Poprzedni temat «» Następny temat
Stolik przy oknie
Autor Wiadomość
Tiana Torres


Jestem w Chicago od
Urodzenia



18
Studentka/Baristka

Love alone can rekindle life

Mieszkam w
Loop

Tatiana Olivia

Torres

Wysłany: 5 Luty 2019, 20:36   
   Multi -  Alice


#12 + Outfit

Titi przyszła do pracy w zupełnie innym nastroju niż zazwyczaj. Może nie była szczęśliwym człowiekiem, ale miała zdecydowanie lepszy humor niż zazwyczaj, kiedy tutaj przychodziła. Również można by rzec, że wyglądała lepiej! Rano specjalnie wstała te paręnaście minut wcześniej i się pomalowała! Szok i niedowierzenie! Mówią, że jeśli kobieta się zaczyna malować, to oznacza, że chce się innym podobać. I w tym wypadku była to prawda, bo kiedy wiesz, że spotkasz tę osobę? No właśnie, nie wiesz! Więc musisz być non stop przygotowana!
Tuż po przyjściu do pracy, zostawiła swoją kurtkę na zapleczu, a że szefowa wyjechała, to cała kadra postanowiła tego dnia odpuścić sobie zakładanie uniformów. Więc najzwyczajniej w świecie ubrana, wyszła z zaplecza i udała się za ladę, aby od razu zacząć pracować. Miała naprawdę dobry humor.
Godziny mijały, a jej zmiana powoli zbliżała się do końca, kiedy to usłyszała dzwoneczek przy drzwiach, który oznajmił, że ktoś wszedł do lokalu, niemal automatycznie przeniosła swoje spojrzenie na osoby, które przekroczyły próg kawiarni. Jedną z nich był Chandler, co sprawiło, że uśmiechnęła się lekko, ale dosłownie sekundę później zobaczyła, że trzyma on za rękę jakąś dziewczynę. A jako że Titi nie była głupiutką dziewczyną, od razu zrozumiała faktu i to, co właśnie zobaczyła. Watts był w związku z tą dziewczyną, której od razu przyjrzała się dokładnie. Jednak, jako że była pracownicą tego miejsca, przestała lustrować przedstawicielkę płci pięknej i zabrała się za robienie jedynego zamówienia, jakie miała do zrobienia, a kiedy już skończyła, zagadała kelnerkę, która po nie przyszła i uzgodniła z nią, że sama zajmie się nowoprzybyłą parą, a jako że jej koleżanka z pracy była tutaj jeszcze dłużej niż sama Torres, zgodziła się z uśmiechem na twarzy. Także studentka dziennikarstwa po paru minutach zgarnęła z lady notesik i długopis, a następnie powolnym krokiem podeszła do pary siedzącej przy stoliku przy oknie. - Witam serdecznie w Plein Air Cafe & Eatery. - W tej chwili jej usta wykrzywiły się w delikatnym, a nawet szczerym uśmiechu. Dlaczego nie był on sztuczny? Już wiedziała, że jakoś to sobie odbije. No zobaczymy, czy naprawdę jesteś gotowy na wszystko. -Co podać?
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Chandler Watts


Jestem w Chicago od
urodzenia



23
student, mechanik

I feel so free when you're with me baby

Mieszkam w
Lincoln Park

chandler

watts

Wysłany: 5 Luty 2019, 21:12   
   Mów mi -  patsy
   Multi -  isabelle whitfield


Nie był jednak aż tak gotowy na taką sytuację – bo i takowej za nic w świecie nie przewidział. Skąd mógł wiedzieć, że Torres pracuje w kawiarni? I to właśnie w tej konkretnej, do której zdecydował się wybrać ze swoją dziewczyną? Ten to jednak ma jakiegoś pieprzonego pecha, niemniej musiał jakoś się ogarnąć i zachowywać naturalnie, gdzie po wszystkim westchnął ciężko. Oczywiście, uraczyła go wybranka zapytaniem czy coś się stało, niemniej Chandler zbył ją szybkim wyjaśnieniem, że ostatnio w ogóle jakoś słabiej się czuje i jakby go coś brało, co zaspokoiło ciekawość Lucy (powiedzmy, że tak właśnie ma na imię ta laseczka).
Miał już zamiar nawet powiedzieć dziewczynie, by może zmienili lokal, bo coś tu mu nie pasuje, albo że czegoś mu tutaj brakuje w menu, niemniej nie mieli już takowej możliwości – albowiem zauważył kątem oka, że Tiana zmierza w ich kierunku. Naprawdę? Musiała? Czy naprawdę musiała to być ona? Musiała właśnie ona zdecydować się na to, aby ich obsłużyć? Wziął ponownie większy wdech, starając się jakoś przywołać do porządku, udając nadal, że jest wszystko w jak najlepszym porządku. A gdy tylko nowa koleżanka pojawiła się przy ich stoliku, udał zaskoczenie jej obecnością, przy okazji czego uśmiechnął się wesoło w jej kierunku – co akurat udawanie nie było, a kompletnie szczerze.
- Cześć - przywitał się ni stąd, ni zowąd, całkowicie ignorując reakcję jego dziewczyny (coś na styl zmieszania jakie wystąpiło na jej twarzy), która się mocno zdziwiła na formę powitania ciemnowłosej przedstawicielki płci pięknej tutaj pracującej. - Poprosilibyśmy o Flat White i Caramel Cappuccino - szybko przedstawił zamówienie, które udało im się wspólnie uprzednio ustalić, obserwując przy tym Tianę, jak zapisuje wszystko do małego notesika. Przełknął przy tym sporą ilość śliny – zupełnie jakby się nazbierała z racji stresu, jaki obecnie odczuwał. Tuż po tym pracująca tu znajoma odeszła, za którą powędrował przez krótki moment wzrokiem, gdzie zaraz jego towarzyszka zaczęła dopytywać skąd ją zna i dlaczego tak się do niej zaczął szczerzyć. Wyjaśnił, zgodnie z prawdą, iż poznał ją kiedyś na imprezie, a uśmiech pojawił się z racji nie spodziewania się spotkania jej właśnie tutaj.
Tuż po tym, skoro jakoś zamilkli, a ona rozpoczęła przeglądanie instagrama, poinformował ją, że pójdzie porozmawiać z nią przez moment i zaraz powróci. O dziwo Lucy nie widziała większego problemu, ale nawet jeśli by jakikolwiek dostrzegała – to i tak by wstał ze swojego miejsca i podszedł do lady, gdzie stała Tiana. Czy też raczej – przygotowywała zapewne dla nich zamówienie. Szybko się pojawił, stojąc na wprost dziewczęcia. - Nie przypuszczałbym, że tak szybko uda nam się spotkać - zagaił lekko, by zobaczyć reakcję ciemnowłosej, którą obserwował bardzo uważnie.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Tiana Torres


