzeczności, bo najwyraźniej nie było na nie czasu, a raczej chciała od razu określić swe zamiary. – Nie daj się prosić. – nalegała widząc zmęczenie i podenerwowanie Nicole, którą choć na chwilę chciała od tego wszystkiego oderwać. – Musisz się od tego oderwać. – na pewno każdy to widział, dlatego Sky naciskała. – Daj spokój. Zrób sobie krótką przerwę. – nieustannie napierała na krótkowłosą, która definitywnie była na nie. Chciała dobrze. – Świat się nie zawali, jak odpuścisz sobie pracę na piętnaście minut. – i jak na złość akurat teraz do biura weszła Daisy zaskoczona widokiem Skylar, ale nic na ten temat nie powiedziała, bo to oznaczałoby, że nie zauważyła jak tamta przyszła.
- Pani Revers, padła sieć komórkowa i nie mamy kontaktu z naszymi pracownikami. – ani z nikim innym. – Na dodatek pan Torucks ciągle wydzwania. Jest wściekły i już nie mam pojęcia jak go ugłaskać. – starała się, ale klient był nieugięty.
- Oddzwoni później. – Sky wtrąciła swoje trzy grosze ciągle ostając przy tym, że Nicole powinna teraz zrobić sobie przerwę. Chciała dobrze, bo miała wrażenie, że jeszcze trochę a krótkowłosa padnie tutaj na zawał.
Tylko czemu spojrzenie Revers mówiło co innego? Czemu czuła, że zrobiła coś źle i zaraz tego pożałuje?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 27 Kwiecień 2019, 21:15   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Nie dość, że przed chwilą wywaliła jednego z najlepszych pracowników, to ktoś zrobił błąd w papierach, przez co powinna przejrzeć całą dokumentację z zeszłego tygodnia. Diabeł jej świadkiem, że jeszcze chwila i rzuci wszystko w cholerę. Nie mogła… musiała wszystko załatwić i w tym już nawet Chris nie pomoże, którego swoją drogą nawet nie było w firmie. Jego córka zachorowała i tylko dzięki dobremu kontaktowi z Nicole, otrzymał urlop na żądanie. Bezduszna nie była, więc rozumiała jego sytuacje, ale zrobił to w najgorszej możliwej chwili.
Nie spodziewała się Sky. Nie tutaj, zwłaszcza po tym, jak perfekcyjnie ograniczyła kontakt… prawie, bo w tej chwili blondynka stała tuż przed nią, zupełnie jakby od pracy powoli zaczynała schodzić i miała halucynacje. Poza wkurzeniem na jej twarzy można było zobaczyć również zaskoczenie, bo przecież asystentka miała jedno zadanie. Nie wpuszczać nikogo, a pod słowem nikogo, kryło się również byłej dziewczyny. Czy to tak trudno zrozumieć i ogarnąć? Nawet biednej Daisy oberwie się tak naprawdę za nic, ale to dopiero za moment.
Z początku chciała ją zignorować i po prostu dalej skupić się na dokumentach, które powinna wyrzucić do kosza, bo nic a nic nie pasowało. Nawet głupie raporty miały luki czasowe, do czego nie mogła dopuścić. Jakim cudem ktoś był na tyle nieodpowiedzialny, aby nie uzupełnić tych papierów? Kiedyś ją to wykończy, a prędzej zrobi to gadanie Quinn.
- Nie mogę Sky, mam mnóstwo pracy. – warknęła tylko znad białej kartki pogryzmolonej przez jednego z ochroniarzy. I weź tu się tego odczytaj! Już nawet kura pazurem by to lepiej napisała niż większość pracowników z jej firmy. No ale nie od tego byli. Mieli zajmować się ochroną nie wypisywaniem cholernych druczków. To jej zadaniem (i Chrisa) było uporządkowanie papierkowego chaosu. – Sky, mówię Ci, że teraz nie dam rady. To piętnaście minut to jakieś 30 papierków do przodu! – uniosła lekko głos. Potrzebowała odpoczynku, sama z tym walczyła, ale jednak sprawy niecierpiące zwłoki były w tym wypadku ważniejsze, przez co nawet nie myślała o konsekwencjach swoich słów. Jak się walić to z hukiem, bo zaraz po tym pojawiła się Daisy, która dorzuciła oliwy do ognia.
- Nie, nie oddzwoni później, bo ja w porównaniu do Ciebie nie mam multum czasu i muszę to załatwić natychmiast. Nie zadzwoniłaś, nie wpisałaś się w wolny termin – tak tych słów będzie żałować za jakieś piętnaście góra dwadzieścia minut. - także z łaski swojej mogłabyś stąd wyjść! – puściły jej nerwy a niestety rykoszetem dostała osoba, która na to nie zasługiwała. – A z Tobą sobie jeszcze porozmawiam. – rzuciła w kierunku czarnowłosej, która lekko się zaniepokoiła. Nikki zmierzyła blondynkę lodowatym spojrzeniem i wyszła z gabinetu, zostawiając zdezorientowaną Quinn z asystentką.
- Ma sporo na głowie. – Daisy chciała jakkolwiek usprawiedliwić swoją szefową, ale nawet takie słowa nie brzmiały dobrze.
– Właśnie zwolniła Warrena. – i chyba od tego, wszystko poleciało jak domek z kart. Zaraz można było usłyszeć jak Revers, rozmawia z klientem i nie ma to nic wspólnego z miłym pouczeniem, a rzucała bluzgami na lewo i prawo. Profesjonalizm skończył w koszu, kiedy usłyszała, że Torucks żąda zwrotu pieniędzy, mimo iż wszystko poszło dobrze z ochroną jego żony. Dalsza kłótnia zajęła jakieś parę sekund, bo nie wytrzymała i się rozłączyła. Asystentka zaraz wyleciała z gabinetu, gdy tylko usłyszała swoje imię. Cyrk na kółkach po prostu.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 27 Kwiecień 2019, 22:28   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Starała się zignorować początkową złość tłumacząc sobie, że to przez pracę i nerwy, ale ostatnie słowa Nicole i to jak ją wyrzucono z biura, wstrząsnęły blondynką na tyle, że zamarła na dłużej niż parę sekund. Nie zdążyła nawet zareagować, dopóki Daisy nie zaczęła tłumaczyć swojej szefowej. Spojrzała na młodą z ogromną dozą dezorientacji zmieszaną z gotowością do walki, ale moment na to przepadł, bo została sama na ringu, więc pozostał tylko smutek, nóż wbity między żebra i świadomość, że była totalnym zjebem.
- Albo po prostu to nie jest to, o czym myślałam. – powiedziała bardziej do samej siebie.
O czym myślała? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony była pewna, że przyjaźń w ich przypadku to niemożliwa do zrealizowania relacja, ale z drugiej nie chciała rezygnować z Nicole zwłaszcza, że tamta sama do niej przyszła i przeciągnęła w kolejne spotkania. Quinn była świadoma tego, że nie odzyska kobiety w ten sposób w jaki by chciała, ale z jakiegoś powodu trzymała się choćby tego, co miały podczas ostatniego spotkania. Rozmów, pysznego obiadu oraz swobody, na którą nie mogła sobie pozwolić w obecności Susan (nie tylko dlatego, że była to świeża znajomość).
- Już wychodzę. – zapewniła Daisy, ale zanim to zrobiła, zdjęła plecak z ramion, wyjęła plastikowe pudełeczko podpisane jako ‘Riki Tiki’, postawiła je na biurku (co by Nicole nie głodowała) i zgodnie ze swymi słowami oraz nakazem Revers, opuściła budynek.

*parę godzin później*

- Nicole? – Louise nie była pewna, czy to nadal numer byłej partnerki Sky, który posiadała w swym telefonie, głównie na wszelki wypadek, kiedy kobiety były jeszcze razem a Quinn nie dawała znaku życia. Nie, cioteczka nie była utrapieniem i nie dzwoniła codziennie domagając się rozmowy zwłaszcza, że Sky jeszcze wtedy była super trzeźwa. Po prostu wolała mieć zaplecze, coś co da jej gwarancje, że w razie problemów z kontaktem ze siostrzenicą, podczas nagłego wypadku będzie mogła zadzwonić do osoby, z którą mieszkała (czyt. Nicole) – Jak dobrze, że nie zmieniłaś numeru. – odetchnęła z ulgą. – Czy Sky jest teraz z tobą? – prosto z mostu. Bez uprzednich grzeczności. – Albo była i całkiem niedawno wyszła? – niedawno, czyli jakieś pięć minut temu, więc może zadzwoni do ciotki, bo teraz mogła (nie była z Revers). – Nie? Chryste panie. – dłuższa cisza po drugiej stronie zaniepokoiłaby każdego. – Widziałaś ją dzisiaj? Mówiła, że jedzenie do ciebie z lunchem, więc może wiesz.. wiesz gdzie pojechała? – cokolwiek, dajcie tej kobiecie minimalną informacje, bo zaraz wyjdzie z siebie albo padnie z nerwów jak na starszą kobietę przystało. – Melduje mi się co dwie godziny. Wiesz dlaczego. – tego raczej nie trzeba wyjaśniać. – Ale dzisiaj.. Cisza od sześciu godzin. Na dodatek ma wyłączony telefon i naprawdę nie wiem, co robić ani gdzie szukać, a sprawdziłam już jej wszystkie ulubione lokale. – westchnęła ciężko. Znów traciła siły na młodą damę, która sobie pogrywała z jej nerwami. A przecież miała być grzeczna. Dostała ostatnią szansę i co? Znów znika? Upija się gdzieś? Cholera by wzięła tę kaskaderską jędzę!
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 28 Kwiecień 2019, 00:42   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Rozmowa z klientem wyprowadziła ją tak z równowagi, że nawet nie zauważyła, kiedy Sky wyszła z jej gabinetu. Dodatkowo Daisy wcale nie pomagała w opanowaniu chaosu, a wręcz doprowadziła do tego, że Nikki uciekła na świeże powietrze, aby spokojnie odetchnąć i przy okazji zapalić papierosa. Dopiero kiedy już skończyła, wróciła do gabinetu, po drodze sprawdzając, czy mieli już łączność z resztą pracowników. Była. Chociaż tyle dobrego. Od razu spojrzała na biurko, gdzie znajdowało się pudełeczko z tak dobrze znanym napisem. Zamarła. Dotarło do niej, że nie powinna tak traktować blondynki. Tylko szkoda, że takie myśli dopiero pojawiły się po fakcie wyrzucenia Quinn. Żałowała tego i chciała przeprosić, ale zanim zrobiła cokolwiek, znów została zasypana robotą, która w tej chwili była priorytetem. Mogłaby odpuścić i skupić się na ex, ale nie teraz, nie kiedy wszystko się waliło. Usiadła za biurkiem, wracając do papierów, co jakiś czas zerkając na pudełko. W końcu nie wytrzymała i wzięła je do ręki, następnie otworzyła. Jedzenie… - zbawienie, bo trzecia kawa w tej chwili byłaby złym pomysłem. Pyszności, za które Sky została wywalona. Brawo Nikki, brawo!
Zdecydowanie wstyd i wkurzenie na samą siebie były w tym momencie na podobnym poziomie, przez co Revers nie mogła skupić się na niczym innym niż myśleniu jak wynagrodzić to kobiecie. Próbowała odgonić od siebie złe myśli, ale nie potrafiła. Zachowała się nie fair i żałowała… bardzo. Tym bardziej, kiedy po kilku godzinach ciągłej pracy ktoś zaczął się dobijać na jej prywatny telefon.
- Louise? – tak, zdziwienie osiągnęło poziom maksymalny. Odrzuciła dokumenty na kolejną kupkę i oparła nogi na biurko. – Nie, nie ma jej. – przez moją głupotę… tego nie musiała dodawać, ale od razu tak pomyślała, kiedy tylko usłyszała spanikowaną kobietę. Ta cisza nie napawała optymizmem. No to dopiero zjebałaś Nicole.
- Była u mnie kilka godzin temu, a ja… - no i weź tu się teraz przyznaj, że wyrzuciłaś ją tak naprawdę za nic. – byłam zajęta, zbyłam ją niezbyt miłymi słowami i… przepraszam Lou, nie podejrzewałam, że aż tak ją to zrani. – dorzuciła, choć nie miała nic na swoje usprawiedliwienie, po prostu była winna. Wysoki sądzie, dożywocie!
Od sześciu godzin?! Z tego wszystkiego Nicole wstała z fotela i zaczęła krążyć po pomieszczeniu, w myślach mordując samą siebie, bo nie chciała dopuścić do sytuacji, kiedy Sky zniknie z radaru. – Spokojnie, zaraz pomyślę, gdzie może być. Jak tylko będę coś wiedzieć to dam znać. – rzuciła szybko, po czym się rozłączyła, następnie zaniosła wszystkie papiery, kładąc je z hukiem na biurku Daisy, by na sam koniec powiedzieć krótkie – "wychodzę!” i po prostu ulotniła się z firmy. Próbowała się dodzwonić do blondynki, ale tak jak mówiła jej ciotka, nic. Zajechała pod mieszkanie Sky i pierwsze co to wizyta u Artemis, której jak się okazało nie było. No świetnie… czyli niczego się nie dowie. W głowie miała milion scenariuszy, gdzie kobieta mogła się znajdować, ale żaden nie wydawał się realny. Usiadła pod drzwiami i próbowała sobie przypomnieć, o czym rozmawiały. Zmęczenie było tak wiele, że mogę przysiąc, iż na chwilę nawet zamknęła oczy, starając się jednocześnie uspokoić. Analizowała wszystko, co mogło mieć jakiekolwiek znaczenie. Głową zaczęła uderzać w drzwi, jakby to miało w jakiś sposób pomóc. Myśl Nicole myśl. Jeśli Louise sprawdziła już wszystkie inne miejsca, to co pozostało krótkowłosej? Przez rok przerwy dużo mogło się zmienić, a jednak wierzyła, że ją znajdzie, nawet jeśli miałaby przeszukać każdy zakątek Chicago, który się jej z nią kojarzył. W momencie, w którym wstała z ziemi, przypomniała sobie o jednym ważnym szczególe, o którym miała zapomnieć, co by sekret nigdy nie wyszedł na jaw. Metodą prób i błędów znalazła wejście na dach i po cichu się na niego wdrapała.
- Sky? – spytała, powoli podchodząc do osoby, która siedziała tam w bluzie, z naciągniętym kapturem na głowę. Nikogo innego się tu nie spodziewała, także liczyła na łut szczęścia i fakt, że zaraz będzie mogła napisać do cioteczki Quinn, aby była spokojna, bo znalazła jej siostrzenice.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 28 Kwiecień 2019, 17:31   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Lubiła to miejsce z dala od wszystkich, a jednak ciągle w samym ich centrum. Ona ich widziała, ale nie na odwrót i to lubiła w przesiadywaniu na dachu, na którym ulokowała się z dobrych dwie godziny temu.
Miała mieszane uczucia. Nie powinna aż tak bardzo brać do siebie słów Nicole, ale jednak coś w środku zabolało, zarazem stawiając grubą kreskę na ich dalszej znajomości. Nie było sensu tego ciągnąć udając, że mogły w funkcjonować na zasadzie hibernacji uczuciowej. Przyjaźni z tego nie będzie, ale na nic innego Skylar liczyć nie mogła i nawet nie chciała wymagać tego od Revers, dlatego lepiej usunąć się w cień i zacząć życie całkowicie od nowa. Tak powinno pozostać i ów decyzję podjęła tuż po tym, gdy zdecydowała się zatrzymać przed jednym z barów.
Nie weszła do środka głównie przez świadomość, że powrót do picia oznaczał szybki zgon, ale gdyby nie to, zapewne urżnęłaby się jak świnia. Ten sam prosak, który wpakował się do gabinetu Nicole, zakłócił jej dzień i jeszcze wymagał, żeby rzuciła wszystko na piętnaście minut, kiedy naprawdę nie mogła tego zrobić. Gdzie ona miała głowę? Aż tak bardzo beznadziejna była w te klocki? Najwyraźniej tak i dlatego, żeby nie zrobić niczego głupiego, spod baru poszła do mieszkania a stamtąd na dach, gdzie była z dala od pozostawionego za sobą szajsu; z dala o gównianej siebie.
Skylar Quinn – najgorszy człowiek na świecie. Chochlik w jej głowie musiał mieć niezły ubaw wmawiając to raz po raz, co nakręcało kaskaderkę do picia. Tylko tak zagłuszy ten nieznośny głos. Tylko tak na chwilę zapomni jak bardzo była beznadziejna, a potem przypomni sobie o tym z powodu picia i znów to zaleje (i tak w kółko).
- Użycz mi pogody ducha abym godziła się z tym, czego nie mogę zmienić – powtarzała szeptem siedząc na przytarganym tu wcześniej leżaczku. – odwagi abym zmieniała to, co mogę zmienić i szczęścia, aby mi się jedno z drugim nie popieprzyło. – jak tak dalej pójdzie to przesiedzi tutaj całą noc, co wcale nie było taką złą perspektywą biorąc pod uwagę fakt, że jutro miała wolne. Szkoda, bo wzięłaby na siebie więcej pracy, ale przez wzgląd na zdrowie jeszcze nie mogła się zajeżdżać ani tym bardziej nie powinna widywać się z Nicole (ze względu na zdrowie).
Świat miał jednak inne plany.
- Nic? – ściągnęła kaptur z głowy i poprawiła włosy zaczesując je do tyłu. Było chłodniej niż sądziła. – Co tu robisz? – zagadka dnia, po której wstała z miejsca i stanęła naprzeciwko krótkowłosej o dziwo pilnując dystansu między nimi. – Nie powinnaś być w pracy? – zabrzmiało bardziej ironicznie niż zamierzała, ale niektórych rzeczy nie dało się ukryć.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 28 Kwiecień 2019, 18:33   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Nie powinna się martwić o Sky, a jednak mimo wszystko właśnie to robiła. Zupełnie jakby wymazano z jej pamięci ten rok przerwy, kiedy nic dla siebie nie znaczyły. Słowa, które wypowiedziała w gabinecie, odbijały się echem w jej głowie, odkąd wyszła z firmy, przez co nawet na moment nie mogła zapomnieć, jak brutalnie potraktowała kobietę. Nie przemyślała ich, a tym bardziej tego wejścia z buciorami w jej życie, które w tej chwili było naprawdę pogmatwane. Utrudniała egzystowanie nie tylko jej, ale również sobie. Była samolubna? Może, ale wiedziała, że ucięcie kontaktu to najlepszy pomysł, jeśli żadna nie chce ucierpieć (a przynajmniej w dziwnym mniemaniu Nicole).
Poprawiła płaszcz, bardziej się nim okrywając, po czym powoli ruszyła w kierunku blondynki. Przystanęła w miejscu, zachowując odległość, mimo iż wewnętrznie chciała ją objąć i przeprosić za swoje gorzkie słowa. Najważniejsze, że ją znalazła i mogła dać znać Louise, aby kobieta nie zeszła im na zawał czy inne cholerstwo. Z początku nie odpowiadała i można to uznać, za lekkie ignorowanie, ale skupiła się na napisaniu krótkiej wiadomości do cioteczki.
- Powinnam być, ale… martwiłam się, zresztą nie tylko ja. – powiedziała, pokazując na telefon. – Louise do mnie zadzwoniła, że nie może się do Ciebie dodzwonić. – wytłumaczyła na wstępie, aby nie wyszło, że tak bardzo jej zależy. – Nie mogła Cię nigdzie znaleźć i zadzwoniła do mnie. Sky… - odetchnęła głęboko. – przepraszam za to, co powiedziałam w pracy. Nie powinnam tak się na Tobie wyżywać. – zwłaszcza że nie była niczemu winna. Po prostu znalazła się w złym miejscu o złej godzinie. Oczywiście nie ma usprawiedliwienia, dla zachowania Nikki, mimo iż bardzo by tego chciała, bo zmęczenie przeżywał każdy. – Chciałaś dobrze a ja… ja po prostu – nawet nie wiedziała jak ująć to w słowa i choć spowiadanie się nie wychodziło jej najlepiej, to jednak jakkolwiek musiała pokazać, że jest jej głupio. – Jest mi przykro. – chyba tyle, co miała do powiedzenia. Stała jak słup soli i wpatrywała się w blondynkę, cały czas czując, że gdzieś tam w środku nie jest jej obojętna, a w tej chwili spieprzyła sprawę. Myślała, że znów ograniczając kontakt uda się zapomnieć. Nic z tego. Pogorszyła sprawę i mogło być za późno, aby ją naprawić.
- Rozumiem, że nie chcesz mnie teraz widzieć, ale wolałam się upewnić, że nic Ci nie jest. – nie powinna tego robić, ale próbowała przekroczyć tę umowną granicę, jaką w tej chwili miały i przytulić blondynkę, nawet jeśli ona była temu przeciwna. Zwykłe słowa nie są za dużo warte, dlatego Revers chciała pokazać gestem, że przeprasza, zamykając ją w swoich objęciach. - Przepraszam.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 28 Kwiecień 2019, 23:12   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


- Nie musisz tu byś, skoro jesteś zajęta. – znacząco spojrzała na Nicole wystukującą jakąś wiadomość na komórce. Przychodzi tutaj i pisze? Co jest grane? Ah, tak. Louise. - Telefon musiał mi się rozładować. – nie kłamała, bo zostawiła go gdzieś w mieszkaniu nie mając ochoty z nikim rozmawiać, nawet jeśli powinna dla świętego spokoju Lou. Tylko, że cioteczka zaczęłaby wypytywać o szczegóły spotkania oraz jej samopoczucie, czego dzisiaj chciała uniknąć, dlatego nie podłączyła telefonu do ładowarki i nie zrobiła nic w kierunku uspokojenia kobiety. Była okropną wychowanką. Jednocześnie Skylar wiedziała, że te słowa mogły zadziałać trochę jak płachta na byka. Nieraz stosowała to jako wymówkę, kiedy Revers nie mogła się do niej dodzwonić, ale tym razem przynajmniej była trzeźwa i z pełną świadomością umysłu, nie miała ochoty na spotkania – z kimkolwiek.
- Pewnie sobie zasłużyłam. – racjonalność nie pozwala jej przyjąć ów teorii, ale pijacki umysł wręcz zachęcał do odnajdywania winy w sobie, co wzmagało głód alkoholowy. Starała się to wyprzeć, a jednak w jakiejś sporej części wierzyła, że schrzaniła sprawę. Należało wyjść od razu po ujrzeniu wkurzonego Warrena, ale nie.. ona wnikała dalej sądząc, że jej uwaga na Nicole uspokoi kobietę i zarazem da jej pięć minut na odetchnięcie.
Myliła się.
- A co miałoby być? – głupie pytanie. Wiedziała, że stanowiła zagrożenie dla samej siebie, ale miała dość tego, że traktowano ją jak tykającą bombę i na dodatek robili to wszyscy wokoło. Nie było ani jednej osoby, która by się nie martwiła o to, że znów popełni błąd.
Zrobiła krok w tył.
Pokręciła głową nie chcąc żadnych interakcji, ale krótkowłosa była bardzo uparta i na dodatek na pewno świadoma, że Sky jej nie odepchnie, nie użyje siły ani niczego, co w jakikolwiek fizyczny sposób mogłoby zranić Revers. Już nie.
Pozwoliła kobiecie na to, ale po chwili, bardzo ostrożnie złapała za jej ramiona, tuż nad łokciami, niechętnie zmuszając do przerwania tej chwilowej bliskości.
- Nie mogę tak Nicole. – nie chodziło tylko o dzisiejszą sytuację, ale ogół. – Najpierw spędzamy ze sobą czas, a potem nagle zapada cisza, po której dostaje po tyłku.. i najpewniej sobie na to zasłużyłam – powtarzała się. – ale ja tak dłużej nie mogę. – miesiąc, tyle to mniej więcej trwało. Więcej nie da rady. – To nie wypali. Nasza znajomość, przyjaźń, czy cokolwiek to jest. – wiedziała dobrze, co czuła do Revers, ale była również świadoma tego, że za żadne skarby świata kobieta tego nie odwzajemnia. Po co więc wnikać w coś, co było platoniczne i nawet próba pójścia dalej, spróbowania z kimś innym, nie oderwała myśli Sky od Nicole, która przecież była tak blisko. Może nie w taki sposób w jaki by chciała, ale ostatnie spotkania sprawiły, że nosiła w sobie cząstkę nadziei – niepotrzebnej nadziei, bo jak sądziła to działało tylko w jedną stronę.
Kiedyś wyleczy się z Nicole.
Musiała.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 29 Kwiecień 2019, 01:40   
   Multi -  Stephanie, Oliver