Jestem w Chicago od
Urodzenia



18
Studentka/Baristka

Love alone can rekindle life

Mieszkam w
Loop

Tatiana Olivia

Torres

Wysłany: 5 Luty 2019, 22:03   
   Multi -  Alice


W ramach odpowiedzi na przywitanie, po prostu uśmiechnęła się delikatnie. - Flat White i Caramel Cappuccino. - Powtórzyła, zapisując wszystko w pożyczonym notesiku. Następnie spojrzała raz jeszcze na Chadnlera, a później na jego dziewczyny i uśmiech na jej twarzy się poszerzył. - Zamówienie będzie gotowe za parę minut. - Po wypowiedzeniu tych słów, odwróciła się na pięcie i wróciła do miejsca, z którego przyszła - za ladę, na którą od razu poustawiała niezbędne składniki do przygotowania zaproszenia specjalnych klientów kawiarni. Oj ona już dopilnuje, aby nie zapomnieli tego wyjścia przez bardzo, ale to bardzo długi czas. Postanowiła zacząć od White Flat. Także najpierw zaparzyła espresso i przelała je do filiżanki, a następnie zalała to spienionym mlekiem. I kiedy miała się zabrać za Caramel Cappucino, po drugiej stronie lady stanął szanowny Watts! - Zaskoczony? - Spytała, a na jej twarzyczce pojawił się dosyć złośliwy tym razem uśmieszek. - Chcesz mi o czymś powiedzieć? - Kolejne pytanie padło z jej ust, kiedy do blendera nalewała odpowiednią ilość mleka. - A może raczej kogoś przedstawić? - I kolejne pytanie, tym razem do urządzenia wrzuciła parę kostek lodu. - Nie to, żebym czepiała się szczegółów, ale na randce chyba powinno się rozmawiać z osobą, z którą się wyszło, nie sądzisz? - A to pytanie zadała najzwyklejszym w świecie głosem. Nie był on ani oschły, ani nie można było w nim wyczuć żadnej złośliwości. Jednak musiała je zadać, nie bała się odpowiedzi, wręcz chciała ją usłyszeć. Nie bałaby się konfrontacji, nawet jeśli w kawiarni znajdowałaby się większa ilość osób lub szefowa, także w takowej sytuacji naprawdę mogła sobie na wiele pozwolić. Jednak postanowiła nie urządzać żadnej awantury, nie krzyczeć ani nic. Po prostu zamierzała odpłacić się po cichu. W jednej z szuflad znajdował się lek przeczyszczający, którego miała zamiar dodać jako jeden ze składników, dlatego też do Flat White nie nalała mleka do pełna. Dorzuciła do blendera resztę niezbędnych składników do Caramel Capuccino i założyła pokrywkę na blender, ale z włączeniem go postanowiła jeszcze chwilę poczekać.
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Chandler Watts


Jestem w Chicago od
urodzenia



23
student, mechanik

I feel so free when you're with me baby

Mieszkam w
Lincoln Park

chandler

watts

Wysłany: 5 Luty 2019, 22:37   
   Mów mi -  patsy
   Multi -  isabelle whitfield


Nawet nie wiecie ja pluje sobie teraz w brodę za to, że w trakcie wymiany smsów nie podpytał o miejsce, gdzie Tiana pracowała i musiała się wczoraj użerać z klientami. Tak to na pewno by poszedł do całkiem innej kawiarni, aby uniknąć takiego typu sytuacji, bo przecież... To, co właśnie się działo, było istnym szaleństwem. Przyszedł ze swoją obecną dziewczyną, a kawę przygotowywała im panienka Torres, którą naprawdę zdołał polubić, a i z jaką trochę... no cóż, musiał to przyznać, flirtował – zupełnie jak nie on, bo zawsze w związku bywa wierny i nie robi takich głupot. A jednak – tym razem jakoś wyszło inaczej, toteż pisał trochę inaczej te wszystkie wiadomości tekstowe do jej osoby.
- No pewnie, że zaskoczony, w życiu bym nie pomyślał, że trafię do miejsca, gdzie pracujesz - uśmiechnął się przyjaźnie w jej stronę, dostrzegając, że dziewczyna była... zła. Pomrugał parokrotnie powiekami, chcąc przekonać się, czy aby mu się coś nie przywidziało, nie dostrzegając parę sekund później jakiejkolwiek różnicy na jej twarzy. Czyli naprawdę się na niego wkurzyła. Ale dlaczego? Że tu przybył? Że... A, no tak. Ty idioto. Lepiej już nic więcej nie mów, nie myśl, najlepiej nie oddychaj.
- Nie ma kogo do przedstawiania - wzruszył przy tym ramionami, bo i rzeczywiście – nie sądził, aby to było tak szalenie ważne, aby poznawać Tianę z Lucy. Znaczy – może to i wyglądało, jakby byli dla siebie nie wiadomo jak ważni, skoro weszli tutaj trzymając się za ręce, no ale to była tylko i wyłącznie szopka, pokazówka. Szkoda tylko, że tego dziewczyna nie wiedziała... Jednak jak i w sumie druga. Na jej kolejne słowa spojrzał na nią niezrozumiale, ściągając przy tym brwi do siebie w formie ukazania swojej niepewności co do tego, co przyszło mu usłyszeć od swojej obecnej rozmówczyni. - No tak, powinno się. I zapewne by tak było, gdyby to jeszcze była jakaś randka - poinformował zgodnie z prawdą, bo takie wybranie się na kawę na odwal się z Lucy nie traktował jako takiego typu wyjście. Naprawdę to robił, aby już mu nie suszyła głowy. - No co Ty, zła jesteś na mnie? - zapytał zaraz, posyłając jej delikatny uśmiech – totalnie przyjazny, nie mając zamiaru się z niej nabijać – po prostu chcąc się dowiedzieć czy rzeczywiście złościła się na niego. Bo w sumie – przemilczał fakt posiadania dziewczyny (co zabrzmiało właśnie jakby posiadał jakiegoś pokemona), tylko i wyłącznie z racji szukania idealnego sposobu oraz momentu na poinformowanie o rozejściu się ich dróg, więc było tak jakby... jej nie posiadał, prawdę mówiąc.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Tiana Torres


Jestem w Chicago od
Urodzenia



18
Studentka/Baristka

Love alone can rekindle life

Mieszkam w
Loop

Tatiana Olivia

Torres

Wysłany: 5 Luty 2019, 23:34   
   Multi -  Alice


Tiana natomiast była całkiem zadowolona z tego, że nie napisała Chandlerowi, gdzie pracuje. Dzięki temu poznała prawdę? Bo czy to faktycznie była dziewczyna Wattsa, czy może jednak nie? Tego nastolatka nie mogła być pewna, ale w drugą stronę, trzymanie się za ręce i to, jak spojrzała na Titi, kiedy chłopak się z nią przywitał… to nie mógł być przypadek! Można było o niej wiele powiedzieć, naprawdę. Jednak na pewno nie to, że nie znała się na sprawach damsko-męskich! Nieraz doradzała Oliverowi i nie tylko.
- No tak. Kto by pomyślał, że Chicago jest wystarczająco małe, abym zobaczyła Cię z Twoją znajomą? - No tak, spotkać go po tamtej imprezie nie mogłam, ale teraz to praktycznie od razu! I to z dziewczyną! Świetnie. To nie tak, że była zła. Jej po prostu było przykro, a złość pojawiła się przy okazji. Której dziewczynie nie byłoby smutno, gdyby już po raz drugi została zraniona przez płeć męską w ostatnim czasie? Może i Chandler niczego nie obiecywał, a łączył ich jedynie niewinny flirt, ale po prostu zabolało ją to. Osobę, która zazwyczaj miała wszystko w nosie i biernie się wszystkiemu przyglądała. Może tak to właśnie powinno zostać?
Słysząc odpowiedź na drugie pytanie, przeniosła swoje spojrzenie na dziewczynę, która przyszła tutaj z Wattsem i która wciąż wpatrywała się w telefon. Nie przywidziało mi się, nadal siedzi tam siedzi osoba, z którą przyszedł. Później przeniosła swoją uwagę z powrotem na Chandlera. - Skoro tak mówisz. - Mruknęła, wzruszając ramionami, bo co miała zrobić?
- Gdyby to jeszcze była randka? - Powtórzyła, mrużąc oczy. Mamy chłopaka, mamy dziewczynę, było trzymanie się za ręce i podejrzane spojrzenie, kiedy się ze mną przywitał i się do mnie uśmiechnął. Tak, to jest randka. Już otworzyła usta, aby coś odpowiedzieć, ale po paru sekundach ciszy, zamknęła je z powrotem i pokręciła głową z niedowierzaniem. - Czy jestem zła? Mhm… - W tej chwili udawała, że się zastanawia, gdyż odpowiedź była dosyć oczywista. Nie chciała się otwarcie do tego przyznać, gdyż tak nakazywał jej kobiecy instynkt. Jednak w drugą stronę, która z przedstawicielek płci pięknej nie byłaby? - Po prostu wróć do niej, a ja zaraz przyniosę wasze zamówienie do stolika. - Odparła, wzruszając ramionami. Wciąż zachowywała na twarzy słynny pokerface, choć gdzieś głęboko w środku miała wielką ochotę zabrać swoją kurtkę z zaplecza i uciec do domu. Jednak po prostu włączyła blender, który zaczął wydawać z siebie wystarczający hałas, aby zagłuszyć to, co ewentualnie mógłby powiedzieć jej Chandler. Natomiast sama Titi odwróciła się do niego plecami, szukając wzrokiem na półkach bitej śmietany. To był właśnie ten moment, w którym uznała, że jest ponadto wszystko i nic nie zrobi. Zero zemsty, zero zawiści. To był niewinny flirt i to nie mój problem, jak wygląda ich związek.
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Chandler Watts


Jestem w Chicago od
urodzenia



23
student, mechanik

I feel so free when you're with me baby

Mieszkam w
Lincoln Park

chandler

watts

Wysłany: 6 Luty 2019, 00:25   
   Mów mi -  patsy
   Multi -  isabelle whitfield


- Tym bardziej, że jak pierwszy raz się spotkaliśmy na imprezie, to nie doszło tak szybko do kolejnego widzenia się. A tu proszę – przypadkowe podejście numer dwa i jaka zmiana - odparł z uśmiechem na ustach, bo to w sumie było dosyć zaskakujące, czyż nie? No ale, taki już bywa przekorny los – raz Ci daje, raz zabiera. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach, gdy pojawia się w jej miejscu zatrudnienia z Lucy – przez co naprawdę czuł się wręcz podle, bo nie tak to wszystko widział, tak naprawdę. Nie, że miał jakiś tam plan działania utkany w głowie, co najzwyczajniej w świecie nie chciał jej wspominać o dziewczynie – bo i po co, skoro to dla niego nie jest już nikt szczególny? No właśnie.
Spojrzał na nią uważnie, nawet jeśli ona nie utrzymywała z nim kompletnie kontaktu wzrokowego, chcąc ją jakoś rozgryźć – może i potrafił to czasem zrobić, tak w tym przypadku – nie dawał niestety rady. - Jeśli chcesz, to mogę Cię przedstawić, dla mnie to nie jest problem. Ale naprawdę sądzę, że to nie ma większego znaczenia - bo to jest prawdopodobny finisz, choć nie wspomniał już o tym na głos. Zamiast tego jedynie westchnął na koniec, nie rozumiejąc co się w ogóle obecnie działo – bo czy nie wyglądało to tak, jakby jej się chciał wytłumaczyć, choć nie musiał tak naprawdę? Dziwna sytuacja, jakiej sam nie pojmował, ale mimo to brnął w to dalej.
- Tak, bo to randką nie jest. Zwykłe wyjście na kawę, that's all - chociaż, ok, może i dziewczyny inaczej spoglądały na takie rzeczy – tak on, ze swojego męskiego punktu widzenia, nie traktował tego wyjścia jako randka. Dla niego randka to wcześniejsze podarowanie kwiatów, ładny ubiór, wybranie znakomitego miejsca czy też ogólnie zaplanowanie wieczoru bądź dnia w taki sposób, aby tylko to spędzić we dwoje, nie mając jakiegokolwiek innego towarzystwa. Zauważył, że miała zamiar jeszcze coś dodać, niemniej powstrzymała się, zaraz zaczynając się zastanawiać nad tym, czy była na niego zła. Oczywiście, że oczekiwał odpowiedzi, bo nie lubił nie dokończonych spraw i pytań bez udzielonych odpowiedzi, które wyjaśniały pewne sytuacje – takie, jak właśnie ta. Miał zamiar jej coś powiedzieć na to, aby powrócił do stolika, jednakże nie uzyskał takowej możliwości – gdyż uruchomiła blender, hałasujący niemiłosiernie, a ona sama się odwróciła od niego, skupiając na dalszym przygotowywaniu zamówienia. I już miał rzeczywiście wrócić na swoje miejsce, gdzie postanowił mimo wszystko zostać – spoglądając kontrolnie przez ramię, czy Lucy nie zaczęła się zastanawiać i go szukać po lokalu bądź wpatrywać w niego, zastanawiając się cóż on tam takiego robił przy tej ladzie. Uspokoił się, gdy zauważył, że dalej nos miała w telefonie. Stąd też oparł się o blat, oczekując aż urządzenie przestanie pracować, a ona ponownie będzie zwrócona w jego kierunku. Gdy do tego doszło, zauważył zaskoczenie na twarzy Tiany. - Nie zrobię tego, póki mi nie powiesz, czy jesteś na mnie zła - zapowiedział, wpatrując się w nią uważnie. - I byłbym wdzięczny, gdybyś odpowiedziała zgodnie z prawdą, a nie tak, jak będzie wygodniej - dodał zaraz, naprawdę licząc na szczerość z jej strony.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Tiana Torres