- Nie, nie zasłużyłaś. – odparła prawie natychmiast, bo nie była to jej wina a tylko i wyłącznie Nicole, która nie potrafiła odpuścić. Gdy przekraczała próg firmy, stawała się zupełnie inną osobą. Mniej uczuć, więcej myślenia, żadnej przerwy, praca na sto procent. Tryb ‘kiedyś się wykończę’ wchodził na najwyższe obroty i nie potrafiła go powstrzymać, jednocześnie zamęczając tym siebie i innych.
Wiadomo, co pierwsze wpadło do głowy Nikki, kiedy Skylar nie odebrała telefonu. Myśl, że mogła sięgnąć po butelkę przez nią, wydawała się najbardziej logiczną i najgorszą, jaką mogła przywołać. Bała się, bo po zranieniu takie rzeczy zdecydowanie łatwiej przychodzą, a ona nie mogłaby sobie wybaczyć, kiedy usłyszałaby, iż przez swoje beznadziejne zachowanie doprowadziła do jej osobistej tragedii. Wierzyła w nią, ale zawsze pojawiała się ta ostrzegawcza lampeczka, która mówiła o niebezpieczeństwie, gdy Quinn zbyt długo nie było. Powiedzenie tego na głos nie wydawało się dobrym pomysłem, ale przecież język Revers był czasem za długi.
- Dobrze wiesz, co. – i więcej chyba nie było potrzebne. Wiedziała, że wkurzy tym kobietę i jak najbardziej jej frustracja będzie zrozumiała, jednak wolała porozmawiać. Tak, teraz kiedy od tygodnia nie dawała znaku życia! Bardzo szybkie myślenie Nicole… bardzo.
Nie chciała jej puścić, jednak musiała, widząc niechęć po drugiej stronie. Nie powinna tego robić, a jedynie zostać przy tej odległości, która je dzieliła. Popełniała błąd za błędem i jak na razie nic nie sugerowało, że to się zmieni.
Słowa bolały, chociażby z tego względu, że ostatkami sił trzymała się w postanowieniu, aby nie ujawniać uczucia, które w niej na nowo kiełkowało. Nie byłoby to dobre, a przynajmniej tak uważała krótkowłosa, zwłaszcza po słowach Louise. A jeśli ją skrzywdzi? Co wtedy? Jakie będą konsekwencje? Zresztą Susan… Tak, pielęgniarka dalej siedziała w jej głowie, może nie jako konkurencja, ale osoba, która mogła już wiązać jakieś plany na kolejną randkę z Quinn.
- Sky… - z tak wielką trudnością przyszło jej wypowiedzenie tego imienia. Może powinna rzucić to wszystko w cholerę? Powiedzieć, że nie tylko ona coś czuje? – Przepraszam. Nie powinnam w ogóle przychodzić do Ciebie. – mhm, zacznij od dupy strony Nicole, właśnie tak! – Mieszam Ci w głowie swoją obecnością. – ślepa przecież nie była, a Lou to tylko potwierdziła. – Myślałam, że przyjaźń w jakiejkolwiek formie będzie dobra, ale jak widać, to nie funkcjonuje. – głównie przez nią samą, bo to ona się odcięła jak głupia, myśląc, że w ten sposób problem zniknie. – Musisz coś jednak wiedzieć. – czyżby nastąpił przełom?! – Nie jesteś mi obojętna... – może nie brzmiało to tak samo dźwięcznie, jak ‘coś do Ciebie czuje’ i można było to interpretować na swój sposób, to jednak cicho liczyła, że blondynka zrozumie, iż coś gdzieś tam w krótkowłosej siedziało. Podeszła do krawędzi dachu, nie wiedząc, czy powinna zostawić ją samą, czy też jeszcze chwilę zostać. Wyjęła paczkę papierosów a z niej tego ostatniego, które odpaliła, aby już po chwili zaciągnąć się dymem. Uspokajało ją to, zwłaszcza po takich słowach.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 29 Kwiecień 2019, 15:38   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Nie było jej łatwo. Ledwo co odzyskała (prawie) Nicole i teraz nagle znów miała ją stracić? Na dodatek robiła to z własnej nieprzymuszonej woli, chociaż działała wbrew sercu, które przez rok nie zapomniało o Revers. Nie miała powodów, żeby skreślać ją od razu po zerwaniu, a potem nawet nie chciała, bo to była jej motywacja do odzyskania trzeźwości; świadomość, że skrzywdziła kogoś tak bardzo i już nigdy więcej robić tego nie powinna.
Zwilżyła wargi koniuszkiem języka i odwróciła spojrzenie w bok czując napływające do oczu łzy. Podjęcie tej decyzji było naprawdę trudne, ale czuła, że musiała tak postąpić zwłaszcza z pewnością, że Nicole już i tak nie będzie chciała jej tak samo, jak ona pragnęła ex policjantki. Nie będzie mogła spróbować do niej wrócić, pokazać, że się zmieniła i jeszcze mocniej żałowała tego, co uczyniła. Nie zrobi nic, bo najwyraźniej tylko ona myślała w takich kategoriach ani przez chwilę nie zamierzając zmuszać Nicole do czegoś wbrew jej woli. Nie takiej relacji chciała; nie przymusowego bycia razem albo znajomości, której z kolei ona nie mogłaby przetrawić.
- Nie. – potwierdziła, bo to nie funkcjonowało i na pewno nie będzie działać jako przyjaźń. Nie chodziło tylko o ostatnie zachowanie Nicole, ale również fakt, że Skylar nie mogłaby dłużej na luzie opowiadać jej o swoich podbojach albo słuchać, że kobieta się z kimś spotykała.
Nie jesteśmy obojętna.
Faktycznie można było to odczytać w dwojaki sposób i rozum Quinn nie chciał przyjąć do wiadomości opcji, przez którą na moment serce zabiło nieco mocniej. Kawałek nadziei, maleńka jej cząstka szybko została schowana gdzieś w czeluściach, przywołując do porządku romantyczną duszę Sky (tak, ten zboczeniec był romantykiem).
Nadal była pewna, że rozchodziło się o brak obojętności z racji, że sporo ze sobą przeżyły ani nie przez uczucia, które ona sama w sobie nosiła.
- Proszę Nicole. – żeby nie mówiła jej takich rzeczy, kiedy nie czuła czegoś więcej. – Dbamy o siebie – to było i będzie niezmienne, co jak rozumiała kryło się w ostatnich słowach pani ochroniarz. – ale nie będzie z tego przyjaźni. – to wiedziała na pewno. – Nie, kiedy ja..nie mów jej tego, nie mieszaj, nie dawaj sobie nadziei na coś, co na pewno nie nastąpi...po prostu nie mogę być twoją znajomą.tylko znajomą; zabrakło tego istotnego słowa.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 29 Kwiecień 2019, 18:39   
   Multi -  Stephanie, Oliver


- Czyli to już jest koniec? – spytała, spoglądając na blondynkę zza obłoczka dymu. Widząc, jak ciężko przechodzi tę rozmowę, żałowała pojawienia się w szpitalu. Tych spotkań, które wydawały się takim świetnym pomysłem. Nie powinno ich być, a przynajmniej nie powinna robić złudnej nadziei i nagle się odcinać. To jak szczucie zwierzęcia. Wiedziała już od Louise, że uczucie Quinn do niej nigdy nie zniknęło, ale jednak coś dalej powstrzymywało kobietę przed powiedzeniem tego na głos. Strach? Tego się nie dowie, jeśli nie pociągnie tematu, ale jak na razie się na to nie zapowiadało.
– Nie będzie więcej spotkań... tego chcesz? – jasne odpowiedź była oczywista, ale musiała ją usłyszeć od Sky. Nikki zdecydowanie nie chciała tej znajomości, jeżeli miała ranić blondynkę. Wolała dać spokój, nawet jeśli gdzieś tam w środku coś mówiło, iż powinna pokazać, że jej zależy. Czy to kolejny błąd? Możliwe, ale Nicole potrafiła się na nich uczyć i wyciągać wnioski (czasem mylne). Także następnego razu nie będzie, jeśli tylko dostanie taką odpowiedź. Postara się uszanować decyzje, choć z początku będzie trudno, bo jeśli już ją zobaczyła, chciała to robić częściej.
- W takim razie chyba powinnam się zbierać. – powiedziała z widocznym smutkiem, dopalając resztę papierosa, ale po tych słowach nie ruszyła się nawet o milimetr z miejsca, w którym stała. – Jeszcze raz przepraszam za dzisiaj. – po dłuższej chwili w końcu postanowiła się przemieścić, stając naprzeciwko kobiety. – Jest mi przykro za moje słowa. A jedzenie… - westchnęła, dłuższą chwilę spoglądając na usta Sky, które najchętniej by ucałowała. – było pyszne jak zawsze. – bo kiedy zrobiła sekundę przerwy w pracy, mogła się rozkoszować daniem z magicznego pudełeczka, które zawsze tak dobrze jej się kojarzyło. Spuściła wzrok na buty. Jeśli to miało być kolejne pożegnanie, to zdecydowanie ona była winna.
Dusiła w sobie emocje, zachowując się zupełnie jak robot.
- Miło było Cię znów widywać Sky i proszę, nie daj się za mocno pokiereszować. – tu oczywiście nawiązywała do pracy, bo przecież ileż było sytuacji, gdy spokojnie leżały w łóżku czy też na kanapie a Nikki ręką sunęła po bliznach z poprzednich scen, które blondynka wykonywała z tak wielką pasją, nie przejmując się kompletnie kolejnymi ‘zadrapaniami’ na jej idealnym ciele. Uśmiechnęła się na samą myśl o tych miłych wspomnieniach.
Chciała, aby kaskaderka ją zatrzymała, dlatego stawiała drobne kroki, wcale nie zastanawiając się, jak to komicznie musi wyglądać. Nadzieja umiera ostatnia, prawda?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 30 Kwiecień 2019, 15:23   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Spojrzała na nią niczym zbity piesek prosząc o to, żeby nie kazała mówić jej na głos – to już koniec – bo ledwo co wydusiła z siebie poprzednie słowa. Z tymi sobie nie poradzi i z pewnością się rozklei, a nawet gorzej.
Jeżeli cioteczka myślała, że Sky po wyrzuceniu z biura Revers pragnęła się napić, to szkoda, że nie wiedziała jak ogromną ochotę miała na to teraz.
Drugi raz zrywała relację z Nicole i tym razem robiła to ona; ta, która coś czuła, ale nie mogła wplątać się w jednostronną relację bez możliwej przyszłości. Po raz kolejny z własnej woli odebrała sobie krótkowłosą, jakby nie miała za dużo bólu w życiu albo serca do tego, żeby ją przy sobie zatrzymać. Nie mogła. Nie mogła robić tego na siłę (wbrew woli Nicole) – a szkoda.
- Nie mam ci za złe. – dzisiejszego zachowania, bo choć nie zasłużyła sobie na takie traktowanie (a może jednak?), to była na tyle wyrozumiała, żeby ostatecznie odpuścić fochy. Nicole miała powód, była zła, zmęczona, sfrustrowana i jeszcze do tego wszystkiego dorzuciła się ex dziewczyna ze swymi buciorami; każdy by wybuchł.
Przegryzła dolną wargę całą sobą walcząc ze skrajnymi emocjami. Zrobiła krok przed siebie i szybko się przed tym powstrzymała głupio sądząc, że lepiej będzie puścić Revers na wolność.
Nie miała szans. Nie odzyska tego, co miały kiedyś, więc nie mogła dalej się w to pakować raz po raz przeżywając katusze z powodu tego całego bzdurnego dystansu. Nie chciała go. Chciała móc dotknąć Nicole, przytulić ją i pocałować.
W życiu nie wszystko można mieć.
Odwróciła się tyłem i czekała aż Nicole opuści dach.
To były tragiczne minuty.. sekundy.. całe życie takie będzie.
z/tx2
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 1 Grudzień 2019, 19:40   
   Multi -  Stephanie, Oliver