Jestem w Chicago od
Urodzenia



18
Studentka/Baristka

Love alone can rekindle life

Mieszkam w
Loop

Tatiana Olivia

Torres

Wysłany: 6 Luty 2019, 01:06   
   Multi -  Alice


-Los najwyraźniej próbuje nam coś powiedzieć. - Mnie, że to najwyraźniej nie jest najlepszy pomysł, aby liczyć na coś więcej. Właśnie, bo przecież co to jest za sytuacja!? Czy ktoś tam z góry się na nią patrzy i śmieje się, gdyż to wszystko zaplanował? Czy może raczej jej anioł stróż, o ile takowy istniał, postanowił sprawdzić, co się stanie z jej serduszkiem, kiedy dojdzie do zawodu po raz kolejny? Jednak Titi postanowiła być twarda bez względu na okoliczności.
Oczywiście, że nie chciała poznawać jego teraźniejszej dziewczyny. A przede wszystkim po prostu po tym, jak sama ostatnio została potraktowana przez innego faceta, nie chciała, aby dziewczyna, z którą przyszedł Chandler, poczuła się w ten sam sposób. Bo to naprawdę bolało. I zabolało ją dzisiaj po raz kolejny, a jeśli mogła sprawić, że ktoś inny nie poczuje tego samego, to postanowiła schować swoją dumę w kieszeń i siedzieć cicho. Dlatego też nie odpowiedziała czy jakkolwiek nie zareagowała na słowa Wattsa. Czy oczekiwała wyjaśnień? Gdyby tak było, to jakie by padły? Czy istniało jakiekolwiek usprawiedliwienie na tę sytuację?
Na gadkę o randce też nic nie odpowiedziała. A kiedy znalazła bitą śmietanę, odwróciła się już przodem, jednak w jej mniemaniu składniki nie zmieszały się ze sobą dokładnie, więc wciąż nie wyłączyła blendera. Natomiast nalała resztę spienionego mleka do White Flat. Nie wierzę, jak mogłam wpaść na tak żałosny pomysł z tymi tabletkami!? Przecież to było niedorzeczne i dziecinne, a nic by jej nie przyniosło, bo czy jakakolwiek dojrzała osoba, będąca w jej sytuacji, czułaby się lepiej, wiedząc, że para ludzi przez nią się męczy? To był właśnie ten moment, w którym Tiana zrozumiała, że to, co ją dopadło, to nie była złość, to był smutek. Po raz kolejny poczuła iskierkę i po raz kolejny została ona ugaszona w sposób, którego najmniej się spodziewała. Tym razem była to dziewczyna, która najprawdopodobniej czekała aż Watts wróci do stolika.
W końcu wygląda to dobrze. Miała na myśli to, co znajdowało się w blenderze, który właśnie w tamtym momencie wyłączyła. I wtedy zobaczyła, że jej rozmówca nadal sobie nie poszedł. Skrzywiła się nieznacznie. - Chcesz prawdy? A więc proszę bardzo. - Odparła, przewracając oczami. W międzyczasie przelała zawartość urządzenia kuchennego do schłodzonej wcześniej szklanki. - Jestem zła, ale nie na Ciebie. - W tym momencie wzięła opakowanie bitej śmietany do ręki i wstrząsnęła nim. - Jestem zła sama na siebie. - Że kolejny raz pozwoliłam, aby ktoś sprawił, że jest mi przykro. Nałożyła bitą śmietanę. - Popełniłam ten sam błąd w tak krótkim odstępie czasowym. - Te słowa wypowiedziała zdecydowanie ciszej, ale wystarczająco głośno, aby Chandler mógł je usłyszeć. Wierzch bitej śmietany skropiła syropem karmelowym. Ustawiła najpierw oba napoje na talerzykach, a je później na tacce.
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Chandler Watts


Jestem w Chicago od
urodzenia



23
student, mechanik

I feel so free when you're with me baby

Mieszkam w
Lincoln Park

chandler

watts

Wysłany: 6 Luty 2019, 01:55   
   Mów mi -  patsy
   Multi -  isabelle whitfield


- Tak myślisz? - spojrzał na nią zaciekawiony tym, co właśnie powiedziała. - Co w takim razie wydaje Ci się, że chce nam powiedzieć? - dopytał chwilę później, zastanawiając się nad tym, co miała konkretnego na myśli w tym momencie w związku z owym tematem. Bo on sam nie wiedział, co mógłby ten los im mówić – oprócz tego, że w takim razie nie powinni marnować tej otrzymanej drugiej szansy – czyli to przedwczorajsze spotkanie na imprezie – kontynuując znajomość, poznając się lepiej niż uprzednio.
Cisza z jej strony zaczęła go bardzo niepokoić, niemniej nie reagował, nie oczekiwał na to, że powie coś więcej czy też zgodzi się na zapoznanie z jego dziewczyną – pojmując to tak, że zrozumiała iż to rzeczywiście nie ma najmniejszego sensu. Co prawda, nie wymyślił jaki sobie tam powód ku temu ogarnęła, niemniej ucieszył go fakt, że nie zdecydowała się na oficjalne zapoznanie Lucy – bo ta by pewnie pierwsze co, to wystrzeliła z jakimś głupim tekstem, co by było po prostu krępujące i zarazem denerwujące, dzięki czemu na pewno by jeszcze bardziej pożałował zapoznania tych dwóch niewiast.
Gdy się odwróciła i spojrzała na niego, wyczuł też tą... niechęć, może i nawet zdenerwowanie, zirytowanie. Westchnął na to jedynie, nie zmieniając swojego zdania – czyli nie ruszając się nawet o krok od lady, oczekując na odpowiedź ze strony dziewczyny, chcąc wiedzieć jaka jest prawda i czy może coś zrobić, aby nie była zła. Niemniej tego, co usłyszał, za nic w świecie by się nie spodziewał, co zapewne było widać po jego minie. Ściągnął do siebie początkowo brwi w geście niezrozumienia, po czym spojrzał na nią łagodnie, drapiąc się po skroni.
- Na siebie? - naprawdę był zaskoczony tym, co powiedziała, nie będąc pewnym jak to interpretować, a jej kolejne słowa ani trochę mu nie pomogły rozwikłać owej zagadki. No i co, nie miał racji z tym, że kobiety to są jakieś inne i ciężkie do ogarnięcia? - Co masz przez to na myśli? - dopytał, pragnąc wiedzieć o cóż takiego chodziło i jaki to błąd popełniła w krótkim odstępie czasowym. - Wybacz, ale w myślach nie czytam i ciężko jest mi cokolwiek zrozumieć z tego, co właśnie powiedziałaś - wytłumaczył się zaraz, jakby czuł, że musiał to zrobić, skoro podpytał o bardziej szczegółowe wyjaśnienie rozpoczętej przez niej myśli. I nie przejmując się niczym oraz nikim, przeszedł na drugą część lady, przy której dziewczyna stała – będąc obecnie znacznie bliżej Tiany, niż w sumie powinien. - Jeśli zrobiłem coś źle, to powiedz - wolał to wiedzieć od razu, by móc ją natychmiastowo za to przeprosić.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Tiana Torres


Jestem w Chicago od
Urodzenia



18
Studentka/Baristka

Love alone can rekindle life

Mieszkam w
Loop

Tatiana Olivia

Torres

Wysłany: 6 Luty 2019, 02:49   
   Multi -  Alice


- Wszystko zależy od interpretacji. Także nie wiem, co Tobie próbuje powiedzieć. - Odparła, wzruszając ramionami. Wierzyła, że jeśli teraz zrobi cokolwiek, aby skrzywdzić tamtą dziewczynę, to karma wróci. Co wiązało się z tym, że w tej chwili nie zamierzała jakkolwiek ułatwiać Chandlerowi sytuacji. Skąd mogła wiedzieć, że uczucie, które łączyło tamtą dwójkę, wygasa? Jednak w tym momencie była pewna rzecz, której była w 100% pewna. Popełniła błąd, nie pytając Wattsa, czy jest w związku. Teraz przyszło jej trochę tego żałować. Chociaż czy wtedy by sobie odpuściła i odwróciłaby oczy od tej jednej, maleńkiej iskierki? Kto wie? Czasu przecież nie cofniemy.
Oczywiście, że była zła sama na siebie. W tej chwili doszukiwała się winy we wszystkim. W jej mniemaniu do niczego by nie doszło, gdyby nie to, że Oliver ją tam zaciągnął, wtedy spędziłaby całą noc w domu, oglądając komedie i seriale. Również nic by się nie stało, gdyby Paul podałby jej w grudniu dobry numer, wtedy nie potrzebowałaby pocieszyciela w postaci swojego najlepszego przyjaciela. A już tak naprawdę do niczego by nie doszło, gdyby jej najukochańsza rodzinka nie sprawiła jej zawodu 24 grudnia, wtedy nie wyszłaby z psem i nie wpadła na mężczyznę. A teraz stała tu, w kawiarni za ladą i przygotowywała zamówienie dla chłopaka, którego naprawdę polubiła, i jego dziewczyny. A nie zamierzała być powodem albo jednym z wielu powodów, który by sprawił, że ich związek się rozpadnie! Nawet jeśli i bez niej by do tego doszło.
- Tak. Na siebie. - Potwierdziła wcześniej wypowiedziane słowa. Jej głos się nie załamywał, a w oczach nie pojawiły się szklanki. Może i była bezsilna w tej sytuacji, ale miała coś, czego za żadną cenę nie zamierzała stracić. To była godność, która prawie poszła do piachu poprzez tabletki przeczyszczające, które znajdowały się wciąż w jednej z szafek. - Mam na myśli dokładnie to, co powiedziałam. Jestem na siebie wściekła. - Stwierdziła, wzruszając ramionami. Ton, który teraz przybrał jej głos, nie ukazywał żadnych silnych emocji, które teraz się w niej kłębiły. Jeszcze tylko parę minut do zmiany. I kiedy już miała zabrać tackę i udać się do stolika przy oknie, stało się coś, czego naprawdę się nie spodziewała, Chandler przeszedł na drugą część lady, na co zareagowała uniesieniem brwi. - Po pierwsze, stoisz tutaj. To wbrew regułom kawiarni. - Odparła surowym głosem. Teraz w duchu dziękowała za to, że szefowa wyjechała, bo za to akurat mogłoby się jej oberwać. - Po drugie, będąc w związku, nie powinieneś nikogo podrywać. Niezależnie od sytuacji. - Niemal automatycznie ściszyła głos. Nie chodziło tutaj o nią czy o niego. Tylko o, w jej mniemaniu, niewinną Lucy, która swoją drogą nadal siedziała sama, czekając zarówno na Wattsa, jak i na swoje zamówienie. - Po trzecie, Caramel Cappucino trzeba podać od razu po przyrządzeniu, inaczej ogrzeje się i smak będzie gorszy. - No właśnie! Przecież teraz była w pracy i to nie był czas, w którym powinna pozwolić sobie na tego typu sytuacje. Dlatego też, minęła chłopaka, zabierając przy okazji tacę z napojami i ruszyła ku stolikowi, przy którym siedziała dziewczyna jej rozmówcy.
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Chandler Watts


Jestem w Chicago od
urodzenia



23
student, mechanik

I feel so free when you're with me baby

Mieszkam w
Lincoln Park

chandler

watts

Wysłany: 6 Luty 2019, 04:20   
   Mów mi -  patsy
   Multi -  isabelle whitfield


- Że żeby nie marnować okazji, bo już trzeciej szansy możemy nie dostać - powiedział zgodnie z tym, co myślał, zastanawiając się, czy podobnymi przemyśleniami podzieli się z nim Tiana. Znaczy, nie, że powie to samo, ale że podzieli się tym, jak ona odczytuje tą sytuację otrzymaną od przekornego losu. Sam nie wiedział czemu mu tak na tym zależało – jednakże, jeśli mają się poznawać, no to bez rozmawiania nie widzi innego sposobu. A że akurat podszedł taki nieco ciężki temat do dyskusji, to trudno – jakoś muszą to przetrawić.
Dalej nie pojmował czemu jest zła na samą siebie. Oczywiście, że chciał usłyszeć wyjaśnienie jak najbardziej logiczne oraz sensowne, by zrozumieć powagę całej tej sytuacji, naturalnie z jej perspektywy, bo jak dla niego – to tutaj też w jakimś stopniu leżała wina po jego stronie, choć nie wiedział o co dokładnie w tym wszystkim chodziło. Tak, trzeba mu to wybaczyć – jest tylko facetem, dla niego te wszystkie emocjonalne i uczuciowe sprawy to jedna, wielka zagadka, także spokojnie można powiedzieć, że jest amebą – raczkującym dzieciakiem w takich sprawach, co trzeba po prostu zaakceptować, oddając cierpliwość oraz zrozumienie, bo nic więcej się nie zdziała – i choćby się chciało, nie ma póki co możliwości, aby mu jakoś pomóc w tym; może kiedyś się to chłopakowi odblokuje i będzie znacznie bardziej ogarnięty.
Przypuszczał, że nie powinien był, ale zrobił to instynktownie, przechodząc za ladę, gdzie mieli dostęp tylko pracownicy kawiarni, ale byli w sumie tutaj sami – nie licząc Lucy – to nie widział większego problemu. I tak jego dziewczyna widziała tylko to, co się dzieje na instagramie i świata wokół niej nie było, tak naprawdę. Tak to właśnie z nią bywało, gdy tylko uruchamiała ową aplikację, co obecnie, jak nigdy, mu nie przeszkadzało. - Po pierwsze, przepraszam - zaprosił za pierwszy punkt, o którym wspomniała, wyczekując następnych – podejrzewając, że się takowe pojawią, skoro rozpoczęła odliczanie, nie wiedząc na co się szykować w kolejnych podpunktach.
Druga sprawa go zdziwiła, patrząc na nią uważnie, przy okazji czego przez krótki moment szybko mrugał powiekami, chcąc jakoś ogarnąć to, co właśnie usłyszał. Podrywać? Czyli to nie było tylko jego złudzenie optyczne, po późniejszym przeanalizowaniu smsów, jakimi się powymieniali? Ona też tak to odebrała? Podrapał się po tyle głowy, czując się niezmiernie głupio z racji tego, co się stało i jak do tego w ogóle doszło. Nabrał sporą dawkę powietrza do płuc, wydychając nadmiar ciężko, nie wiedząc nawet cóż miałby jej powiedzieć. - Po drugie, choć cholernie dziwnie to zabrzmi w tej chwili, nie miałem zamiaru Cię skrzywdzić - powiedział od razu, chcąc się jakoś wytłumaczyć, chociaż wiedział, że w tym momencie to będzie bardzo trudne, jak nie nawet awykonalne. Natomiast trzeci punkt całkowicie go zbił z tropu, przez co po jej wypowiedzi nawet nie zdołał zareagować na jej wyminięcie, by pochwycić potem tackę i ruszyć przed siebie do jego stolika, gdzie nadal siedziała ta nieszczęsna Lucy. Szybko ją dogonił, idąc tuż za nią, pochylając się tak, jak w trakcie imprezy, by powiedzieć jej wprost do ucha. - FIFA nadal aktualna? - dopytał chcąc wiedzieć – mając przy okazji nadzieję, że te plany się nie zmieniły ze względu na dzisiejszą sytuację, licząc, że dostanie dodatkową szansę na wyjaśnienie wszystkiego na spokojnie; w domowym zaciszu, gdzie nikt nie będzie na nich patrzył i nikt nie będzie podsłuchiwał.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Tiana Torres