#18
outfit

Z każdą kolejną wizytą w gabinecie specjalisty, Nikki czuła się coraz lepiej. Nie chodziło tutaj już tylko o sam sen, którego jakość i przede wszystkim długość się poprawiła, ale głównie o brak ciągłego strachu. Trochę zeszło jej na wyzbyciu się odruchów, jakie towarzyszyły najdrobniejszym dźwiękom. Niezłym sukcesem okazło się również zrezygnowanie z broni, z jaką się ostatnio nie rozstawała. Z nią czuła się bezpieczniej, ale kiedy na terapii zrozumiała, że w tym momencie, to właśnie może stanowić element przywiązania do tego o czym chciała zapomnieć, z dnia na dzień postanowiła zrezygnować z jej ciągłego posiadania. Wyjątek stanowiły akcje w terenie. Te również na początku były zmorą. Nie mogła się skupić na wykonywanym zadaniu i często wyglądała jakby robiła to pierwszy raz. Na szczęście, powoli udało jej się zapanować nad wszystkimi demonami w swojej głowie, a zarządzanie firmą znów było przyjemnością. Może jednak przeprowadzka, nie będzie potrzebna? Wysypiała się, porządnie jadła, coraz rzadziej spotykano ją z papierosem w ręce i przede wszystkim była szczęśliwa - dzięki Sky. To umówne wolne tempo nie wadziło jej już tak bardzo jak na początku. Teraz spotykały się kiedy czuły tylko taką potrzebę, były pod telefonem i zawsze mogły porozmawiać. Sama świadomość, że Quinn jest blisko, była przyjemna. Tak jak teraz kiedy wspólnie przeglądały oferty wyjazdów na ich "urlop". Nikki poprawiła się wtulając w blondynkę, przy okazji spoglądając jednym okiem na oferty.
- Maledivy? - plaża, piasek, słońce. Podniosła się troszkę wyżej aby sprawdzić cenę, która...- Nie za drogie? - jasne, obie miały sporo srodków, ale ta oferta chyba była jakaś podejrzana. Za co, aż tyle pieniędzy? Wliczali w to jacuzzi… pływanie z delfinami czy jakimś żółwiami?
- I pamiętaj, jak wpadnę do wody, to będziesz musiała mnie ratować. - co już zaliczyły, tylko w o wiele trudniejszych warunkach. - Chyba powinnam się w końcu zapisać na jakiś kurs pływania. - chociaż bardziej chodziło o sam strach przed wodą niż brak umiejętności.
- Pani Revers? - Daisy nieśmiało weszła do gabinetu. - Wiem, że jest Pani zajęta. - spojrzała tutaj na Sky i lekko się uśmiechnęła. - Ale... ale przyszli do Pani...
Nie zdążyła dokonczyć bo zaraz drzwi otworzyły się na oścież.
Rodzice?!
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 4 Grudzień 2019, 20:01   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


- Korzystaj póki są pieniądze. Za jakiś czas będę twoją utrzymanką. – Zaśmiała się starając zażartować na temat, który jednak był dla niej bardzo poważny. Nadal nie miała pracy i jak mówiła wcześniej, nikt jej nie zatrudni z tak kiepską rekomendacją pod koniec pracy w ostatnim studiu. Jasne, napisali, że była świetna w swoim fachu, ale nikt nie chce podpisywać kontraktów z kimś, kto trafiał aż tak często do szpitala i to wcale nie z powodów wypadów na planie. Cóż, była bezrobotna i za jakiś czas faktycznie skończą się jej oszczędności; wtedy zacznie panikować bardziej niż teraz.
- Musiałabyś lecieć helikopterem nad tą wodą, żeby faktyczne do niej wpaść – odpowiedziała z pobłażaniem, bo przecież nikt nie zaciągał Nicole na żadne latanie nad Oceanem lub pływanie motorówkami. Sky oczywiście skorzysta, kiedy Revers będzie się opalać na plaży, ale nigdy – przenigdy – nie zmusi kobiety do wejścia do wody. Nie kiedy wiedziała, że tamta panikowała na samą myśl o tym. Niektórych rzeczy po prostu nie należało prowokować ani próbować. Było jak było. – Będzie świetnie. Zobaczysz – zapewniła odwracając głowę na tyle, żeby móc ucałować kobietę w policzek.
Pani Revers?
Quinn uraczyła młodą asystentkę jednym ze swoich uśmiechów wcale nie czując aby tamta im w czymś przerwała. Jasne, wolałaby teraz mieć Nicole dla siebie, ale tkwiły w biurze, więc to oczywiste, że ludzie będą tu wpadać, kiedy im się zechce.. nikt jednak nie powiedział, że to będą rodzicie Nicole.
Nie zamarła. Zareagowała praktycznie od razu, rozluźniając mięśnie i pozwalając rudowłosej się odsunąć.
- Państwo Revers – przywitała się kiwnięciem głowy, ale zdecydowała na zmniejszenie dystansu i podanie ręki. – Miło państwa widzieć. – Pani Revers bardzo niechętnie odwzajemniła uścisk a mężczyzna nie zrobił tego wcale. Skylar udawała, że to nic takiego, ale przy wycofaniu się (dystans, dystans) zerknęła na Nicole telepatycznie przekazując swe myśli.
Nadal mnie nie lubią. Rozmawiałaś z nimi? Nie rozmawiałaś?! Toż oni mnie zabiją! Zamordują na miejscu! Niech Daisy dzwoni po sprzątaczki i załatwi mi trumnę!
Dokładnie tyle, w krótkiej wymianie spojrzeń z partnerką, zdążyła przekazać.
- Będę uciekać. – To była najlepsza opcja. Jeżeli chciała przeżyć.. powinna zwiewać pozwalając Nicole wyjaśnić wszystko z rodzicami.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 5 Grudzień 2019, 00:02   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Państwo Revers chyba ostatnio wzięli sobie za punkt honoru, aby niezapowiedziane wizyty były jak najczęstszymi atrakcjami życia Nicole. Nie spodziewała się ich tutaj i szczerze mówiąc wątpiła, aby Alice maczała w tym palce. Sama dopiero co wróciła, także nie było mowy o tym, aby jakoś spiskowała z rodzicielami, aby sprawdzili, jak się czuje ich starsza córka. Co więcej, mówiła im przez telefon, że na razie musi sobie sama wszystko poukładać, jednak chyba uznali, iż nie da rady i postanowili ją wesprzeć.
Daisy nie zdążyła nic więcej powiedzieć i powoli, prawie na palcach ewakuowała się z pomieszczenia. Podejrzewała, że może być gorąco, dlatego zatrzymując się w drzwiach, bezgłośnie wypowiedziała krótkie 'powodzenia', a później zniknęła, najpewniej wracając do pracy. Oj to słowo otuchy przyda się, zwłaszcza że rodzice nie wyglądali na zadowolonych, a w szczególności widząc tutaj Quinn.
Wzrok Nikki spoczął na blondynce i wydawał się mówić "ani się waż zostawiać mnie teraz samą" i choć wiedziała, że rodzice po ich rozstaniu, byli gotowi spalić blondynkę na stosie, to jednak ją kiedyś lubili. No halo! To nie mogło ot tak nagle wyparować z ich świadomości!
- Mamo, tato. - przytuliła ich w tej samej kolejności, jednakże... - Co wy tu robicie? Nie powinniście siedzieć w domu? Nie, że się czepiam skądże znowu. - uśmiechnęła się czarująco, ale widać, że w środku była kłębkiem nerwów. Nikki złapała Sky za rękę i przyciągnęła do siebie, aby cicho szepnąć: "Proszę, zostań". Miała nadzieję, że to wystarczy, chociaż morderczy wzrok ojca wcale nie pomagał.
- Przyjechaliśmy sprawdzić, jak się czujesz. Nie spodziewaliśmy się spotkać tutaj... Ciebie. - oczywiście matka wskazała na bogu ducha winną Quinn. Nic złego przecież nie zrobiła.
- Chcieliśmy zrobić Ci niespodziankę, a tymczasem Ty zrobiłaś nam większą. - dodał ojciec spoglądając to na jedną kobietę to na drugą. Oboje nie byli pocieszeni, ale Nikki ani myślała wdawać się w niepotrzebne teraz kłótnie, jedyne, na czym jej zależało, to obecność kaskaderki obok, dlatego delikatnie głaskała ją kciukiem po dłoni której nie puszczała, aby dodać jej pewności. Chociaż kto tu jej teraz bardziej potrzebował?
- Mamo, tato, my ze Sky...
- Wróciłyście do siebie? Ślepa nie jestem Nikki. Pogratulowałabym wam, ale...
- Matka chce powiedzieć, że to nie jest dobry pomysł.
- Ed...
- No co?! A nie to miałaś na myśli? Dalej pijesz? - tutaj pytanie bezpośrednio skierował do Quinn, na co od razu wzburzyła się Nicole.
- Tato!
- To tylko pytanie...
- Edward!
- Cii, chce poznać odpowiedź. - oczywiście pytał, bo zależało mu na dobru Nicole, a pakowanie się dwa razy do tej samej rzeki nie jest rozważne, no chyba że ma się dobry powód. I to chciał ustalić. Czy rzecz a raczej choroba przez którą się rozstały, nie stoi im na przeszkodzie. Może wtedy trochę spuści z tonu?
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 6 Grudzień 2019, 00:01   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Została. Spojrzenie wystarczyło, ale prośba dodała jej potrzebnej siły do tego, żeby wesprzeć partnerkę. Nie czuła się dobrze pod odstrzałem, ale jeżeli miała zrobić to dla Nicole.. wytrzyma. Wszystkie złe spojrzenia, dziwne słowa, westchnienia, przewracanie oczami lub spięte mięśnie; zdzierży tylko dla Nicole.
Tylko, że potem wszystko się pochrzaniło..
Problemem alkoholika było to, że wiele osób uwielbiało ich atakować. Niektórzy mieli ku temu poważny powód a inni już niekoniecznie. Państwa Revers zaliczyłaby do tego pierwszego grona, ale jednak ani trochę nie poczuła się komfortowo. Zaatakowano ją tak bezpośrednio.. wręcz mentalnie walnięto w twarz czymś, o co przecież walczyła przez te wszystkie trudne chwile. Nie chciała pić, ale gdy ludzie ni stąd ni zowąd pytali, czy znów to robiła, pierwsza myśl to – właśnie, czemu nie pijesz? Skoro na dzień dobry pytano ją o takie rzeczy?
Skoro definiowano ją przez to?
Cholera, pragnęła wytłumaczyć sobie, że państwo Revers mieli ku temu powody, ale z drugiej strony, skoro definiowali ją tylko pod tym względem..
- Nie - odpowiedziała stanowczo i żeby nie było wątpliwości dodała jeszcze dokładną liczbę dni swej trzeźwości, której tylko trzeźwi alkoholicy pilnowali. Ci już pijący nie mieli tendencji do dokładności. Zazwyczaj mówili ‘mniej więcej’ lub ‘około’, co oznaczało, że im nie zależano a to zarazem było wyznacznikiem kłamstwa.
Skylar nie kłamała, ale i tak ów krótka chwila przerosła ją na tyle, żeby mimo mentalnych zapewnień, postanowić uciec.
- Przepraszam. Muszę do toalety. – Wymówka idealna.
Potrzebowała chwili dla siebie. Być może też z tyłu swej głowy planowała ucieczkę, bo dalsze podobne traktowanie a z pewnością dzisiaj pójdzie na spotkanie AA, chociaż wcale tego nie planowała.
Musiała.
Miała nadzieję, że Nicole zrozumie, dlatego spojrzała na nią przepraszająco i opuściła gabinet faktycznie kierując się w strony toalet.
Odkręciła zimną wodę, ale zrezygnowała z omycia twarzy przez makijaż. Westchnęła ciężko, wyłączyła kran i wycofała do najbliżej ścianki kupując sobie czas, bo co innego było stać pod odstrzałem obcych a co innego na celowniku bliskich dla partnerki osób.
Nie czuła się z tym komfortowo.
Było jej źle, wręcz tragicznie i dlatego już postanowiła - jednak pójdzie na AA, chociaż planowała wybrać się na nie dopiero jutro.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 6 Grudzień 2019, 09:23   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Było jej wstyd za ojca, a zwłaszcza za tak bezpośrednie pytanie, jakie Sky nigdy nie powinna usłyszeć. Pokiwała tylko głową, kiedy kobieta powiedziała, że musi wyjść do toalety, przecież teraz jej nie zatrzyma, zwłaszcza po tym ataku. Czuła, że dotknęły ją słowa ojca, za co Nikki już w tej chwili chciała wyrzucić go z gabinetu. Po usłyszeniu dźwięku zamykanych drzwi przestała się powstrzymywać.
- Nie mogłeś się powstrzymać tak?! Wystarczyło, że ją zobaczyłeś i...
- Nie podnoś na mnie głosu Dorothy! - nie mógł dać jej dokończyć, po prostu musiał się wtrącić. Tej cechy bardzo nie lubiła u ojca i choć zwykle się dogadywali, to w takich sytuacjach, starcie ich charakterków było podobne do wybuchu bomby atomowej. I jeszcze to imię...- Już zapomniałaś o waszym rozstaniu? O tym, że takim ludziom jest trudno się zmienić.
- Edward...
- Teraz ja mówię. - tak i oczywiście matce też nie da nic powiedzieć. - Zapytałem, bo się martwię o Ciebie.
- To Cię nie usprawiedliwia. - bardzo żałowała, że wtedy kiedy była rozbita po rozstaniu, powiedziała przyczynę zakończenia swojej relacji. Może gdyby zachowała to dla siebie, dziś do tego by nie doszło? - Przyjeżdżacie z niezapowiedzianą wizytą i pierwsze co to stawiacie mnie w takiej sytuacji? Nie zdążyliście mnie wysłuchać, a już od razu zaatakowaliście Sky. Ona nie zasługuje na takie traktowanie, więc jeśli chcecie tu zostać, to albo zaraz ją przeprosicie, albo możecie wyjść!
- Nikki przepraszam, my naprawdę nie chcieliśmy tak zacząć naszej wizyty. - głos rozsądku, którego ojcu nawet w samym przywitaniu zabrakło. Dobrze, że Kim Revers była na tyle rozważna, aby nie ciągnąć dalej tej kłótni. Nie przyjechała z zamiarem wieszania psów na córce i możliwej (ex) partnerce. - Po prostu...
- Po prostu ją zobaczyliście i pomyśleliście: Oho, będą kłopoty. To, że ktoś zrobił błąd, nie oznacza, iż nie chce go naprawić...
- Przepraszam. - w końcu ojciec przypomniał sobie, do czego jest język i to bez podniesionego głosu.
- To nie mi należą się przeprosiny. - warknęła i wyszła z gabinetu, podążając do łazienki. Nie wiedziała, czy faktycznie zastanie tam Sky, czy może jednak kobieta postanowiła już dawno wyjść. Nie miałaby jej tego za złe. W tej chwili było jej tak wstyd za ojca, że jedyne, o czym myślała to zapadnięcie się pod ziemię.
- Sky? - podeszła niepewnie do kaskaderki i spojrzała na nią. - Ja... nie miałam pojęcia, że mój ojciec tak się zachowa. Gdybym wiedziała... - to najpewniej pozwoliłaby jej wyjść wcześniej i nie musiałaby go słuchać. - Przepraszam. - nawet jeśli nie ona była winna, to sam fakt, że jej ojciec zachował się tak chamsko, sprawił Nicole sporo bólu. Nikt nie miał prawa osądzać Sky. Nikt. A już w szczególności jej rodzice. - Jeśli nie chcesz tam wracać, rozumiem. Mogę też powiedzieć Daisy aby się ich pozbyła. - bo szczerze? Po tym co powiedzieli, nie miała najmniejszej ochoty rozmawiać z nimi.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 15 Grudzień 2019, 21:39   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Walczyła ze sobą i trudnymi do przetrawienia myślami. Wystarczyła odrobina, jedno pytanie, żeby zaburzyć pewien tok myślenia. Na dodatek te słowa nie padły od kogoś obcego, a od bliskich Revers, co jeszcze bardziej zabolało i zarazem dawało powody do zwątpienia. W końcu to oni byli tymi dorosłymi, doświadczonymi i przede wszystkim trzeźwymi jednostkami, więc ich zdanie liczyło się bardziej. Nawet jeśli Quinn chciałaby się im przeciwstawić, to nie potrafiła, bo.. cholera jasna, mieli rację naskakując tak na nią. Mieli do tego prawo i znaczne podstawy, żeby wątpić w jej wiarygodność oraz bezpieczeństwo Revers (przy niej).
Nic, tylko pozazdrościć takich rodziców.
Weszła do kabiny, ale szybko z tego zrezygnowała, bo przecież nie chciało się jej siku. Raz jeszcze podeszła do umywalki, puściła wodę i z zasady umyła ręce zwlekając ze wszystkim tak długo, że gdy już miała suche dłonie, to nadal trzymała je pod suszarką.
Walczyła z myślami, ale te krążyły tylko wokół tego, że państwo Revers mieli rację i zdecydowanie powinna odpuścić sobie próbę zacieśnienia więzi z Nicole, którą już wcześniej dostatecznie mocno skrzywdziła.
Patrząc na otwierające się drzwi zabrała ręce spod suszarki o odsunęła się parę kroków, trochę jak przyłapana na złych myślach nastolatka.
- Nie – sprzeciwiła się od razu. – To twoi rodzice. Dawno się nie widzieliście. – Więc Nicole powinna spędzić z nimi trochę czasu. Tak przynajmniej sądziła Sky, która nie miała pojęcia, jak przebiegła rozmowa w biurze. – Nie oszukujmy się Nic – poprosiła z trudem i dłonią przetarła czoło. – Wiedziałyśmy, że tak będzie. – Gdzieś w podświadomości mogły się tego spodziewać. – Oni.. Twój ojciec.. miał rację.. ja.. – Zerknęła na swoje odbicie w lustrze. Co za pijacka szkarada. – Nie zasługuję na niczyje pełne zaufanie. – Nigdy nie będzie i to bolało najbardziej; świadomość, że do końca życia będzie walczyć ze swymi błędami. – Mimo wszystko nie zasługuje też na ciebie. – Miała wrażenie, że nie ważne ile będzie się starać i jak bardzo udowodni swoje uczucia, nic nie będzie w stanie przyćmić dawnych ran. Nie myślała o tym zbyt dużo, po pierwszym zapewnieniu Revers, ale teraz wszystko ożyło na nowo, jak krew płynąca spod rozdrapanego strupa. – Wszyscy o tym wiedzą. Twoi przyjaciele – Nie bez powodu nie lubili Quinn. – Twoi rodzice, a nawet mój brat – Nie chciał mieć z nią do czynienia. – i.. – Zaczęła drżeć. – ..moja matka. – Zostawiła rodzinę nie bez powodu, a przynajmniej tyle usłyszała młoda Skylar, która całe życie winiła się za to, co zrobiła rodzicielka. Nikomu nie mówiła, co kiedyś podsłuchała. Pewnym było, że pani Quinn porzuciła rodzinę, ale Sky sobie zachowała wspomnienia z tamtego wieczoru wmawiając wszystkim, że całość przespała i rano tylko z całą rodziną zorientowali się, iż w domu brakowało jednej osoby.
To nie prawda.
- Powinnaś wracać do rodziców – nie kazała, ale uważała to za oczywiste. – Przyjechali do ciebie. – Podkreśliła coś, czego sama nigdy nie miała. Do niej rodzice nigdy nie przyjadą; nie miała rodziny, dlatego nie chciała, żeby Revers straciła kontakt ze swymi bliskimi.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 16 Grudzień 2019, 00:07   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Kiedy tylko Nikki zauważyła jak Sky drży, zamknęła ją szczelnie w swoich objęciach. Nie zamierzała puścić, mocno przyciskając kobietę do swojej piersi. Głaskała ją delikatnie po włosach. Pan Revers nawet nie wiedział, jak bardzo nawalił swoim bezpośrednim pytaniem, które tak bardzo dotknęło blondynkę.
- Bujda. - musiała się sprzeciwić, bo nie zamierzała pozwolić Sky myśleć o sobie w taki sposób. W tej chwili była jedyną osobą, która naprawdę uszczęśliwiała rudą. Po tym, co się wydarzyło, Nicole nie czuła się pewnie na żadnej płaszczyźnie życia. Terapia pomagała, ale wsparcie, jakie otrzymywała od partnerki, było nieocenione, dlatego nie zamierzała jej pozwolić na zwątpienie w siebie.- Nie mów tak. - ujęła jej twarz w swoje dłonie i delikatnie pomiziała po policzkach kciukami. - Jesteś wspaniałą osobą. Mój ojciec może uważać, co tylko chce, tak samo, jak moi znajomi, ale ja z Ciebie nie zrezygnuję. Wiem, że się martwią, ale nie mogą traktować mnie jak małe dziecko, które nie wie co robi. Pozjadali wszystkie rozumy świata i myślą, że są najmądrzejsi. Niespodzianka, nie są, sama odpowiadam za swoje decyzje i nie żałuję, że znów jesteś w moim życiu. Zasługujesz, żeby w nim być Skylar Quinn i nic tego nie zmieni. - po tych słowach pocałowała ją i jeszcze raz mocno objęła.
- Przyjechali do mnie, ale jeśli tak traktują bliską mi osobę, nie mają tutaj czego szukać. Każdy popełnia błędy. Oni też nie są święci i powinni to pamiętać. - puściła kobietę i westchnęła. Naprawdę nie rozumiała pytania ojca, nawet jeśli chodziło o chronienie jego córeczki. Mógł to rozwiązać inaczej. - Nie mów, że nie zasługujesz na mnie, bo to nie jest prawda. - chciała ją w tym upewnić, dlatego jeszcze raz ją ucałowała i nie zamierzała słuchać reszty głupot, jakie Quinn chciała powiedzieć.
- Nicole... - ich spokój został zakłócony, bo do łazienki weszła jej rodzicielka, która wyglądała na naprawdę skruszoną. - Skylar, ja... - widać jak trudno przychodziły jej słowa. Czuła się najzwyczajniej głupio po tym, co powiedzieli wraz z mężem w gabinecie.
- Mamo, jeśli chcesz znowu...
- Nie, spokojnie skarbie, przyszłam... przeprosić. Przyjechaliśmy w zupełnie innej sprawie i naprawdę nie podejrzewaliśmy Cię tutaj zobaczyć - mówiła bezpośrednio do Quinn. - zwłaszcza po tym, co się kiedyś między wami stało.
- Mamo...
- Daj mi dokończyć Nicole. Ojciec jest przewrażliwiony po tym, jak Wes Cię zostawił. - wzrok rudej powędrował na podłogę. Dała się omamić facetowi, który wykorzystywał ją, prowadząc podwójne życie. - Nie chce, żeby ktoś Cię skrzywdził. Skylar, jest mi naprawdę przykro, nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Jeśli Nicole jest szczęśliwa, to nie mamy prawa się wtrącać. Po prostu... uległam obawom, zamiast poczekać na to, co macie do powiedzenia. Na pewno się starasz i nie jesteś już tamtą osobą i jeśli zdecydowałyście się być razem, na pewno jej nie skrzywdzisz.- nie mogła być o tym przekonana, ale miała taką nadzieję. - Przepraszam Cię bardzo. Wiem, że to niczego nie zmieni i najpewniej nie chcesz ze mną teraz rozmawiać, ale wiedz, że mi przykro. - po tych słowach, zrobiła coś, o co nawet jej własna córka ją nie podejrzewała. Podeszła do kaskaderki i czule ją przytuliła. Nikki stała jak wryta nie wiedzac nawet co powiedzieć. Tym gestem matką ją ogromnie zaskoczyła. Powoli wycofała się z łazienki zostawiając dziewczyny same.
- Widać, że to co powiedziałam dało im do myślenia. - teraz czekała tylko, aż ojciec przyzna się, że przesadził i przeprosi blondynkę. To byłby wyczyn na miarę zdobycia złotego medalu na olimpiadzie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 23 Grudzień 2019, 22:37   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Raz po raz rozchylała wargi próbując wejść Nicole w słowo, ale ta jej nie pozwalała. Mówiła swoje; wiele miłych rzeczy, które Quinn powinna wziąć do serca, ale zwątpienie w siebie przyszło tak gwałtownie, że wyplenienie go nie będzie łatwe. Nie stanie się to także od razy, gdy dość brutalnie sama sobie przypomniała okrutną noc, słowa matki i zawiedzoną rodzinę, która nie wiedziała czemu kobieta odeszła. Sky dławiła się tą myślą i choć wiele razy powtarzała sobie, że to bezsensowne zrzucać całą winę na siebie, bo jak inaczej mogła rozumieć wszystko to, co zobaczyła? Mogło być inaczej.. gdyby nie ona i być może także sam ojciec pijak, wszystkim z pewnością żyłoby się lepiej. Matka o tym wiedziała, chociaż oceniała ledwie dziewięcioletnie dziecko (córkę). Każdy jednak wiedział, że Sky wdała się w ojca a jej młodszy brat w rodzicielkę.
Była przekleństwem swego rodu; tej gorszej części.
- Nicole, muszę.. – nie dokończyła zdania, bo w tym samym czasie do łazienki wpadła pani Revers, na której widok Quinn cała się spięła. Nie lubiła uciekać ani się chować. Kiedy ktoś ją atakował, robiła dokładnie to samo. To był instynkt, którego starała się nie stosować, co nie było takie łatwe. Sport pozwalał jej jakoś rozładować wrodzoną agresję, ale momentami.. momentami była gotowa zaatakować, chociaż wiedziała, że to złe i Nicole.. gdyby nie ona, zapewne by wybuchła. Nie, nie uderzyłaby kobiety, ale powiedziałaby coś, czego mogłaby żałować tylko po to żeby nie zostać dłużną na poprzednie ataki Reversów.
Jak Nicole mogła chcieć kogoś takiego? Jak mogła teraz łapać ją za dłoń w uspokajającym geście i patrzeć w oczy na znak, że było w porządku? Jak mogła być dla niej taka dobra?
Sky nie zasłużyła..
- Kiedy skrzywdziłam pani córkę – sprecyzowała na co po jękliwym Mamo.., Sky również dostała swoją reprymendę od Nicole.
Wes? Ou, czyli nie trafiła.
- Wes, to łajza. – Zasłużyła sobie na kolejne upominające spojrzenie Revers, ale we trójkę niemo musiały się zgodzić, że każda z nich tak o nim myślała. Ktoś po prostu musiał to powiedzieć.
Opuściła wzrok i nim dotarły do niej wszystkie słowa starszej kobiety, ta niespodziewanie podeszła i ją objęła. Sky zacisnęła szczękę niegotowa na taki gest. Nie znała też go zbyt dobrze, bo choć cioteczka starała się jak mogła zastąpić matkę, Quinn nie poddawała się udawanej matczynej miłości; uciekała od podobnych sytuacji, gestów i rozmów. Rodzina, pogaduszki z nimi i wszelkie podobne scenerie były jej obce; zwłaszcza w familiach niepatologicznych (bo te znała zbyt dobrze).
- Ja.. – Zaczęła wodzić wzrokiem po całej łazience, w której zostały tylko we dwie. – ..muszę zadzwonić do sponsora. – Takich rzeczy się nie odmawiało. Nicole to wiedziała. – Najpierw jednak.. – złapała kobietę za rękę i wyprowadziła z łazienki, skąd z powrotem obie trafiły do gabinetu szefowej biura ochrony.
Państwo Revers wydawali się zaskoczeni, nie mniej niż sama rudowłosa oraz Skylar, która na ich widok miała ochotę się wycofać. Albo to albo czymś rzuci.. pieprzona agresja i usilne zduszenie w sobie wszystkiego, czego powiedzenie doprawdy nie było łatwe.
- Przepraszam – wydusiła w końcu. – Państwo Revers. Przepraszam – powtórzyła już nieco pewniej, ale schowała dłonie do kieszeni skurzanej kurtki, żeby nie było widać jak drży walcząc sama z sobą (dumę też schowała do kieszeni). – Jeszcze nie miałam okazji.. ja.. skrzywdziłam Nicole. Wiem to doskonale i cały czas tego żałuje. To było najgorsze, co zrobiłam w życiu a proszę uwierzyć.. mam na koncie parę paskudnych.. – ok.. trochę się zagalopowała robiąc sobie gorszą reklamę niż na początku. Przesunęła językiem po górnych zębach. – Nie powinnam jej tak potraktować. Nikt nie powinien, dlatego rozumiem.. staram się zrozumieć państwa postawę, ale ja.. naprawdę mi przykro. Nie wiem, jak inaczej to wyrazić ani pokazać, że chciałabym wszystko zmienić. Mogę tylko to. – Przeprosić za coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć. – Proszę wybaczyć. Muszę.. – porozumiewawczo spojrzała na Nicole dając do zrozumienia, że to była tak chwila, kiedy na moment się wycofa, wyjdzie na zewnątrz i zadzwoni do sponsora. Musiała to zrobić, choćby od mrozu miał odpaść jej nos (chociaż chyba w Chicago nie jest teraz tak zimno).
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 25 Grudzień 2019, 02:54   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Zdziwienie na twarzy Nikki było adekwatne do zaskoczenia jej rodziców, którzy na dobrą sprawę nie spodziewali się, aby blondynka pojawiła się jeszcze w gabinecie. Ba! Nie spodziewali się przeprosin, bo w końcu to oni zaatakowali Quinn, a nie na odwrót. Tak naprawdę to zaczęli tę wizytę od złej strony i jedynymi osobami, które powinny usłyszeć słowo przepraszam, były dziewczyny.
Oczywiście ani ojciec, ani matka nie odezwali się choćby słowem, kiedy Sky postanowiła przemówić. Nikki stała w osłupieniu przyglądając się blondynce, bo sama nie podejrzewała, że zbierze w sobie tyle odwagi, jednakże doskonale rozumiała, ile ją to kosztowało i jak bardzo chciała pokazać, że sytuacja z przeszłości nigdy się nie powtórzy. Revers w pełni w to wierzyła. Poza tym w tej chwili była szczęśliwa; u boku kaskaderki i nic nie jest w stanie tego zachwiać.
Nicole kiwnęła głową, że rozumie i dalej będąc w niemałym szoku, usiadła na kanapie, aby na dobre rozmówić się z rodzicami. Chciała dokładnie wiedzieć, w jakiej sprawie przyjechali i czy już zrozumieli, że to, co łączy ją z blondynką, jest na poważnie.
- Nie spodziewałem się, że...
-... że Sky powie takie słowa?
- Tak. Nikki wiesz, że dla Ciebie zrobimy wszystko i po prostu obawiamy się o to, co może się stać. Jesteś naszym dzieckiem.
- I zawsze nim będę. Kocham was, ale ona jest tą osobą, która daje mi radość. Nawet nie wiecie, ile razem przeszłyśmy. - i tutaj oczywiście po krótce opowiedziała historię tego, co tak naprawdę wydarzyło się nie tak dawno temu.
- Czemu nam wcześniej o tym nie powiedziałaś? Czemu pominęłaś wszystkie szczegóły! - oho, widać było, że Kim Revers nie odpuści córce. - pracowałaś i pracujesz w tak niebezpiecznym zawodzie, wiemy, że jesteś w tym świetna, ale może...
-...może co? - musiała się wtrącić, bo już czuła, gdzie ta rozmowa idzie.
- Myślałaś nad czymś spokojniejszym, gdzie nie będziesz narażać swojego życia?
- Chyba nie mówicie poważnie?
- Śmiertelnie poważnie. Tak, tak zaraz powiesz, że jesteśmy nadopiekuńczy, ale martwimy się o Ciebie. Nie chciałabyś może wrócić do domu?
- Do Hoffman? Nigdy w życiu. Tu jest moje miejsce. Mam firmę, znajomych... Sky. - nie mogłaby jej zostawić.
- Przydałby się nam pomoc, a Ty masz rękę do koni.
- Nie, wykluczone.
W tym momencie Daisy weszła do gabinetu z niepocieszoną miną, jednak dla Nikki była jak zbawienie. Porwała ją na kilka chwil, aby podpisała parę dokumentów i potem wróciła do rodziców. Trochę porozmawiali, a nawet próbowali przekonać córkę do zmiany myślenia i chociażby rozważenia ich opcji, aby za moment znaleźć się przed biurem. Oczywiście wpadli na Quinn.
- Skylar odnośnie tego, co powiedziałaś. Tak zraniłaś Nikki, ale rany szybko się goją i... - widać było, że pan Revers dalej nie był przekonany, co z tego wyniknie, ale poddał się. - Przepraszam, nie powinienem Cię tak z góry osądzać. Ten dupek, Wesley - zacisnął mocniej zęby oraz złożył ręce w pięści. - gdybym go tylko dostał w ręce, to bym mu nogi z du...
- Ed!
- Ugh, w każdym razie. Jeszcze raz przepraszam. Nie jesteś nim i zasługujesz na szansę. Nie zmarnuj jej. - na koniec tych słów uśmiechnął się, co było rzadkim widokiem i razem z żoną ruszyli do samochodu.
Nicole z kolejną kawą w ręce spoglądała na odjeżdżający pojazd z nadzieją, że rodzice nie przyjęli zbyt bardzo do siebie, iż nie chciała wrócić do domu.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 2 Styczeń 2020, 22:31   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