Jestem w Chicago od
Urodzenia



18
Studentka/Baristka

Love alone can rekindle life

Mieszkam w
Loop

Tatiana Olivia

Torres

Wysłany: 6 Luty 2019, 13:29   
   Multi -  Alice


Wbrew jej woli i pomimo całej tej sytuacji, słysząc jego odpowiedź, kąciki jej ust uniosły się delikatnie. Postanowiła nie zdradzić mu swojej interpretacji. Jakoś tak wolała zachować ją dla siebie. Poza tym, kto chciałby się nią pochwalić lub ją usłyszeć? Gdyby wypowiedziała te słowa na głos, może później by tego pożałowała? Oprócz tego nie zamierzała w tej sytuacji nikogo krzywdzić czy obrażać, a to mogłoby chyba troszkę zaboleć jej rozmówcę. Mogłoby czy nie?
Przeprosin za przejście na nieodpowiednią stronę lady to Titi się nie spodziewała. Więc musiała parę razy mrugnąć, aby ogarnąć, o co chodzi. Skinęła po prostu głową na znak, że te akurat przyjmuje. Chociaż gdyby w kawiarni znajdowała się większa ilość klientów lub jej szefowa, to nie przeszłoby tak łatwo. Zdecydowanie nie.
Dopiero w tamtym momencie zdała sobie sprawę z tego, jak to brzmiało. Niewykluczone, że w ostatnim czasie była zbyt przewrażliwiona i poniektóre sprawy brała za bardzo do siebie. Także różne myśli kłębiły jej się w głowie, acz finalnie pozostała jedna. Może źle zinterpretowałam jego zachowanie? Lecz następna wypowiedź Wattsa wyprowadziła ją z błędu i udowodniła jej, że mimo wszystko najwyraźniej miała rację. Jednak w tej sytuacji nie było to zadowalające, ani trochę. Więc jego kolejną wypowiedź też postanowiła przemilczeć. Nie zamierzała zadawać żadnych pytań, czy go obrażać. Jego pobudki może i były jej nieznane, ale sytuacja była wystarczająco jasna. Postanowiła zakończyć tę rozmowę, więc Chwyciła tacę z napojami i ruszyła ku miejscu, w którym znajdowała się Lucy. I kiedy już była w połowie drogi, usłyszała jego pytanie. Zwolniła, potrzebując ociupinkę czasu na zastanowienie się. Zazwyczaj wierzyła, że ludzie zasługują na to, aby się wytłumaczyć z tego, co zrobili. Jednak będąc w takiej sytuacji, naprawdę nie miała ochoty na rozmowę. Choć w drugą stronę, nie chciałaby w przyszłości, jakakolwiek ona nie będzie, niczego żałować. Więc w ramach odpowiedzi po prostu przytaknęła. Przecież fakt, że zostałam zraniona, nie oznacza, że unikniesz przegranej w grę. Co to, to nie! Dosłownie parę sekund później postawiła napoje na stoliku, przy którym znajdowała się dziewczyna Chandlera. - Życzę smacznego. - Stwierdziła, siląc się na jak najmilszy ton, a na jej twarzyczce widniał delikatny uśmiech. Oczywiście, że był on wymuszony, ale kto normalny, będąc w takiej sytuacji, uśmiechnąłby się szczerze? Zaraz potem udała się na zaplecze, gdyż na szczęście jej zmiana właśnie dobiegła końca. W pomieszczeniu przeznaczonym dla personelu powiedziała swojej koleżance z pracy, że notesik z zamówieniami leży przy kasie i są w nim zanotowane napoje, które zamówiła para i ich ceny. Założyła na siebie ocieplaną kurtkę jeansową i plecak, w którym trzymała wszystko, co było jej niezbędne, a następnie ruszyła do wyjścia. I to nie tego przeznaczonego dla pracowników. Wyszła z zaplecza, a przez kawiarnię przeszła z wysoko uniesioną głową. Będąc już na zewnątrz, spojrzała raz jeszcze przez okno na Chandlera i Lucy. Westchnąwszy, udała się na przystanek autobusowy. W tej chwili po prostu marzyła o tym, aby wrócić do domu.

// zt x2
 
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Majory Morant


Jestem w Chicago od
kilku lat z przerwą



30
psycholog

gone with the wind

Mieszkam w
Streeterville

Majory

Morant

Wysłany: 31 Lipiec 2019, 10:36   
   Mów mi -  cuks
   Multi -  Blanca


Zdecydowanie dzisiejszy dzień był jednym z gorszych w jej karierze. Nie dawała sobie rady z jednym z pacjentów, który był bardzo oporny i na ich sesjach nie mówił praktycznie nic. Nie była to jej wina i wszyscy o tym wiedzieli ale mimo wszystko było jej źle, że nie może do niego trafić, nie może go otworzyć. Blondynka zerkając w swój kalendarz stwierdziła, że na dziś już koniec. Miała jeszcze jedną sesję, która mogła poczekać i szybciutko ją odwołała. Wróciła do domu i wzięła prysznic bo bardzo potrzebowała rozluźnienia po dzisiejszym dniu, potrzebowała to z siebie zmyć. Miała jeszcze w planach spotkanie z Erikiem, którego poznała całkowicie przypadkiem ale bardzo polubiła jego towarzystwo. Wypatrzyła jego siostrę w tłumie dzieciaków na pogadance, którą miała w szkole i coś jej nie pasowało. Porozmawiała z dziewczyną i z jej bratem bo bała się, że to się źle skończy. Od tamtego czasu zdarzało się jej wypić z nim kawe czy drinka i zapytać o siostrę. Przebrała sie w sukienkę i ruszyła na miejsce spotkania. Zajęła miejsce przy oknie by bez problemu ją znalazł i zamówiła coś dla siebie i przybyła przed czasem. Czekając na mężczyznę przeglądała maile i odpisywała na niektóre z nich. Nie musiała się przykładać, nie była w pracy więc to co mogło poczekać to czekało.
-No cześć!- przywitała się z nim radośnie kiedy znalazł się przy stoliku. Nawet ucałowała go delikatnie w policzek na powitanie i usiadła znów na swoim miejscu. -Wybacz, zamówiłam wcześniej bo przyszłam trochę przed czasem. Kawa?- zapytała spoglądając na niego i unosząc lekko brew.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Erik Kron