Nie zmarnuj tego. Brzmiało gorzko w jej głowie, w której przez ostatnie minuty co najmniej dziesięć razy myślała o tym, żeby się napić, co już było pierwszym krokiem do ‘zmarnowania tego’.
Nie mogła pokazać, że się przejęła tymi konkretnymi słowami. Jeżeli teraz okaże słabość, z pewnością Reversowie będą mieli ją na celowniku, a nie tego chciała, co i tak będzie trudnym zadaniem. Alkoholik, choćby był trzeźwy przez lata świetlne, na zawsze pozostanie alkoholikiem i każdy będzie go miał na oku. Nie było mowy o utracie czujności ani braku osądu, na co niby Skylar była przygotowana, ale nie ze strony kogoś, kto był ważny dla Nicole. W takich chwilach miała wrażenie, że schrzaniła jeszcze bardziej niż zwykle i wcale nie wypierała się swojej winy. Cholera, była winna i naprawdę chciałaby jakoś bardziej okazać swą skruchę, ale to nie takie łatwe, bo słowa.. miała wrażenie, że to za mało.
Przeczesała włosy do tyłu, dopiero teraz czując, że było jej zimno i właściwie od paru minut nie rozmawiała już ze sponsorem, ale jakoś nie czuła się na siłach wracać do biura, kiedy byli tam państwo Revers, którzy właśnie wsiedli do auta.
Chwilę jeszcze postała na zewnątrz i gdyby paliła, zapewne oskarżono by ją o opróżnienie całej paczki, bo od momentu kiedy wyszła aż do teraz minęło sporo czasu.
- Przepraszam – rzuciła po powrocie do biura. – Nie wiedziałam co.. – ani jak się zachować, co utknęło w gardle, gdy Nicole momentalnie do niej podeszła. Uśmiechnęła się odrobinę niedbale i położyła jedną dłoń na jej talii. – Ciągle czuje się jak na okresie próbnym i.. ja rozumiem, sama sobie jestem winna, ale czasami to mnie przerasta. – Zachowania podobne do tego, którym odznaczył się pan Revers. Na jego miejscu postąpiłaby podobnie tylko, że nie była na jego miejscu.
Objęła Nicole jeszcze mocniej i na moment pozwoliła im trwać w ów uścisku w pełnym milczeniu, które na swój sposób stało się zapewnieniem, że wszystko było w porządku (po obu stronach).
- Twoi rodzice.. – zagadnęła odsuwając się odrobinę. – ..chcieli czegoś konkretnego? – Nie wierzyła, że przyjechali bez powodu albo tylko po to, żeby zganić Quinn za jej istnienie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 2 Styczeń 2020, 23:57   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Pojechali. Lepiej dla nich, bo Nicole nie była w nastroju, aby słuchać ich choćby minutę dłużej, zwłaszcza po tym, jak potraktowali Sky. Było jej wstyd i jedyne co by teraz mogła powtarzać, to słowo przepraszam kierowane właśnie w stronę blondynki. Nie zasłużyła na takie traktowanie. Starała się specjalnie dla niej, a jej rodzice potraktowali ją jak wroga numer jeden. Nie powinni...
Odłożyła pusty kubek na biurko i spojrzała na stertę dokumentów, które piętrzyły się koło laptopa. Zapewne zostanie na noc w biurze, aby dopilnować reszty roboty, jaka jej jeszcze została, jednakże teraz skupiła się na Quinn, która zdecydowała wrócić do biura.
- Sky, spokojnie, nie masz za co przepraszać. Ja powinnam to robić, bo moi rodzice zachowali się nietaktownie i... - ogółem chyba zapomnieli, że Nikki potrafi o siebie zadbać. Czasem potrafili być nadopiekuńczy, co wychodziło właśnie w takich sytuacjach, bokiem. Teraz na szczęście pojechali do Alice, która będzie musiała ich przetrawić. - Nie przejmuj się nimi. - bardzo chciała, aby kaskaderka wzięła to sobie do serca. Będzie trudno, ale musiała chociaż spróbować. Revers nie obchodziło co myślą inni, ważne co czuła względem Sky i to się nie zmieni. Chciała z nią spróbować raz jeszcze i jeśli będą miały tyle szczęścia, to może już niedługo będą mogły mówić o byciu w związku. Na razie Nikki bała się tego głośno określać, żeby nie wpłynąć jakkolwiek źle na trzeźwość kobiety. Od takich słów niedaleko do wprowadzenia się, a ona wolała tego jak na razie uniknąć. Nie mogła tego zrobić za szybko. - Wiem Sky, wiem.
Objęła blondynkę, nie mówiąc już nic więcej. Stały tak w ciszy wtulone w siebie. Nikki wyłączyła kompletnie myślenie, delektując się tym momentem na tyle, na jak długo pozwoliła jej na to Quinn. Wróciła, dopiero kiedy usłyszała pytanie. Odsunęła się do tyłu i usiadła na blacie biurka.
- Chcieli, abym wróciła do domu, wiesz... domu domu, do nich. - co oznaczało nic innego jak powrót do rodzinnego miasteczka i prace przy stadninie. - Odmówiłam. Wiem, że będą naciskać na to, bo według nich mam zbyt niebezpieczną pracę. Podobnego zabiegu próbowali, kiedy jeszcze byłam w policji. - westchnęła, spuszczając wzrok na podłogę. - Ale ja nie mogę zostawić tego życia tutaj. Chicago to mój dom od wielu lat. Oni... oni po prostu nie potrafią zrozumieć, że nie chce wracać. Co kilka lat jest ta sama śpiewka. Zmieńmy temat, co? - zaproponowała, a na twarzy znów pojawił się uśmiech. - Te Maledivy nie brzmiały źle. - ucałowała ją i pociągnęła za sobą na kanapę.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 6 Styczeń 2020, 22:40   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


- Nie uciekaj. – Nie tylko od niej, chociaż jedna drugą trzymała za rękę, ale także od tematu poruszonego przez państwa Revers. Skylar chciałaby powiedzieć, że rozumie, bo sama miała podobnie, ale to nie prawda. Nie miała podobnie i nigdy nie będzie. Z ojcem nie rozmawiała od swojego pierwszego odwyku, czyli od jakiś ponad jedenastu lat, matki nie widziała od kiedy ta odeszła a z bratem też nie miała kontaktu. Nie miała więc rodzinnego doświadczenia, nie znała tematu ani tego jak wszystko można ugryźć. Nie miała nic, żadnej porady, bo sama nigdy z czymś podobnym się nie zmagała. Z tego też powodu chciała wiedzieć, wniknąć głębiej w temat i zrozumieć intencje obu stron. Jasne, nie pojmie tej drugiej tak w pełni, bo opis Nicole na pewno będzie okrojony, ale doprawdy nie widziała jej się poważna rozmowa z państwem Revers. Nie na tym etapie.
- Stój – nakazała, zatrzymując Nicole tuż przed kanapą, na której sama najpierw usiadła, a potem poklepała miejsce obok. Wcale nie miała swojej ulubionej strony. Po prostu w trakcie, gdy partnerka zajmowała miejsce, ta od razu sięgnęła do jej kolan. Uniosła nogi rudowłosej i zarzuciła sobie na uda, co by mieć ją bliżej i tylko dla siebie. – Malediwy brzmią cudownie – zgodziła się i przesunęła dłońmi po udach kobiety. Będzie się tak bawić przez resztę rozmowy. – ale – Musiało być jakieś ‘ale’. – Twoi rodzice mają trochę racji. Ta praca jest niebezpieczna i ejj.. – Gestem ręki powstrzymała Nicole przed komentarzem. – Wiem, że jestem ostatnią osobą, która mogłaby mówić o niebezpiecznej pracy. – Sama taką miała i nie zamieniłaby jej na nic innego. – Po prostu staram się ich zrozumieć, bo czy.. rozchodzi się tylko o bezpieczeństwo? Wiesz, oglądałam dużo filmów – Wiedza z nich była magiczna i najważniejsza. Żadnej innej na temat rodzinnych relacji nie miała. – i czasami rozchodzi się po prostu o dziedzictwo. – Brzmiało poważnie. Prawie jak hasło z „Gry o tron”. – Może nie chcą aby ich stadnina przepadła albo wpadła w ręce kogoś obcego? – Kto mógłby to zniszczyć. – Nie mówię, że masz się z nimi zgodzić ani tym bardziej porzucać tego, co tutaj masz. Po prostu.. sama nie wiem. Chyba chcę, żebyś z nimi dobrze żyła, bo sama nie mam rodziców.. – oboje żyli, ale oficjalnie ich nie miała. – ..a myślę, że to ważna sprawa. Skoro są i wcale nie należą do najgorszych, to warto mieć ich przy sobie. Ich stronę i wsparcie. – Bo Sky żaden rodzic nie bronił tak, jak robili to państwo Revers. Może kiedyś, jeszcze gdy miała te siedem lat, robiła to matka, ale wspomnienia były tak dawne i zatarte, że nie mogła ich uznać za pewnik. – Przyznaje, że trochę ci tego zazdroszczę – odparła nie zamierzając ukrywać swoich odczuć. – Strapionych twoją dziką partnerką rodziców i siostry, którą też masz blisko. To musi być miłe uczucie. – Mieć ich wszystkich tak naprawdę, bo choć cioteczka długo starała się nadrabiać, jakby udając drugą mamę, to praktycznie nią nie była. Momentami Sky nie wiedziała, czy faktycznie mogła nazwać ja rodziną, bo z czasem podobne zachowania, które przejawiała przy niej, miewała również przy innych podopiecznych z domu dziecka. Uważała więc, że była po prostu kolejną osieroconą dziewczyną niż faktycznie kimś ważnym. Może to okrutnie z jej strony, ale łapała się wszystkiego, od kiedy cioteczka stwierdziła, że już nie dawała rady (zwłaszcza po akcji z Sharkym).
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 11 Styczeń 2020, 01:02   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Maledivy miały być tym bezpiecznym tematem dla Nikki. Czymś, co było w tej chwili najważniejsze, a raczej co planowała uczynić najważniejszym punktem rozmowy. Było blisko, ale Sky miała zupełnie inne plany i kiedy Revers była gotowa wypalić, że nie ona ma tu niebezpieczną pracę, bo akcje w terenie rzadko były zagrożeniem życia, została skutecznie uciszona, na co się tylko troszkę naburmuszyła. Rozumiała intencje kobiety, ale chyba ostatnim czego chciała w tej chwili Nicole była rozmowa o rodzicach i o tym, z jaką propozycją do niej przyjechali.
Słuchała uważnie wywodu kaskaderki starając się zrozumieć, co chce jej przekazać. I gdyby się zastanowić, dużo się nie myliła. Mogło chodzić o sam fakt, że poświęcili tyle lat na zbudowanie czegoś, co teraz tak naprawdę stawało się uciążliwym problemem dla starzejących się ludzi. Była ich dzieckiem i pokładali w niej nadzieje, że kiedyś im pomoże. Oczywiście pani ochroniarz zrobiłaby dla nich wszystko, ale dalej pozostawała sprawa powrotu do domu... i tego, że musiałaby zostać tam na dłużej.
Poczuła lekkie ukłucie, bo faktycznie, ona miała rodziców, do których mogła zwrócić się w potrzebie i którzy po jej rezygnacji z pracy w policji, okazali się niezastąpionym wsparciem, czego nie można było powiedzieć o blondynce. Nikki miała szczęście, duże szczęście, że wychowała się w pełnej miłości rodzinie. Rzadko kiedy rozmawiała z Quinn na ten temat. Nie miała zbyt wielu informacji o matce kaskaderki. Wiedziała jedynie, że tamta opuściła ją, kiedy była mała, a później widziała ją z nową rodziną. O ojcu nie wspominała... pił, a brat? Teraz dopiero Revers poczuła się jak idiotka.
- Dziką partnerką... to o Tobie? - zaśmiała się i pogłaskała ją po włosach. Wcale nie uważała, że jest dzika no, chyba że chodzi o wyczyny kaskaderskie, wtedy to na pewno! - Jest miłe. - przyznała, dalej spoglądając na lekko smutną twarzyczkę blondynki. - Hej, Alice dalej Cię ubóstwia. - co by Quinn wiedziała, że w jej siostrze akurat ma sojusznika, a nie wroga. Jednak inna myśl nie dawała Nicole spokoju.
- Wiem, że to głupie, ale... nie myślałaś, aby odezwać się do brata? Pokazać, że się zmieniłaś? Zawalczyć? Wiem, że... że to ciężkie, ale to jednak twoja rodzina. - nie chciała naciskać, ani przywoływać smutnych wspomnień, jednak osobiście uważała, że Sky powinna o tym pomyśleć. - Pamiętasz, był taki moment, kiedy moi rodzice Cię ubóstwiali. Sky to, Sky tamto, ale byłam wtedy zazdrosna. - uśmiechnęła się się i pocałowała ją w usta. - Przemyślę ich propozycję. A Ty zobaczysz, jeszcze wrócą do chwalenia się Tobą na prawo i lewo.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 16 Styczeń 2020, 21:02   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