Jestem w Chicago od
dzieciaka



33
architect

maybe there is

Mieszkam w
Loop

Erik

Kron

Wysłany: 2 Sierpień 2019, 22:30   

Majory była niesamowicie miła i totalnie w jego typie. Miewał jednak czasem wrażenie jakby robiła ciągle psychoanalizy, a on sam leżał na kozetce. Nie, żeby nie lubił jej towarzystwa, ale przy niej stawal się...soba? Nie bał się z nią rozmawiać, ba! Przy niej się otwierał, chociaż nawet przy Josie taki nie był. Ach Josie. Sam już nie wiedział jak to z nimi jest. Kochał ją, chyba naprawdę, ale ona tak bardzo spieszyła się ze wszystkim. Ślub, dzieci...a on chciał ją na razie dla siebie.
Ostatnio batdzo dużo pracował. Oczywiscie nie narzekał, bo lubił swój zawód. Na dodatek wspolpracował ze swoim kuzynem, świetnie się dogadywali i przede wszystkim ufali sobie nawzajem. A przynajmniej taka miał nadzieje, ze Magnus ufał jemu. W domu wział szybki prysznic, ubrał jeansy i zwykła koszulkę z dekoltem w szpic i pojechał na miejsce spotkania.
Chwilę szukał miejsca parkingowego, a samą Majory zauważył już z daleka. Pomachałby jej, gdyby nie była wpatrzona w telefon. Zaśmiał sie pod nosem, bo on pewnie tez robi takie smieszne miny jak czyta maile.
- Hej. - odpowiedział i też ją pocałował w policzek. Usiadł przy stoliku i dopiero wtedy odpowiedział - Och tak. Kawa to coś czego teraz potrzebuje. - zaśmiał się i poszedł zamówić americanę. Wrócił lo chwili, upijając łyk gorącego napoju.
- Co u ciebie, Majory? Jak w pracy? - takie standardowo-banalne pytanie, ale od czegoś trzeba zacząć.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Majory Morant


Jestem w Chicago od
kilku lat z przerwą



30
psycholog

gone with the wind

Mieszkam w
Streeterville

Majory

Morant

Wysłany: 3 Sierpień 2019, 19:40   
   Mów mi -  cuks
   Multi -  Blanca


Majory mogła wyjść z pracy ale praca tak do końca nigdy nie wychodziła z niej. Nie umiała już chyba patrzeć na nikogo ze swoich znajomych i ich działania jednowymiarowo. Dzięki swojej pracy wiedziała, że to wszystko jest ze sobą połączone i dzięki temu lepiej rozumiała ludzi. Na całe szczęście to nie było jej przekleństwo, a przynajmniej jeszcze się nim nie stało. Bardzo by nie chciała dojść do takiego momentu swojego życia, w którym jej zrozumienie traktowane jest jako naiwność i wykorzystywane. Nie popadała też w skrajność i nie robiła nikomu analizy i nie próbowała mu robić terapii i może właśnie dlatego tak dobrze się z każdym dogadywała, a przynajmniej tak jej się wydawało.
-Aż tak ciężki dzień?- zapytała z lekkim uśmiechem bo chyba znała taki stan aż za dobrze. W trakcie gdy mężczyzna zamawiał dla siebie kawe blondynka schowała telefon do torby żeby nikt im przypadkiem nie próbował przeszkadzać za bardzo. -W pracy wszystko po staremu- wzruszyła ramionami bo tutaj niewiele było do gadania. Sporo godzin w szpitalu dawało jej w kość bardziej niż kiedy pracowała sama dla siebie. -A poza nudną pracą też niewiele się teraz dzieje. Sama nie wiem czy to dobrze czy powinnam zacząć się tym martwić- zaśmiała się chociaż chyba nie powinna bo jednak przyznała się, że jej życie jest nudne jak flaki z olejem i jeszcze się z tego śmiała jak jakiś mały psychopata. -A u Ciebie? Skoro potrzebujesz kawy to chyba dużo pracy i mało snu, a poza tym?- zapytała upijając łyk swojego napoju.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Erik Kron


Jestem w Chicago od
dzieciaka



33
architect

maybe there is

Mieszkam w
Loop

Erik

Kron

Wysłany: 5 Sierpień 2019, 23:26   

Tak to już jest z tymi psychologami. Zresztą on był nie lepszy. Wielokrotnie łapał się na tym, że przypatrywał się budynkom, czy mieszkaniom znajomym i w głowie układał co sam by zrobił lepiej. Czasami sie tez zatanawiał co za debile projektowali mieszkania, gdzie wszystko było totalnie nie współgrajace, stojące w zlym miejscu. Miał zaraz swoje wizje i jakby mógł to by pozmieniał mieszkania większości znajomych i odmienił połowę Chicago.
- Totalny kocioł. - przewrócił oczami i westchnął i zaraz wrocił ze swoją kawą. Wysluchał jej kiwajac głową i zanim się odezwał napił się trochę gorącej kawy. Taką lubił najlepiej, nie znosił przestudzonej, a mrozonej to już w ogole. Jedyny akcteptowalny mrozony cieply napoj to herbata.
- Moze wypad za miasto by ci poprawił humor? Lub wyjście na imprezę? - rzucil pomysłamk, chociaż samotny wyjazd czy wyjscie na miasto, to tez nie do konca fajne. Tzn. jeszcze ten wyjazd ok, jak potrzebujesz odsapnac, pobyc czas ze sobą, ale imprezy? Juz nie do konca.
- A wiesz co, sam nie wiem. Astrid chyba ma.jakiegoś chlopaka, ale za nic nie chce nic powiedzieć. Zmienila też styl ubierania się, ktory oczywiście odkrywa więcej niz powinien. Nie na to się pisałem, myslalem, ze będzie mila i grzeczna już na zawsze, a na randki zacznie chodzić po trzydziestce! - oj tak, nie podobało mu się to, ze ciagle usmiecha się do telefonu, robi dziwne miny do selfie i zamyka mu drzwi do pokoju przed nosem. Jego rodzice wiedzieli co robią zostawiajac ją tutaj. - A mój zwiazek chyba się rypie. Poklocilismy sie o slub i nie odzywa się juz od kilku dni. - westchnal, bo juz sam nie wiedział. Nie nadąża za Wheelerową.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Majory Morant


Jestem w Chicago od
kilku lat z przerwą



30
psycholog

gone with the wind

Mieszkam w
Streeterville

Majory

Morant

Wysłany: 11 Sierpień 2019, 13:41   
   Mów mi -  cuks
   Multi -  Blanca


Zawsze przecież mógł realizować takie pomysły. Renowacje są bardzo w cenie i sprzedają się niemal w każdej telewizji. Nie dość, że odmieniłby mieszkania znajomych to jeszcze by na tym zarobił. Majory by mu chętnie pomogła z rozkręceniem tego projektu bo ostatnio sama założyła bloga, którego zaczęła mocno promować i miała nadzieje, że zacznie na tym zarabiać całkiem dobrze.
-Nie chce wyjeżdżać sama, nie ma z tego prawie żadnej frajdy i jaki to niby odpoczynek kiedy wszystko trzeba organizować samemu? Może po prostu wezmę kilka dni wolnego i poleżę w spa w Chicago? Zobaczymy- wzruszyła ramionami. Doceniała jego radę i pewnie chętnie by się do tego zastosowała ale zupełnie nie miała ochoty jechać sama. Tylko by się zasmuciła samotnościa zamiast odpocząć i miałaby milion myśli na minutę. Pewnie po powrocie musialaby wziąć urlop od urlopu.
-Chcesz żebym z nią o tym porozmawiała? Prędzej coś powie mi niż tobie, a chyba nadal mnie lubi. Zawsze warto spróbować- zaproponowała chociaż wydawało jej się, że przeżywa, w końcu to wszystko jest normalne u nastolatek. Mógł się martwić ale musiał być przygotowany, że niestety tak to może wyglądać. -Ale nie śpisz na kanapie?- zapytała śmiejąc się pod nosem -Brzmi to wszystko strasznie, może to jednak tobie przyda się wyjazd?- dodała odstawiając kubek z kawą na blat -Zajmij się jedną rzeczą na raz. Może najpierw związkiem? A później pogadaj z Astrid ale nie jakbyś chciał jej od razu zabronić wszystkiego i zamknąć w celi, okej? Bo tak tylko ją wystraszysz i juz zupełnie się od Ciebie odsunie, a to tylko część dorastania, to normalne- musiał brać to na spokojnie bo inaczej zwariuje przed czterdziestką.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Erik Kron


Jestem w Chicago od
dzieciaka



33
architect

maybe there is

Mieszkam w
Loop

Erik

Kron

Wysłany: 12 Sierpień 2019, 23:28   

Podejmował sie juz tego. Kupowal stare domy od miasta i remontowal, a pozniej sprzedawał. Mial nawet swoj program,, tyle ze sie wycofal, bo go ludzis zaczynali zaczepiac jakby byl ich kolegą. Erik cenil swoją prywatnosc, wiec pomimo tego, ze to lubil to dal sobie na spokoj. No i do tego problemy z siostrą, ktore musiala rozwiazac Majory.
- Pojedzmy razem. Mialem jechac za miasto z Josie, ale to chyba nieaktualne. Ignoruje mnie, wiec sam nie wiem. - rzucił pomysł z lekką nadzieją, ze sie zgodzi. Sam potrzebowal odpoczynku, noe byl przecież robotem, a Magnus sam sobie ostatnio odpuszcza. Wiadomo dziecko i te sprawy, totalnie rozumiał, zeby nie bylo. Nawet mu wspolczul, ale nic innego zrobic nie mógł.
- Mogłabys? Jestes kochana, wiesz. Nie wiem jak do niej docierac, nigdy nie bylem siedemnastoletnią dziewczyną. - zazartowal i jego to śmieszy jak cos. Chociaz mial do czynienia z dziewczynami jak byl w jej wieku, tak byl chłopakiem i nie wiedzial co im tam siedzialo w glowach. Wiedzial za to co w glowie mial on i mial nadzieje, ze jego isostra nie trafi na Erika 2.0 w wersji amerykanskiej.
- Ja na kanapie? W zyciu. Josie u mnie nie mieszka. Jest nauczycielką Astrid, nie chcę jej stawiac w dziwnej sytuacji. - mówił oczywiscie o siostrze, a i troche nerwowo odpowiedzial na to jej...na ten wniosek o kanapie. Nie byl gotowy na taki powazny krok. Wystarczylo, ze dal jej pierscionek, cala reszta powolutku. - Dlatego mówię, pojedz ze mną. Dwoje przyjaciol w domku nad jeziorem. Bedzie fajnie. Moze wezme Astrid, to troche spedzimy czasu ze sobą, a i jej na pewno przyda się damskie towarzystwo. - no niech nie da sie prosic, bedzie naprawde super.
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon
 
Majory Morant


Jestem w Chicago od
kilku lat z przerwą



30
psycholog

gone with the wind

Mieszkam w
Streeterville

Majory

Morant

Wysłany: 16 Sierpień 2019, 17:45   
   Mów mi -  cuks
   Multi -  Blanca


Trochę ją śmieszyło, że ludzie od razu traktują ludzi z telewizji jak kogoś do kogo moga odnosić sie po imieniu i bez problemu ich zagadywać. Tak samo jak śmieszyło ją to, że wierzyli, że jak ktoś gra w serialu lekarza to zna się na lekach. W dzisiejwszych czasach ludzie chyba wierzyli we wszystko co pokazywane w telewizji. Może to i lepiej, że z tego zrezygnował bo jeszcze by go ludzie na ulicy pytali jaki miałby pomysł na ich salon!
-A obiecasz mi, że Twoja ukochana nie będzie mi później chciała wyrwać wszystkich włosów z głowy?- zapytała unosząc lekko brew -Towarzystwo zawsze mi się przyda, a skoro potrzebujemy relaksu to czemu nie- zgodziła się lekko wzruszając ramionami, a na jej ustach widać było tez delikatny uśmiech zadowolenia. Przynajmniej nie bedzie siedziała sama i się nudziła. Dla niej nie było żadnego problemu o ile jego kobieta nie będzie miała pretensji.
-Wiesz dobrze, że to moja praca, a skoro raz złapałam z nią kontakt to nie ma problemu. Mogę nawet spotykać się z nią raz na miesiąc na kawę i pogadać jesli będziesz chciał- zaproponowała bo chciała mu pomóc, a tylko tak mogła w gruncie rzeczy. -Brzmi jak świetny plan- przyznała po czym upiła łyk kawy -Domek nad jeziorem czyli co, masz już wybrane jakieś konkretne miejsce czy będziemy szukać razem?- no bo skoro planowali to niech teraz te plany wcielą w życie!
 


profil kalendarz karta postaci relacje lokum telefon IG
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 8