- Oczywiście, że o mnie. – Wypięła dumnie pierś, jakby faktycznie miała się z czego chwalić. Była jednak zadowolona i chełpiła się swoją pracą, bo kochała ją ponad wszystko a to niezwykły zaszczyt móc pracować w zawodzie, które zarazem było jej hobby’m i pomagało rozładować nadmiar energii. – Niektórzy mówią, że jestem jak Tarzan. – Czyli dzikuska z lasu, ale bardziej w tym pozytywnym sensie, bo pod kątem fizycznym. Umiała wiele, a robiła jeszcze więcej, bo jeżeli czegoś nigdy nie próbowała, to od razu się za to zabierała. Dla Sky fizyczne granice nie istniały, gdy umysł.. ten potrafił ją zawieść.
Rozmowa o rodzinie była nie tylko trudna, ale też uczuciowo przytłaczająca. Miała wrażanie, że nie powinna wypowiadać się na temat, którego nie znała. Quinn’owie to kiepski przykład rodziny, której nie stanowili już od bardzo dawna. Ciężko więc mówić o relacjach z bliskimi, kiedy takowych się nie miało albo ci umierali (George).
- Alice podziwia ciebie, ale jako siostrze nie wypada tego przyznać, więc przelała to na mnie, drugą odważną kobietę, która na dodatek ‘zadaje się’ z tobą. – dziabnęła palcem między żebra Nicole, odkrywając przed nią tajemnice ów relacji. Alice nie mówiła na głos, jak podziwia Nicole, ale w pokrętny sposób przekazywała to przez docenienie Sky, bo bądźmy szczere, ale obie (Sky i Nic) miały mocne charaktery (godne pozazdroszczenia).
Na wspomnienie o bracie spięła się cała, co Revers musiała zauważyć, bo od razu poczuła dłoń gładzącą ją po udzie.
- Nie uwierzy – stwierdziła twardo i niemrawo. – Kiedyś próbowałam, ale.. za wiele razy go zawiodłam. – Odpuścił sobie dalszą walkę. – Teraz reaguje na mnie tylko złością. – A przynajmniej działo się tak, gdy przypadkowo na niego wpadała. Mina Quinn’a od razu nabierała gniewnego wyrazu, a gdy stali zbyt blisko, robił wszystko, żeby ją słownie dobić. Działała na niego jak zapalnik, dlatego wolała unikać brata jednocześnie dając święty spokój, bo z pewnością lepiej mu się żyło bez niej.
- Pamiętasz moje pierwsze spotkanie z nimi? A raczej to, jak wpadli do twojego mieszkania bez zapowiedzi a ja wylazłam przed nimi w samej bieliźnie? – Była zaspana, po upojnej nocy i tak właściwie czekała o poranku w łóżku na Nicole, która obiecała przynieść śniadanie, ale Sky się nie doczekała, więc.. zamierzała sprawdzić, co się działo. – Długo jeszcze dzisiaj będziesz pracować? Nie chce wracać do domu, ale jeżeli musisz posiedzieć nad papierami, to obiecuje, że będę tu grzecznie siedzieć i nie przeszkadzać. – Może nawet zdrzemnie się na kanapie w biurze Revers, której na razie nie zamierzała puszczać z objęć. – A potem pójdziemy na kolacje i zrobię ci dłuuugi masaż. – Uśmiechnęła się szeroko i pochyliła ucałowawszy kobietę w szyję.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Nicole Revers


Jestem w Chicago od
13 lat



31
Własna firma ochrony

Still believe in you

Mieszkam w
Loop

Nicole "Nikki"

Revers

Wysłany: 25 Styczeń 2020, 00:25   
   Multi -  Stephanie, Oliver


Nie dało się zapomnieć tego spotkania. Wspomnienie tamtego dnia było dalej żywe i z każdym dniem coraz śmieszniejsze, choć wtedy wcale takie nie było. Na szczęście rodzice polubili Sky, doceniając jej bezpośredniość i poczucie humoru. Nikki chciała aby wrócili do tych czasów, a raczej ich nastawienie względem blondynki było podobne. Nie traktowali jej jak wroga, który może skrzywdzić ich córkę. Revers odpowiadała za swoje życie w takim stopniu, aby nie pozwolić rodzicielom na ciężkie słowa jakimi niejako skrzywdzili Quinn. Nie dopuści do tego drugi raz. Postara się jakoś załagodzić sprawę i na spokojnie z nimi porozmawiać. Wszystko da się wytłumaczyć i zażegnać niesnaski. Musiała tylko pomyśleć jak to zrobić, jednak w tej chwili skupiła się na stercie dokumentów jakie należało przejrzeć.
- Zostało mi jeszcze kilka ważnych rzeczy… ale ta kolacja brzmi niezwykle kusząco, zresztą masaż tak samo. – stwierdziła z uśmiechem. Szkoda, że nie dało się wszystkiego odwołać i przełożyć, aby tylko spędzić przyjemnie resztę dnia. Należało się im po tym niezbyt udanym spotkaniu z jej rodzicami.
Nie chciała wstawać z kanapy, zwłaszcza kiedy kaskaderka nie chciała jej puścić. Było to niezwykle trudne zadanie, dlatego stwierdziła, że najpierw przejrzy służbowe maile i na nie odpisze, aby nie musieć wstawać z kanapy. Sięgnęła po tableta, który leżał na biurku i wróciła na swoje miejsce. Tym razem zmieniły ustawienie, a Nikki oparła się o kant kanapy plecami, aby móc przytulić Quinn jednym ramieniem. Nie zastanawiała się długo zabierając się czym prędzej do pracy. Nie minęło kilka minut kiedy usłyszała, że ktoś chyba troszkę chrapał. Uśmiechnęła się sama do siebie spoglądając na spokojnie śpiącą blondynkę. Lubiła ten widok. Kobieta wyglądała jakby się niczym nie przejmowała. Nie miała problemów, które na co dzień spędzały im obu sen z powiek. Nikki ogarnęła kilka włosów i ucałowała ją w głowę, na dłużej opierając swoją na jej. Tak bardzo chciała aby wszystkie troski gdzieś uleciały, gdzie nie będą tak ważne. Zabrałaby każdą z nich jak najdalej od Sky, aby tamta była wolna. Szkoda, że tak się nie dało.
Odłożyła tableta na podłogę i obróciła się bok przykrywając je obie kocem jaki leżał w rogu kanapy. Krótka drzemka jej nie zaszkodzi.
- Pani Revers? – Daisy starała się obudzić szefową najdelikatniej jak się da. Ruda przekręciła głowę sprawdzając czy to aby do niej się zwraca. – Spotkanie... Pan Mendez pojawi się za pięć minut, miałam informować, ale… ale Pani tego potrzebowała. – powiedziała wskazując na dalej smacznie śpiącą Sky.
- Daisy, odwołaj to spotkanie… - nie miała na nie kompletnie ochoty, a i serca aby budzić kaskaderkę. Może i nie powinna tak robić, ale w tej chwili było coś dużo ważniejszego, a raczej ktoś. – Daisy… proszę. – to słowo pojawiało się niezwykle rzadko, dlatego asystentka zrozumiała, że jest to najważniejsze zadanie na dzisiejszy dzień.
- Dobrze, postaram się i dam później znać…
- Dziękuję
- Mogę jeszcze coś powiedzieć, oczywiście za pozwoleniem?
- Słucham.
- Miło widzieć Panią szczęśliwą. Widać, że brakowało Pani kogoś… kogoś tak ważnego jak Sky. – uśmiechnęła się szeroko po czym wyszła, zamykając bardzo delikatnie drzwi, ale to na nic, ponieważ blondynka już nie spała.
- Wyspałaś się choć troszkę? – podpytała od razu, aby zaraz ucałować ją w policzek i pomiziać po udzie. Nie musiały jeszcze wstawać. Miały czas.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Skylar Quinn


Jestem w Chicago od
zawsze



31
kaskaderka/dublerka

Slow pace?I mean,I don't want to live without you

Mieszkam w
Streeterville

Skylar Raina

Quinn

Wysłany: 5 Luty 2020, 21:43   
   Mów mi -  Kocie!
   Multi -  Billie & Charlie


- Hm? – mruknęła, bo nie wszystko do niej docierało. Potrzebowała chwili, żeby ogarnąć, że nie została sama. – Jesteś tutaj – stwierdziła Ameryki nie odkrywając, ale przy tym uśmiechnęła w pełni rozluźniona i śmiało wyciągnęła ramię aby mocno objąć Nicole, a także przylgnąć twarzą do jej obojczyków. To wojownicze zwierzę było niezwykle czule i chętne do przytulanek. – Nie pracujesz? – W tej konkretnej chwili i później, bo skoro obie leżały na kanapie, to oznaczało, że ani przed ani później nic specjalnego się nie zapowiadało. Wcześniej Sky słyszała głos Daisy, ale nie docierały do niej żadne konkretne słowa. Poza tym, nie wpuszczała do świadomości niczego poza tym, że miała przy sobie ciepło drugiego ciała, które ją uspokajało i zarazem sprawiało, że z morderczego buldoga Quinn zamieniała się w przyjaznego labradorka. – Nie żeby mi to przeszkadzało.. – Jako dowód wzmocniła uścisk. – ..po prostu jestem zaskoczona, że odrzuciłaś pracę na wylegiwanie się na kanapie. – Było to miłe zaskoczenie, z którego skorzystała, bo drzemanie w przypadku Quinn nie było takie same, jak u innych. Kobieta dosłownie spała. Nie ważne, czy trwało to pięć minut, w jakiej pozycji i gdzie; Sky naprawdę potrafiła zasnąć i z tego skorzystać, jak teraz, gdy błogi stan nie opuszczał ciała dodatkowo ładowanego obecnością tego drugiego. – Tylko spróbuj nie stracić posady, bo we dwie bezrobotne niewiele zdziałamy. – zażartowała, bo niemożliwym było, żeby ktokolwiek zwolnił Nikki z jej własnej firmy. Nie zapowiadało się też, żeby ta upadała, bo z tego, co Quinn kojarzyła, mieli oni dużo klientów. Nie było więc o co się martwić, ale chwile beztroski i żartów były im potrzebne, po ciężkiej wizycie państwa Revers.
Skylac wciąż zastanawiała się, czy pójść na meeting, ale z drugiej strony, jeżeli Nicole wykaże chęć wyrwać się teraz na miasto, tudzież wcześniejszą kolację, z chęcią z tego skorzysta jednocześnie podkreślając, że dzisiaj żadna nie zostanie na noc sama. Nie mieszkały razem, ale to nie oznaczało, że u siebie nawzajem nie nocowały. Każda miała trochę ubrań u tej drugiej, więc to nie stanowiło żadnego problemu a tym bardziej, że obie chętnie podchodziły do tego, co miały i tego co je czekało – kolacja oraz przyjemny masaż dla Revers nieco zbaczający z kursu przyzwoitości (cóż, ze Sky nie dało się inaczej).

z/tx2
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 9